Stan książek
Nasze książki są dokładnie sprawdzone i jasno określamy stan każdej z nich.
Nowa
Książka nowa.
Używany - jak nowa
Niezauważalne lub prawie niezauważalne ślady używania. Książkę ciężko odróżnić od nowej pozycji.
Używany - dobry
Normalne ślady używania wynikające z kartkowania podczas czytania, brak większych uszkodzeń lub zagięć.
Używany - widoczne ślady użytkowania
zagięte rogi, przyniszczona okładka, książka posiada wszystkie strony.
Masz tę lub inne książki?
Sprzedaj je u nas
Na przestrzeni tysięcy lat swojej historii, Chiny, trwając w swojej potędze i przekonaniu o własnej doskonałości, wpływały na najeźdźców poprzez ich sinizację. Budując Wielki Mur, oddzielały się od napływających ze strony lądu „barbarzyńców”, a spalenie ogromnej floty, niegdyś dominującej na oceanach, miało na celu izolację kraju. Dążąc do harmonii, stworzyły idealny system władzy i społeczeństwa, lecz ich pacyfizm i opór wobec zmian doprowadziły do niepowodzenia w starciach z europejskimi mocarstwami. Konrad Seitz przybliża historię tego wielkiego kraju, od załamania się konfucjańskiego porządku w XIX wieku, przez trudne powstanie nowego państwa po 1949 roku, aż do tragicznych konsekwencji wprowadzenia komunizmu i dynamicznych zmian ostatnich dekad. Po doświadczeniach upokorzeń, izolacji i dramatycznych eksperymentów na społeczeństwie, Komunistyczna Partia Chin skoncentrowała się na szybkim rozwoju gospodarczym, osiągając znaczne sukcesy, które budzą podziw, ale także obawy. Może się okazać, że w ciągu najbliższych dwudziestu lat Chiny staną się supermocarstwem nie tylko gospodarczym, ale i politycznym oraz militarnym. Czy ponownie sięgną po imperialne tradycje? Czy będą dominatorem, czy równorzędnym partnerem na światowej scenie? Jak zamierzają kształtować przyszłość globalnej społeczności? Konrad Seitz (ur. 1934) zdobywał wiedzę z zakresu filologii klasycznej, historii, filozofii, międzynarodowych relacji gospodarczych oraz politologii zarówno w Niemczech, jak i w USA. Pracował dla niemieckiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, pełnił funkcję ambasadora w Indiach, we Włoszech, a w latach 1995–1999 w Chinach.
Wybierz stan zużycia:
WIĘCEJ O SKALI
Na przestrzeni tysięcy lat swojej historii, Chiny, trwając w swojej potędze i przekonaniu o własnej doskonałości, wpływały na najeźdźców poprzez ich sinizację. Budując Wielki Mur, oddzielały się od napływających ze strony lądu „barbarzyńców”, a spalenie ogromnej floty, niegdyś dominującej na oceanach, miało na celu izolację kraju. Dążąc do harmonii, stworzyły idealny system władzy i społeczeństwa, lecz ich pacyfizm i opór wobec zmian doprowadziły do niepowodzenia w starciach z europejskimi mocarstwami. Konrad Seitz przybliża historię tego wielkiego kraju, od załamania się konfucjańskiego porządku w XIX wieku, przez trudne powstanie nowego państwa po 1949 roku, aż do tragicznych konsekwencji wprowadzenia komunizmu i dynamicznych zmian ostatnich dekad. Po doświadczeniach upokorzeń, izolacji i dramatycznych eksperymentów na społeczeństwie, Komunistyczna Partia Chin skoncentrowała się na szybkim rozwoju gospodarczym, osiągając znaczne sukcesy, które budzą podziw, ale także obawy. Może się okazać, że w ciągu najbliższych dwudziestu lat Chiny staną się supermocarstwem nie tylko gospodarczym, ale i politycznym oraz militarnym. Czy ponownie sięgną po imperialne tradycje? Czy będą dominatorem, czy równorzędnym partnerem na światowej scenie? Jak zamierzają kształtować przyszłość globalnej społeczności? Konrad Seitz (ur. 1934) zdobywał wiedzę z zakresu filologii klasycznej, historii, filozofii, międzynarodowych relacji gospodarczych oraz politologii zarówno w Niemczech, jak i w USA. Pracował dla niemieckiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, pełnił funkcję ambasadora w Indiach, we Włoszech, a w latach 1995–1999 w Chinach.
Szczegóły
Wydania
Opinie
Książki autora
Podobne
Dla Ciebie
Książki z kategorii
Dostawa i płatność
Szczegóły
Powiązane tagi:
Książki polityczneInne wydania książki: Chiny. Powrót olbrzyma
46.47 zł
widoczne ślady używania
-
46.47 zł
widoczne ślady używania
Inne książki: Konrad Seitz
Podobne produkty
Może Ci się spodobać
Inne książki z tej samej kategorii
Napisz opinię o książce i wygraj nagrodę!
W każdym miesiącu wybieramy najlepsze opinie i nagradzamy recenzentów.
Dowiedz się więcejWartość nagród w tym miesiącu
880 zł
Miesiąc temu miałem okazję wysłuchać podcastu z Jackiem Bartosiakiem, gdzie naczelny guru polskiej geopolityki zwrócił uwagę na dwa kluczowe wydarzenia w mijającym roku: agresja Federacji Rosyjskiej na terytorium Ukrainy, oraz sankcje gospodarcze, jakie Stany Zjednoczone nałożyły na Chiny. O ile w przedmiocie pierwszego z wydarzeń większość osób w naszym kraju orientuje się, jak blisko było do zdobycia Kijowa i jak heroiczną walkę toczą Ukraińcy o swoją (i naszą) wolność, o tyle w zakresie roli Chin w międzynarodowej układance wciąż wiadomo niewiele. Państwo Środka w naszym kraju wciąż kojarzone jest przede wszystkim z dawnymi wynalazkami, takimi jak kompas czy koło trudnym do zrozumienia językiem oraz falą tanich produktów o wątpliwej jakości. A jednak nie bez powodu dr Jacek Bartosiak zwrócił uwagę na region Azji południowowschodniej, zdaniem wielu komentatorów życia publicznego to właśnie tam, a nie w Europie rozegra się kluczowe starcie dla przyszłości świata. Aby lepiej zrozumieć Chiny oraz ich rolę we współczesnym świecie, poszukiwałem książki, która przybliży mi nie tylko rosnącą potęgę na światowych rynkach, ale wskaże również genezę Wielkiego Marszu, jaki stał się udziałem blisko 1,5 miliarda chińskich obywateli na drodze ku dobrobytowi i wielkości. „Chiny. Powrót olbrzyma” to wyjątkowa książka, spełniająca wyżej wymienione warunki, to książka również wyjątkowa z uwagi na autora. Dziś oczy świata koncentrują się w dużym stopniu na Federalnej Republice Niemiec, która poszukuje swojej nowej tożsamości po 24 lutego br. Autorem książki „Chiny. Powrót olbrzyma” jest Konrad Seitz, niemiecki badacz stosunków międzynarodowych oraz dyplomata, przez to jego spojrzenie na Państwo Środka prezentuje zupełnie inny punkt widzenia, aniżeli przywykliśmy do tego w naszym pięknym kraju nad Wisłą.
Zaskoczony byłem faktem, ile mówiło się o Chinach w październiku. W mediach głównego nurtu pojawiły się informacje związane z XX zjazdem Komunistycznej Partii Chin, kilkanaście dni później odbyły się wybory do Kongresu w USA. Jest w tym pewna symbolika, prawda? Prof. Bogdan Góralczyk, jeden z najbardziej znanych sinologów w Polsce stwierdził, że aby zrozumieć Chiny, należy tam przez kilka lat mieszkać, rozmawiać z mieszkańcami, jeść i pić to, co oni. Wpisuje się to w obraz wielkiej cywilizacji, najstarszej na świecie — jak to się stało, że żyliśmy przez dekady wyobrażeniami o wielkości Europy i świata zachodniego, a na drugim końcu kontynentu Euroazjatyckiego rosła konsekwentnie potęga Chin, które dzisiaj otwarcie rzucają wyzwanie Stanom Zjednoczonym? Konrad Seitz swoją opowieść o powrocie chińskiego olbrzyma rozpoczyna przed 5 tysiącami lat, historyczne uwarunkowania stanowią jedynie przyczynek do analizy autora w przedmiocie tego, czym Chiny naprawdę są. Autor skutecznie rozprawia się z mitami, wskazując na ogromny dorobek azjatyckiego potentata w zakresie wynalezionych przed wiekami wynalazków. Papier, koło, kompas czy proch to tylko niektóre z przykładów, jak Państwo Środka przysłużyło się całemu światu. Przez kolejne wieki Chiny cieszyły się statusem regionalnego mocarstwa, co przed erą globalizacji pozwoliło im kontynuować marsz ku wielkości, a ten trwał do połowy XIX wieku, kiedy brytyjskie okręty pojawiły się na Morzu Południowochińskim i zmieniły krajobraz świata na kolejne sto lat. W Polsce XIX wieku kojarzy się z przeplatającymi się nurtami romantyzmu i pozytywizmu, oddającymi w swojej istocie zupełnie różne podejście do odzyskania niepodległości. W tym samym czasie w Wielkiej Brytanii rozpoczynała się rewolucja przemysłowa, a Stany Zjednoczone toczyły wojnę domową między zwolennikami Północy i Południa. Świat pozostawał zajęty sobą, jak pisze autor w książce „Chiny. Powrót olbrzyma”, tymczasem dla Chin rozpoczął się wielki krok wstecz, który w ciągu kolejnych 150 lat miał oznaczać dla Państwa Środka niezwykły skok cywilizacyjny, nienotowany do tej pory w takiej skali na całym świecie. Konrad Seitz sporo w swojej monografii nawiązuje do mentalności mieszkańców Państwa Środka, wskazując na daleko idące różnice między Chińczykami i obywatelami krajów zachodnich, a ostatnie lata tylko te różnice potęgują. Dlaczego? Pekin dobrze pamięta i buduje współcześnie nacjonalistyczną narrację wokół wydarzeń z połowy XIX wieku. Wówczas to mieszkańcy Chin byli przekonani o swojej wielkości i nigdy wcześniej nie spotkali się z cywilizacją, która rzuciła je na kolana i drenowała państwo przez tak długi czas. Wynikało to, jak zauważa autor w książce „Chiny. Powrót olbrzyma” przede wszystkim z geograficznych uwarunkować na kontynencie azjatyckim. Na północ od Chin znajdywały się nieprzyjazne tereny dzikiej tajgi, która przed wiekami była miejscem zdecydowanie chłodniejszym niż dzisiaj, przez to trudnym w eksploatacji. Z kolei od południa Chiny odgrodzone były od świata masywami wielkich gór na czele z Himalajami oraz Karakorum. Za nimi rozwijała się co prawda potężna cywilizacja indyjska, jednak kontakty z Chinami były mocno ograniczone, zwłaszcza ze sami Chińczycy niespecjalnie o nie zabiegali. Mieszkańcy Państwa Środka uwierzyli, że mogą być samowystarczalni, co przesądziło o zniszczeniu wielkiej floty jeszcze w XV wieku. Konrad Seitz sporo miejsca poświęca w swojej publikacji dawnym zaszłościami historycznym, które w Europie zostały już zapomniane, tymczasem w Chinach pozostają żywe i to właśnie wokół nich rządzące elity budują wrogą zachodowi narrację. Autor takiego stanu rzeczy poszukuje w związku z wojnami opiumowymi, które nie tylko wywróciły porządek świata, ale przede wszystkim wywołały aktualne po dziś kompleksy w mieszkańcach Państwa Środka. Zanim Brytyjczycy pojawili się u wybrzeży Chin, mieszkańcy tej potężnej cywilizacji żyli w przekonaniu, że otaczają ich „barbarzyńcy”. Co ciekawe, termin ten ze swej natury był naturalnie mocno pejoratywny, nie kategoryzował jednak człowieka na całe jego życie. W przekonaniu samych Chińczyków „barbarzyńcy” mogli się ucywilizować, pod warunkiem że przyjęli chińskie zwyczaje, język i sposób myślenia. W ten sposób Państwo Środka przez kolejne wieki było wielokrotnie podbijane, jednak najeźdźcy wykazywali się z czasem pokorą i stawali bardziej „chińscy” niż sami Chińczycy. Brytyjczycy uczynili inaczej, za nic mieli blisko 5 tysięcy lat cywilizacji Chin i przystąpili do kolonizacji tego wielkiego państwa, której ostatnim akcentem było oddanie Chinom Hongkongu w 1997 roku. Blisko 150 lat po pojawieniu się okrętów Imperium Brytyjskiego na Morzu Południowochińskim!
Przeczytałem w życiu kilka monografii naukowych, często męczą one oczy zbyt wyszukanym językiem, przesytem faktologii, objawiającym się imponującą ilością dat i nazwisk. Ku mojej radości już po kilkunastu stronach książki„Chiny. Powrót olbrzyma” odkryłem, że niemiecki badacz miał inny pomysł na swoją książkę. Dawne dzieje Państwa Środka, Konrad Seitz przeplata wnioskami ze współczesności, które oddają klimat tytułowego „powrotu olbrzyma’". Optyka samych Chińczyków na powrót do czasów świetności jest zupełnie inna niż ta, prezentowana w Europie oraz USA. Zanim bowiem Chiny dały się poznać światu w XXI wieku, przez kolejne tysiąclecia otaczał je szczelny mur, potęgujący hermetyczność wielkiej cywilizacji. XX wiek był dla Chinem czasem wielkich upokorzeń, doznanych przede wszystkim za sprawą wojowniczo nastawionych Japończyków. To na swój sposób zabawne, że Chiny od północy graniczą z największym państwem na świecie, spadkobiercą wielkiego mocarstwa, jakim niewątpliwie było ZSRR, tymczasem wśród mieszkańców Państwa Środka wciąż żywe jest powiedzenie o „małym demonie”, jak przyjęło się od blisko stu lat określać obywateli Kraju Kwitnącej Wiśni. Informacje o przebiegu II Wojny Światowej na obszarze Azji często sprowadzają się do zakończenia wojny przez Stany Zjednoczone za sprawą zrzucenia na Hiroszimę i Nagasaki bomb jądrowych. Tymczasem Konrad Seitz wskazuje w klarowny sposób, że prawdziwym powodem zakończenia działań wojennych na obszarze Azji nie były wspomniane bomby, lecz atak ZSRR na Japonię, co oznaczało również oddech wolności dla mieszkańców Państwa Środka. Wcześniej jednak Japończycy uderzyli na Chiny i symbolem tego ataku stała się masakra nankińska, kiedy to w grudniu 1937 roku i styczniu 1938 roku zamordowano około 400 tysięcy Chińczyków! Jaki to ma związek z teraźniejszością i budzeniem się chińskiego olbrzyma na naszych oczach w XXI wieku? Zdaniem niemieckiego badacza i dyplomaty, Chiny przez XIX i XX wiek budowały swoją nową tożsamość. Wielka cywilizacja zmierzyła się z rzeczywistością i okazało się, że świat Chinom uciekł, rzucił je na kolana i drenował przez kolejne dekady, sprowadzając Państwo Środka do roli państwa kolonialnego.
Początek wielkich zmian nastąpił w 1949 roku. Proklamowanie powstania Chińskiej Republiki Komunistycznej przez Mao Zedonga stanowiło przeorientowanie priorytetów Państwa Środka, a nowa tożsamość nadana została w opozycji do krajów zachodnich, które tak mocno dały się we znaki Pekinowi przez cały „wiek upokorzeń”, jak w Chinach określa się czas, od połowy XIX wieku do połowy XX wieku. Komunizm w Chinach nie przyniósł jednak zmiany na lepsze, jak wskazuje autor książki „Chiny. Powrót olbrzyma” pozwolił jednak stopniowo uwolnić potencjał chińskiej klasy robotniczej. Potrzeba było jednak na to kolejnych trzech dekad. Współczesnym ojcem ChRL określa się wspomnianego wyżej Mao Zedonga, jednak w oczach świata szczególne miejsce w chińskim wielkim marszu ku wielkości odegrał Deng Xiaoping. Znacie to nazwisko? Od czasu do czasu przewija się ono w artykułach i podcastach dotyczącej bieżącej sytuacji na świecie, niemniej pod koniec lat 80’XX wieku nie było jeszcze internetu w takiej skali, jak ma to miejsce dzisiaj, stąd też pakiet największych reform w historii światowej gospodarki został wprowadzony niejako po cichu, a kolejne dekady takiego stanu rzeczy skutecznie uśpiły uwagę zachodnich krajów. W 1972 roku prezydent R. Nixon jako pierwszy w historii odwiedził Państwo Środka, mimo iż znany był ze swojej antykomunistycznej retoryki. Jak to się wiec stało, że przywódca największego mocarstwa świata udał się z wizytą do Pekinu i legitymizował swoją obecnością reżim, który wyznawał tak sprzeczne z amerykańskim snem wartości? Zdaniem Konrada Seitza, związane to było z grą nie wartości, ale interesów: Waszyngton odciągnął Chiny od ZSRR i zadał tym samym ostateczny cios Moskwie. Od zakończenia II Wojny Światowej jak możemy przeczytać w książce „Chiny. Powrót olbrzyma”, ZSRR traktował Chiny jako „młodszego brata”, co było wyjątkowo nie w smak samemu Pekinowi, dążącemu do przywrócenia utraconej wielkości. Trudno oprzeć się wrażeniu, że Chiny już wtedy były rozgrywane przez dwa wielkie bloki i Państwo Środka znakomicie wykorzystało ten układ międzynarodowy układ sił na świecie. Otworzenie chińskiej gospodarki na zagraniczne inwestycje było na rękę tak naprawdę całemu światu – tania siła robocza, niskie podatki oraz preferencyjne warunki eksportu gwarantowały Państwo Środka ogromne inwestycje ze strony zagranicznych koncernów, jednocześnie pozwalały im na czerpanie prowizji z tytułu wysokiej marży, jaka wiązała się ze sprzedażą dóbr produkowanych w Chinach na zachodnich rynkach. Trudno uwierzyć, że Stany Zjednoczone, które dziś stają na głowie, aby powstrzymać dynamikę wzrostu Chin, w przeszłości zdecydowały o nadaniu Państwo Środka roli światowej fabryki. Jeszcze bardziej zaskakującym dla mnie okazał się fakt, o kotnym w swojej publikacji pisze Konrad Seitz. Zdaniem niemieckiego badacza, Chiny miały podzielić los Japonii. Pewnie niewiele osób zdaje sobie z tego sprawę, ale Japonia pod koniec lat 90’ była głównym rywalem USA na światowych rynkach, co jest o tyle zabawne, że przecież to Stany Zjednoczone rzuciło Tokio na kolana i po dziś japońska konstytucja zabrania posiadania wojska, zdolnego do projekcji siły poza czterema największymi wyspami Japonii. USA podjęły wtedy szereg decyzji wymierzonych w japońską gospodarkę, a ich efektem był wielki kryzys w Kraju Kwitnącej Wiśni i całym regionie Azji południowowschodniej. Dość powiedzieć, że w książce „Chiny. Powrót olbrzyma” pojawiają się szokujące informacje, że w 1998 roku mieszkańcy Korei Południowej, aby uchronić swój kraj przed upadkiem, dobrowolnie oddawali swoje oszczędności i złoto na rzecz państwa! Przypomnę tylko, że w tym samym czasie w Polsce nie minęła nawet dekada od pożegnania komunizmu i wiele instytucji państwowych wciąż miało przed sobą proces dekomunizacji. W naszym kraju państwo z uwagi na czasy PRL-u, reprezentowane było przez władzę, z którą obywatele Polski zwyczajnie się nie utożsamiali, a przez to kradzież ołówków czy długopisów z lokalnej firmy. Podobne zachowanie nie tylko nie było kojarzone z kradzieżą, ale stanowiła również świadectwo sprytu i pomysłowości. Niezwykłe, jak inną mentalność w owym czasie prezentowali ludzie należący przecież do szeroko rozumianego zachodu. Kiedy w Korei Południowej organizowano państwową zrzutkę na ratowanie budżetu kraju, w Polsce odliczano tygodnie do członkostwa w strukturach NATO.
Książka „Chiny. Powrót olbrzyma” wydana została na początku 2008 roku, obejmuje więc kluczowe dla Pekinu zmiany, których efekty możemy oglądać dopiero w III dekadzie XXI wieku. Pamiętacie, co robiliście 11 września 2001 roku? Tego dnia wróciłem do domu po zajęciach szkolnych, pamiętam, że był to wtorek. Usiadłem przed telewizorem w oczekiwaniu na ulubioną bajkę „Dragon Ball”, puszczaną w tamtym czasie na TVN 7. Ku mojemu zaskoczeniu, na wszystkich programach widniał napis „breaking news” i pokazywano atak terrorystyczny na World Trade Center. W oczach nastolatka, jakim wtedy byłem, przedstawione obrazy przypominały film akcji, uderzenia kolejnych porwanych samolotów można było śledzić na żywo i obrazy te na zawsze zostaną w mojej pamięci. Konrad Seitz wspomina w swojej książce tamte tragiczne wydarzenia, czyni to jednak aby uzmysłowić czytelnikom, że dwa miesiące później miało miejsce wydarzenie, które okazało się dla świata równie brzemienne w swoich skutkach. W grudniu 2001 roku przyjęto Chiny do Światowej Organizacji Handlu. Brzmi enigmatycznie, co? Też nie miałem pojęcia o doniosłości tego zdarzenia, niemniej w książce „Chiny. Powrót olbrzyma” autor wskazuje na dynamiczny wzrost Chin, notowany od początku XXI wieku, który swoje apogeum przechodził przez kolejną dekadę. Otworzenie chińskiej gospodarki dla światowego kapitału zmieniło na zawsze krajobraz Państwa Środka. Pod koniec lat 80’ kiedy Deng Xiaoping rozpoczynał swoje reformy gospodarcze, Chiny plasowały się na samym końcu światowych list uwzględniających gospodarczej potęgi całego świata. Pekin był stawiany w tamtym czasie na równi z najbiedniejszymi krajami Afryki – 80% ludności Państwa Środka było analfabetami, podobny odsetek mieszkał na wsi. Współczesne Chiny to kraj wielkich skrajności, a ośrodki takie jak Pekin, Szanghaj czy Hongkong kojarzone są z centrami światowej finansjery. Chiny zrobiły potężny skok w kierunku wielkości i należy go docenić bez względu na opinię, jaką cieszy się Państwo Środka na całym świecie. - przychylam się w tym zakresie do opinii Konrada Seitza.
Książka „Chiny. Powrót olbrzyma” liczy sobie 425 stron, nie jest to więc cegła, którą trudno zmieścić do torby przed podróżą pociągiem do domu. Monografię Konrada Seitza przeczytałem w ciągu trzech dni i przez ten czas podpytywałem moich znajomych, ile wiedzą o Chinach i czy w ich oczach jest to przeciwnik większy, aniżeli znienawidzona w Europie Federacja Rosyjska. Opinie moich znajomych były podzielone, nikt jednak nie wskazał Chin, jako głównego zagrożenia dla porządku światowego co wcale mnie nie dziwi, jeszcze rok temu myślałem w podobnych kategoriach. Chiny kojarzą się z Wielkim Murem, pozostają tajemnice i hermetyczne, często również nierozumiane w zachodnim świecie. Niedawno trafiłem na informacje, że przewodniczy Komunistycznej Partii Chin, Xi Jinping najwięcej miejsca poświęcił w swoim wystąpieniu kończącym wybory na XX zjedzie KPCh, kwestiom bezpieczeństwa wewnętrznego i przygotowywaniu społeczeństwa na niespokojne czasy, związane z konformacją ze Stanami Zjednoczonymi. Zdaniem Jacka Bartosiaka, Państwo Środka miałoby gotowe do starcia najwcześniej w 2025 roku, agresja Rosji na Ukrainę zmieniła jednak te kalkulacje. Na początku trzeciej dekady XXI wieku Chiny osiągnęły wskaźniki gospodarcze, jakie Deng Xiaoping spodziewał się dla Państwa Środka w 2049 roku. Trzy dekady wcześniej, Chiny prześcigają na wielu płaszczyznach Stany Zjednoczone, nie mają jednak najważniejszego: technologii. To właśnie z nią związana będzie konfrontacja o domeny takie jak sztuczna inteligencja czy eksploatacją kosmosu. Czy można jednak powstrzymać jednym, chirurgicznym cięciem wielką cywilizację, liczącą sobie 5 tysięcy lat historii, która dzisiaj rośnie w siłę jak nigdy za sprawą pracowitości blisko 1,5 miliarda Chińczyków? Jak wspominałem wcześniej, książka „Chiny. Powrót olbrzyma” wydana została w 2008 roku, autor jednak przedstawił w niej kluczowe dla rozwoju Chin etapy i już w czasie pracy nad swoją publikacją Konrad Seitz sygnalizował, że może być za późno na powstrzymanie chińskiego olbrzyma. Wydaje się, że świat już wtedy przespał okazję, aby Chiny stały się jego częścią, a dziś Państwo Środka buduje własną przyszłość w porozumieniu z Rosją, Indiami czy Brazylią w ramach struktur BRICS. W mojej ocenie prowadzi to świat niechybnie do III wojny światowej, a książka „Chiny. Powrót olbrzyma” tylko mnie w tym poglądzie utwierdziła.
Monografia Konrad a Seitza to znakomita propozycja dla wszystkich zainteresowanych tematem światowej geopolityki, autor stroni w swojej książce od uprzedzeń tak często formowanych wobec Chin przez zachodnich decydentów. Jeśli przyjrzeć się bliżej, Pekin realizuje od czterech dekad swój plan powrotu na należne mu miejsce i czas wyzbyć się złudzeń, że proces ten przebiegnie pokojowo. Polecam książkę „Chiny. Powrót olbrzyma” otwiera ona oczy na sny o potędze Pekinu, które materializują się na naszych oczach w 2022 roku.
W miniony weekend miałem okazję świętować urodziny znajomego, impreza była znakomita i poznałem kilku ciekawych ludzi. Jak to bywa na prywatkach, pojawia się grono ludzi sobie nieznanych, którzy szybko integrują się z uwagi na uniwersalne tematy. W tym roku sytuacja była wyjątkowa, bo do kategorii „Small talk” zalicza się wszelkie nawiązania do pandemii, wojny oraz inflacji ? Trudno się dziwić, są to tematy, którymi żyją wszyscy, bo wszystkich nas one dotykają, wywiązała się interesująca dyskusja na temat obecnego porządku na świecie i kierunku zmian, jaki wywoła obecny chaos w stosunkach międzynarodowych. Nietypowo dla siebie, ale wszedłem w rolę wodzireja, tematy geopolityczne są mi bliskie mniej więcej od grudnia ubiegłego roku, a w ostatnim czasie kończę czytać książkę „Chiny. Powrót olbrzyma” autorstwa Konrada Seitza, która otworzyła mi oczy na rolę Chin w aktualnej układance międzynarodowej. Niedawno znajomy zapytał mnie, dlaczego o tym wszystkim czytam, czy aby nie lepiej się wszystkim żyje, jeśli mniej wiedzą i dłużej śpią? Być może, niemniej mam poczucie, że czasy relatywnego bezpieczeństwa na świecie odeszły w niepamięć i dzisiaj umiejętność zmierzenia się z rzeczywistością i przewidywania przyszłości decyduje o jakości naszego życia bardziej, niż miało to miejsce wcześniej. Monografia pod tytułem „Chiny. Powrót olbrzyma” jest kolejnym ważnym głosem w tym zakresie.
Przed laty czytałem głównie beletrystykę i pozostał mi z tamtego czasu fetysz sprawdzania, kim jest autor publikacji, po którą sięgam. Wydaje mi się to ważne z uwagi na ogromny wybór pozycji na rynku literackim, zwłaszcza jeśli szukamy wartościowych treści. Konrad Seitz to człowiek wielu talentów. Studiował filozofię, historię oraz filologię klasyczną, a także ekonomię międzynarodową i prawo międzynarodowe. Swoje życie zawodowe poświecił pracy naukowej oraz dyplomacji spędził kilka lat w Chinach i zdążył poznać ten kraj w sposób, o jakim większość ludzi nie może marzyc, choćby z uwagi na drakońską politykę imigracyjną — Państwo Środka niezmiennie pozostaje krajem hermetycznym, zamkniętym na obcych i nie zmieniło się to nawet w ciągu ostatnich dwóch dekad, będących w istocie apogeum procesu globalizacji. Miałem osobistą motywację, kiedy sięgałam po książkę „Chiny. Powrót olbrzyma”, sporo bowiem mówi się o roli Republiki Federalnej Niemiec w przyszłym ładzie i porządku międzynarodowym, a niemieckie spojrzenie na rywalizację Stanów Zjednoczonych oraz Chińskiej Republiki Ludowej zwykle przedstawiane jest zero-jedynkowo w rodzimych mediach głównego nurtu, stąd narracja z zewnątrz pozwala wyciągnąć nieco inne wnioski. Jakie? W naszym kraju panuje przekonanie, że wszystko, co związane z komunizmem jest złe i jest to oczywiście uzasadnione historycznymi naleciałościami, wciąż żywymi w oczach wielu naszych rodaków. Chiny, choć komunistyczne rozwinęły się w III dekadzie XXI wieku do roli jednego z dwóch hegemonów światowych, a ich zasięg obejmuje dziś kraje nie tylko Azji Centralnej, ale również Afryki czy Ameryki Łacińskiej. Książka „Chiny. Powrót olbrzyma” przedstawia drogę Pekinu od czasów wielkich upokorzeń, do momentu, kiedy Chiny stały się krajem nie do powstrzymania w swojej ekspansji. Takie wnioski przedstawia Konrad Seitz i trzeba oddać autorowi, że jego argumentacja jest przekonująca.
Jak wspomniałem wcześniej, Konrad Seitz studiował m.in. historię, niemniej publikacja „Chiny. Powrót olbrzyma” nie jest dziełem przedstawiającym całe 5 tysięcy lat historii – autor odwołuje się do najważniejszych wydarzeń z minionych wieków przede wszystkim, aby ukazać skomplikowaną naturę Państwa Środka w relacji z zachodnimi krajami. Czy zawsze Chiny pozostawały wrogie wobec Europy i Anglosasów? Etymologi podejścia mieszkańców Państwa Środka do krajów zachodnich należy poszukiwać w połowie XIX wieku. Wcześniej jednak Chiny cieszyły się statusem największej cywilizacji w Azji centralnej i południowowschodniej. Jest to o tyle istotne, że przecież wielkością Państwo Środka ustępuje tylko w niewielkim stopniu Europie, jednocześnie obszar ten zamieszkuje współcześnie blisko 1,5 miliarda ludzi, a sama klasa średnia Państwa Środka swoją liczbą przekracza liczne całej Unii Europejskiej. Kiedy sięgnąłem po książkę „Chiny. Powrót olbrzyma” miałem wyobrażenie o wielkości tej najstarszej cywilizacji na świecie, nie miałem jednak pojęcia, skąd wziął się spektakularny sukces Państwa Środka na niwie społecznej i gospodarczej. Konrad Seitz rozprawia się z mitami i stereotypami, jakoby mieszkańcy Chin wciąż jeździli na rowerach, zbierali ryż i kryli się za swoim Wielkim Murem. Tak było w przeszłości, mniej więcej do połowy XIX wieku, kiedy na obszarze Morza Południowochińskiego pojawiły się brytyjskie okręty. Dla mieszkańców Państwa Środka spotkanie to miało okazać się prawdziwym szokiem kulturowym. Nie znalazłem nigdzie informacji, aby Konrad Seitz przedstawiał się jako geopolityk, a jednak jego ocena wydarzeń sprzed 150 lat mocno wpisuje się w charakter wspomnianej dziedziny naukowej. Zdaniem autora książki „Chiny. Powrót olbrzyma”, pozycję regionalnego mocarstwa Państwa Środka wynikała m.in. innymi z uwarunkowań geograficznych. Nie rozstrzygając jednak tej kwestii, trzeba przyznać, że niemiecki badacz przedstawia rozsądną analizę chińskiego państwa aż do czasów najnowszych. Chiny otoczone od południa potężnymi masywami gór pozostawały długo oddzielone od innej, wielkiej cywilizacji w regionie, czyli Indii. Kontakty na tym polu były oczywiście utrzymywane, jednak już w XV wieku podjęty w Pekinie decyzje, o totalnym zlikwidowaniu chińskiej floty. Autor wspomina o tym w kontekście polityki izolacji, jaka Państwo Środka rozpoczęło mniej więcej pięć wieków temu i zbiegło się to w czasie z wielkimi odkryciami geograficznymi na zachodzie. Warto wspomnieć, że pięć wieków temu, zniszczona chińska flota miała być według badaczy porównywalna z dzisiejszą.... marynarką wojenną Stanów Zjednoczonych. Mówimy przecież o największej armii świata i wiele informacji wskazuje, że w XV wieku Chiny dysponowały podobną armadą! Dla wojowniczo usposobionej Europy i Ameryki Północnej może być to szokujące odkrycie, jednak po przeczytaniu książki „Chiny. Powrót olbrzyma” zrozumiałem mechanizm postępowania władz w Pekinie. Zniszczenie floty miało być sygnałem dla ochrony chińskiej cywilizacji, czego obawiał się cesarz i jego świta? Konrad Seitz wskazuje na daleko idące różnice kulturowe pomiędzy Starym kontynentem a cywilizacją chińską. Kiedy w Europie feudalizm rozwijał się na potęgę i miliony chłopów traktowali byli de facto jako niewolnicy, w Chinach istniał bardziej egalitarny podział społeczeństwa na „Chińczyków” oraz „barbarzyńców”. O przynależności nie decydowało jednak urodzenie, ale to, kim był dany człowiek. Inaczej mówiąc, Cesarstwo Chin było przez kolejne wieki wielokrotnie zdobywane, jednak najeźdźcy moli w nim funkcjonować jedynie poprzez asymilację z lokalną ludnością, stopniowe, acz konsekwentnie przyjmowanie ich zwyczajów i tradycji. Pozwalało to na harmonijny rozwój całej cywilizacji, wszystko jednak zmieniło się w czasie wojen opiumowych. Błędnie uważa się, że to Imperium Brytyjskie rzuciło na kolana Chiny. Stronami konfliktu była też Francja oraz Stany Zjednoczone. Znamienne, że wszystkie wymienione kraje cieszą się dziś w Chinach statusem co najmniej wrogim, choć nie stoi to oczywiście na przeszkodzie w rozwijaniu kontaktów handlowych. Jak wskazuje Konrad Seitz, pod fasadą rozwoju gospodarczego i wymiany gospodarczej kryje się w Chinach ogromne poczucie krzywdy, a tytułowy „Powrót Olbrzyma” to przywrócenie cywilizacji chińskiej na należne jej miejsce w światowym podziale stref wpływów. Nawet jeśli w oczach władz w Pekinie oznacza to w dłużej perspektywie rewanż za „wiek upokorzeń”.
Kiedy czytałem informacje umieszczone przez autora w książce „Chiny. Powrót olbrzyma”, miałem wrażenie, że wiedza o Chinach w naszym kraju to nie brak ciekawości i uprzedzenia, ale zwykła ignorancja. Na jednym z podcastów omawiany był problem wystrzelenia rakiet balistycznych przez reżim w Korei Północnej, wiele z nich spadło najbliżej terytorium Korei Południowej i Japonii od ponad 70 lat, czyli proklamowania powstania Korei Północnej. Usłyszałem rzecz, która wydała mi się absurdalna – prelegenci nawiązywali w tym kontekście do Kambodży i reżimu Pol-Pota, który miał być najbardziej opresyjnym reżimem w historii świata, gdzie zabronione były nawet.... kłótnie między małżonkami. Szukanie analogi do podobnych rozwiązań we współczesnych Chinach wydaje się jednak nietrafione i oczy szeroko zamknięte w tym zakresie otwiera m.in. książka „Chiny. Powrót olbrzyma”. Konrad Seitz przedstawia różnice kulturowe w samych Chinach oraz obszarach rdzennie należących do kultury chińskiej przez ostatnie 5 tysięcy lat. Kambodża, Wietnam, Półwysep Koreański czy nawet wszystkie cztery wyspy Japonii – wszystko to były krainy należące w przeszłości do władz w Pekinie, jednak „stulecie upokorzeń” zbiegło się w czasie z rewolucją przemysłową i rozpędzonymi zmianami na świecie, tym samym Państwo Środka pozostało de facto rozebrane przez obce mocarstwa, które nierzadko umieszczały we wspomnianych wyżej państwach rządy marionetkowe, odbierając konsekwentnie strefy wpływów chińskiego imperium. W książce „Chiny. Powrót olbrzyma” autor nierzadko odwołuje się do wydarzeń historycznych, nie jest to jednak festiwal faktologii, który mógłby zniechęcić do dalszego czytania osoby mniej zainteresowane historycznymi wydarzeniami. Konrad Seitz bezpośrednio wyciąga wnioski z przedstawionych faktów i wskazuje, jaki mają one wpływ na aktualną politykę władz w Pekinie. Na tym tle nie sposób nie wspomnieć o II Wojnie Światowej, w ramach której Chiny poniosły drugą po ZSRR stratę w liczbie ludności. Szanuje się, że w Chinach zginęło około 20 milionów ludzi, jak wielu mieszkańców Europy ma świadomość w tym zakresie? Pytanie to jest o tyle ważne, że pamięć o wydarzeniach z przeszłości jak wskazuje Konrad Seitz jest w Państwie Środka wciąż żywa, a sami Chińczycy potrafią zaszczepić w kolejnych pokoleniach cierpliwość i pragnienie zemsty za dawno doznane krzywdy.
Nie będę szczegółowo przedstawiał znaczenia Chin dla okresu II Wojny Światowej, choć w mojej ocenie jest to wiedza, która powinna być dziś szeroko poszukiwana jako warunek konieczny dla zrozumienia polityki Pekinu w XXI wieku. Warto jednak za autorem książki „Chiny. Powrót olbrzyma” odnieść się do okresu powojennego, kiedy swój początek w 1949 roku miało proklamowanie Chińskiej Republiki Ludowej przez Mao Zedonga, ojca założyciela współczesnego społeczeństwa chińskiego. Czytając te fragmenty książki, zastanawiałem się, czy Państwo Środka było skazane na komunizm? Analiza, jaką dokonuje w swojej publikacji Konrad Seitz prekonała mnie, że w pierwszej połowie XX wieku Chiny poszukiwały nowej tożsamości, wyznaczającej bieg historii w kolejnych dekadach i wiekach, czy jednak świat przegapił ten moment, aby zaszczepić idee wolnościowe w Państwie Środka, czy też obszar ten nigdy nie był żyzną glebą dla zachodnich koncepcji? Trudno jednoznacznie rozstrzygnąć ów kwestię, wydaje się jednak, że w 1949 roku, kiedy narodziła się komunistyczna państwowość w Pekinie, została ona utworzona niejako w kontrze do wartości reprezentowanych przez zachodnie mocarstwa. Świat był wówczas zbyt zajęty walką z ZSRR, aby dostrzec potencjał Państwa Środka i potrzeba było kolejnych 50 lat, aby w pełni się on ujawnił. Tytułowy powrót olbrzyma dokonał się na naszych oczach w III Dekadzie XXI wieku, a mimo to wciąż wiele osób pozostaje na świecie w niewiedzy związanej z potęgą Chińskiej Republiki Ludowej.
W międzyczasie jak wspomina autor książki „Chiny. Powrót olbrzyma”, miało dwa ważne momenty w historii najnowszej chińskiej państwowości. W latach 70’ Pekin odwiedził po raz pierwszy prezydent Stanów Zjednoczonych, R. Nixon. Wizyta ta zdaniem Konrada Seitza otworzyła drzwi i okna przed chińską gospodarką, która jednocześnie w tamtym czasie pozostawała jedną najbiedniejszych na świecie, porównywalną pod względem PKB z krajami takimi jak Zimbabwe czy Botswana. Z ciekawości sprawdziłem, jak wygląda to dzisiaj – Chiny w 2021 roku osiągnęły poziom zbliżony do Stanów Zjednoczonych, tymczasem Zimbabwe zajmuje 99 pozycję na świecie, pozostając jednym z najbiedniejszych państw na świecie. Dlaczego jest to warte odnotowania? Konrad Seitz wiele uwagi w swojej książce poświęca przedstawieniu drogi, jaką Państwo Środka odbyło na drodze do wielkości. Powrót olbrzyma to tak naprawdę trwający od 70 lat „wielki marsz”, przypominający mi nie tylko z nazwy książkę „Wielki Marsz”, autorem, które jest Stephen King. We wspomnianej książce grupa ludzi udaje się w morderczy marsz, a zwycięzca może być tylko jeden – kto odpadnie po drodze, ten natychmiast umiera. To na swój sposób zabawne, że wspomnianą książkę King wydał w 1979 roku, kiedy na dobre rozpoczęła się pogon komunistycznych Chin za dawno utraconą wielkością. W książce „Chiny. Powrót olbrzyma” sporo miejsca autor poświęca reformom Deng Xiaopinga, nie jest to jednak nudny wywód, raczej odkrycie, jak przedziwnym konglomeratem komunistycznych i kapitalistycznych reguł jest dziś Chińska Republika Ludowa. Przez cztery dekady władze w Pekinie czerpały pełnymi garściami z rozwiązań obu systemów, aby oddać china chińskiej państwowości i najlepiej spożytkować potężny potencjał uwięziony w społeczeństwie liczącym ponad miliard ludzi na świecie. Gdzie dziś są Chiny i gdzie będą jutro, jeśli wciąż pod uwagę dynamiczne tempo rozwoju Państwa Środka?
Niemieccy badacz wydał swoją publikację w 2008 roku i z perspektywy czasu okazuje się, że książka obejmuje swoimi ramami najważniejszy czas przemian i chińskiej transformacji. Ta bowiem rozpoczęła się od połowy XIX wieku i trwała do końca pierwszej dekady XXI wieku. Konrad Seitz nie mógł o tym wiedzieć w momencie pisania książki, jednak kilka miesięcy po jej premierze tytułowy olbrzym nie tylko wrócił na światowe salony, ale zaczął skutecznie egzekwować swoje prawa. Kluczowym na tym tle był rok 2008, kiedy Państwo Środka zdało sobie sprawę z faktu, że więcej konsekwencji nie uzyska w ramach Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Tak rozpoczęła się kolejna zimna wojna między światem zachodu i wschodu, reprezentowanego już jednak nie przez Związek Radziecki i dalej Federację Rosyjską, lecz Chińską Republikę Komunistyczną, gdzie Rosja pełni dziś role jedynie rezerwuaru surowców. Jeszcze dekadę wcześniej nikt by o tym głośno nie powiedział — USA prowadziły wojnę w Iraku oraz Afganistanie, z kolei Rosja prowadziła działania zbrojne w Gruzji, a wcześniej w Czeczenii. Chiny pozostawały krajem stroniącym od przemocy na arenie międzynarodowej, co Konrad Seitz kilkukrotnie w swojej książce podkreśla i wskazuje powód uśpienia czujności przede wszystkim Stanów Zjednoczonych. Warto dodać, że niemiecki badacz w książce „Chiny. Powrót olbrzyma” jawnie przedstawia krytykę zachodnich mocarstw w przedmiocie oceny prawdziwych intencji chińskich dysydentów, wskazując na naiwność polityków Waszyngtonu oraz unii Europejskiej. Jest to tym bardziej niepokojące, że przed kilkoma dniami z wizytą do Pekinu udał się kanclerz Niemiec, Olaf Scholtz. 40% niemieckich samochodów jest dziś produkowanych w Chinach, a 7% eksportu Niemiec płynie do Chin, co jest równoznaczne z ponad milionem miejsc pracy. Z kim grają Niemcy, w co i przeciwko komu?
Przyznaje, jeszcze przed rokiem sam nie należałem do ludzi, chętnie sięgających po monografie naukowe./Wydawały mi się one cegłami napisanymi w trudnej, skomplikowanej nomenklaturze, dedykowanej jedynie studentom danego kierunku albo miłośnikom i pasjonatom tematu. Aktualnie co raz więcej znajomych wiedząc o moich zainteresowaniach, otwarcie mnie pyta o książki warte przeczytania w przedmiocie stosunków międzynarodowych, kolejne wydarzenia na świecie uwadniają, że dotyczą nas one wszystkich we współczesnym świecie. Książka „Chiny. Powrót olbrzyma” to znakomita publikacja, za sprawą której, Konrad Seitz przedstawia czytelnikom dzieje najnowsze Chin, od państwa upadłego i sprowadzonego do roli kolonii Imperium Brytyjskiego, przez zmianę tożsamości i rosnąca wrogość wobec zachodu, aż przez czasy nam współczesne, kiedy Państwo Środka osiągnęło poziom, jakiego nikomu wcześniej w tak którym czasie nie udało się osiągnąć. Dziś w III dekadzie XXI wieku wygląda na to, że niemiecki badacz i dyplomata miał rację — olbrzym wrócił i coraz częściej zachowuje się jak słoń w składzie porcelany. I nikt nie jest w stanie mu nic zrobić.
Dodaj swoją opinię
Zaloguj się na swoje konto, aby mieć możliwość dodawania opinii.
Czy chcesz zostawić tylko ocenę?
Dodanie samej oceny o książce nie jest brane pod uwagę podczas losowania nagród. By mieć szansę na otrzymanie nagrody musisz napisać opinię o książce.
Już oceniłeś/zrecenzowałeś te książkę w przeszłości.
Możliwe jest dodanie tylko jednej recenzji do każdej z książek.
Sposoby dostawy
Odbiór w punkcie (6)
InPost Paczkomat 24/7
13,99 zł
ORLEN Paczka
12,99 zł
Automaty DHL BOX 24/7 i punkty POP
12,99 zł
DPD Pickup Automaty i Punkty Odbioru
8,99 zł
Automaty Orlen Paczka, sklepy Żabka i inne
12,99 zł
Punkt odbioru (Dębica)
2,99 zł
Dostawa na adres (7)
GLS U Ciebie - Kurier
14,99 zł
Kurier DPD
14,99 zł
Kurier InPost
14,99 zł
Pocztex Kurier
13,99 zł
Kurier DHL
14,99 zł
Kurier GLS - kraje UE
69,00 zł
Kurier GLS pobranie
23,99 zł
Sposoby płatności
Płatność z góry
Przedpłata

Zwykły przelew