Znasz te trzy książkowe klasyki pod innymi tytułami? Sprawdź, czemu je zmieniono!

6 min
Autor: Klaudia Wójcik Opublikowano 2026-10-14 15:19:21
Obrazek przedstawia wnętrze biblioteki, w której półki są wypełnione starymi książkami, ułożonymi ciasno na regałach.

Nikogo chyba już nie dziwią zmiany, które wydawcy wprowadzają w nowych wydaniach książkowych klasyków: odświeżona szata graficzna, dodanie ilustracji, okładka dopasowana do dzisiejszych gustów, czasem nawet zlecenie nowego tłumaczenia. Rzadko jednak zdarza się, żeby w książce znanej wszystkim od dziesiątek lat zmienić to, co ją najbardziej wyróżnia, czyli… tytuł. Oto trzy książkowe klasyki, które w XXI wieku doczekały się zmiany tego elementu.

Spis treści:

Wzgórze czy ściana domu, plac czy ulica – co napisał autor?

Modyfikacja tytułu książki stabilnie osadzonej w świadomości czytelników wydaje się mniej ryzykowna niż w przypadku pozycji bardziej niszowych lub zwyczajnie nowszych, ponieważ nawet wtedy istnieje szansa, że czytelnicy rozpoznają ją na półce w księgarni. Powieści, o których tu opowiemy, należą właśnie do tej pierwszej grupy, jednak to paradoksalnie rodzi kolejny problem. Odbiorcy mogą być tak przywiązani do oryginalnych tytułów, że ich zmiana po kilkudziesięciu (a w przypadku naszej rekordzistki – nawet po ponad stu) latach będzie dla nich czymś, nad czym trudno przejść do porządku dziennego.

„Anne z Zielonych Szczytów”, Wydawnictwo Marginesy

Zacznijmy od jednej z najgłośniejszych tego typu historii ostatnich lat. Kiedy w 2022 roku nakładem Wydawnictwa Marginesy ukazał się nowy przekład uwielbianej przez czytelników (a zwłaszcza czytelniczki, te młodsze i te starsze) „Ani z Zielonego Wzgórza” Lucy Maud Montgomery, ściany wielu księgarni zatrzęsły się od oburzenia, a niejedna klawiatura rozgrzała się do czerwoności. Na nowej okładce zobaczyliśmy tytuł: „Anne z Zielonych Szczytów”.

 

To jeszcze nie koniec – autorka nowego przekładu, Anna Bańkowska, ośmieliła się wprowadzić w nim więcej zmian: zrezygnowała ze spolszczania imion (Anne wzięli więc pod opiekę Marilla i Matthew Cuthbertowie) i przywróciła nazwom miejscowym ich oryginalne znaczenie. To wyjaśnia dlaczego, zamiast na Zielone Wzgórze, rudowłosa marzycielka wprowadziła się do domostwa zwanego Zielone Szczyty – od koloru ścian szczytowych budynku.

 

Za pierwszym przekładem, który trafił do Polski na początku 2. dekady XX wieku, stała Rozalia Bernsteinowa (niewykluczone, że to pseudonim; o tym więcej za chwilę). Kiedy tłumaczyła powieść kanadyjskiej autorki – prawdopodobnie pośrednio z innego języka – dokonała w niej wielu zmian. Dość powiedzieć, że w oryginale serii pani Małgorzata Linde nazywała się Rachel Lynde, a adoptowany przez Marillę Tadzio nosił imię Davy. Dziś przypuszcza się, że ówczesne nastroje społeczne skłoniły tłumaczkę do zmiany imion zakorzenionych mocno w kulturze żydowskiej.

 

„Chłopaki z ulicy Pawła”, Oficyna Wydawnicza RYTM

Kiedy omawialiśmy tę lekturę na lekcjach w szkole podstawowej, funkcjonowała ona jeszcze pod nieco inną, utrwaloną w świadomości czytelników, nazwą. Rozpoczęty styczniową premierą kontrowersyjnej „Anne” rok 2022 okazał się jednak rokiem solidnego odświeżania zakurzonej klasyki. W listopadzie Oficyna Wydawnicza RYTM wydała powieść węgierskiego dziennikarza i pisarza tworzącego pod pseudonimem Ferenc Molnár, zatytułowaną „Chłopaki z ulicy Pawła” (w przekładzie Wojciecha Maziarskiego), na wszelki wypadek dodając jednak na okładce równie okazały dopisek: „dawniej Chłopcy z Placu Broni”.

 

I znów rodzi się pytanie – skąd ta zmiana? Również tym razem stoi za nią chęć dostosowania tłumaczenia do tego, co zapisano w oryginale. Węgierski tytuł powieści „A Pál utcai fiúk” oznacza w dosłownym tłumaczeniu „Chłopaków z ulicy Pawła”, a odniesienie do doskonale znanego nam Placu zostało najprawdopodobniej dodane przez pierwszą tłumaczkę Janinę Mortkowiczową (uważaną notabene przez niektórych badaczy za prawdziwą tożsamość wspomnianej wyżej Rozalii Bernsteinowej) jako nawiązanie do miejsca, o które bohaterowie toczą stale potyczki z wrogimi Czerwonymi Koszulami (lub Czerwonoskórymi, w zależności od przekładu).

 

Bliższą oryginałowi wersję tytułu utrwaliło półtora roku później Wydawnictwo Marginesy, wydając „Chłopców z ulicy Pawła” w nowym tłumaczeniu Miłosza Waligórskiego.

 

„Ten wielki Gatsby”, wyd. Officyna

Zmiana tytułu książki nie zawsze musi wynikać z potrzeby skorygowania omyłek poprzednich tłumaczy. Czasami stoi za nią chęć lepszego oddania pewnych niuansów, które we wcześniejszych przekładach zostały pominięte. Tak było w przypadku nowego wydania książki „Wielki Gatsby” z 2025 roku, przetłumaczonej przez Macieja Świerkockiego i wydanej przez łódzkie wydawnictwo Officyna pod nazwą... „Ten wielki Gatsby”.

 

Skoro wszyscy doskonale znamy stworzoną przez F. Scotta Fitzgeralda opowieść o tajemniczym milionerze pod poprzednim tytułem, po co zawracać sobie głowę dopisywaniem do niego dodatkowego słowa na początku? Otóż niemający bezpośredniego odpowiednika w języku polskim, obecny w oryginale angielski przedimek „the” wyraźnie wskazuje nam na jeszcze większą wyjątkowość tej postaci – to nie jest po prostu znana osoba, to jest wyjątkowy, jedyny w swoim rodzaju, „ten” Gatsby.

 

Aby więc polskim czytelnikom nie umknął taki właśnie niuans językowy, zawarto go w nowym tytule. Wygląda na to, że i tym razem pomysł się przyjął; wydane w tym roku przez Wydawnictwo W.A.B. kolejne tłumaczenie kultowej powieści Fitzgeralda (autorstwa wymienionej tu już Anny Bańkowskiej), również nosi tytuł „Ten wielki Gatsby”.

 

 

Oczywiście to tylko niektóre z książek, które w nowych tłumaczeniach otrzymywały odświeżone tytuły, a ich lista na polskim rynku wydawniczym jest znacznie dłuższa. W kolejnej części zastanowimy się, czy tytuł nowego przekładu warto wymyślać zupełnie na nowo oraz co się dzieje, kiedy przestaje on pasować do współczesnych norm społeczno-językowych.

 

 

Tematy

Komentarze

Brak komentarzy...

Dodaj nowy komentarz
Tekst musi mieć więcej niż 50 i mniej niż 20000 znaków.

Dodaj komentarz

Zaloguj się na swoje konto, aby mieć możliwość komentowania. Przejdź do strony logowania.

Wypłaciliśmy już 41 626 698 zł za sprzedane książki w Skupszop.pl

Kamera

Kod należy wpisać bez pauz oraz spacji

Polecamy sprawdzić

APLIKACJA MOBILNA

Kupuj i sprzedawaj
w jednym miejscu

Drop List
Books List

Polecamy sprawdzić