Stan książek
Nasze książki są dokładnie sprawdzone i jasno określamy stan każdej z nich.
Nowa
Książka nowa.
Używany - jak nowa
Niezauważalne lub prawie niezauważalne ślady używania. Książkę ciężko odróżnić od nowej pozycji.
Używany - dobry
Normalne ślady używania wynikające z kartkowania podczas czytania, brak większych uszkodzeń lub zagięć.
Używany - widoczne ślady użytkowania
zagięte rogi, przyniszczona okładka, książka posiada wszystkie strony.
Ruski ekstrem
Masz tę lub inne książki?
Sprzedaj je u nas
Wyobraźcie sobie, że podczas spektaklu "Jezioro łabędzie" w teatrze ktoś nagle zaczyna krzyczeć do swojego telefonu. Lub że znajomy prosi Was, abyście go zwyzywali, a następnie opluli, bo to ma mu pomóc zdać ważny egzamin. Albo że strażak zadaje pytanie, co otrzyma za gaszenie Waszego płonącego auta. W Moskwie takie sytuacje są na porządku dziennym – to typowy przykład tzw. ruskiego ekstremu. Boris Reitschuster, niemiecki dziennikarz, który na stałe mieszka w Rosji, w swoich pełnych humoru felietonach opisuje codzienność w kraju, gdzie niedostatek jest jedynym, czego nie brakuje.Choć od upadku komunizmu minęły już dwie dekady, rosyjska codzienność wciąż wydaje się być pełna wyzwań. Reitschuster długo przyswajał zasady miejscowego savoir-vivre'u. Przestał już witać się z sąsiadami, by nie wyglądać na kosmitę, nie przepuszcza pieszych na przejściach. Nauczył się chronić auto przed złodziejami metodami tak nietypowymi, jak korzystanie z kurzej krwi, a także wręczać niewielkie łapówki za lepsze traktowanie w szpitalach. W rezultacie, jak sam mówi, przestał być mięczakiem.Książka jest nie tylko przewodnikiem dla tych, którzy chcą przetrwać w Rosji, ale także serdecznym ukłonem w stronę jej mieszkańców. Ruski ekstrem ma również pozytywne aspekty, przypominając – jak to ujął Albert Einstein – że wszystko jest względne. Igor, przyjaciel i fotograf Borisa, to prawdziwy mistrz ruskiego ekstremu, który uczy go rozumieć zawiłości rosyjskiego życia. Nawet w sytuacjach absurdalnych potrafi się śmiać. Na przekupnych policjantów Igor ma swoją filozofię: to nie problem, lecz zaleta – czyż nie lepiej żyć w kraju, gdzie prawo jazdy nie traci się za jedno przejechanie na czerwonym świetle, a niewielka łapówka wystarczy, by uniknąć kary? Według niego, taka elastyczność to prawdziwa demokracja za jedyne sto rubli.
Wybierz stan zużycia:
WIĘCEJ O SKALI
Wyobraźcie sobie, że podczas spektaklu "Jezioro łabędzie" w teatrze ktoś nagle zaczyna krzyczeć do swojego telefonu. Lub że znajomy prosi Was, abyście go zwyzywali, a następnie opluli, bo to ma mu pomóc zdać ważny egzamin. Albo że strażak zadaje pytanie, co otrzyma za gaszenie Waszego płonącego auta. W Moskwie takie sytuacje są na porządku dziennym – to typowy przykład tzw. ruskiego ekstremu. Boris Reitschuster, niemiecki dziennikarz, który na stałe mieszka w Rosji, w swoich pełnych humoru felietonach opisuje codzienność w kraju, gdzie niedostatek jest jedynym, czego nie brakuje.Choć od upadku komunizmu minęły już dwie dekady, rosyjska codzienność wciąż wydaje się być pełna wyzwań. Reitschuster długo przyswajał zasady miejscowego savoir-vivre'u. Przestał już witać się z sąsiadami, by nie wyglądać na kosmitę, nie przepuszcza pieszych na przejściach. Nauczył się chronić auto przed złodziejami metodami tak nietypowymi, jak korzystanie z kurzej krwi, a także wręczać niewielkie łapówki za lepsze traktowanie w szpitalach. W rezultacie, jak sam mówi, przestał być mięczakiem.Książka jest nie tylko przewodnikiem dla tych, którzy chcą przetrwać w Rosji, ale także serdecznym ukłonem w stronę jej mieszkańców. Ruski ekstrem ma również pozytywne aspekty, przypominając – jak to ujął Albert Einstein – że wszystko jest względne. Igor, przyjaciel i fotograf Borisa, to prawdziwy mistrz ruskiego ekstremu, który uczy go rozumieć zawiłości rosyjskiego życia. Nawet w sytuacjach absurdalnych potrafi się śmiać. Na przekupnych policjantów Igor ma swoją filozofię: to nie problem, lecz zaleta – czyż nie lepiej żyć w kraju, gdzie prawo jazdy nie traci się za jedno przejechanie na czerwonym świetle, a niewielka łapówka wystarczy, by uniknąć kary? Według niego, taka elastyczność to prawdziwa demokracja za jedyne sto rubli.
