Stan książek
Nasze książki są dokładnie sprawdzone i jasno określamy stan każdej z nich.
Nowa
Książka nowa.
Używany - jak nowa
Niezauważalne lub prawie niezauważalne ślady używania. Książkę ciężko odróżnić od nowej pozycji.
Używany - dobry
Normalne ślady używania wynikające z kartkowania podczas czytania, brak większych uszkodzeń lub zagięć.
Używany - widoczne ślady użytkowania
zagięte rogi, przyniszczona okładka, książka posiada wszystkie strony.
Z lasu, pola i kwatery czyli urywki z pamiętników powstańca z roku 1863
Masz tę lub inne książki?
Sprzedaj je u nas
Zarówno strzelcy, jak i kosynierzy wykazali się niezwykłą odwagą podczas walki. Rozpoczęty w porządku odwrót szybko przeobraził się jednak w chaotyczną ucieczkę. Kawaleria, złożona z kozaków i dragonów, licząca około 600 jeźdźców, ruszyła z boku, by wspomóc swoją piechotę. Jednak po niespodziewanym ataku ze strony ukrytej kompanii strzelców, żołnierze ci zdezorientowani zaczęli się wycofywać najpierw podpalając most.Nasza kawaleria, zagrzewana okrzykami „Bij! Zabij!”, wystrzeliła z lasu, atakując uciekających lancami. Następnie przyszła kolej na naszą kontrakcję – zarówno kozacy, jak i dragoni, zmieszani i przestraszeni, rzucili się w panice na most. Część z nich, widząc, co się dzieje, skierowała się na lód, unikając dalszych strat, mimo że nasi strzelcy, posiadający słabsze uzbrojenie, zadawali im poważne rany z precyzyjnych strzałów.Na moście panowała prawdziwa bitwa. Tam uwikłani dragoni, ostrzeliwani niemal z każdej strony, po krótkim, acz zaciekłym oporze, poddali się. Ponad połowa z nich, około 180 dragonów, musiała złożyć swoją broń przed powstańczymi pałkami, co przyniosło im nie lada hańbę. Tylko nieliczni zdołali ocalić życie przez ucieczkę.
Wybierz stan zużycia:
WIĘCEJ O SKALI
Zarówno strzelcy, jak i kosynierzy wykazali się niezwykłą odwagą podczas walki. Rozpoczęty w porządku odwrót szybko przeobraził się jednak w chaotyczną ucieczkę. Kawaleria, złożona z kozaków i dragonów, licząca około 600 jeźdźców, ruszyła z boku, by wspomóc swoją piechotę. Jednak po niespodziewanym ataku ze strony ukrytej kompanii strzelców, żołnierze ci zdezorientowani zaczęli się wycofywać najpierw podpalając most.Nasza kawaleria, zagrzewana okrzykami „Bij! Zabij!”, wystrzeliła z lasu, atakując uciekających lancami. Następnie przyszła kolej na naszą kontrakcję – zarówno kozacy, jak i dragoni, zmieszani i przestraszeni, rzucili się w panice na most. Część z nich, widząc, co się dzieje, skierowała się na lód, unikając dalszych strat, mimo że nasi strzelcy, posiadający słabsze uzbrojenie, zadawali im poważne rany z precyzyjnych strzałów.Na moście panowała prawdziwa bitwa. Tam uwikłani dragoni, ostrzeliwani niemal z każdej strony, po krótkim, acz zaciekłym oporze, poddali się. Ponad połowa z nich, około 180 dragonów, musiała złożyć swoją broń przed powstańczymi pałkami, co przyniosło im nie lada hańbę. Tylko nieliczni zdołali ocalić życie przez ucieczkę.
