Moja córcia niedawno skoczyła roczek, śmiało już wypowiada pojedyncze słowa, takie jak mama, tata, babcia czy dziadzia, umie też zawołać “piciu” czy “amm”, słowem - komunikacja jest zauważalna, ale chciałam to słownictwo córki wzbogacić, zwłaszcza w zakresie pojedynczych dzięków naśladowczych, taki jak “dźń, dźń”, “miau”, “ku. ku”, “kra, kra” itd.). Zatem był to doskonały moment na rozpoczęcie przygody z drugą częścią Pucia. Dla nie mówiących dzieci polecam część pierwszą Pucio uczy się mówić”, która stanowi najlepsze rozwiązanie w przedmiocie pierwszych kroków dziecka i rozwijania umiejętności naśladowania usłyszanych z otoczenia dźwięków, zwłaszcza pomocne jest naśladowanie zwierzątek, jakie maluchy każdego dnia mogą zobaczyć: od pieska i kotka, po ptaki na parapecie czy ryby w jeziorze, te ostatnie to oczywiście “plum plum” ? Niedawno kupiłam także Pucio i ćwiczenia z mówienia, czyli nowe słowa, gdyż jest ona przeznaczona dla dzieci już mówiących, które rozszerzają swój zasób słów. Jest znaczniej bardziej skomplikowana, obrazki zawierają więcej szczegółów, a znajdujące się w niej dialogi uległy wydłużeniu, słowa są dłuższe, ciekawsze, przedstawiają również sytuacje codzienne, a przez to łatwiej je utrwalać w głowie dziecka ?
No dobra, ale kim jest PUCIO? ? To najlepszy przyjaciel młodych adeptów sztuki mówienia, który za pomocą swoich rodziców, dziadków, siostry Misi i maleńkiego Bobo, a także kotka i pieska jest w stanie przybliżyć maluchom sytuacje, z jakimi borykają się na co dzień: mycie ząbków, jedzenie i picie, korzystanie z nocnika czy wyprawa do lekarza są zdecydowanie łatwiejsze jeśli drodzy rodzice macie pod ręką Pucia – dzieci uwielbiają się nim inspirować, chętnie naśladują, a jako ze książka przekazuje najlepsze możliwe wzorce, dziecko rozwija się prawidłowo, co raz lepiej rozumie świat wokół siebie ?
Wielką zaletą książeczek z tej serii jest fakt, że autorka wyjaśnia strukturę książki i odpowiada na pytania: “Jak zbudowana jest ta książka… i dlaczego tak prosto?”, “Jak używać tej książki, aby wspierać rozwój mowy dziecka?”, “Czego unikać podczas zabawy z tą książką?”, “Na co zwracać uwagę podczas wspólnej zabawy z tą książką?”. Są to bardzo cenne wskazówki dla rodziców, dziadków i wszystkich dorosłych, którzy będą przedstawiać dziecku świat otaczający Pucia. Są to wskazówki wydawało by się oczywiste, jednak w połączeniu z pomysłem autorki na Pucia, doskonale unaoczniają warunku udanej współpracy z maluchem podczas czytania książeczek, ukierunkowanych na naukę kolejnych dźwięków i słów ?
Jak wspominałam wyżej, w książce Marty Galewskiej-Kustra przedstawione są sytuacje, które spotykają każde dziecko. Pucio jest na zakupach. Kupuje: jajka, pomidory, sałatę i jabłka. Dziecko uczy się nazywać artykuły spożywcze, rozpoznaje je na obrazkach. Odpowiada na pytania: “Co to?”, “Jaki?”, samo też zwykle ma sporo pytań związanych z obrazkami i przedstawioną treścią, co powoduje, że choć książeczka ma niewielkie rozmiary, kryje w sobie treść inspirującą dla wielu, wielu wieczorów spędzonych w rodzinnym gronie na wspólnym czytaniu. Starsze dzieci możemy także mobilizować do określania położenia przedmiotów i wskazywania, gdzie są: w, na, pod biurkiem czy stolikiem, jednak pamiętajmy, że nie jest to takie proste i może sprawiać maluchowi trudność, sama autorka podkreśla, że dzieci rozwijają się w sobie tylko właściwym tempie, każde inaczej, każde na swój sposób wyjątkowo, książka ma za zadanie stymulować, a nie wymagać od dziecka kolejnych słów, trzeba o tym wspomnieć, aby zachowany był balans miedzy zabawa i nauka, tylko wtedy efekty są widoczne ?
Co ciekawe, Pucio jest również przewodnikiem po porach dnia. Razem z nim widzimy czynności, które wykonujemy rano, w południe, wieczorem czy w nocy. Jesteśmy z Puciem, gdy wstaje i gdy idzie spać, gdy myje ząbki po kolacji, jak również wtedy, gdy wybiera się z rodzicami na wycieczkę. Po kilkukrotnym przeczytaniu książki moja córeczka zaczęła mówić: “Jest noc. Wszyscy śpią. Dobranoc”, a wszystko za sprawą Pucia, te słowa padły w części “Pucio mówi dobranoc”! ?
Recenzja “Pucio mówi pierwsze słowa” to dla mnie osobiście sama przyjemność, bowiem książka od jakiegoś czasu jest naszą pozycja numer jeden i nie przestaje być czytana, co swoja droga jest zdumiewające: córka dostała przez rok swojego życia wiele zabawek, większość z nich jej się znudziła, leżą gdzieś w kącie, tymczasem Pucio niezmiennie leży na szafce nocnej i jest czytany przez rodziców ku wielkiej radości mojej małej księżniczki ? Podoba nam się z mężem całość (teksty, oprawa graficzna, twarde wydanie), ale na szczególną uwagę zasługują strony podsumowujące, na których umieszczono większość pojawiających się w książce przedmiotów. Dzięki nim możemy sprawdzić jakich słów dziecko już się nauczyło, a nad czym trzeba jeszcze popracować. Rozpoczynając zabawę pytajmy “Gdzie są kapcie” i poprośmy dziecko o wskazanie kapci paluszkiem. Dajmy mu czas na zastanowienie się i nie oczekujmy natychmiastowej reakcji. W kolejnym etapie możemy wskazywać przedmioty pytając “Co to jest?”. Maluch ma prawo do pomyłek i niewyraźnej wymowy. Z kolei druga odsłona podsumowania jest nieco trudniejsza i wymaga od dziecka umiejętności nazywania czynności. Podobnie możemy wskazywać obrazki pytając: “Co robi?”. Kolejne pytania dotyczą porównań. Pytamy: “Jaki?”. Dziecko odpowiada: mały, duży. Mamy także możliwość zadania pytania “Gdzie?”.
Książki z serii o Puciu nie są jakimś genialnym tworem naszych czasów, same w sobie nie rozwijają w dziecku umiejętności mówienia, ale jeśli poświęcimy na to czas, uwagę i przede wszystkim żywe zainteresowanie, efekty mogą przejść najśmielsze oczekiwania rodziców! ? Z własnego doświadczania wiem, że początkowo maluch może być niezainteresowany, dlatego zacznijmy od spokojnego czytania, rozbudzenia ciekawości, wciągnięcia dziecka w opowiadana historię - moja córka ożywiła się przy trzeciej stronie ? Kolejno zachęcałam ją do oglądania obrazków jednocześnie wskazując palcem czynności i przedmioty, o których aktualnie mówimy. Z czasem okazało się, że jest to ulubiona książka mojej Lilianny, i muszę jej przyznać, że to dobry wybór ?
Długa wyszła mi ta recenzja, ale nie sposób wyrazić fenomen tej książki w dwóch zdaniach ? Mamy kilka książek z z tej serii, niektóre już teraz stanowią stały punkt wieczorów literackich z moja córka, inne budzą jej ciekawość, ale z uwagi na prezentowane treści pewnie za parę miesięcy będą bardziej odpowiednie, nie zmienia to jednak faktu, że Pucio to najlepszy przyjaciel każdego malucha i moja córka jest tego żywym przykładem ?