Stan książek
Nasze książki są dokładnie sprawdzone i jasno określamy stan każdej z nich.
Nowa
Książka nowa.
Używany - jak nowa
Niezauważalne lub prawie niezauważalne ślady używania. Książkę ciężko odróżnić od nowej pozycji.
Używany - dobry
Normalne ślady używania wynikające z kartkowania podczas czytania, brak większych uszkodzeń lub zagięć.
Używany - widoczne ślady użytkowania
zagięte rogi, przyniszczona okładka, książka posiada wszystkie strony.
W samo serce
Masz tę lub inne książki?
Sprzedaj je u nas
W skwarne wrześniowe popołudnie 2011 roku w restauracji w En Kerem, niedaleko Jerozolimy, Felix z uwagą delektuje się swoim posiłkiem. Uważnie usuwa ości z pstrąga, skrobiąc je starannie nożem, po czym delikatnie przenosi kawałek ryby na kupkę ryżu, by spokojnym ruchem podnieść widelec do ust. Otoczenie w tym czasie zdaje się zatrzymać – nasze talerze już dawno opustoszałe, espresso dopite, grupa palaczy na zewnątrz kończy trzeci papieros, a kierowca autobusu, przekręciwszy oparcie, próbuje zdrzemnąć się po obiedzie. Nawet muchy, zrezygnowane, odpoczywają na ścianach, podczas gdy talerz Felixa wciąż w połowie pełny. Nikt go nie pogania; wszyscy z uśmiechem obserwują jego rytuał. „Nic nie może zostać na talerzu,” mówi Felix przez uśmiech. W odpowiedzi, wszyscy kiwają głowami: „Nic nie może zostać.” Noah pyta: „Jakie mieliście talerze?” Rozpoczyna się dyskusja. Wspomnienia ożywają – większość wspomina talerze blaszane, inni drewniane, a Kazik sięga pamięcią do Alexa, Żyda z Berlina, który utracił dobrze ukrytą łyżkę. „Jak pies,” mawiał Alex, z pochyloną głową nad talerzem z rzadką zupą. „Jak pies.” Wszyscy potakują, podczas gdy Felix kontynuuje swój posiłek, nieświadom chrapania kierowcy w odległym autobusie.
Wybierz stan zużycia:
WIĘCEJ O SKALI
W skwarne wrześniowe popołudnie 2011 roku w restauracji w En Kerem, niedaleko Jerozolimy, Felix z uwagą delektuje się swoim posiłkiem. Uważnie usuwa ości z pstrąga, skrobiąc je starannie nożem, po czym delikatnie przenosi kawałek ryby na kupkę ryżu, by spokojnym ruchem podnieść widelec do ust. Otoczenie w tym czasie zdaje się zatrzymać – nasze talerze już dawno opustoszałe, espresso dopite, grupa palaczy na zewnątrz kończy trzeci papieros, a kierowca autobusu, przekręciwszy oparcie, próbuje zdrzemnąć się po obiedzie. Nawet muchy, zrezygnowane, odpoczywają na ścianach, podczas gdy talerz Felixa wciąż w połowie pełny. Nikt go nie pogania; wszyscy z uśmiechem obserwują jego rytuał. „Nic nie może zostać na talerzu,” mówi Felix przez uśmiech. W odpowiedzi, wszyscy kiwają głowami: „Nic nie może zostać.” Noah pyta: „Jakie mieliście talerze?” Rozpoczyna się dyskusja. Wspomnienia ożywają – większość wspomina talerze blaszane, inni drewniane, a Kazik sięga pamięcią do Alexa, Żyda z Berlina, który utracił dobrze ukrytą łyżkę. „Jak pies,” mawiał Alex, z pochyloną głową nad talerzem z rzadką zupą. „Jak pies.” Wszyscy potakują, podczas gdy Felix kontynuuje swój posiłek, nieświadom chrapania kierowcy w odległym autobusie.
