Stan książek
Nasze książki są dokładnie sprawdzone i jasno określamy stan każdej z nich.
Nowa
Książka nowa.
Używany - jak nowa
Niezauważalne lub prawie niezauważalne ślady używania. Książkę ciężko odróżnić od nowej pozycji.
Używany - dobry
Normalne ślady używania wynikające z kartkowania podczas czytania, brak większych uszkodzeń lub zagięć.
Używany - widoczne ślady użytkowania
zagięte rogi, przyniszczona okładka, książka posiada wszystkie strony.
Prymityw. Epopeja narodowa
Masz tę lub inne książki?
Sprzedaj je u nas
Na miłość boską, nie sięgaj po tę książkę, jeśli jesteś w drodze do supermarketu czy modnej galerii. Jeśli relaksujesz się z piwem przed telewizorem albo popijasz wino przy dźwiękach klasyki, trzymaj się z daleka. Nie sięgaj po nią, niezależnie od tego, czy ledwo wiążesz koniec z końcem, czy właśnie cieszysz się nowym samochodem. Bez znaczenia, czy czujesz się prawdziwym patriotą, czy krytycznie patrzysz na rodaków — ta powieść nie jest dla ciebie. Jest pełna ostrej krytyki, której niektórzy nazywają wrogą propagandą, napisaną za judaszowe srebrniki.Mówi się o niej jako o nowej epopei napisanej ku pokrzepieniu serc, ale ja ci nie wierzę. Takie zwodnicze, niemalże czarne zwierciadło, jakie kreśli Marcin Kołodziejczyk, nie znajduje równych w literaturze. Jest jak cios pięścią wymierzony prosto w twarz, uderzający prawdą — przełomowa powieść o polskim mieście odważnie przemierzana jego bocznymi ulicami.Zresztą, czy zdołamy to przetrwać? Sam autor, znany wcześniej z kultowego tomu reportaży „Dysforia. Przypadki mieszczan polskich”, wkracza na nowe literackie ścieżki jako prozaik, pisząc ostrzej niż kiedykolwiek.Historie, jak ta o Bombaju, który w imię kulturowych norm i osobistych fascynacji sprowadził na siebie klęskę, to tylko jeden z przykładów. To opowieść o nieuchronności buntu, który najpierw wybuchnie, zanim jeszcze odkryjemy jego prawdziwe źródło i cel.
Wybierz stan zużycia:
WIĘCEJ O SKALI
Na miłość boską, nie sięgaj po tę książkę, jeśli jesteś w drodze do supermarketu czy modnej galerii. Jeśli relaksujesz się z piwem przed telewizorem albo popijasz wino przy dźwiękach klasyki, trzymaj się z daleka. Nie sięgaj po nią, niezależnie od tego, czy ledwo wiążesz koniec z końcem, czy właśnie cieszysz się nowym samochodem. Bez znaczenia, czy czujesz się prawdziwym patriotą, czy krytycznie patrzysz na rodaków — ta powieść nie jest dla ciebie. Jest pełna ostrej krytyki, której niektórzy nazywają wrogą propagandą, napisaną za judaszowe srebrniki.Mówi się o niej jako o nowej epopei napisanej ku pokrzepieniu serc, ale ja ci nie wierzę. Takie zwodnicze, niemalże czarne zwierciadło, jakie kreśli Marcin Kołodziejczyk, nie znajduje równych w literaturze. Jest jak cios pięścią wymierzony prosto w twarz, uderzający prawdą — przełomowa powieść o polskim mieście odważnie przemierzana jego bocznymi ulicami.Zresztą, czy zdołamy to przetrwać? Sam autor, znany wcześniej z kultowego tomu reportaży „Dysforia. Przypadki mieszczan polskich”, wkracza na nowe literackie ścieżki jako prozaik, pisząc ostrzej niż kiedykolwiek.Historie, jak ta o Bombaju, który w imię kulturowych norm i osobistych fascynacji sprowadził na siebie klęskę, to tylko jeden z przykładów. To opowieść o nieuchronności buntu, który najpierw wybuchnie, zanim jeszcze odkryjemy jego prawdziwe źródło i cel.
