Stan książek
Nasze książki są dokładnie sprawdzone i jasno określamy stan każdej z nich.
Nowa
Książka nowa.
Używany - jak nowa
Niezauważalne lub prawie niezauważalne ślady używania. Książkę ciężko odróżnić od nowej pozycji.
Używany - dobry
Normalne ślady używania wynikające z kartkowania podczas czytania, brak większych uszkodzeń lub zagięć.
Używany - widoczne ślady użytkowania
zagięte rogi, przyniszczona okładka, książka posiada wszystkie strony.
Na północ
Masz tę lub inne książki?
Sprzedaj je u nas
To zdumiewające, jak opustoszał dom bez Leokadii. Mimo że niczego nie ruszono z miejsca, echo jej nieobecności wypełniało przestrzeń donośnym dudnieniem, jak gdyby pokój stracił wszystkie swoje meble i dywany. Leokadia nigdy nie była przesadnie towarzyska, ale po tym, jak odeszła Anna, całkowicie zamknęła się w swoim świecie. Choć zyskała więcej przestrzeni, nie potrafiła jej wypełnić — ani sobą, ani niczym innym. Najgorsze było to, że brakowało wypełnienia, które mogłoby przynieść jej ukojenie. Pozostał tylko nieustanny niepokój, niczym uporczywy dźwięk, który nie dawał się zignorować i odbijał się wciąż od ścian. Szum komputerowego wentylatora działał na zmysły otępiająco, zmieniając upływ czasu w coś mglisto-nieokreślonego. Przez okno patrzyłam na jej powtarzający się co wieczór rytuał. Nie mając innych zajęć, zasiadała przed ekranem niemal o tej samej porze każdego wieczora, gasząc światło dopiero nad ranem. Poszukiwała znajomych na religijnych forach, choć rozmowy były bezosobowe i rzadko prowadziły do sensownych wniosków. Leokadia desperacko próbowała zagłuszyć wszechogarniającą ciszę. W tej ciszy ktoś włączał wzmacniacze i maksymalnie podkręcał głośność, a potęga dźwięku niemal wpychała ją w ziemię, niczym niepozornego robaka.
Wybierz stan zużycia:
WIĘCEJ O SKALI
To zdumiewające, jak opustoszał dom bez Leokadii. Mimo że niczego nie ruszono z miejsca, echo jej nieobecności wypełniało przestrzeń donośnym dudnieniem, jak gdyby pokój stracił wszystkie swoje meble i dywany. Leokadia nigdy nie była przesadnie towarzyska, ale po tym, jak odeszła Anna, całkowicie zamknęła się w swoim świecie. Choć zyskała więcej przestrzeni, nie potrafiła jej wypełnić — ani sobą, ani niczym innym. Najgorsze było to, że brakowało wypełnienia, które mogłoby przynieść jej ukojenie. Pozostał tylko nieustanny niepokój, niczym uporczywy dźwięk, który nie dawał się zignorować i odbijał się wciąż od ścian. Szum komputerowego wentylatora działał na zmysły otępiająco, zmieniając upływ czasu w coś mglisto-nieokreślonego. Przez okno patrzyłam na jej powtarzający się co wieczór rytuał. Nie mając innych zajęć, zasiadała przed ekranem niemal o tej samej porze każdego wieczora, gasząc światło dopiero nad ranem. Poszukiwała znajomych na religijnych forach, choć rozmowy były bezosobowe i rzadko prowadziły do sensownych wniosków. Leokadia desperacko próbowała zagłuszyć wszechogarniającą ciszę. W tej ciszy ktoś włączał wzmacniacze i maksymalnie podkręcał głośność, a potęga dźwięku niemal wpychała ją w ziemię, niczym niepozornego robaka.
