Stan książek
Nasze książki są dokładnie sprawdzone i jasno określamy stan każdej z nich.
Nowa
Książka nowa.
Używany - jak nowa
Niezauważalne lub prawie niezauważalne ślady używania. Książkę ciężko odróżnić od nowej pozycji.
Używany - dobry
Normalne ślady używania wynikające z kartkowania podczas czytania, brak większych uszkodzeń lub zagięć.
Używany - widoczne ślady użytkowania
zagięte rogi, przyniszczona okładka, książka posiada wszystkie strony.
Tropem SB
Masz tę lub inne książki?
Sprzedaj je u nas
Roman Graczyk wprowadza czytelników w zawiły świat archiwów zgromadzonych przez IPN, szczegółowo objaśniając działanie komunistycznych służb bezpieczeństwa. Przybliża kluczowe terminy, które często pojawiają się w mediach i dokumentach związanych z tym okresem. Co więcej, Graczyk snuje fascynującą opowieść o czterech osobach związanych z "Tygodnikiem Powszechnym" i Znakiem, które były obiektem zainteresowania Służby Bezpieczeństwa. Autor ukazuje, jak te postacie stosowały trzy różnorodne strategie, aby uwolnić się spod wpływu SB. W swoich badaniach Graczyk energicznie broni nowego modelu ustawy lustracyjnej, nie bojąc się polemiki. Jak pisze Andrzej Friszke w zakończeniu swojej opinii, to od czytelników zależy, czy uznają argumenty autora za słuszne, czy też ocenią go jako nadmiernie uległego wobec twórców ustawy. Ostateczny werdykt wydamy wszyscy, gdy pełna realizacja lustracji stanie się faktem.
Wybierz stan zużycia:
WIĘCEJ O SKALI
Roman Graczyk wprowadza czytelników w zawiły świat archiwów zgromadzonych przez IPN, szczegółowo objaśniając działanie komunistycznych służb bezpieczeństwa. Przybliża kluczowe terminy, które często pojawiają się w mediach i dokumentach związanych z tym okresem. Co więcej, Graczyk snuje fascynującą opowieść o czterech osobach związanych z "Tygodnikiem Powszechnym" i Znakiem, które były obiektem zainteresowania Służby Bezpieczeństwa. Autor ukazuje, jak te postacie stosowały trzy różnorodne strategie, aby uwolnić się spod wpływu SB. W swoich badaniach Graczyk energicznie broni nowego modelu ustawy lustracyjnej, nie bojąc się polemiki. Jak pisze Andrzej Friszke w zakończeniu swojej opinii, to od czytelników zależy, czy uznają argumenty autora za słuszne, czy też ocenią go jako nadmiernie uległego wobec twórców ustawy. Ostateczny werdykt wydamy wszyscy, gdy pełna realizacja lustracji stanie się faktem.
