Stan książek
Nasze książki są dokładnie sprawdzone i jasno określamy stan każdej z nich.
Nowa
Książka nowa.
Używany - jak nowa
Niezauważalne lub prawie niezauważalne ślady używania. Książkę ciężko odróżnić od nowej pozycji.
Używany - dobry
Normalne ślady używania wynikające z kartkowania podczas czytania, brak większych uszkodzeń lub zagięć.
Używany - widoczne ślady użytkowania
zagięte rogi, przyniszczona okładka, książka posiada wszystkie strony.
Jak pracować z dzieckiem niepełnosprawnym
Masz tę lub inne książki?
Sprzedaj je u nas
W 1996 roku moja dyrektorka wysunęła propozycję pracy indywidualnej z dzieckiem niepełnosprawnym, co wywołało ciszę na radzie pedagogicznej. Dotąd żadna z nauczycielek nie miała doświadczenia w pracy z dzieckiem niemówiącym. Poczułam chwilę wahania, ale szybko ustąpiło ono miejsca ciekawości i chęci podjęcia nowego wyzwania. Nigdy wcześniej nie pracowałam z dzieckiem wymagającym specjalnych potrzeb edukacyjnych, dlatego było to dla mnie wyjątkowe zadanie. Przedszkole mieści się w małej miejscowości, gdzie czasem pojawiały się dzieci z porażeniem mózgowym czy niedosłuchem, jednak radziły sobie na tyle dobrze, że nie miały przyznanego nauczania indywidualnego.
Kiedy zaproponowałam, że podejmę się tego zadania, dyrektorka wyraziła zgodę. Zaczęłam zgłębiać temat, sięgając po czasopisma, książki i opracowania z pedagogiki specjalnej w poszukiwaniu metod pracy z nowym podopiecznym. Zgromadzone informacje utwierdziły mnie w przekonaniu, że jestem w stanie sprostać temu wyzwaniu, choć brak znajomości języka pozawerbalnego doskwierał mi jako potencjalna przeszkoda w komunikacji. Na kilka dni przed pierwszym spotkaniem dotarła do mnie opinia z poradni pedagogiczno-psychologicznej. Po jej lekturze zaczęły mnie nurtować wątpliwości, czy zdołam sobie poradzić. Diagnoza brzmiała jasno: „Uszkodzony ośrodkowy układ nerwowy, znaczne zaburzenia małej i dużej motoryki”.
Wybierz stan zużycia:
WIĘCEJ O SKALI
W 1996 roku moja dyrektorka wysunęła propozycję pracy indywidualnej z dzieckiem niepełnosprawnym, co wywołało ciszę na radzie pedagogicznej. Dotąd żadna z nauczycielek nie miała doświadczenia w pracy z dzieckiem niemówiącym. Poczułam chwilę wahania, ale szybko ustąpiło ono miejsca ciekawości i chęci podjęcia nowego wyzwania. Nigdy wcześniej nie pracowałam z dzieckiem wymagającym specjalnych potrzeb edukacyjnych, dlatego było to dla mnie wyjątkowe zadanie. Przedszkole mieści się w małej miejscowości, gdzie czasem pojawiały się dzieci z porażeniem mózgowym czy niedosłuchem, jednak radziły sobie na tyle dobrze, że nie miały przyznanego nauczania indywidualnego.
Kiedy zaproponowałam, że podejmę się tego zadania, dyrektorka wyraziła zgodę. Zaczęłam zgłębiać temat, sięgając po czasopisma, książki i opracowania z pedagogiki specjalnej w poszukiwaniu metod pracy z nowym podopiecznym. Zgromadzone informacje utwierdziły mnie w przekonaniu, że jestem w stanie sprostać temu wyzwaniu, choć brak znajomości języka pozawerbalnego doskwierał mi jako potencjalna przeszkoda w komunikacji. Na kilka dni przed pierwszym spotkaniem dotarła do mnie opinia z poradni pedagogiczno-psychologicznej. Po jej lekturze zaczęły mnie nurtować wątpliwości, czy zdołam sobie poradzić. Diagnoza brzmiała jasno: „Uszkodzony ośrodkowy układ nerwowy, znaczne zaburzenia małej i dużej motoryki”.
