Stan książek
Nasze książki są dokładnie sprawdzone i jasno określamy stan każdej z nich.
Nowa
Książka nowa.
Używany - jak nowa
Niezauważalne lub prawie niezauważalne ślady używania. Książkę ciężko odróżnić od nowej pozycji.
Używany - dobry
Normalne ślady używania wynikające z kartkowania podczas czytania, brak większych uszkodzeń lub zagięć.
Używany - widoczne ślady użytkowania
zagięte rogi, przyniszczona okładka, książka posiada wszystkie strony.
Byli, są. Czy będą...?
Masz tę lub inne książki?
Sprzedaj je u nas
Wywiezieni do Kazachstanu, Kołymy i na Sybir, choć mocno doświadczani przez los, powracali na ziemie swych przodków, takie jak Inflanty, Żmudź, Wileńszczyznę czy Podole. Niezłomnie trwali, choć niszczeni i wynaradawiani, odradzali się na nowo z korzeni. Są żywym świadectwem trwania wielkiej Rzeczypospolitej i jej dziedzictwa. Byli, są i będą, z pomocą Boga i Świętego Krzyża. Tak pisała autorka blisko dwadzieścia lat temu, przemierzając dawne wschodnie tereny Rzeczypospolitej. Mimo trudności i niebezpieczeństw, dostrzegała na własne oczy spontaniczne ożywienie polskości, determinację lokalnej ludności w odbudowie zniszczonych kościołów i ich niezłomną wiarę.Po latach autorka, podróżując przez Bracław, zauważyła zmianę - w miejscu dawnego polskiego dziedzictwa widziała jedynie ukraińskie napisy. Zapytała młodą zakonnicę o możliwość uczestniczenia we mszy po polsku, a jej zaskoczenie spotkało się z pytaniem: Po co? Na terenach takich jak Żytomierszczyzna, gdzie ogromna większość ludności to Polacy, msze odprawia się po ukraińsku, mimo że dla nich język polski zawsze był językiem Kościoła. Byli... są... lecz czy będą? Jeśli nie przetrwają, kto poniesie ciężar tego wynaradawiania? Kto odpowie przed Bogiem, Polską i Historią za ten grzech wobec wciąż żywego Narodu? Kto?
Wybierz stan zużycia:
WIĘCEJ O SKALI
Wywiezieni do Kazachstanu, Kołymy i na Sybir, choć mocno doświadczani przez los, powracali na ziemie swych przodków, takie jak Inflanty, Żmudź, Wileńszczyznę czy Podole. Niezłomnie trwali, choć niszczeni i wynaradawiani, odradzali się na nowo z korzeni. Są żywym świadectwem trwania wielkiej Rzeczypospolitej i jej dziedzictwa. Byli, są i będą, z pomocą Boga i Świętego Krzyża. Tak pisała autorka blisko dwadzieścia lat temu, przemierzając dawne wschodnie tereny Rzeczypospolitej. Mimo trudności i niebezpieczeństw, dostrzegała na własne oczy spontaniczne ożywienie polskości, determinację lokalnej ludności w odbudowie zniszczonych kościołów i ich niezłomną wiarę.Po latach autorka, podróżując przez Bracław, zauważyła zmianę - w miejscu dawnego polskiego dziedzictwa widziała jedynie ukraińskie napisy. Zapytała młodą zakonnicę o możliwość uczestniczenia we mszy po polsku, a jej zaskoczenie spotkało się z pytaniem: Po co? Na terenach takich jak Żytomierszczyzna, gdzie ogromna większość ludności to Polacy, msze odprawia się po ukraińsku, mimo że dla nich język polski zawsze był językiem Kościoła. Byli... są... lecz czy będą? Jeśli nie przetrwają, kto poniesie ciężar tego wynaradawiania? Kto odpowie przed Bogiem, Polską i Historią za ten grzech wobec wciąż żywego Narodu? Kto?
