Stan książek
Nasze książki są dokładnie sprawdzone i jasno określamy stan każdej z nich.
Nowa
Książka nowa.
Używany - jak nowa
Niezauważalne lub prawie niezauważalne ślady używania. Książkę ciężko odróżnić od nowej pozycji.
Używany - dobry
Normalne ślady używania wynikające z kartkowania podczas czytania, brak większych uszkodzeń lub zagięć.
Używany - widoczne ślady użytkowania
zagięte rogi, przyniszczona okładka, książka posiada wszystkie strony.
Zabójczy lokator
Masz tę lub inne książki?
Sprzedaj je u nas
To nie jest klasyczny kryminał, choć pełen jest policjantów. Nie spotkamy tu ciał, chociaż niektóre sytuacje są dość ryzykowne, a główna bohaterka często ryzykuje. Niemniej jednak to historia o przyjaźni, zwariowanych pomysłach i miłości, która pojawia się w sam raz na czas.Czułam dotyk na mojej ręce, leżącej swobodnie wzdłuż ciała. Z ogromnym trudem uniosłam powieki, które wydawały się być z betonu, i znów opadły, nie pozwalając nic zobaczyć. Ponownie próbuję je podnieść i zauważam obok łóżka, na którym leżę, zarys męskiej sylwetki. Przez uchylone oczy dociera więcej światła, oddycham spokojnie, czując, jak moja klatka piersiowa unosi się i opada w regularnym rytmie. Wdech - wydech, wdech - wydech. Dźwięk medycznej aparatury staje się coraz bardziej wyraźny: bip... bip... bip... Próbuję otworzyć oczy szerzej, by zobaczyć twarz mężczyzny, który milcząco stoi obok mnie, dotykając wierzchu mojej dłoni. Ostatecznie udaje mi się unieść powieki, ale obraz rozmazały łzy napływające do oczu. W końcu rozpoznaję jego sylwetkę.
Wybierz stan zużycia:
WIĘCEJ O SKALI
To nie jest klasyczny kryminał, choć pełen jest policjantów. Nie spotkamy tu ciał, chociaż niektóre sytuacje są dość ryzykowne, a główna bohaterka często ryzykuje. Niemniej jednak to historia o przyjaźni, zwariowanych pomysłach i miłości, która pojawia się w sam raz na czas.Czułam dotyk na mojej ręce, leżącej swobodnie wzdłuż ciała. Z ogromnym trudem uniosłam powieki, które wydawały się być z betonu, i znów opadły, nie pozwalając nic zobaczyć. Ponownie próbuję je podnieść i zauważam obok łóżka, na którym leżę, zarys męskiej sylwetki. Przez uchylone oczy dociera więcej światła, oddycham spokojnie, czując, jak moja klatka piersiowa unosi się i opada w regularnym rytmie. Wdech - wydech, wdech - wydech. Dźwięk medycznej aparatury staje się coraz bardziej wyraźny: bip... bip... bip... Próbuję otworzyć oczy szerzej, by zobaczyć twarz mężczyzny, który milcząco stoi obok mnie, dotykając wierzchu mojej dłoni. Ostatecznie udaje mi się unieść powieki, ale obraz rozmazały łzy napływające do oczu. W końcu rozpoznaję jego sylwetkę.
