Stan książek
Nasze książki są dokładnie sprawdzone i jasno określamy stan każdej z nich.
Nowa
Książka nowa.
Używany - jak nowa
Niezauważalne lub prawie niezauważalne ślady używania. Książkę ciężko odróżnić od nowej pozycji.
Używany - dobry
Normalne ślady używania wynikające z kartkowania podczas czytania, brak większych uszkodzeń lub zagięć.
Używany - widoczne ślady użytkowania
zagięte rogi, przyniszczona okładka, książka posiada wszystkie strony.
Stan pomroczny
Masz tę lub inne książki?
Sprzedaj je u nas
To była pułapka! Utknąłem w świecie, który aż kipiał od zmysłowych doznań. Moje życie toczy się w rytm zaburzeń percepcji rzeczywistości. Dwa kluczowe terminy stały się moją codziennością: stan pomroczny. Przychodzi zwykle po napadach, a w połączeniu z używaniem marihuany, narkotyków i alkoholu, nagle odnajduję się w środku dramatu, przedstawionego z mojej perspektywy. Czasami sytuacja wymyka się spod mojej kontroli, a nagłe zwroty akcji zmieniają komedię w thriller.Tak było w pamiętny weekend, gdy ruszyliśmy na wieczór kawalerski Janka. Igor przyjechał po nas samochodem, który zwaliśmy Klakierem – prawdziwym symbolem naszej młodości. Naszym celem były chwile beztroski: piwo, cheeseburgery, a potem striptiz, by zafundować panu młodemu prywatny taniec. To miało być maksimum szaleństwa. Nie przypuszczałem, że obecność Paszczaka i jego „witaminy” zamienią tę niewinną noc w podróż życia. Granice między rzeczywistością a snem zaczęły się zacierać, wszystko stało się dziwnie nierealne.Czułem się tak, jakbym pijany przechodził przez poziomy Need for Speed, wciśnięty w za małe kapcie. Mój zachwiany błędnik nie mógł znaleźć równowagi w tej ostrej i twardej rzeczywistości. Zgarbiony, poruszałem się drobnymi krokami, niczym Quasimodo na wybiegu, kierując się w stronę błyszczącego prostokąta. Zastanawiałem się, dlaczego spałem na podłodze, gdy obok było wolne, przyjemne łóżko, pachnące świeżością, jakby przygotowane przez perfekcyjną pokojówkę lub żołnierzy w pełnej gotowości. Sięgnąłem po masywny telefon i spojrzałem na ekran. Tamten moment wcisnął mnie w ziemię.
Wybierz stan zużycia:
WIĘCEJ O SKALI
To była pułapka! Utknąłem w świecie, który aż kipiał od zmysłowych doznań. Moje życie toczy się w rytm zaburzeń percepcji rzeczywistości. Dwa kluczowe terminy stały się moją codziennością: stan pomroczny. Przychodzi zwykle po napadach, a w połączeniu z używaniem marihuany, narkotyków i alkoholu, nagle odnajduję się w środku dramatu, przedstawionego z mojej perspektywy. Czasami sytuacja wymyka się spod mojej kontroli, a nagłe zwroty akcji zmieniają komedię w thriller.Tak było w pamiętny weekend, gdy ruszyliśmy na wieczór kawalerski Janka. Igor przyjechał po nas samochodem, który zwaliśmy Klakierem – prawdziwym symbolem naszej młodości. Naszym celem były chwile beztroski: piwo, cheeseburgery, a potem striptiz, by zafundować panu młodemu prywatny taniec. To miało być maksimum szaleństwa. Nie przypuszczałem, że obecność Paszczaka i jego „witaminy” zamienią tę niewinną noc w podróż życia. Granice między rzeczywistością a snem zaczęły się zacierać, wszystko stało się dziwnie nierealne.Czułem się tak, jakbym pijany przechodził przez poziomy Need for Speed, wciśnięty w za małe kapcie. Mój zachwiany błędnik nie mógł znaleźć równowagi w tej ostrej i twardej rzeczywistości. Zgarbiony, poruszałem się drobnymi krokami, niczym Quasimodo na wybiegu, kierując się w stronę błyszczącego prostokąta. Zastanawiałem się, dlaczego spałem na podłodze, gdy obok było wolne, przyjemne łóżko, pachnące świeżością, jakby przygotowane przez perfekcyjną pokojówkę lub żołnierzy w pełnej gotowości. Sięgnąłem po masywny telefon i spojrzałem na ekran. Tamten moment wcisnął mnie w ziemię.
