Stan książek
Nasze książki są dokładnie sprawdzone i jasno określamy stan każdej z nich.
Nowa
Książka nowa.
Używany - jak nowa
Niezauważalne lub prawie niezauważalne ślady używania. Książkę ciężko odróżnić od nowej pozycji.
Używany - dobry
Normalne ślady używania wynikające z kartkowania podczas czytania, brak większych uszkodzeń lub zagięć.
Używany - widoczne ślady użytkowania
zagięte rogi, przyniszczona okładka, książka posiada wszystkie strony.
Likwidatorzy Czarnobyla. Nieznane historie
Masz tę lub inne książki?
Sprzedaj je u nas
W czasach istnienia Związku Radzieckiego popularność zyskały słowa Józefa Stalina: „Ludiej u nas mnogo”. Opisywały one nie tylko prawdę o populacji największego wówczas kraju na świecie, ale przede wszystkim oddawały stosunek kremlowskich elit do poszanowania zdrowia i życia własnych obywateli. Cztery dekady po zakończeniu II Wojny Światowej, miała miejsce największa katastrofa technologiczna w historii ludzkości. 26 kwietnia 1986 roku doszło do wybuchu w elektrowni atomowej w Czarnobylu. W następstwie awarii mężczyźni z republik bałtyckich otrzymali wezwanie do wojenkomatu jak określano za zależną kurtyną sowieckie komendy uzupełnień. Wstrząsającą relację osób bezpośrednio zaangażowani do likwidowania szkód związanych z katastrofą rektora nr 4, przedstawił Paweł Sekuła w reportażu „Likwidatorzy Czarnobyla. Nieznane historie”. Mężczyźni wezwani do wojenkomatu często nie mieli czasu pożegnać się ze swoimi bliskimi. Nie ujawniono przed nimi ani dokąd jadą, ani jaki będzie ich zakres obowiązków. Wśród powołanych do likwidowania szkód byli zarówno żołnierze rezerwy, zwykli robotnicy, jak również lekarze czy inżynierowie. Jak wyjaśnił jeden z rozmówców Pawła Sekuły w książce „Likwidatorzy Czarnobyla. Nieznane historie”: „Wezwanie do wojenkomatu wręczyli mi na drodze z pracy do domu. Gdzie wysyłają i po co, nie wyjaśnili” W latach 1986 - 1989 wezwano do likwidowania szkód blisko 20 tysięcy osób z obszarów dzisiejszej Litwy, Łotwy oraz Estonii. Obywatele ZSRR delegowani do usuwania szkód katastrofy w Czarnobylu, nie byli informowanie, z jakim zagrożeniem dla ich życia i zdrowia wiąże się obecność w Strefie Zero. Brali udział m.in. w budowaniu Sławutycza, miejscowości, która miała zastąpić na mapie ZSRR skażone promieniowaniem miasto Prypeć. Likwidatorzy stawiali również tamy na licznych rzekach znajdujących się na terenie północno-wschodniego Polesia. Zadaniem mężczyzn powołanych do wojenkomatów było również powstrzymanie przenikania radioaktywnych odpadów do rzek, zabijanie skażonych promieniowaniem zwierząt, czy prace inżynieryjne wokół elektrowni w Czarnobylu. Likwidatorzy, bezimienni bohaterowie Związku Radzieckiego, jako pierwsi prowadzili pomiary natężenia promieniotwórczego na skażonych terenach. Jako pierwsi również umierali.
Wybierz stan zużycia:
WIĘCEJ O SKALI
W czasach istnienia Związku Radzieckiego popularność zyskały słowa Józefa Stalina: „Ludiej u nas mnogo”. Opisywały one nie tylko prawdę o populacji największego wówczas kraju na świecie, ale przede wszystkim oddawały stosunek kremlowskich elit do poszanowania zdrowia i życia własnych obywateli. Cztery dekady po zakończeniu II Wojny Światowej, miała miejsce największa katastrofa technologiczna w historii ludzkości. 26 kwietnia 1986 roku doszło do wybuchu w elektrowni atomowej w Czarnobylu. W następstwie awarii mężczyźni z republik bałtyckich otrzymali wezwanie do wojenkomatu jak określano za zależną kurtyną sowieckie komendy uzupełnień. Wstrząsającą relację osób bezpośrednio zaangażowani do likwidowania szkód związanych z katastrofą rektora nr 4, przedstawił Paweł Sekuła w reportażu „Likwidatorzy Czarnobyla. Nieznane historie”. Mężczyźni wezwani do wojenkomatu często nie mieli czasu pożegnać się ze swoimi bliskimi. Nie ujawniono przed nimi ani dokąd jadą, ani jaki będzie ich zakres obowiązków. Wśród powołanych do likwidowania szkód byli zarówno żołnierze rezerwy, zwykli robotnicy, jak również lekarze czy inżynierowie. Jak wyjaśnił jeden z rozmówców Pawła Sekuły w książce „Likwidatorzy Czarnobyla. Nieznane historie”: „Wezwanie do wojenkomatu wręczyli mi na drodze z pracy do domu. Gdzie wysyłają i po co, nie wyjaśnili” W latach 1986 - 1989 wezwano do likwidowania szkód blisko 20 tysięcy osób z obszarów dzisiejszej Litwy, Łotwy oraz Estonii. Obywatele ZSRR delegowani do usuwania szkód katastrofy w Czarnobylu, nie byli informowanie, z jakim zagrożeniem dla ich życia i zdrowia wiąże się obecność w Strefie Zero. Brali udział m.in. w budowaniu Sławutycza, miejscowości, która miała zastąpić na mapie ZSRR skażone promieniowaniem miasto Prypeć. Likwidatorzy stawiali również tamy na licznych rzekach znajdujących się na terenie północno-wschodniego Polesia. Zadaniem mężczyzn powołanych do wojenkomatów było również powstrzymanie przenikania radioaktywnych odpadów do rzek, zabijanie skażonych promieniowaniem zwierząt, czy prace inżynieryjne wokół elektrowni w Czarnobylu. Likwidatorzy, bezimienni bohaterowie Związku Radzieckiego, jako pierwsi prowadzili pomiary natężenia promieniotwórczego na skażonych terenach. Jako pierwsi również umierali.
