Stan książek
Nasze książki są dokładnie sprawdzone i jasno określamy stan każdej z nich.
Nowa
Książka nowa.
Używany - jak nowa
Niezauważalne lub prawie niezauważalne ślady używania. Książkę ciężko odróżnić od nowej pozycji.
Używany - dobry
Normalne ślady używania wynikające z kartkowania podczas czytania, brak większych uszkodzeń lub zagięć.
Używany - widoczne ślady użytkowania
zagięte rogi, przyniszczona okładka, książka posiada wszystkie strony.
Korporacjusz
Masz tę lub inne książki?
Sprzedaj je u nas
Wbrew powszechnemu przekonaniu, kawa nie jest magicznym eliksirem, który ożywia entuzjazm i aktywność. Nie redukuje zmęczenia ani nie dodaje energii, jednak samo wyobrażenie o jej smaku potrafi skłonić do wstania z łóżka. To właśnie te małe, doraźne bodźce pozwalają mi zmobilizować się do działania każdego ranka. Cele krótko- i długoterminowe, szczególnie te ustanowione przez moich szefów w korporacji, do której należę, często nie motywują mnie, lecz przytłaczają. W rzeczywistości praca pochłania nie tylko osiem godzin dziennie, ale znacznie więcej, bo nawet po powrocie do domu, moje myśli nie mogą oderwać się od firmowych deadline'ów, trenerów czy nowych wyzwań. Jako samotny project manager po trzydziestce, czuję się uwikłany w złożone sieci moich obaw i natręctw. Źródłem niepokoju może być dosłownie wszystko: od tłocznych środków transportu, poprzez nowoczesne restauracje, aż po codzienne interakcje ze współpracownikami, które prowadzą do rutyny. Wśród nich najmniej dokuczliwy wydaje się starszy recepcjonista zatrudniony na umowie śmieciowej, z którym potrafię rozmawiać bez udawanej neutralności. Dzień mija mi w cyklu rutynowych czynności: przeglądanie mediów społecznościowych, grzecznościowe wymiany zdań i przedłużające się chwile refleksji w cichej przestrzeni toalety. To wszystko uległo zmianie wraz z pojawieniem się w biurze Agaty, która swoim zachowaniem i wyglądem wprowadziła nową energię do każdego dnia.
Wybierz stan zużycia:
WIĘCEJ O SKALI
Wbrew powszechnemu przekonaniu, kawa nie jest magicznym eliksirem, który ożywia entuzjazm i aktywność. Nie redukuje zmęczenia ani nie dodaje energii, jednak samo wyobrażenie o jej smaku potrafi skłonić do wstania z łóżka. To właśnie te małe, doraźne bodźce pozwalają mi zmobilizować się do działania każdego ranka. Cele krótko- i długoterminowe, szczególnie te ustanowione przez moich szefów w korporacji, do której należę, często nie motywują mnie, lecz przytłaczają. W rzeczywistości praca pochłania nie tylko osiem godzin dziennie, ale znacznie więcej, bo nawet po powrocie do domu, moje myśli nie mogą oderwać się od firmowych deadline'ów, trenerów czy nowych wyzwań. Jako samotny project manager po trzydziestce, czuję się uwikłany w złożone sieci moich obaw i natręctw. Źródłem niepokoju może być dosłownie wszystko: od tłocznych środków transportu, poprzez nowoczesne restauracje, aż po codzienne interakcje ze współpracownikami, które prowadzą do rutyny. Wśród nich najmniej dokuczliwy wydaje się starszy recepcjonista zatrudniony na umowie śmieciowej, z którym potrafię rozmawiać bez udawanej neutralności. Dzień mija mi w cyklu rutynowych czynności: przeglądanie mediów społecznościowych, grzecznościowe wymiany zdań i przedłużające się chwile refleksji w cichej przestrzeni toalety. To wszystko uległo zmianie wraz z pojawieniem się w biurze Agaty, która swoim zachowaniem i wyglądem wprowadziła nową energię do każdego dnia.
