Wyzwania czytelnicze - czy mają sens?

5 min
Opublikowano 2025-03-26 11:42:02

W premierowym odcinku rozmawiamy o czytelniczych wyzwaniach – tych, które sami sobie narzucamy, i tych, które wynikają z presji społecznej. Czy warto czytać więcej, by imponować liczbą przeczytanych książek, czy może lepiej skupić się na jakości lektury? A co z popularnymi wyzwaniami typu „52 książki w rok” – motywują do czytania czy zamieniają pasję w wyścig? Zastanowimy się, czy pogoń za liczbą stron naprawdę ma sens i jak znaleźć równowagę między satysfakcją a obowiązkiem. Bo czytanie to przyjemność, a nie lista do odhaczenia!

Spis treści:

Transkrypcja

Wiktoria: Hejka!

Angelika: Witamy was na Szopcaście!

Wiktoria: Dzisiaj sobie porozmawiamy o wyzwaniach czytelniczych – o tym, jaka jest presja czytania na czas i jak sobie z tym radzić.

Angelika: Albo jak my sobie z tym radzimy.

Wiktoria: Albo jak to wszystko wygląda.

Angelika: Powiedz mi, dajesz sobie w ciągu roku jakieś wyzwania czytelnicze?

Wiktoria: Nigdy, nigdy. Nigdy, nigdy, nigdy.

Angelika: A dlaczego?

Wiktoria: To znaczy, sama dobrze wiesz, że lubię czytać dla przyjemności. To nigdy nie jest tak, że muszę w tym roku przeczytać 100 książek, bo jeśli tego nie przeczytam, to będę jakąś zakałą. Czytam tylko wtedy, kiedy mam ochotę, kiedy coś mnie bardzo zainteresuje i kiedy wiem, że to będzie wartościowa książka.

Też lubię rozwój osobisty, więc czytam po prostu książki w tym kierunku. Lubię czytać sobie na spokojnie. Czasami to jest tak, że czytam po 10 stron dziennie i to jest dla mnie okej. Mogę sobie tę książkę tak powoli "ująć", a nie że muszę nagle przeczytać całą książkę naraz, bo to jest jakaś presja.

Angelika: Rozumiem, czyli chcesz po prostu czerpać w 100 procentach przyjemność z czytania, bez żadnej presji?

Wiktoria: Tak, bez tego, że daję sobie za cel przeczytanie dwóch książek w tygodniu. Dla mnie książka to raczej sposób na wyciszenie niż na pobijanie rekordów.

Angelika: I to podejście jest najlepsze. Ale niestety nie każdy tak ma.

Wiktoria: W świecie Bookstagrama chyba jest tak, że im więcej, tym lepiej. To nie chodzi tylko o wyniki na Goodreads czy Lubimy Czytać. To nie jest tak, że dodajemy sobie książkę i „o wow, jestem super, przeczytałam tyle książek i jestem super mądra”. Nie, to tak nie wygląda.

Fajnie, że ktoś lubi czytać, ale wszystko ma swoje granice. Mierzmy siły na zamiary i czytajmy tak, jak lubimy, a nie tak, jak ktoś nam narzuca.

Angelika: Problemem w social mediach jest to, że ludzie często zatracają się w tych wyzwaniach czytelniczych i mogą wpaść w zastój czytelniczy. To nie jest dobre, bo człowiek się nakręca, chce przeczytać jak najwięcej, ale może popaść w taki dół czytelniczy i później ciężko z tego wyjść.

Jeśli narzucasz sobie tempo czytania, to może cię to w końcu zmęczyć. Dlatego według mnie fajnie jest czytać wtedy, kiedy ma się totalnie ochotę. Nie mieć nastawienia: „O Jezu, muszę przeczytać!”

Wiesz co? Ja po prostu teraz trochę dojrzałam jako czytelniczka i zrozumiałam, że człowiek nie żyje tylko z czytania. Fajnie jest szukać innych pasji. Czytanie jest dla nas super zajawką, świetną rozrywką, ale nie wszystkim.

Wiktoria: Gdyby doba miała 72 godziny, to byłoby super. Mielibyśmy czas na czytanie i jeszcze na inne rzeczy.

Angelika: Ja się ratuję audiobookami. W drodze do pracy słucham audiobooków, w domu podczas sprzątania też.

Aktualnie czytam książkę od półtorej tygodnia. I to jest okej! Trzy dni temu pomyślałam sobie: „Kurczę, czemu ja jeszcze jej nie skończyłam?” Bo mam często tak, że potrafię przeczytać książkę w jeden dzień. Poświęcam cały wieczór i mnie pochłania. Ale teraz z tą książką tak nie mam – i nie uważam, że to jest złe.

Jeśli wolę czytać powoli, to okej. Nie chcę nakładać na siebie presji czytelniczej, bo boję się, że wtedy wpadnę w zastój.

Wiktoria: Wiesz, co też jest ciekawe? Może być tak, że osoba, która czyta 15 książek rocznie, chłonie je lepiej niż ktoś, kto przeczyta ich 100 i nie pamięta nic.

Angelika: Jeśli dajemy sobie wyzwania czytelnicze, to czy to czytanie jest jakościowe?

Wiktoria: Czy rzeczywiście skupiamy się na tych książkach, czy tylko chcemy je „odbębnić”, żeby mieć wynik?

Angelika: I to jest trochę chore. Podobnie jest w szkole z lekturami. Narzucone z góry – musisz czytać to i to, w tym tempie. I człowiek się zniechęca. Tak samo może działać presja w dorosłym życiu. Im więcej, tym lepiej – ale czy na pewno?

Angelika: Dobra, ale koniec końców – da się czytać szybciej, nie tracąc jakości? Na przykład z audiobookami?

Wiktoria: Czy jak słuchasz książki w kilka godzin, to rozumiesz ją tak samo dobrze?

Angelika: Według mnie każdy ma swoje tempo czytania. Są osoby, które potrafią czytać bardzo szybko i pamiętają każdy szczegół. To szybkie czytanie nie przeszkadza im w dobrym rozumieniu tekstu. Ale trzeba umieć szybko czytać i odpowiednio przyswajać treść.

Szybkie czytanie przydaje się bardziej w nauce niż w czytaniu dla przyjemności. Na studiach czy w szkole to jest super umiejętność. Możesz przyswajać wiedzę szybciej.

Ale tu jest różnica między szybkością a jakością. Czy rzeczywiście rozumiemy tekst? Czy ktoś, kto czyta wolno, ale wszystko zapamiętuje, naprawdę ma gorsze podejście? Jeśli wolniejsze tempo sprawia ci przyjemność – to jest jak najbardziej w porządku!

Komentarze

Brak komentarzy...

Dodaj nowy komentarz
Tekst musi mieć więcej niż 50 i mniej niż 20000 znaków.

Dodaj komentarz

Zaloguj się na swoje konto, aby mieć możliwość komentowania. Przejdź do strony logowania.

Wypłaciliśmy już 39 506 767 zł za sprzedane książki w Skupszop.pl

Kamera

Kod należy wpisać bez pauz oraz spacji

Polecamy sprawdzić

APLIKACJA MOBILNA

Kupuj i sprzedawaj
w jednym miejscu

Drop List
Books List

Polecamy sprawdzić