Znasz te trzy książkowe klasyki pod innymi tytułami? Sprawdź, czemu je zmieniono!
Nikogo chyba już nie dziwią zmiany, które wydawcy wprowadzają w nowych wydaniach książkowych klasyków: odświeżona szata graficzna, dodanie ilustracji, okładka dopasowana do dzisiejszych gustów, czasem nawet zlecenie nowego tłumaczenia. Rzadko jednak zdarza się, żeby w książce znanej wszystkim od dziesiątek lat zmienić to, co ją najbardziej wyróżnia, czyli… tytuł. Oto trzy książkowe klasyki, które w XXI wieku doczekały się zmiany tego elementu.
Wzgórze czy ściana domu, plac czy ulica – co napisał autor?
Modyfikacja tytułu książki stabilnie osadzonej w świadomości czytelników wydaje się mniej ryzykowna niż w przypadku pozycji bardziej niszowych lub zwyczajnie nowszych, ponieważ nawet wtedy istnieje szansa, że czytelnicy rozpoznają ją na półce w księgarni. Powieści, o których tu opowiemy, należą właśnie do tej pierwszej grupy, jednak to paradoksalnie rodzi kolejny problem. Odbiorcy mogą być tak przywiązani do oryginalnych tytułów, że ich zmiana po kilkudziesięciu (a w przypadku naszej rekordzistki – nawet po ponad stu) latach będzie dla nich czymś, nad czym trudno przejść do porządku dziennego.
„Anne z Zielonych Szczytów”, Wydawnictwo Marginesy
Zacznijmy od jednej z najgłośniejszych tego typu historii ostatnich lat. Kiedy w 2022 roku nakładem Wydawnictwa Marginesy ukazał się nowy przekład uwielbianej przez czytelników (a zwłaszcza czytelniczki, te młodsze i te starsze) „Ani z Zielonego Wzgórza” Lucy Maud Montgomery, ściany wielu księgarni zatrzęsły się od oburzenia, a niejedna klawiatura rozgrzała się do czerwoności. Na nowej okładce zobaczyliśmy tytuł: „Anne z Zielonych Szczytów”.
To jeszcze nie koniec – autorka nowego przekładu, Anna Bańkowska, ośmieliła się wprowadzić w nim więcej zmian: zrezygnowała ze spolszczania imion (Anne wzięli więc pod opiekę Marilla i Matthew Cuthbertowie) i przywróciła nazwom miejscowym ich oryginalne znaczenie. To wyjaśnia dlaczego, zamiast na Zielone Wzgórze, rudowłosa marzycielka wprowadziła się do domostwa zwanego Zielone Szczyty – od koloru ścian szczytowych budynku.
Za pierwszym przekładem, który trafił do Polski na początku 2. dekady XX wieku, stała Rozalia Bernsteinowa (niewykluczone, że to pseudonim; o tym więcej za chwilę). Kiedy tłumaczyła powieść kanadyjskiej autorki – prawdopodobnie pośrednio z innego języka – dokonała w niej wielu zmian. Dość powiedzieć, że w oryginale serii pani Małgorzata Linde nazywała się Rachel Lynde, a adoptowany przez Marillę Tadzio nosił imię Davy. Dziś przypuszcza się, że ówczesne nastroje społeczne skłoniły tłumaczkę do zmiany imion zakorzenionych mocno w kulturze żydowskiej.

„Chłopaki z ulicy Pawła”, Oficyna Wydawnicza RYTM
Kiedy omawialiśmy tę lekturę na lekcjach w szkole podstawowej, funkcjonowała ona jeszcze pod nieco inną, utrwaloną w świadomości czytelników, nazwą. Rozpoczęty styczniową premierą kontrowersyjnej „Anne” rok 2022 okazał się jednak rokiem solidnego odświeżania zakurzonej klasyki. W listopadzie Oficyna Wydawnicza RYTM wydała powieść węgierskiego dziennikarza i pisarza tworzącego pod pseudonimem Ferenc Molnár, zatytułowaną „Chłopaki z ulicy Pawła” (w przekładzie Wojciecha Maziarskiego), na wszelki wypadek dodając jednak na okładce równie okazały dopisek: „dawniej Chłopcy z Placu Broni”.
I znów rodzi się pytanie – skąd ta zmiana? Również tym razem stoi za nią chęć dostosowania tłumaczenia do tego, co zapisano w oryginale. Węgierski tytuł powieści „A Pál utcai fiúk” oznacza w dosłownym tłumaczeniu „Chłopaków z ulicy Pawła”, a odniesienie do doskonale znanego nam Placu zostało najprawdopodobniej dodane przez pierwszą tłumaczkę Janinę Mortkowiczową (uważaną notabene przez niektórych badaczy za prawdziwą tożsamość wspomnianej wyżej Rozalii Bernsteinowej) jako nawiązanie do miejsca, o które bohaterowie toczą stale potyczki z wrogimi Czerwonymi Koszulami (lub Czerwonoskórymi, w zależności od przekładu).
Bliższą oryginałowi wersję tytułu utrwaliło półtora roku później Wydawnictwo Marginesy, wydając „Chłopców z ulicy Pawła” w nowym tłumaczeniu Miłosza Waligórskiego.

„Ten wielki Gatsby”, wyd. Officyna
Zmiana tytułu książki nie zawsze musi wynikać z potrzeby skorygowania omyłek poprzednich tłumaczy. Czasami stoi za nią chęć lepszego oddania pewnych niuansów, które we wcześniejszych przekładach zostały pominięte. Tak było w przypadku nowego wydania książki „Wielki Gatsby” z 2025 roku, przetłumaczonej przez Macieja Świerkockiego i wydanej przez łódzkie wydawnictwo Officyna pod nazwą... „Ten wielki Gatsby”.
Skoro wszyscy doskonale znamy stworzoną przez F. Scotta Fitzgeralda opowieść o tajemniczym milionerze pod poprzednim tytułem, po co zawracać sobie głowę dopisywaniem do niego dodatkowego słowa na początku? Otóż niemający bezpośredniego odpowiednika w języku polskim, obecny w oryginale angielski przedimek „the” wyraźnie wskazuje nam na jeszcze większą wyjątkowość tej postaci – to nie jest po prostu znana osoba, to jest wyjątkowy, jedyny w swoim rodzaju, „ten” Gatsby.
Aby więc polskim czytelnikom nie umknął taki właśnie niuans językowy, zawarto go w nowym tytule. Wygląda na to, że i tym razem pomysł się przyjął; wydane w tym roku przez Wydawnictwo W.A.B. kolejne tłumaczenie kultowej powieści Fitzgeralda (autorstwa wymienionej tu już Anny Bańkowskiej), również nosi tytuł „Ten wielki Gatsby”.

Oczywiście to tylko niektóre z książek, które w nowych tłumaczeniach otrzymywały odświeżone tytuły, a ich lista na polskim rynku wydawniczym jest znacznie dłuższa. W kolejnej części zastanowimy się, czy tytuł nowego przekładu warto wymyślać zupełnie na nowo oraz co się dzieje, kiedy przestaje on pasować do współczesnych norm społeczno-językowych.
Wypłaciliśmy już 41 626 698 zł za sprzedane książki w Skupszop.pl
Kod należy wpisać bez pauz oraz spacji
Polecamy sprawdzić
APLIKACJA MOBILNA
Kupuj i sprzedawaj
w jednym miejscu
Powiązane wpisy
24 marca 2023
15 marca 2023
15 marca 2023
15 marca 2023
24 marca 2023
15 marca 2023
15 marca 2023
24 marca 2023
Polecamy sprawdzić
Komentarze
Brak komentarzy...
Dodaj komentarz
Zaloguj się na swoje konto, aby mieć możliwość komentowania. Przejdź do strony logowania.