Stan książek
Nasze książki są dokładnie sprawdzone i jasno określamy stan każdej z nich.
Nowa
Książka nowa.
Używany - jak nowa
Niezauważalne lub prawie niezauważalne ślady używania. Książkę ciężko odróżnić od nowej pozycji.
Używany - dobry
Normalne ślady używania wynikające z kartkowania podczas czytania, brak większych uszkodzeń lub zagięć.
Używany - widoczne ślady użytkowania
zagięte rogi, przyniszczona okładka, książka posiada wszystkie strony.
Konarmia
Masz tę lub inne książki?
Sprzedaj je u nas
Dzisiejszego ranka, przy świcie, przechwyciliśmy dziesięciu jeńców w okolicach stacji Zawady. Cała grupa była odziana jedynie w bieliznę, co stanowiło ich strategię, aby uniemożliwić nam zidentyfikowanie oficerów spośród szeregowych. Rzucając mundury obok Polaków, starali się nas zmylić, lecz tym razem Trunow postanowił odkryć prawdę. Zbliżył się do jeńców, oddzielił jednego z tłumu, a przy tym trzymał w gotowości broń. Z odległości kilkudziesięciu kroków oddał strzał, który okazał się śmiertelny; krew i fragmenty mózgu Polaka rozprysły się na moje ręce. Następnie podszedł do mnie i nakazał skreślić jedno nazwisko z listy pojmanych. Tymczasem Pryszczepa, pełniąc swoje obowiązki, przemierzał okoliczne domostwa, a jego ślady wyrażały brutalność — na posadzkach pozostawiał krwawe odciski butów. W każdym domu, gdzie znajdował rzeczy należące do matki lub fajkę ojca, Kozak zostawiał swój krwawy ślad: starców poranionych strzałami, psy powieszone nad studniami, ikony zbezcześczone odchodami. Mieszkańcy stanicy, paląc swoje fajki, ponuro przyglądali się jego poczynaniom.
Wybierz stan zużycia:
WIĘCEJ O SKALI
Dzisiejszego ranka, przy świcie, przechwyciliśmy dziesięciu jeńców w okolicach stacji Zawady. Cała grupa była odziana jedynie w bieliznę, co stanowiło ich strategię, aby uniemożliwić nam zidentyfikowanie oficerów spośród szeregowych. Rzucając mundury obok Polaków, starali się nas zmylić, lecz tym razem Trunow postanowił odkryć prawdę. Zbliżył się do jeńców, oddzielił jednego z tłumu, a przy tym trzymał w gotowości broń. Z odległości kilkudziesięciu kroków oddał strzał, który okazał się śmiertelny; krew i fragmenty mózgu Polaka rozprysły się na moje ręce. Następnie podszedł do mnie i nakazał skreślić jedno nazwisko z listy pojmanych. Tymczasem Pryszczepa, pełniąc swoje obowiązki, przemierzał okoliczne domostwa, a jego ślady wyrażały brutalność — na posadzkach pozostawiał krwawe odciski butów. W każdym domu, gdzie znajdował rzeczy należące do matki lub fajkę ojca, Kozak zostawiał swój krwawy ślad: starców poranionych strzałami, psy powieszone nad studniami, ikony zbezcześczone odchodami. Mieszkańcy stanicy, paląc swoje fajki, ponuro przyglądali się jego poczynaniom.
