Stan książek
Nasze książki są dokładnie sprawdzone i jasno określamy stan każdej z nich.
Nowa
Książka nowa.
Używany - jak nowa
Niezauważalne lub prawie niezauważalne ślady używania. Książkę ciężko odróżnić od nowej pozycji.
Używany - dobry
Normalne ślady używania wynikające z kartkowania podczas czytania, brak większych uszkodzeń lub zagięć.
Używany - widoczne ślady użytkowania
zagięte rogi, przyniszczona okładka, książka posiada wszystkie strony.
Snajper. Z frontu wschodniego na Syberię
Masz tę lub inne książki?
Sprzedaj je u nas
Jako niemiecki strzelec wyborowy, opisałem w tej książce wydarzenia, których byłem bezpośrednim świadkiem i uczestnikiem. Moja główna misja polegała na eliminacji wrogich snajperów, a polecenia otrzymywałem bezpośrednio od dowódców kompanii.Praca snajpera na pierwszej linii frontu była niezwykle niebezpieczna. Oczekiwano od nas najwyższego profesjonalizmu, a mojej precyzji i efektywności zależało bezpieczeństwo towarzyszy broni.Nie wybierałem celów samodzielnie, lecz byłem przydzielany do poszczególnych sektorów, w bezpośrednim kontakcie z wrogiem. Każdorazowo asystował mi obserwator, którego wsparcie było nieocenione dla sukcesu misji. Nasze osiągnięcia skrupulatnie notowano w książeczce strzeleckiej i potwierdzano podpisem batalionowego adiutanta.W ten sposób wspierałem kolegów, odpierając sowieckie natarcia. Na froncie prawa wojny zawieszały zasady cywilizacji. Doświadczyłem tam niewyobrażalnych okrucieństw, które do dziś są żywe w mojej pamięci. Po tych wszystkich latach, bywa, że w snach wracam do tamtych dni na linii frontu.
Wybierz stan zużycia:
WIĘCEJ O SKALI
Jako niemiecki strzelec wyborowy, opisałem w tej książce wydarzenia, których byłem bezpośrednim świadkiem i uczestnikiem. Moja główna misja polegała na eliminacji wrogich snajperów, a polecenia otrzymywałem bezpośrednio od dowódców kompanii.Praca snajpera na pierwszej linii frontu była niezwykle niebezpieczna. Oczekiwano od nas najwyższego profesjonalizmu, a mojej precyzji i efektywności zależało bezpieczeństwo towarzyszy broni.Nie wybierałem celów samodzielnie, lecz byłem przydzielany do poszczególnych sektorów, w bezpośrednim kontakcie z wrogiem. Każdorazowo asystował mi obserwator, którego wsparcie było nieocenione dla sukcesu misji. Nasze osiągnięcia skrupulatnie notowano w książeczce strzeleckiej i potwierdzano podpisem batalionowego adiutanta.W ten sposób wspierałem kolegów, odpierając sowieckie natarcia. Na froncie prawa wojny zawieszały zasady cywilizacji. Doświadczyłem tam niewyobrażalnych okrucieństw, które do dziś są żywe w mojej pamięci. Po tych wszystkich latach, bywa, że w snach wracam do tamtych dni na linii frontu.
