Stan książek
Nasze książki są dokładnie sprawdzone i jasno określamy stan każdej z nich.
Nowa
Książka nowa.
Używany - jak nowa
Niezauważalne lub prawie niezauważalne ślady używania. Książkę ciężko odróżnić od nowej pozycji.
Używany - dobry
Normalne ślady używania wynikające z kartkowania podczas czytania, brak większych uszkodzeń lub zagięć.
Używany - widoczne ślady użytkowania
zagięte rogi, przyniszczona okładka, książka posiada wszystkie strony.
Białystok. Biała siła czarna pamięć
Masz tę lub inne książki?
Sprzedaj je u nas
Białystok, określany przez „Guardiana” jako miejsce o najwyższej jakości życia spośród polskich miast, a nawet przewyższające takie metropolie jak Wiedeń czy Barcelona, jest miejscem o bogatej i różnorodnej historii. Na Podlasiu współistniały przez lata różne narodowości: Polacy, Ukraińcy, Białorusini, Żydzi i Tatarzy. To tu narodził się język esperanto i urodziło się pierwsze polskie dziecko z in vitro. Tymczasem w przestrzeni publicznej stale pojawiają się obrazy pożarów, symboli swastyk na ścianach, oraz przejawy antysemityzmu, rasizmu i przemocy kibicowskiej. Marcin Kącki, dążąc do odsłonięcia prawdy o przeszłości miasta, eksploruje historie zamordowanych sąsiadów, zagląda w tajemnice cudownej hostii z Sokółki, analizuje inskrypcje na tablicach pamiątkowych i wertuje akta prokuratury. Rozmawia z zaangażowanymi społecznie osobami, przedstawicielami władz, duchowieństwa, mieszkańcami zarówno z wsi, jak i z miejskich osiedli, a także z młodymi ludźmi o skrajnych poglądach. Rezultatem tych licznych poszukiwań i rozmów jest złożona opowieść o „mieście bez pamięci”, spisana bez litości, ale również bez jednoznacznych osądów. Michał Olszewski komplementuje książkę, podkreślając, że choć wydawało się, iż po „My z Jedwabnego” Anny Bikont nie da się już powiedzieć nic więcej na temat antysemityzmu w Polsce, reportaż Kąckiego dowodzi, że to możliwe. Białystok w tej relacji jawi się jako miejsce, gdzie amnezja zbiorowa staje się umiejętnością, gdzie przeszłość żydowska ulega zapomnieniu, a swastyki jeszcze długo były obecne. Symboliczne zniszczenie kirkutu, przekształconego w park, to metafora nie tylko dla Białegostoku, ale dla wszystkich miejsc, które po wojnie zapomniano, „bez menory i mezuzy”. Książka, choć niepozorna, jest wielka w swojej głębi.
Wybierz stan zużycia:
WIĘCEJ O SKALI
Białystok, określany przez „Guardiana” jako miejsce o najwyższej jakości życia spośród polskich miast, a nawet przewyższające takie metropolie jak Wiedeń czy Barcelona, jest miejscem o bogatej i różnorodnej historii. Na Podlasiu współistniały przez lata różne narodowości: Polacy, Ukraińcy, Białorusini, Żydzi i Tatarzy. To tu narodził się język esperanto i urodziło się pierwsze polskie dziecko z in vitro. Tymczasem w przestrzeni publicznej stale pojawiają się obrazy pożarów, symboli swastyk na ścianach, oraz przejawy antysemityzmu, rasizmu i przemocy kibicowskiej. Marcin Kącki, dążąc do odsłonięcia prawdy o przeszłości miasta, eksploruje historie zamordowanych sąsiadów, zagląda w tajemnice cudownej hostii z Sokółki, analizuje inskrypcje na tablicach pamiątkowych i wertuje akta prokuratury. Rozmawia z zaangażowanymi społecznie osobami, przedstawicielami władz, duchowieństwa, mieszkańcami zarówno z wsi, jak i z miejskich osiedli, a także z młodymi ludźmi o skrajnych poglądach. Rezultatem tych licznych poszukiwań i rozmów jest złożona opowieść o „mieście bez pamięci”, spisana bez litości, ale również bez jednoznacznych osądów. Michał Olszewski komplementuje książkę, podkreślając, że choć wydawało się, iż po „My z Jedwabnego” Anny Bikont nie da się już powiedzieć nic więcej na temat antysemityzmu w Polsce, reportaż Kąckiego dowodzi, że to możliwe. Białystok w tej relacji jawi się jako miejsce, gdzie amnezja zbiorowa staje się umiejętnością, gdzie przeszłość żydowska ulega zapomnieniu, a swastyki jeszcze długo były obecne. Symboliczne zniszczenie kirkutu, przekształconego w park, to metafora nie tylko dla Białegostoku, ale dla wszystkich miejsc, które po wojnie zapomniano, „bez menory i mezuzy”. Książka, choć niepozorna, jest wielka w swojej głębi.
