Stan książek
Nasze książki są dokładnie sprawdzone i jasno określamy stan każdej z nich.
Nowa
Książka nowa.
Używany - jak nowa
Niezauważalne lub prawie niezauważalne ślady używania. Książkę ciężko odróżnić od nowej pozycji.
Używany - dobry
Normalne ślady używania wynikające z kartkowania podczas czytania, brak większych uszkodzeń lub zagięć.
Używany - widoczne ślady użytkowania
zagięte rogi, przyniszczona okładka, książka posiada wszystkie strony.
Masz tę lub inne książki?
Sprzedaj je u nas
W najnowszym zbiorze opowiadań Harukiego Murakamiego czytelnicy mają okazję zanurzyć się w znane i cenione tematy twórczości autora. To podróż przez wspomnienia dawnych miłości, zwiastująca tęsknotę za przeszłością, refleksje na temat muzyki, miłości oraz poszukiwania sensu życia. Murakami przypomina sobie lata studenckie, utracone dziewczyny i niezwykłe chwile, które nieustannie powracają do jego myśli.Muzyka, jak zawsze, odgrywa kluczową rolę w świecie Murakamiego i w tej kolekcji jest nawet centralnym motywem kilku opowiadań. Jedna z historii zachęca do zastanowienia się, co mogłoby się wydarzyć, gdyby legendarny saksofonista Charlie Parker żył w czasach bossa novy i stworzył dzieło w tym stylu. Innym razem czytelnik natrafia na wspomnienie Karnawału Schumanna, ulubionego utworu narratora oraz tajemniczej kobiety, które staje się punktem wyjścia do dyskusji o maskach i ukrytych tożsamościach.Murakami zaskakuje wprowadzeniem poezji, którą znajdziemy w dwóch z ośmiu opowiadań. W jednym opowiadaniu spotykamy kobietę, której wiersze o miłości są inspirowane klasyczną poezją japońską. W innym pisarz żartobliwie przytacza swoje białe wiersze na temat meczów baseballowych, gdzie chwali między innymi atletyczne piękno jednego z graczy.Humor Murakamiego, jak zawsze, oscyluje pomiędzy smutkiem a radością, a granica między rzeczywistością a fikcją jest nieustannie zacierana. Życie pełne jest niespodzianek, które wprowadzają narratora w świat pełen nowych tajemnic do odkrycia.
Wybierz stan zużycia:
WIĘCEJ O SKALI
W najnowszym zbiorze opowiadań Harukiego Murakamiego czytelnicy mają okazję zanurzyć się w znane i cenione tematy twórczości autora. To podróż przez wspomnienia dawnych miłości, zwiastująca tęsknotę za przeszłością, refleksje na temat muzyki, miłości oraz poszukiwania sensu życia. Murakami przypomina sobie lata studenckie, utracone dziewczyny i niezwykłe chwile, które nieustannie powracają do jego myśli.Muzyka, jak zawsze, odgrywa kluczową rolę w świecie Murakamiego i w tej kolekcji jest nawet centralnym motywem kilku opowiadań. Jedna z historii zachęca do zastanowienia się, co mogłoby się wydarzyć, gdyby legendarny saksofonista Charlie Parker żył w czasach bossa novy i stworzył dzieło w tym stylu. Innym razem czytelnik natrafia na wspomnienie Karnawału Schumanna, ulubionego utworu narratora oraz tajemniczej kobiety, które staje się punktem wyjścia do dyskusji o maskach i ukrytych tożsamościach.Murakami zaskakuje wprowadzeniem poezji, którą znajdziemy w dwóch z ośmiu opowiadań. W jednym opowiadaniu spotykamy kobietę, której wiersze o miłości są inspirowane klasyczną poezją japońską. W innym pisarz żartobliwie przytacza swoje białe wiersze na temat meczów baseballowych, gdzie chwali między innymi atletyczne piękno jednego z graczy.Humor Murakamiego, jak zawsze, oscyluje pomiędzy smutkiem a radością, a granica między rzeczywistością a fikcją jest nieustannie zacierana. Życie pełne jest niespodzianek, które wprowadzają narratora w świat pełen nowych tajemnic do odkrycia.
Szczegóły
Wydania
Opinie
Książki autora
Podobne
Dla Ciebie
Książki z kategorii
Dostawa i płatność
Szczegóły
Dane producenta:
Inne wydania książki: Pierwsza osoba liczby pojedynczej
26.73 zł
jak nowa
-
26.73 zł
jak nowa
-
15.66 zł
widoczne ślady używania
47.75 zł
jak nowa
-
47.75 zł
jak nowa
Inne książki: Haruki Murakami
Podobne produkty
Może Ci się spodobać
Inne książki z tej samej kategorii
Napisz opinię o książce i wygraj nagrodę!
W każdym miesiącu wybieramy najlepsze opinie i nagradzamy recenzentów.
Dowiedz się więcejWartość nagród w tym miesiącu
880 zł
Coś, co zawsze podziwiałem u Murakamiego, to jego zdolność do zestawiania rzeczywistości i fantastyki, sposób, który rozwiewa dychotomię tych dwóch rzeczy. To, czy coś ma być "rzeczywistością", czy nie, staje się nieistotne, a Murakami wydobywa głębsze zrozumienie tego, co realne, poprzez wyjście poza to, co abstrakcyjne. Jego najbardziej przejmujące momenty istnieją w sferze sąsiadującej zarówno z tym, co rzeczywiste, jak i nierzeczywiste, a jednocześnie ucieleśniającej oba te elementy.
"Pierwsza osoba liczby pojedynczej" przesuwa własne granice w stronę autofikcji, pisząc z tytułowego punktu widzenia w sposób refleksyjny. Pięknie przyziemna rzeczywistość czasami przeradza się w fantastyczną, ale w sposób, który pozwala wierzyć, że w wielu opowiadaniach jest jakiś element autobiograficzny, splatający jego własną rzeczywistość z autorską fikcją, która tworzy coś bardziej znaczącego niż suma jej części. Tę abstrakcyjną autorską błyskotliwość wspomaga włączenie do zbioru jednego utworu autobiograficznego, a cały zbiór wykorzystuje maksymę, że kłamstwo najlepiej akceptuje się z ziarnem prawdy.
Zbiór ten udowadnia, że autor potrafi zmieścić tak wiele w tak niewielkiej objętości, a przy tym zachować otwartość na niuanse. Jedną z rzeczy, które zawsze bardzo ceniłem w jego opowiadaniach, jest smutek, jaki potrafi zaszczepić w czytelniku. To, co łączy się z tym emocjonalnym krajobrazem, to sposób, w jaki jego przesłania są często niewyrażalne poza błyskotliwym przedstawieniem rozwijającej się w nas historii. Murakami nie jest dziełem, które należy ocenić, rozebrać na części i przypiąć każdy element jak motyla do tablicy, ale nieuchwytną i abstrakcyjną emocją, którą można wchłonąć w głąb siebie.
Otwierające książkę opowiadanie Cream - opowiadanie, w którym znaczna część utworu to rozbudowana i opisująca krajobraz tonacja krótkiej rozmowy między nieznajomymi - zdaje się najlepiej opisywać czytelnikowi intencje Murakamiego jako pisarza. Pewien mężczyzna mówi o "kole o wielu środkach, ale bez obwodu", które, logicznie rzecz biorąc, powinniśmy uznać za obiekt niemożliwy. Ale Murakami zajmuje się przedmiotami niemożliwymi i zaleca, by "nie trzeba było wiedzieć, o co w tym wszystkim chodzi". Jego twórczość to abstrakcja i emocje.
Zbiór opowiadań jest bardzo obszerny, ale wciąż skupiony wokół domniemanych doświadczeń życiowych Murakamiego. Wydają się prawdziwe, a jego opowieści sprawiają wrażenie, jakbyś mógł uwierzyć, że to twoje własne wspomnienia zapisane na kartce, i właśnie w ten sposób najlepiej przemyca do ciebie swoje najbardziej przejmujące prezenty. Historie, które dotyczą spraw przyziemnych, takich jak spotkanie na jedną noc ze współpracownikiem i odkrycie, że pisze on przejmującą poezję, czy wielowiekowe mędrkowanie na temat wspomnień związanych z byłą dziewczyną, która później odebrała sobie życie, oraz rozmowy z bratem, które zestawiają młodość z dorosłością, są jednymi z najbardziej poruszających ze względu na bliskość realizmu.
Jak można się spodziewać w zbiorze biografii starszego autora, starzenie się jest tu tematem pierwszoplanowym. Wiele z opowiadań łączy w sobie odrębne, ale uzupełniające się małe wydarzenia z wielu dekad, pozwalając poczuć upływ czasu i starzenie się do szpiku kości. Murakami nie boi się ani nie gardzi starzeniem, ale przyznaje, że wiążą się z nim pewne smutki.
Dla Murakamiego świat marzeń jest tak samo ważny jak świat "realny", a świadomość, że marzenia zostały porzucone lub umarły, w znacznym stopniu wpływa na wydźwięk książki. Są to historie człowieka, który wiele przeszedł i zastanawia się nad młodością. Analizuje poezję, którą uwielbia, zastanawia się nad związkami, które dawno się skończyły, i analizuje absurdy naszego codziennego życia. Jest to zarówno mądre, jak i kapryśne.
Czytelnikom szukającym punktu wyjścia nie polecałbym tej książki, a raczej którąś z jego większych powieści, ale tym, którzy już są fanami, myślę, że ta książka was zadowoli. Ta lektura to słodki punkt tego, co kocham w Murakamim, a wszystko to jest tak delikatnie opakowane w krótką formę.
Skończyłam tę książkę i miałam bardzo dziwne wrażenie, jakbym nie przeczytała zbioru opowiadań, tylko serię rozmów z kimś, kto siedzi naprzeciwko mnie późnym wieczorem i niby opowiada o sobie, ale co chwilę skręca gdzieś obok. Trochę w muzykę, trochę we wspomnienia, trochę w rzeczy, które brzmią jak żart, a po chwili robią się podejrzanie poważne. I właśnie to mi się w „Pierwszej osobie liczby pojedynczej” spodobało najbardziej: to nie jest książka, która próbuje robić wielkie wrażenie. Ona raczej rozgaszcza się po cichu.
Nie mam po niej jednego ulubionego „wow”. Bardziej zestaw małych ukłuć. Jakaś scena. Jakaś myśl. Jakiś ton. Murakami tutaj nie pędzi, nie buduje wielkiej konstrukcji, tylko wrzuca czytelnika do świata wspomnień, muzyki, minionych fascynacji i tych wszystkich dziwnych momentów, kiedy człowiek niby wraca do przeszłości, ale tak naprawdę próbuje zrozumieć samego siebie. To jest bardzo książka o patrzeniu wstecz, ale nie w sentymentalny sposób. Raczej z ciekawością, czasem z konsternacją, czasem z takim cichym: serio, to też byłem ja?
I chyba dlatego ten zbiór działa. Bo jest o pamięci, ale nie udaje, że pamięć jest uporządkowana. Wręcz przeciwnie. W tych opowiadaniach wszystko lekko się przesuwa. To, co wydawało się oczywiste, nagle przestaje takie być. To, co było wspomnieniem, zaczyna wyglądać jak fantazja. To, co brzmi absurdalnie, nagle okazuje się nośnikiem jakiejś bardzo prawdziwej emocji. Murakami znowu robi ten swój numer, że bierze coś zwyczajnego i lekko przekręca pokrętło rzeczywistości. Tylko tutaj robi to subtelniej niż w wielu innych książkach. Mniej efektownie, bardziej wewnętrznie.
Najbardziej lubię w nim właśnie takie momenty, kiedy brzmi jak człowiek, który nie chce ci niczego udowodnić. W „Pierwszej osobie liczby pojedynczej” jest tego sporo. Nie mam poczucia, że autor na siłę próbuje być tajemniczy albo głęboki. On po prostu idzie za skojarzeniem, za melodią, za jakimś obrazem. A potem nagle z tego robi się coś większego. Nie morał. Nie wielka prawda o życiu. Coś bardziej niewygodnego. Poczucie, że może naprawdę większość rzeczy zależy od kąta patrzenia, od nastroju, od czasu, od tego, kim byliśmy wtedy i kim jesteśmy teraz.
I bardzo mi siadło to, że muzyka nie jest tutaj dekoracją dla inteligentnych czytelników, tylko realnym językiem emocji. U wielu autorów muzyczne odniesienia są po prostu ozdobą, mają budować klimat i tyle. U Murakamiego muzyka myśli razem z bohaterem. Szczególnie czuć to w „Karnawale”, które dla mnie było jednym z najmocniejszych tekstów w całym zbiorze. To opowiadanie ma w sobie coś dziwnie kruchego i jednocześnie bardzo precyzyjnego. Jakby Murakami naprawdę słyszał człowieka przez dźwięk, a nie tylko przez słowa. To jest rzadki talent.
Ale żeby nie było zbyt gładko: nie wszystko mnie tu zachwyciło. To nie jest zbiór równy. Są opowiadania, które czytałam z pełnym skupieniem, a są też takie, po których zostało mi bardziej ogólne wrażenie niż konkret. Niektóre teksty mają w sobie ten stary, dobry murakamiowski magnetyzm, a inne wydają się bardziej szkicem nastroju niż czymś naprawdę domkniętym. I w sumie nie wiem, czy to wada, czy po prostu cecha takiej książki. Może w zbiorze opartym na pamięci i skojarzeniach to nawet uczciwe, że nie wszystko brzmi z tą samą siłą.
Jest też coś jeszcze. Ta książka jest bardzo „pierwszoosobowa” nie tylko w tytule. Ona naprawdę sprawia wrażenie pisanej z wnętrza czyjegoś głosu. Nie takiego całkiem autobiograficznego, nie na zasadzie spowiedzi, tylko raczej głosu, który testuje własne wspomnienia, obraca je, ogląda pod światło. To daje bardzo ciekawy efekt, bo momentami nie wiadomo już, czy czyta się opowiadanie, wspomnienie, autofikcję, czy literacką maskę. I właśnie to zawieszenie między szczerością a kreacją wydało mi się tu najciekawsze.
Czy to jest najlepszy Murakami? Nie.
Czy to jest Murakami, którego dobrze się słucha? Zdecydowanie tak.
Mam wrażenie, że to książka dla ludzi, którzy nie potrzebują, żeby literatura cały czas coś „robiła”. Wystarczy, że jest obecna. Że zostawia echo. Że po jednym opowiadaniu masz ochotę włączyć muzykę, po drugim spojrzeć na swoje dawne życie trochę podejrzliwie, a po trzecim pomyśleć, że może naprawdę większość z nas opowiada sobie siebie na nowo za każdym razem, kiedy wraca pamięcią do przeszłości.
To nie jest zbiór, który mnie rozbił.
Ale bardzo ładnie mnie rozstroił.
A to czasem nawet lepsze.
Coś, co zawsze podziwiałem u Murakamiego, to jego zdolność do zestawiania rzeczywistości i fantastyki, sposób, który rozwiewa dychotomię tych dwóch rzeczy. To, czy coś ma być "rzeczywistością", czy nie, staje się nieistotne, a Murakami wydobywa głębsze zrozumienie tego, co realne, poprzez wyjście poza to, co abstrakcyjne. Jego najbardziej przejmujące momenty istnieją w sferze sąsiadującej zarówno z tym, co rzeczywiste, jak i nierzeczywiste, a jednocześnie ucieleśniającej oba te elementy.
"Pierwsza osoba liczby pojedynczej" przesuwa własne granice w stronę autofikcji, pisząc z tytułowego punktu widzenia w sposób refleksyjny. Pięknie przyziemna rzeczywistość czasami przeradza się w fantastyczną, ale w sposób, który pozwala wierzyć, że w wielu opowiadaniach jest jakiś element autobiograficzny, splatający jego własną rzeczywistość z autorską fikcją, która tworzy coś bardziej znaczącego niż suma jej części. Tę abstrakcyjną autorską błyskotliwość wspomaga włączenie do zbioru jednego utworu autobiograficznego, a cały zbiór wykorzystuje maksymę, że kłamstwo najlepiej akceptuje się z ziarnem prawdy.
Zbiór ten udowadnia, że autor potrafi zmieścić tak wiele w tak niewielkiej objętości, a przy tym zachować otwartość na niuanse. Jedną z rzeczy, które zawsze bardzo ceniłem w jego opowiadaniach, jest smutek, jaki potrafi zaszczepić w czytelniku. To, co łączy się z tym emocjonalnym krajobrazem, to sposób, w jaki jego przesłania są często niewyrażalne poza błyskotliwym przedstawieniem rozwijającej się w nas historii. Murakami nie jest dziełem, które należy ocenić, rozebrać na części i przypiąć każdy element jak motyla do tablicy, ale nieuchwytną i abstrakcyjną emocją, którą można wchłonąć w głąb siebie.
Otwierające książkę opowiadanie Cream - opowiadanie, w którym znaczna część utworu to rozbudowana i opisująca krajobraz tonacja krótkiej rozmowy między nieznajomymi - zdaje się najlepiej opisywać czytelnikowi intencje Murakamiego jako pisarza. Pewien mężczyzna mówi o "kole o wielu środkach, ale bez obwodu", które, logicznie rzecz biorąc, powinniśmy uznać za obiekt niemożliwy. Ale Murakami zajmuje się przedmiotami niemożliwymi i zaleca, by "nie trzeba było wiedzieć, o co w tym wszystkim chodzi". Jego twórczość to abstrakcja i emocje.
Zbiór opowiadań jest bardzo obszerny, ale wciąż skupiony wokół domniemanych doświadczeń życiowych Murakamiego. Wydają się prawdziwe, a jego opowieści sprawiają wrażenie, jakbyś mógł uwierzyć, że to twoje własne wspomnienia zapisane na kartce, i właśnie w ten sposób najlepiej przemyca do ciebie swoje najbardziej przejmujące prezenty. Historie, które dotyczą spraw przyziemnych, takich jak spotkanie na jedną noc ze współpracownikiem i odkrycie, że pisze on przejmującą poezję, czy wielowiekowe mędrkowanie na temat wspomnień związanych z byłą dziewczyną, która później odebrała sobie życie, oraz rozmowy z bratem, które zestawiają młodość z dorosłością, są jednymi z najbardziej poruszających ze względu na bliskość realizmu.
Jak można się spodziewać w zbiorze biografii starszego autora, starzenie się jest tu tematem pierwszoplanowym. Wiele z opowiadań łączy w sobie odrębne, ale uzupełniające się małe wydarzenia z wielu dekad, pozwalając poczuć upływ czasu i starzenie się do szpiku kości. Murakami nie boi się ani nie gardzi starzeniem, ale przyznaje, że wiążą się z nim pewne smutki.
Dla Murakamiego świat marzeń jest tak samo ważny jak świat "realny", a świadomość, że marzenia zostały porzucone lub umarły, w znacznym stopniu wpływa na wydźwięk książki. Są to historie człowieka, który wiele przeszedł i zastanawia się nad młodością. Analizuje poezję, którą uwielbia, zastanawia się nad związkami, które dawno się skończyły, i analizuje absurdy naszego codziennego życia. Jest to zarówno mądre, jak i kapryśne.
Czytelnikom szukającym punktu wyjścia nie polecałbym tej książki, a raczej którąś z jego większych powieści, ale tym, którzy już są fanami, myślę, że ta książka was zadowoli. Ta lektura to słodki punkt tego, co kocham w Murakamim, a wszystko to jest tak delikatnie opakowane w krótką formę.
Ta najnowsza propozycja to zbiór ośmiu opowiadań. A jeśli mam się zagłębić w mistykę, to osiem jest symbolem znaku nieskończoności. Czy to przypadek, czy słodka synchronizacja?
Krótkie opowiadania to mój ulubiony gatunek, a Murakami jest jednym z moich ulubionych pisarzy. Nawet jeśli jego książki nie znajdują się na mojej najwyższej półce, to i tak coś z nich wynoszę. Tak więc była to dla mnie pełna wygrana.
Jak z pewnością już się domyślacie, każda z tych krótkich historii jest opowiadana z perspektywy pierwszej osoby. Widzimy oczami narratora, myślimy jego myślami, czujemy jego uczucia i mamy jego wątpliwości.
Dopiero po skończeniu książki uderzyło mnie to, że każde z tych opowiadań wiąże się ze wspomnieniami. Wszystkie rozgrywają się w przeszłości, w konkretnym momencie, który wywarł silny emocjonalny wpływ na bohatera. Niekoniecznie jest to dla nich najszczęśliwszy czy ulubiony czas, ale taki, który pozostawił w nich na tyle silne piętno, że po latach - a nawet dekadach - będą o nim myśleć.
To zabawna rzecz ale kiedy czytałem jedno z opowiadań Wyznania małpy z Shinagawy, miałem niesamowite poczucie déjà vu. To jest coś, na co zdaje się cierpieć wielu bohaterów Murakamiego. Czas w jego pisarstwie jest bardzo elastyczny. Im bardziej zagłębiałem się w tę historię, tym bardziej stawała się ona znajoma i wszystko do mnie wracało.
Bardzo mi się to podobało, choć w miarę jak opowiadania się rozrastały, czułem się coraz smutniejszy, czytając je. Taką słodko-gorzką melancholię. Nie potrafię do końca wyjaśnić dlaczego. Myślę, że to dlatego, że te ostatnie historie były bardziej przejmujące, ponieważ naprawdę dogłębnie badały, kim byliśmy kiedyś, a kim jesteśmy teraz. Czy to jest jedna i ta sama osoba?
Jak każdy, kto czytał Murakamiego, wie, że napisanie spójnej i zrozumiałej recenzji jest prawie niemożliwe. Jak zwykle piszę o wiele za dużo, więc poniżej zamieszczam streszczenie niektórych opowiadań.
"Cream"
Czy kręgi kiedykolwiek się spotykają? Strzeżcie się zaproszeń na recitale fortepianowe. Esencją życia jest crème de la crème. Nie zadowalaj się niczym mniejszym.
"Na kamiennej poduszce"
Nie mogę się powstrzymać od skojarzenia z "Kamiennym materacem" Margaret Attwood. Zarówno kamienna poduszka, jak i pasujący do niej materac. Wyobraź sobie!
"Charlie Parker gra Bossa Novę"
Czy miałeś kiedyś sny, które były tak realne, że czułeś, jakbyś naprawdę w nich był, do tego stopnia, że czułeś zapach palonej kawy? A jednak wciąż wiesz, że to sen? Morał z tej historii jest taki: po prostu kup ten cholerny album!
"Carnaval"
Muzyka klasyczna wywołuje najróżniejsze emocje i interpretacje. Dym i lustra. Przysłowiowy czubek góry lodowej. Na ile to, co widzimy w innych, jest ich prawdziwym "ja"? Czy mężczyźni i kobiety mogą być kiedyś po prostu przyjaciółmi.
Tak, zdecydowanie warto było czekać. Zawsze z przyjemnością wracam do świata Murakamiego. Choć mam wrażenie, że być może nie doczekamy się już więcej jego nowych dzieł. Musicie przeczytać tą książkę!!
Dodaj swoją opinię
Zaloguj się na swoje konto, aby mieć możliwość dodawania opinii.
Czy chcesz zostawić tylko ocenę?
Dodanie samej oceny o książce nie jest brane pod uwagę podczas losowania nagród. By mieć szansę na otrzymanie nagrody musisz napisać opinię o książce.
Już oceniłeś/zrecenzowałeś te książkę w przeszłości.
Możliwe jest dodanie tylko jednej recenzji do każdej z książek.
Sposoby dostawy
Odbiór w punkcie (6)
InPost Paczkomat 24/7
13,99 zł
ORLEN Paczka
12,99 zł
Automaty DHL BOX 24/7 i punkty POP
12,99 zł
DPD Pickup Automaty i Punkty Odbioru
8,99 zł
Automaty Orlen Paczka, sklepy Żabka i inne
12,99 zł
Punkt odbioru (Dębica)
2,99 zł
Dostawa na adres (7)
GLS U Ciebie - Kurier
14,99 zł
Kurier DPD
14,99 zł
Kurier InPost
14,99 zł
Pocztex Kurier
13,99 zł
Kurier DHL
14,99 zł
Kurier GLS - kraje UE
69,00 zł
Kurier GLS pobranie
23,99 zł
Sposoby płatności
Płatność z góry
Przedpłata

Zwykły przelew