Stan książek
Nasze książki są dokładnie sprawdzone i jasno określamy stan każdej z nich.
Nowa
Książka nowa.
Używany - jak nowa
Niezauważalne lub prawie niezauważalne ślady używania. Książkę ciężko odróżnić od nowej pozycji.
Używany - dobry
Normalne ślady używania wynikające z kartkowania podczas czytania, brak większych uszkodzeń lub zagięć.
Używany - widoczne ślady użytkowania
zagięte rogi, przyniszczona okładka, książka posiada wszystkie strony.
Germanofil. Władysław Studnicki. Polak, który chciał sojuszu z III Rzeszą
Autorzy:
Masz tę lub inne książki?
Sprzedaj je u nas
Specjalne wydanie uzupełnione dodatkowymi materiałami. Władysław Studnicki, nazywany przez niektórych politycznym wizjonerem, wyjątkowo precyzyjnie przewidział katastrofalne wydarzenia roku 1939 – od porażki Polski w starciu z Niemcami, po zdradziecką ofensywę Związku Sowieckiego i brak wsparcia ze strony aliantów. Stanowczo apelował do ministra Becka o zaakceptowanie propozycji zawarcia sojuszu z III Rzeszą, mającego na celu wspólną walkę przeciwko Sowietom.Podczas II wojny światowej Studnicki usiłował przekonać Hitlera do zaniechania brutalnej polityki okupacyjnej wobec Polski, często występując w obronie więzionych rodaków. Był gotów nawet przejąć kierownictwo kolaboracyjnego rządu, wierząc, że to pozwoliłoby ochronić naród przed terrorem niemieckim. Jednak jego działania doprowadziły do uwięzienia na Pawiaku przez Niemców.Mówiący o sobie "czołowy polski germanofil", Studnicki krytycznie odnosił się do Armii Krajowej, sprzeciwiając się aktom dywersji i akcji "Burza". Uważał, że takie operacje przynosiły korzyści wyłącznie Sowietom, powodując jednocześnie ogromne straty w ludziach po stronie polskiej. Powstanie warszawskie uznawał za tragiczne nieporozumienie i narodową klęskę.W oczach komunistów Studnicki był „wrogiem ludu” i „faszystą”, skazanym na niepamięć. Piotr Zychowicz poprzez swoją książkę „Germanofil” stara się przywrócić Studnickiego do świadomości historycznej, ukazując skomplikowane i kontrowersyjne losy tej postaci. Jest to prawdopodobnie najbardziej politycznie niepoprawna polska biografia dotycząca okresu II wojny światowej.
Wybierz stan zużycia:
WIĘCEJ O SKALI
Specjalne wydanie uzupełnione dodatkowymi materiałami. Władysław Studnicki, nazywany przez niektórych politycznym wizjonerem, wyjątkowo precyzyjnie przewidział katastrofalne wydarzenia roku 1939 – od porażki Polski w starciu z Niemcami, po zdradziecką ofensywę Związku Sowieckiego i brak wsparcia ze strony aliantów. Stanowczo apelował do ministra Becka o zaakceptowanie propozycji zawarcia sojuszu z III Rzeszą, mającego na celu wspólną walkę przeciwko Sowietom.Podczas II wojny światowej Studnicki usiłował przekonać Hitlera do zaniechania brutalnej polityki okupacyjnej wobec Polski, często występując w obronie więzionych rodaków. Był gotów nawet przejąć kierownictwo kolaboracyjnego rządu, wierząc, że to pozwoliłoby ochronić naród przed terrorem niemieckim. Jednak jego działania doprowadziły do uwięzienia na Pawiaku przez Niemców.Mówiący o sobie "czołowy polski germanofil", Studnicki krytycznie odnosił się do Armii Krajowej, sprzeciwiając się aktom dywersji i akcji "Burza". Uważał, że takie operacje przynosiły korzyści wyłącznie Sowietom, powodując jednocześnie ogromne straty w ludziach po stronie polskiej. Powstanie warszawskie uznawał za tragiczne nieporozumienie i narodową klęskę.W oczach komunistów Studnicki był „wrogiem ludu” i „faszystą”, skazanym na niepamięć. Piotr Zychowicz poprzez swoją książkę „Germanofil” stara się przywrócić Studnickiego do świadomości historycznej, ukazując skomplikowane i kontrowersyjne losy tej postaci. Jest to prawdopodobnie najbardziej politycznie niepoprawna polska biografia dotycząca okresu II wojny światowej.
Szczegóły
Wydania
Opinie
Książki autora
Podobne
Dla Ciebie
Książki z kategorii
Dostawa i płatność
Szczegóły
Dane producenta:
Inne wydania książki: Germanofil
190.82 zł
jak nowa
-
190.82 zł
jak nowa
Inne książki: Piotr Zychowicz
Podobne produkty
Może Ci się spodobać
Inne książki z tej samej kategorii
Napisz opinię o książce i wygraj nagrodę!
W każdym miesiącu wybieramy najlepsze opinie i nagradzamy recenzentów.
Dowiedz się więcejWartość nagród w tym miesiącu
880 zł
Moje zainteresowanie twórczością Piotra Zychowicza wywodzi się z kanału, który prowadzi na YouTubie – “Historia Realna” prężnie się rozwija, czas wojny w Ukrainie zmienił pogląd naszego społeczeństwa w przedmiocie zainteresowania historią i geopolityką, co jeszcze do niedawna leżało jedynie w sferze zainteresowań badaczy i pasjonatów obu tematów. Oglądam programy emitowane przez Zychowicza, gdzie zaprasza on interesujących gości, przedstawiających zazwyczaj określony punkt widzenia, nie zawsze zbieżny z poglądami redaktora naczelnego miesięcznika “Historia do Rzeczy” co w mojej ocenie gwarantuje pluralizm nie widziany chociażby na TVP, co raz rzadziej również na TVN czy Polsacie. Wygląda na to, ze telewizja przegrywa z internetem nie tylko w moich oczach, i dużo w tym zasługa samych władz telewizji, które nie nadążają za zmieniającym się społeczeństwem, podsuwając mu do debaty twarze od dawna kojarzone i przez to osłuchane i mało interesujące. Przy okazji jednej z rozmów, jakie Zychowicz prowadził z panią Krystyną Kurczab-Redlich w przedmiocie jej oceny związanej z osobą Vladimira Putina oraz samej Rosji, padło nazwisko Władysława Studnickiego – nie był to pierwszy raz, dziennikarz od czasu do czasu wspomina tę zasłużona dla polskiej historii postać, wskazując jednocześnie, ze się na nim wzorce i czerpie pełnymi garściami z jego dorobku. Zbiegło się to w czasie z jesiennymi dniami, kiedy zrobiło się deszczowo, dzień jest co raz krótszy, a wieczorami lubię uciec w dobrą literaturę faktu – przez pierwsze dni września miałem przyjemność czytać dwie chyba najbardziej znane książki Zychowicza, tj. “Obłęd 44” oraz “Wołyń zdradzony. Obie mają status mocno kontrowersyjnych dla naszej rodzimej debaty publicznej – pierwsza przedstawia ocenę Zychowicza związaną z wybuchem Powstania Warszawskiego, gdzie autor nie pozostawia suchej nitki m.in. na Władysławie Sikorskim czy osobie “Bora”Komorowskiego, czyli postaci mocno cenionych w kontekscie wydarzeń II Wojny Światowej. Druga z książek chyba jeszcze mocniejsza, punktuje celnie struktury Armii Krajowej, bezradne wobec eskalacji przemocy na Wołyniu. Zychowicz przyzwyczaił czytelników, ze porusza tematy zarówno ważne jak i polaryzujące dla przestrzeni publicznej, wydaje się również, ze znakomicie odnajduje się w roli naczelnego prowokatora publicystyki historycznej. Czy książka “Germanofil” jest na tym tle wyjątkiem? Ależ skąd! Zychowicz znów idzie pod prąd, tym razem porusza wątek rzadko omawiany przez historyków - potencjalnej współpracy rządu II RP z III Rzeszą. Zapraszam na recenzję książki!
Pozytywnie oceniam działalność Zychowicza z kilku powodów - jednym z nich jest fakt, ze mimo posiadania przez autora książki “Germanofil” wykształcenia kierunkowego jako absolwent Instytutu Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego, nie określa się on sam mianem historyka, używa skromniejszego w swojej formie i treści zwrotu “publicysta historyczny”. Rożnica jest subtelna, ale znacząca - jako historyk młodego pokolenia, Zychowicz przedstawia historię jako zupełnie rożną dziedzinę od tego, do czego zdążyliśmy się w Polsce przyzwyczaić – nudne klepanie dat i miejsc bitw na pamięć zniechęciło wiele pokoleń naszych rodaków do szukania odpowiedzi na teraźniejszość w przeszłosci, tymczasem autor książki “Germanofil” znalazł własną drogę w ramach której propaguje pamięć i wiedzę historyczną - prowokuje, zadanie pytania, draży, a często również burzy pomniki ludzi od dawna czczonych, których dokonania i podjęte w przeszłości decyzje wcale tego nie uzasadniają, co często spotyka się z krytyką jego adwersarzy. Jednak w przypadku książki “Germanofil” trudno na dobrą sprawę sformułować pod adresem warsztatu Zychowicza jakiekolwiek merytoryczne zarzuty. Baza źródłowa z jakiej korzysta Zychowicz jest bowiem bardzo bogata i obejmuje swoim zakresem archiwalia czerpane m.in. z Archiwum Akt Nowych, Biblioteki Narodowej, Bundesarchiv, Instytutu Hoovera, IPN czy Instytutu Józefa Piłsudskiego w Nowym Jorku. Umieszczona na końcu książki bibliografia obejmuje ponadto źródła drukowane, materiały prasowe, dzienniki i pamiętniki, a także imponujący wykaz literatury przedmiotu. Trudno zatem pochylać się nad krytyką serwowaną przez oponentów Zychowicza, o ile bowiem w przypadku innych książek - m.in. wspomnianych wyżej publikacji “Obłęd 44” oraz “Wołyń zdradzony” - autor często przedstawiał swój pogląd na sprawę posiłkując się wybranymi przez siebie materiałami, o tyle w przypadku “Germanofila” otrzymujemy zwartą całość, opartą na przykład o materiały w istocie premierowe, nie znane dotąd szerszej publiczności. Autor do tej pory nie zajmował się biografistyką, a jednak „Germanofila” można z powodzeniem uznać za znakomitą biografię Władysława Studnickiego, choć skupioną w pierwszej kolejności na aspektach ideowych i politycznych.
Bohater książki, urodzony w Dyneburgu, sam określał siebie mianem „dziecka 1863 roku” – jego ojciec był zaangażowany w działalność rządu powstańczego i tradycje narodowowyzwoleńcze ukształtowały jego dzieciństwo. Studnicki, rocznik 1867 – równolatek Piłsudskiego, z którym jego drogi niejednokrotnie potem się stykały, czasem jako sojuszników, czasem adwersarzy – działalność polityczną rozpoczął w obozie niepodległościowego socjalizmu. W krótkim czasie zdążył też związać się z narodowcami i ludowcami. Ktoś mógłby zarzucić, że zmieniał stronnictwa niczym rękawiczki – sam przyznawał, że partie traktował jedynie jako narzędzia mające doprowadzić do realizacji jego idei. A idei tej był wierny. Władysław Studnicki był polskim imperialistą – co implikowało postulat granicy wschodniej sprzed pierwszego rozbioru, a także zwolennikiem geopolitycznego oparcia o Niemcy.
Już pierwsza teza jaka autor stawia w książce “Germanofil” wskazuje na charakter recenzowanej publikacji – zdaniem Zychowicza, opcja niemiecka w głowie Studnickiego nie była związana z zachwytem nad kultura niemiecką, lecz była wynikiem chłodnej i szalenie pragmatycznej kalkulacji natury politycznej. Sytuacja geopolityczna właściwa dla czasów Studnickiego nie była stwarzała szerokiego pola do popisu – Rosja zajmowała wówczas zdecydowanie największa część przedrozbiorowego obszaru rzeczypospolitej, w ocenie bohatera książki nie godziło się zatem szukać w niej rozwiązania polskich spraw niepodległościowych. Studnicki najchętniej skierowałby swoje oczy polityka ku Austro - Węgrom, Ci jednak okazali się zbyt sławi, pogrążeni we własnych problemach wewnętrznych, a przez to nie zainteresowani ambicjami niepodległościowymi Polaków. Zostało wiec Cesarstwo Niemieckie, można zatem śmiało powiedzieć, ze był to wybór mniejszego zła ze strony Studnickiego. Już po ogłoszeniu „aktu 5 listopada” Studnicki otwarcie był zwolennikiem budowy silnego aparatu państwowego i rozbudowanych sił zbrojnych w oparciu o naszego zachodniego sąsiada. Zychowicz przytacza na poparcie swoich tez wypowiedzi bohatera książki, który jawnie wskazuje na konieczność zawarcia porozumienia wojskowego z Niemcami, nawet kosztem oddania Gdańska i utworzenia autostrady eksterytorialnej przez Pomorze. Zdaniem autora książki “Germanofil” błędem jest uważać, ze w ten sposób bylibyśmy sprowadzeni w oczach aliantów do roli pomagiera III Rzeszy – trzeba bowiem pamiętać, ze kilka państw w Europie zaprezentowało podobna postawę. W początkowym okresie II Wojny Światowej Węgry i Rumunia współpracowały z III Rzeszą, kiedy ta jednak przestała odnosić sukcesy, zwrócili się ku zachodnim aliantom. W ocenie Zychowicza, gdyby Polska podążyła koncepcją lansowaną przez Studnickiego, w najgorszym przypadku, urosła by w siłę i stanowiła dla aliantów łakomy kąsek w przedmiocie porozumienia i wykończenia Niemców poprzez zadanie ciosu w plecy. Wcześniej jednak mielibyśmy okazję do ruszenia na wschód razem z Wermachtem przeciwko sowietom i raz na zawsze pokonanie czerwonej zarazy!
Zychowicz zwraca uwagę na cechy osobowości Władysława Studnickiego na łamach swojej książki “Germanofil” - wskazuje, ze intencja bohatera recenzowanej publikacji była trzeźwa ocena sytuacji, wolna od emocjonalnych naleciałości okresu dwudziestolecia międzywojennego. Trzeba bowiem pamiętać, ze czas pomiędzy I i II Wojną Światową de facto naznaczony był polityką Józefa Piłsudskiego, ponad wszystko nienawidzącego Rosji nie tylko za jej historyczne działania przeciwko Polsce, ale również za sprawą zesłania do łagru, gdzie marszałek ledwo uszedł z życiem. Piłsudski otwarcie flirtował z Niemcami, dość powiedzieć, ze na jego pogrzebie był sam Adolf Hitler, co raczej nie zdarzało się w innych rejonach Europy. Wskazuje to na przynajmniej duża sympatie w relacjach polsko – niemieckich lat 30’ XX wieku. Studnicki niejako kontynuować myśl marszałka, argumentował przy tym, że Polska posiadają ziemie na wschodzie niejako siłą rzeczy zmuszona jest szukać oparcia w Niemczech, z kolei posiadająca ziemie zachodnie – w mocarstwach zachodnich. Zdaniem bohatera recenzowanej książki, Polska posiadając i ziemie wschodnie, i zachodnie skazana była na rozbiory, a pozbawiona jednych i drugich przestawała być de facto jakimkolwiek podmiotem polityki międzynarodowej. Warto również podkreślić, ze Studnicki jako zwolennik polskiej myśli imperialistycznej z góry odrzucał koncepcję Romana Dmowskiego związana z granicami Polski jedynie w jej granicach etnograficznych. Mniej krytycznie, ale jednak niechętnie wypowiadał się z kolei na temat opcji federacyjnej, proponowanej przez Józefa Piłsudskiego, oznacza to, ze odrzucał dążenia w przedmiocie autonomii ze strony Litwinów, Ukraińców czy też Białorusinów. Podobało mi się podczas lektury “Germanofila”, ze choć Zychowicz często wypowiada się przychylnie na temat lansowanych przez Studnickiego koncepcji, to jednak w krytyce federalistycznych pomysłów nie ma dla bohatera swojej książki zrozumienia – ocenia je jako blednę, wskazuje również na pewną anachroniczność myślenia nie przystającą do realiów XX stulecia. Wydaje się zresztą, ze sam Studnicki mógł mieć większy wpływ na polską politykę zagraniczną, jednak odrzucanie koncepcji obu najważniejszych polityków dwudziestolecia międzywojennego sprawiło, ze miał wokół siebie więcej przeciwników aniżeli zdolnych do współpracy z nim ludzi.
Co ciekawe, Zychowicz przedstawia pogląd na swojego bohatera, który miał być zupelnie sceptycznie nastawiony w przedmiocie demokracji - utwierdzić go w tym zakresie miał pobyć w Stanach Zjednoczonych, gdzie na własne oczy miał zobaczyć słabość systemu politycznego USA. W jego ocenie kampanie wyborcze, w których kandydaci kolejnych partyjni zabiegają o przychylność szerokiego elektoratu, a wygrywa z kolei ten, kto przeznaczy na te zabiegi więcej funduszy, prowadziły w ocenie Studnickiego do rychłej katastrofy, plebiscyty na popularność, gdzie u władzy wcześniej czy później mieli pojawić się ludzie nieodpowiedzialni, niegodni piastowania najwyższych funkcji w państwie. Dziś rzadko się o tym mówi, ale jeszcze w dwudziestoleciu międzywojennym, po odzyskaniu niepodległości pojawiały się w Polsce głosy o konieczności przywrócenia rządów monarchicznych – Studnicki te głosy popierał do tego stopnia, ze z wielka nadzieją przyjął wieść o zamachu majowym, jednak sam nie utożsamiał się z obozem sanacyjnym, nie należał do jego zwolenników. Otwarcie przy tym krytykował naruszenie zasad praworządności, prześladowania opozycji, nadmierną biurokracje i etatyzm, utrudnianie życia mniejszościom narodowym,co jest szczególnie ciekawe biorąc pod uwagę negatywny stosunek do jakiejkolwiek koncepcji federacyjnej o czym pisałem już wyżej. Zychowicz wskazuje, że efektem tej otwarcie artykułowanej krytyki były procesy sądowe z wojewodą śląskim Michałem Grażyńskim i prezydentem Warszawy Stefanem Starzyńskim. Politycznie blisko było bohaterowi książki do wileńskiego „Słowa” Cata-Mackiewicza. “Przez lata to Cat uchodził za głównego, a przynajmniej najbardziej sprawnego intelektualnie reprezentanta „opcji niemieckiej” w II RP, podczas gdy tak naprawdę mógł uchodzić co najwyżej za ucznia Studnickiego.” Na pewno w oczach czytelników spragnionych wiedzy historycznej nie jest to nowością, jednak dla szerszej publiczności Zychowicz przywraca Władysława Studnickiego na należne mu miejsce, gdzie pamięć o tym wielkim Polaku winna być pielęgnowana – nawet dziś jego analizy i wnioski wydaja się aktualne w sytuacji jakiej znalazła się Polska.
W mojej ocenie zdecydowanie najciekawsze fragmenty książki związane są z losami jeszcze w przedwojennej Polsce samego Studnickiego. Można odnieść wrażenie, ze Zychowicz starał się podkreślić w swojej publikacji znaczenie bohatera “Germanofila” dla losów II Wojny Światowej, co widać szczególnie po oskarżeniach jakie formuje w przedmiocie klęski wrześniowej, kierowane wobec rządzących piłsudczyków, z Rydzem-Śmigłym na czele. Ponadto powołując się na listy pisane przez Władysława Studnickiego, autor książki wskazuje na odpowiedzialność samego Piłsudskiego, z którego nadania przecież pochodzili ludzie piastujący często najwyższe funkcje w rządzie i w armii II Rzeczpospolitej. Sam Studnicki wracał wielokrotnie uwagę na przestarzałą w swojej koncepcji strukturę armii Wojska Polskiego i jego uzbrojenie. Jednocześnie bohater recenzowanego opracowania wyrażał pogląd, że – mówiąc oględnie – gdyby tylko żył Piłsudski nigdy nie doszłoby to tego. Koresponduje to z myślą Cata – Mackiewicza, skądinąd często przytaczaną przez samego Zychowicza na łamach jego programów, że dziejowym nieszczęściem Polski było to, że Piłsudski był zbyt posunięty w latach kiedy doszedł do władzy. Jest to często wspominana refleksja wśród zwolenników tezy, że (w uproszczeniu) „należało iść z Niemcami na Moskwę (a potem powtórzyć manewr odwrócenia sojuszy z poprzedniej wojny)” – wśród wyznawców takiej koncepcji dominuje pogląd, że w pełni formy Marszałek Piłsudczyki wyznaczyłby taki właśnie kierunek dla działań polskiego rządu i losy naszego narodu potoczyłyby się zupelnie innymi ścieżkami aniżeli pamiętamy to z historii. Warto też wiedzieć, że wojenne losy Władysława Studnickiego to chęć nie tyle kolaboracji z przedstawicielami III Rzeszy, ale przede wszystkim nakłonienie ich, aby Ci chcieli kolaborantów poszukiwać. Poczałkowo można odnieść wrażenie, czytając “Germanofila”, ze pomysły te mogły się ziścić, mniej więcej do połowy października 1939 roku. Jak wynika z przytoczonych w książce dokumentów, Hitler rozważał, czy nie powołać do życia marionetkowego, kadłubowego w swojej formie państewka polskiego, podobnie jak to zostało uczynione we Francji z rządem Vichy. Lubimy w Polsce chwalić się największym Podziemnym Państwem Walczącym w okresie II Wojny światowej, zapominając przy tym, ze istniało ono jako wróg Niemiec, ponieważ dygnitarze III Rzeszy widzieli potrzebę całkowitego zlikwidowania Państwa Polskiego. Tymczasem wspominany wyżej Cat – Mackiewicz wielokrotnie pisał o tym, ze podczas wojny Francja miała miecz, czyli gen. de Gaulle’a i tarczę w postaci marszałka Petaina, który bronić miał Francji właśnie przed „polonizacją”. Nawet jeśli uznać, ze naszym mieczem był gen. Sikorski, co najmniej dyskusja wydaje się teza, czy Polska lepiej wyszłaby na II Wojnie Światowej aniżeli Francja, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę obraz jaki kreśli Zychowicz dotyczący gen Sikorskiego w książce “Obłęd 44”.
Studnicki równie otwarcie co bezskutecznie starał się uświadomić Niemców, ze prowadzona przez nich polityka ludobójstwa wymierzona w naród Polski w istocie nie realizuje interesów III Rzeszy, ponieważ w ten sposób wspierają oni dążenia Sowietów, już wtedy będących w oczach Hitlera i jego otoczenia największymi wrogami. Bohater książki “Germanofil” podjął się wówczas nawet śmiałego i odważnego pomysłu udania się do stolicy Niemiec, gdzie liczył na spotkanie z samym Hitlerem, jednak nie miał szczęścia i nie dostał zgody na audience u furhera. Wkrótce największy ze zwolenników opcji niemieckie sam stał się obiektem represji - został osadzony w wiezieniu w Pawiaka. Wtedy to właśnie utracił wiarę w jakikolwiek sens współpracy z III Rzeszą, licząc ze ta niebawem przeistoczy się w “IV Rzeszę”, stricte skoncentrowaną przeciwko Sowietom, jednocześnie porzucającą imperialne zapędy związane z zajęciem większości Europy co i tak pozwoliłoby Niemcom zając najważniejszą pozycję na kontynencie europejskim. Zychowicz wskazuje, ze nie sposób ustalić, jak bliskie były kontakty Władysława Studnickiego z otoczeniem Hitlera planującego zamach 20 lipca 1944 roku, jednak można zauważyć, ze pośrednio mógł być on zaangażowany w spisek – z pewnością byłoby to na rękę środowisko z jakim był związany w Polsce. Należy przy tym zauważyć, ze Zychowicz ma zupełną rację pisząc, ze gdyby tylko ów zamach się powiódł, najpewniej nie doszłoby w ogolę do wybuchu Powstania Warszawskiego, podobnie zresztą jak akcji “Burza” - do obu tych wydarzeń Studnicki miał mocno negatywny stosunek. Pełen obraz Studnickiego dopełnia fakt, ze jak wynika z publikacji Zychowicza, bohater jego historii był zagorzałym przeciwnikiem działalności Państwa Podziemnego, jego działania bowiem w ocenie Studnickiego ściągały nieproporcjonalnie wielkie represje na ludność cywilną, jednocześnie wspierały wysiłek podejmowany przez Sowietów zajmujących kolejne połacie Rzeczpospolitej. Co ciekawe, Generała Sikorskiego uważał za instrument polityki brytyjskiej, nie rozumiał sensu dowodzenia walkami zbrojnymi Armii Krajowej przez rząd na uchodźstwie, co znowu zyskuje uznanie autora, często głoszącego podobną tezę na kanale “Historia Realna”.
Tematyka związana z historią i geopolityką w naszym kraju przezywa odrodzenie - wojna w Ukrainie zmieniła percepcję naszych rodaków, od trzech dekad zakochanych w rosnącym dobrobycie, wpatrzonych w zachodnie struktury Unii Europejskiej oraz NATO jako gwarantów “końca historii”. Wielu polityków podzielało te wizje, bardziej było skupionych w ostatnich latach na wewnętrznych sporach ideologicznych, aniżeli realnej ocenie miejsca Polski w dzisiejszym świecie – miejsca, która jak pokazała teraźniejszość ciągle znajduje się gdzieś na rubieżach zachodu, jednocześnie biorąc się przed wpływami wschodu. Piotr Zychowicz ze swoją publicystyką w mojej ocenie znakomicie edukuje nasze społeczeństwo czego jestem żywym przykładem, otwiera oczy na bohaterów zapomnianych, prowokuje do dyskusji w przedmiocie dawnych świętości jak w przypadku Powstania Warszawskiego czy rzezi na Wołyniu. Kilka dni temu wróciłem do domu i zaskoczony zobaczyłem moja dziewczynę czytającą książkę “Obłęd 44”, gdzie Zychowicz torpeduje sens wybuchu powstania i wskazuje na daleko idące konsekwencje przede wszystkim dla ludności cywilnej, co zresztą Władysława Studnicki również za swojego życia podnosił. Ucieszyłem się widząc moją ukochaną z tak ważna dla mnie lekturą na kolanach, bo choć nie jest wielką fanką historii, to co aktualnie dzieje się na świecie wymaga od nas wszystkich większego zaangażowania i zrozumienia dla błędów przeszłosci.
Pierwszy raz usłyszałem o Władysławie Studnickim na kanale dr Piotra Napierały, omawiającego i recenzującego szeroko książki historyczne, często również przedstawiającego własne koncepcje w przedmiocie dziejów naszego kraju. Napierała wskazywał na mocne i słabe punkty “Germanofila”, nie mogłoby jednak inaczej, skoro sam prezentuje często romantyczne poglądy na historię, tymczasem Piotr Zychowicz jest zwolennikiem tzn. “real-polityk”, czyli kierowania się nie wartościami i ideałami w polityce międzynarodowej, ale twardymi interesami. Panowie toczą ze sobą korespondencyjny konflikt w ocenie niektórych wydarzeń historycznych, a słuchanie jednego i drugiego pozwala mi wyrobić sobie pogląd na sprawę czerpiąc to co wydaje mi się słuszne od każdego z nich. Przyznam, ze nie wiedziałem wcześniej kim jest Studnicki, mimo iż uczęszczałem do liceum na dodatkowe lekcje historii, gdzie jak mi się wydawało, szeroko omawialiśmy wydarzenia związane z II Wojną Światową. Dziś po latach mam wrażenie, ze powodem pominięcia osoby Studnickiego było nie tyle przeoczenie albo pospiech w realizacji programu, ale niepoprawność polityczna – oto bowiem wśród polskiej elity intelektualnej byli ludzie w przededniu wybuchu wojny, którzy jawnie opowiadali się za sojuszem z III Rzeszą i Adolfem Hitlerem, wskazując na pragmatyzm lezący u podstaw takiej decyzji, która mogla przynieść połączonym siłom Polski i Niemiec ostateczne pokonanie Sowietów, a w dalszej kolejności potencjalne odwrócenie sojuszu dla Polski i zwrócenie się ku zachodowi przeciw Hitlerowi - o tym właśnie w największym stopniu jest książka “Germanofil”, choć patrząc na nią nieco szerzej, swobodnie możemy się dopatrzeć w publikacji Piotra Zychowicza charakteru biografii, podanej jednak w lekkiej i przyjemnej dla czytelnika formie. Czy warto przeczytać “Germanofila”? Odpowiedz brzmi: tak, a niżej przedstawiam uzasadnienie ?
Na poczatku warto sobie odpowiedzieć na pytanie, które poniekąd padło już we wstępie do niniejszej recenzji – kim właściwie był Władysław Studnicki? Bohater książki “Germanofil” urodził się w 15 listopada 1867 w Dyneburgu. To właśnie górująca nad tym miastem potężna twierdza, symbol niewoli rosyjskiego zaborcy, wykształciła w nim nienawiść do Rosjan jaka w przyszłości naznaczyła całe jego polityczne życie. To właśnie w czasach dzieciństwa należy się doszukiwać uzasadnienia dla poglądów Studnickiego, ze to rosnące w siłę Niemcy stanowią dla Polski jedyną szanse na niepodległość. W swoich opiniach bohater książki “Germanofil” mocno się utwierdził po wybuchu I wojny światowej. "Austria pod względem politycznym staje się pierwiastkiem podrzędnym. Czynnikiem zaś decydującym będą Niemcy. Austria nie może być podporą dla sprawy polskiej, ona sama podpory Niemiec potrzebuje" – pisał Studnicki. Co więcej, jego zdaniem carska Rosja nie nadążała za zmianami jakie dokonywały się już wtedy w zachodniej Europie, również w Polsce, z uwagi na swoje zacofanie technologiczne, brak otwartości na inne kraje, a przez to skazana na izolację i nie mająca w gruncie rzeczy nic do zaoferowania Polsce. Oto powody dla których Studnicki z Niemcami prowadził rozmowy i zabiegał o względy ich polityków. W międzyczasie starał się także wpływać na generałów niemieckich, aby Ci nie niszczyli polskich miast, kiedy to wojska niemieckie wkraczały z rozmachem na terytoria zaboru rosyjskiego, bardziej kierowane jeszcze wtedy potrzeba eksterminacji obywateli Rosji aniżeli Polski. Jak pisze autor w książce “Germanofil” - "Projektowany przez Studnickiego sojusz z Niemcami był więc nie tylko koniecznością geopolityczną, ale i szansą na cywilizacyjne podniesienie kraju. Idei tej Studnicki pozostał wierny do końca życia"
Jak zauważa Zychowicz na łamach “Germanofila”, Władysław Studnicki już od pierwszych chwil odzyskania niepodległości, bynajmniej nie był zadowolony z ustaleń pokojowych i uzyskanych prze Polskę ziem. Uważał i mówił o tym głośno, że bezpieczna granica Polski powinna się opierać na rzekach: Dźwinie, Berezynie i Dnieprze. W ocenie bohatera recenzowanej książki, negocjatorzy jacy z ramienia polskiego rządu debatowali w Rydze nad traktatami pokojowymi zmarnowali wielką szansę dla młodego, odrodzonego kraju na uzyskanie zdecydowanie większych gwarancji bezpieczeństwa aniżeli w rzeczywistosci zostało to ustalone. Sam Studnicki nie był zwolennikiem koncepcji ani Piłsudskiego ani Dmowskiego - nie godził się z wizją Piłsudskiego i stworzeniem federacji niepodległych państw, które byłyby buforem przed Bolszewikami. Nie był również zwolennikiem koncepcji Dmowskiego, aby ograniczyć terytoria Polski tak, żeby było na jej obszarze jak najmniej innych narodowości, co więcej zdawał się nie zauważać dążeń niepodległościowych Litwinów, Ukraińców czy tez Białorusinów, uznawajac istnienie za wtórne wobec narodów Polskiego i Rosyjskiego. W ocenie bohatera “Germanofila” ziemie, które należały do Rzeczypospolitej przedrozbiorowej, powinny zostać w całości wcielone do odrodzonego państwa polskiego. Marzeniem jego było stworzenie imperium polskiego na wschodzie w oparciu o sojusz polsko-niemiecki, będący w istocie najważniejszą tezą omawianą przez Piotra Zychowicza na kartach jego książki, którą skądinąd autor propaguje nawet dzisiaj w dobie wielkich napiec w Europie Środkowo – Wschodniej.
Jak wspominałem już wyżej, Piotr Zychowicz zdecydowanie pozytywnie odnosi się do osoby Władysława Studnickiego, bynajmniej nie jest jednak względem niego zupełnie bezkrytyczny. Jawnie i wręcz ostentacyjnie autor recenzowanej publikacji odcina się od poglądów lekceważących Ukraińców czy Białorusinów. Wskazuje również na pewien relatywizm bohatera swojej książki w zakresie stosunku do III Rzeszy i oceny samego Adolfa Hitlera. Nawet jeżeli uznać, ze poczatkowo Studnicki wspierał go z powodów natury geopolitycznej, jednocześnie krytykując politykę prowadzoną wewnątrz Niemiec przez NSDAP. Z perspektywy czasu widać tu daleko idącą niekonsekwencje. Co ciekawe, już po wizycie na parteitagu w Norymberdze w 1936 r. udzielił mu się widoczny w jego zapiskach entuzjazm wobec Niemców, kolejno głosy krytyczne zanikły bo znów powrócić po jakimś czasie – nawet w ocenie Zychowicza trudno to w pełni wyjaśnić, na pewno jednak można odrzucić pogląd o swoistej grze prowadzonej wówczas przez Studnickiego – nie był on ważna persona w rządzie polskim aby podobne inercyjne zachowania mogły przynieść istotne rezultaty. Wydaje się, ze Studnicki traktował Adolfa Hitlera w gruncie rzeczy mocno instrumentalnie, podobnie zresztą jak parie polityczne wewnątrz polityki krajowej - gdy dało się we współpracy z nim realizować Polski interes zasługiwał na uwagę, gdy zaś na jego rozkaz popełniano zbrodnie na Polakach stawał się godny potępienia w oczach bohatera książki “Germanofil”. Zychowicz wskazuje również na podobna ambiwalencje w stosunku do ludności żydowskiej - dość powiedzieć, ze zdarzyło mu się głosić poglądy jednoznacznie, zwłaszcza według dzisiejszych standardów, antysemickie, jak i stanowczo potępiać przemoc wobec Żydów – nierzadko w jednym artykule prasowym.
Zmierzając nieuchronnie do końca recenzji książki “Germanofil”, warto za autorem powtórzyć interesującą refleksję - jego zdaniem dzisiejsza Polska jest, przynajmniej pod względem geopolityki, Polską z marzeń Studnickiego. Już po transformacji dokonanej po roku 1989, Polska była w stanie mniej lub bardziej skutecznie odciąć się od wpływów rosyjskich, skierować swoja politykę na zachód, gdzie droga ku temu była szalenie wyboista, a jej pierwszym aktem było dokonane na symbolicznej mszy w Krzyżowej, pojednanie polsko – niemieckie. I tu ciekawostka, szef polskiej dyplomacji czasów transformacji ustrojowej Krzysztof Skubiszewski miał za młodu okazję spotkać Studnickiego. Kolejnymi etapami były oczywiście ingerencja ze strukturami Unii Europejskiej, gdzie Niemcy odgrywały przecież wiodącą rolę. Stanowi to w oczach Zychowicza przyczynek do snucia ważnych rozważań w przedmiocie polskiej polityki zagranicznej – autor “Germanofila” wskazuje, ze Polska od wieków skazana była na życie w cieniu dwóch mocarstw, Niemiec i Rosji. Według szacunków, z samą Rosją tylko toczyliśmy około dwudziestu wojen, cześć z nich zakończyła się dla nas sukcesem, większość jednak powodowała utratę sporych połaci kraju, a w najgorszym przypadku również suwerenności. Tymczasem na łamach recenzowanej publikacji autor wielokrotnie odwołuje się do słów Studnickiego, ze Polska dla swoich zywotnych interesów nie może być jednocześnie skonfliktowana zarówno z Niemcami jak i Rosją, ponieważ porozumienie tych dwóch krajów ponad naszymi głowami stanowi w istocie największego niebezpieczeństwo. Zychowicz często wraca do tych słów na swoim kanale na YouTubie, zwłaszcza w obliczu obecnej sytuacji na świecie, gdzie jeszcze rok temu Niemcy przygotowywały się do otworzenia kolejnej nitki gazociągu Nord Stream 2, określanej przez rzad Angeli Merkel jako “projekt biznesowy”. Ile w tym biznesu, a ile polityki widzimy dzisiaj, kiedy rzad Federalny Niemiec szuka po całym świecie gazu, ponieważ Rosja zakręciła kurek i to pomimo jawnej kompromitacji Niemiec w przedmiocie publicznego upominania się o zwrócenie przez firmę Siemens turbiny niezbędnej do ponownego uruchomienia gazociągu. Wracają więc złowieszcze słowa Studnickiego z podwójną mocą, kiedy aktualnie jesteśmy de facto na ścieżce wojennej z Federacją Rosyjską, jednocześnie rzad Polski znów wraca do tematu reparacji wojennych, występując w roli antagonisty wobec Niemiec – czy w tej sytuacji możemy liczyć, ze architektura bezpieczeństwa w naszym regionie stale będzie gwarantowana przez Stany Zjednoczone? Jest to pogląd, z którym sam Zychowicz otwarcie polemizuje, wskazując przy tym, ze anglosasmi - zarówno Wielka Brytania jak i USA ponad wartości cenią pragmatyzm i własne interesy, a trzeba pamiętać, ze aktualna hegemonia Waszyngtonu jest permanentnie kwestionowana przez Pekin, i to Azja południowo - wschodnia będzie w kolejnej dekadzie najbardziej palącym tematem w oczach samych Amerykanów. W omawianym zakresie Zychowicz wprost odnosi się do realiów II Wojny Światowej, gdzie w jego ocenie zostaliśmy zdradzeni przez Francję i Wielką Brytanie, pyta również na łamach książki “Germanofil” czy stać nas dzisiaj na powtarzanie błędów przeszłości. Przyznaje, ze czytanie o tym jeszcze rok temu pewnie wydałoby mi się ledwie prowokacją do dyskusji w temacie naszych sojuszników, jednak we wrześnio 2022 roku, sześc miesięcy po wybuchu wojny w Ukrainie powyższe tezy brzmią niepokojąco i dają do myślenia w kontekscie polityki zagranicznej naszych władz.
Wracając jednak to “Germanofila” - Władysław Studnicki w oczach Piotra Zychowicza jawi się niemal jak polityczny prorok, dostrzegający nie tylko przebieg i konsekwencje II Wojny Światowej dla Polski, ale również powstanie zfederalizowanej unii europejskiej czy tez odrodzenie na scenie politycznej panieństw Izrael. Studnicki rzeczywiście wydawał się widzieć więcej, jednak w opinii adwersarzy Zychowicza, brak przesłanej wyraźnie wskazujących na jakich fundamentach miałby się opierać potencjalny sojusz pomiędzy Polską, a Niemcami. Można odnieść wrażenie, ze była to idea bez szerokiego poparcia w polskim społeczeństwie, więcej jednak Zychowicz pisał o tym w książce „Paktu Ribbentrop-Beck”. Wskazywał tam na rolę Rumunii i Węgier, omawiając wizje jakie w przedmiocie polityki zagranicznej realizował Minister Spraw Zagranicznych, Józef Beck. Miałem przyjemność czyta i tą książkę Zychowicza, skądinąd recenzowaną również na skupszopie, i kontekst w niej przedstawiony rzeczywiście uprawdopodobniał sojusz na linii Warszawa – Berlin. Jego realizacja miała jednak swoje krótkie okienko historyczne, poczatkowo Niemcy bowiem były za słabe aby wchodzić z nimi w sojusz, ewentualne pertraktacje w tym zakresie najpewniej spotykałyby się z reakcją państw zachodnich, traktujących poczatkowo Hitlera jako niegroźnego szaleńca. Później, już po roki 1938 czyli aneksji Czechosłowacji wlasciwie nie ma już mowy o sojuszu z Berlinem, który dzień po dniu realizował swoją politykę wymierzoną przeciwko Polsce, czyniąc otwarte przygotowania do wojny.
Reasumując, książka “Germanofil” autorstwa Piotra Zychowicza przywraca postać Władysława Studnickiego na należne jej miejsce, jako ważnej postaci historycznej okresu związanego z II Wojną Światową, co jak zgaduje było jednym z priorytetów autora niniejszym recenzowanej publikacji. Jest to pierwsza na taką skale próba zaniesienia Studnickiego „pod strzechy” – autor wspomina co prawda o opowiadaniu autorstwa Szczepana Twardocha, prezentującego zupełnie alternatywną wersję historii, w której Studnicki zostaje premierem polskiego rządu, na skutek czego Polska z przedmiotu staje się podmiotem historii i polityki, jednak miało ono ograniczone grono odbiorców i nie było jakoś szerzej komentowane w naszym kraju, nie stało się tez prowokacją do dyskusji w zakresie poglądów Studnickiego zwiazanych z potencjalnym sojuszem z III Rzeszą.
Na koniec chciałbym dodać, ze “Germanofil” napisany jest wyjątkowo przystępnym językiem - to zresztą permanentna cecha publikacji autorstwa Piotra Zychowicza – autor często w wywiadach podkreśla, ze jego intencja jest wyjść naprzeciw czytelnikom ciekawym historii naszego kraju, tym samym sporo na łamach recenzowanej książki publicystyki, mniej zaś topornej hietografii znanej z lekcji w szkole – momentami autor pisze językiem wręcz kolokwialnym, innymi fragmentami prezentuje rzeczową i konkretna analizę, tym samym nie sposób się nudzić nad “Germanofilem”!
Dodaj swoją opinię
Zaloguj się na swoje konto, aby mieć możliwość dodawania opinii.
Czy chcesz zostawić tylko ocenę?
Dodanie samej oceny o książce nie jest brane pod uwagę podczas losowania nagród. By mieć szansę na otrzymanie nagrody musisz napisać opinię o książce.
Już oceniłeś/zrecenzowałeś te książkę w przeszłości.
Możliwe jest dodanie tylko jednej recenzji do każdej z książek.
Sposoby dostawy
Odbiór w punkcie (6)
InPost Paczkomat 24/7
13,99 zł
ORLEN Paczka
12,99 zł
Automaty DHL BOX 24/7 i punkty POP
12,99 zł
DPD Pickup Automaty i Punkty Odbioru
8,99 zł
Automaty Orlen Paczka, sklepy Żabka i inne
12,99 zł
Punkt odbioru (Dębica)
2,99 zł
Dostawa na adres (7)
GLS U Ciebie - Kurier
14,99 zł
Kurier DPD
14,99 zł
Kurier InPost
14,99 zł
Pocztex Kurier
13,99 zł
Kurier DHL
14,99 zł
Kurier GLS - kraje UE
69,00 zł
Kurier GLS pobranie
23,99 zł
Sposoby płatności
Płatność z góry
Przedpłata

Zwykły przelew