Stan książek
Nasze książki są dokładnie sprawdzone i jasno określamy stan każdej z nich.
Nowa
Książka nowa.
Używany - jak nowa
Niezauważalne lub prawie niezauważalne ślady używania. Książkę ciężko odróżnić od nowej pozycji.
Używany - dobry
Normalne ślady używania wynikające z kartkowania podczas czytania, brak większych uszkodzeń lub zagięć.
Używany - widoczne ślady użytkowania
zagięte rogi, przyniszczona okładka, książka posiada wszystkie strony.
Kock 2-5 X 1939
Masz tę lub inne książki?
Sprzedaj je u nas
Rano 2 października oddziały kawalerii, dowodzone przez generała Zygmunta Podhorskiego z Dywizji "Zaza", po intensywnym nocnym marszu, zatrzymały się w Serokomli. Sytuacja stała się napięta, gdy pojawiły się informacje o niemieckiej kolumnie zmotoryzowanej nadciągającej od południa, z kierunku Przytoczna. W wyniku starcia z wrogą piechotą wspieraną przez pojazdy pancerne, polskim żołnierzom udało się zniszczyć dwa niemieckie wozy, ale walka przeobraziła się w długotrwały konflikt ogniowy. Kluczowy moment nastąpił, gdy Niemcy zaczęli się umacniać na zdobytych pozycjach i rozszerzać front. Wtedy właśnie do ataku przystąpiły pozostałe szwadrony 5. Pułku Ułanów Zasławskich. Ich zdecydowane natarcie zakończyło się sukcesem, odrzucając przeciwnika.Jednak niemiecka armia nie zamierzała łatwo się poddać i wkrótce do natarcia przeszedł 33. pułk piechoty wspomagany artylerią. W krwawych zmaganiach, polska obrona zdołała powstrzymać przeciwnika, zadając mu poważne straty. Równocześnie, w okolicach Kocka, oddziały z Dywizji "Brzoza" (50. DP) stawiały czoła niemieckiemu 66. pułkowi piechoty. Pomimo intensywnych prób, niemiecki atak nie zdołał przełamać polskiej obrony, co udowodniło determinację i skuteczność polskich wojsk w tamtych ciężkich dniach.
Wybierz stan zużycia:
WIĘCEJ O SKALI
Rano 2 października oddziały kawalerii, dowodzone przez generała Zygmunta Podhorskiego z Dywizji "Zaza", po intensywnym nocnym marszu, zatrzymały się w Serokomli. Sytuacja stała się napięta, gdy pojawiły się informacje o niemieckiej kolumnie zmotoryzowanej nadciągającej od południa, z kierunku Przytoczna. W wyniku starcia z wrogą piechotą wspieraną przez pojazdy pancerne, polskim żołnierzom udało się zniszczyć dwa niemieckie wozy, ale walka przeobraziła się w długotrwały konflikt ogniowy. Kluczowy moment nastąpił, gdy Niemcy zaczęli się umacniać na zdobytych pozycjach i rozszerzać front. Wtedy właśnie do ataku przystąpiły pozostałe szwadrony 5. Pułku Ułanów Zasławskich. Ich zdecydowane natarcie zakończyło się sukcesem, odrzucając przeciwnika.Jednak niemiecka armia nie zamierzała łatwo się poddać i wkrótce do natarcia przeszedł 33. pułk piechoty wspomagany artylerią. W krwawych zmaganiach, polska obrona zdołała powstrzymać przeciwnika, zadając mu poważne straty. Równocześnie, w okolicach Kocka, oddziały z Dywizji "Brzoza" (50. DP) stawiały czoła niemieckiemu 66. pułkowi piechoty. Pomimo intensywnych prób, niemiecki atak nie zdołał przełamać polskiej obrony, co udowodniło determinację i skuteczność polskich wojsk w tamtych ciężkich dniach.
