Stan książek
Nasze książki są dokładnie sprawdzone i jasno określamy stan każdej z nich.
Nowa
Książka nowa.
Używany - jak nowa
Niezauważalne lub prawie niezauważalne ślady używania. Książkę ciężko odróżnić od nowej pozycji.
Używany - dobry
Normalne ślady używania wynikające z kartkowania podczas czytania, brak większych uszkodzeń lub zagięć.
Używany - widoczne ślady użytkowania
zagięte rogi, przyniszczona okładka, książka posiada wszystkie strony.
Modlitwa za Katarzynę Horowitz
Masz tę lub inne książki?
Sprzedaj je u nas
Katarzyna Horowitz nie mogła pozbyć się uczucia niepewności, które sprawiło, że stała się bardziej czujna i ostrożna. Myśli o rodzinie – matce, ojcu, dziadku i siostrach – zostały zepchnięte na dalszy plan przez instynkt przetrwania. Była świadoma swojego lęku, który budził wstyd, lecz nieustanny, uporczywy głos sierżanta Emericha Vogeltanza nie chciał opuścić jej myśli. Męczyły ją wewnętrzne wyrzuty z powodu własnego braku odwagi, choć starała się siebie usprawiedliwiać. Nigdy wcześniej nie czuła tak silnego lęku. Jej marzeniem było uzyskanie znaczącego sukcesu, mimo że znała swą niską samoocenę – podobnie jak pan Herman Cohen i dziewiętnaście innych osób, które być może miały mniejsze znaczenie. Nie zdążyła się pożegnać z ojcem, gdy tłum porwał go gdzieś nieznane. Panowało wszędzie zamieszanie, a nikt nie mógł przewidzieć, co czeka ich w przyszłości. Pewne było tylko to, że obóz zdawał się nieskończenie rozciągać. Katarzyna zauważyła, jak powieki pana Cohena drżały, co przypominało ciągłe mruganie. Śmierć przerażała ją bardziej niż resztę rodziny. Może nie była tak religijna jak oni, jednak uważała, że Bóg pozwolił im cierpieć z rąk Niemców, którzy traktowali ich bez litości. Jej strach mógł być wynikiem bujnej wyobraźni, która nadawała kolorytu opowieściom o brutalności, jakie słyszała. Myśli o siostrze Lei, jej ulubienicy, która patrzyła na nią z podziwem, ponownie zdominowały jej umysł. Katarzyna przypomniała sobie dzieciństwo, które teraz wydawało się jak stare, zgniłe jabłko, napełnione zapachem drewna. Dziadek przypominał matce Katarzyny, że dała jej życie zbyt dzikiej i pięknej, co matka przyjmowała z dumą. Kolejne córki rodziły się jedna po drugiej, jakby była to kara za tęsknotę ojca za synem.
Wybierz stan zużycia:
WIĘCEJ O SKALI
Katarzyna Horowitz nie mogła pozbyć się uczucia niepewności, które sprawiło, że stała się bardziej czujna i ostrożna. Myśli o rodzinie – matce, ojcu, dziadku i siostrach – zostały zepchnięte na dalszy plan przez instynkt przetrwania. Była świadoma swojego lęku, który budził wstyd, lecz nieustanny, uporczywy głos sierżanta Emericha Vogeltanza nie chciał opuścić jej myśli. Męczyły ją wewnętrzne wyrzuty z powodu własnego braku odwagi, choć starała się siebie usprawiedliwiać. Nigdy wcześniej nie czuła tak silnego lęku. Jej marzeniem było uzyskanie znaczącego sukcesu, mimo że znała swą niską samoocenę – podobnie jak pan Herman Cohen i dziewiętnaście innych osób, które być może miały mniejsze znaczenie. Nie zdążyła się pożegnać z ojcem, gdy tłum porwał go gdzieś nieznane. Panowało wszędzie zamieszanie, a nikt nie mógł przewidzieć, co czeka ich w przyszłości. Pewne było tylko to, że obóz zdawał się nieskończenie rozciągać. Katarzyna zauważyła, jak powieki pana Cohena drżały, co przypominało ciągłe mruganie. Śmierć przerażała ją bardziej niż resztę rodziny. Może nie była tak religijna jak oni, jednak uważała, że Bóg pozwolił im cierpieć z rąk Niemców, którzy traktowali ich bez litości. Jej strach mógł być wynikiem bujnej wyobraźni, która nadawała kolorytu opowieściom o brutalności, jakie słyszała. Myśli o siostrze Lei, jej ulubienicy, która patrzyła na nią z podziwem, ponownie zdominowały jej umysł. Katarzyna przypomniała sobie dzieciństwo, które teraz wydawało się jak stare, zgniłe jabłko, napełnione zapachem drewna. Dziadek przypominał matce Katarzyny, że dała jej życie zbyt dzikiej i pięknej, co matka przyjmowała z dumą. Kolejne córki rodziły się jedna po drugiej, jakby była to kara za tęsknotę ojca za synem.
