Stan książek
Nasze książki są dokładnie sprawdzone i jasno określamy stan każdej z nich.
Nowa
Książka nowa.
Używany - jak nowa
Niezauważalne lub prawie niezauważalne ślady używania. Książkę ciężko odróżnić od nowej pozycji.
Używany - dobry
Normalne ślady używania wynikające z kartkowania podczas czytania, brak większych uszkodzeń lub zagięć.
Używany - widoczne ślady użytkowania
zagięte rogi, przyniszczona okładka, książka posiada wszystkie strony.
Moje zielone lata
Masz tę lub inne książki?
Sprzedaj je u nas
Jolanta Golonkiewicz-Rybska jest osobą, którą znam od dłuższego czasu i bardzo cenię za jej zaangażowanie w różnorodne lokalne projekty kulturalne i historyczne. Jola już dawno temu własnym nakładem opublikowała niezwykle wartościowe wspomnienia swojego dziadka dotyczące okresu I wojny światowej. Teraz podjęła decyzję o zapisaniu swoich osobistych wspomnień dla przyszłych pokoleń, co zasługuje na uznanie i może być wzorem do naśladowania dla innych. W swojej pracy dziennikarskiej i historycznej często napotyka na coś, co określa jako "spóźnienie się". To refleksja nad tym, ile razy, wspominając przeszłość, słyszymy: gdyby żył ojciec czy dziadek, to oni mogliby wiele powiedzieć. Niestety, kiedy żyli, nikt nie zadał im pytań ani nie zachęcił do zapisania swoich historii. Wraz z nimi odeszła część historii. Dla dobra kolejnych pokoleń powinniśmy dbać o zachowanie historycznej pamięci, w tym również tej lokalnej i osobistej. Takie wspomnienia jak te, które zamieszcza Jola, za kilka dekad będą prawdziwą kopalnią wiedzy o przeszłości.
Wybierz stan zużycia:
WIĘCEJ O SKALI
Jolanta Golonkiewicz-Rybska jest osobą, którą znam od dłuższego czasu i bardzo cenię za jej zaangażowanie w różnorodne lokalne projekty kulturalne i historyczne. Jola już dawno temu własnym nakładem opublikowała niezwykle wartościowe wspomnienia swojego dziadka dotyczące okresu I wojny światowej. Teraz podjęła decyzję o zapisaniu swoich osobistych wspomnień dla przyszłych pokoleń, co zasługuje na uznanie i może być wzorem do naśladowania dla innych. W swojej pracy dziennikarskiej i historycznej często napotyka na coś, co określa jako "spóźnienie się". To refleksja nad tym, ile razy, wspominając przeszłość, słyszymy: gdyby żył ojciec czy dziadek, to oni mogliby wiele powiedzieć. Niestety, kiedy żyli, nikt nie zadał im pytań ani nie zachęcił do zapisania swoich historii. Wraz z nimi odeszła część historii. Dla dobra kolejnych pokoleń powinniśmy dbać o zachowanie historycznej pamięci, w tym również tej lokalnej i osobistej. Takie wspomnienia jak te, które zamieszcza Jola, za kilka dekad będą prawdziwą kopalnią wiedzy o przeszłości.
