Stan książek
Nasze książki są dokładnie sprawdzone i jasno określamy stan każdej z nich.
Nowa
Książka nowa.
Używany - jak nowa
Niezauważalne lub prawie niezauważalne ślady używania. Książkę ciężko odróżnić od nowej pozycji.
Używany - dobry
Normalne ślady używania wynikające z kartkowania podczas czytania, brak większych uszkodzeń lub zagięć.
Używany - widoczne ślady użytkowania
zagięte rogi, przyniszczona okładka, książka posiada wszystkie strony.
Jak przestałem kochać design
Masz tę lub inne książki?
Sprzedaj je u nas
Zmarnowałem swoją młodość, a w dzieciństwie nie dane mi było wsłuchiwać się w muzykę Stonesów czy Depeche Mode. Zamiast tego, fascynowali mnie graficy. W domu architekta Piotra Wichy nie znajdziesz pantofli, puf czy typowych meblościanek. Po posadzce odgłosy wydają drewniaki, które jakimś cudem udało się zdobyć jako odrzuty z eksportu. Plakaty zaprojektowane przez Świerzego, klocki Lego, ojcowska deska kreślarska oraz rubryka „Wybraliśmy dla Ciebie” w magazynie „Ty i Ja” to kluczowe elementy tej domowej walki z nieestetyką PRL-u. Później syn architekta staje się projektantem. Choć zmienia się system, wróg pozostaje niezmieniony, jedynie bardziej wyrazisty. "Nasze logoski są za małe!" – narzekają klienci. Fakty w mediach ustępują emocjom, a dyskusje o kolorach niezmiennie doprowadzają grafików do rozpaczy. „Zakochaj się w designie” – głoszą ekrany w warszawskich tramwajach. Dobrze zaplanowane wnętrza oddziałują na gości skuteczniej niż jakakolwiek ochrona na wejściu. Słyszał ktoś kiedyś, że design miał zmieniać świat na lepsze? Te zwięzłe, wyrafinowane teksty przypominają obrazy z kalejdoskopu, odzwierciedlając estetykę Polski ostatnich czterech dekad. Łączy je humor, erudycja i literacka biegłość autora. Marcin Wicha unaocznia, że design to nie jest taka niewinna dziedzina, jak się może wydawać. Ale mimo tego, że projektowanie bywa czasem groteskowe, pozostaje fascynującą dziedziną.
Wybierz stan zużycia:
WIĘCEJ O SKALI
Zmarnowałem swoją młodość, a w dzieciństwie nie dane mi było wsłuchiwać się w muzykę Stonesów czy Depeche Mode. Zamiast tego, fascynowali mnie graficy. W domu architekta Piotra Wichy nie znajdziesz pantofli, puf czy typowych meblościanek. Po posadzce odgłosy wydają drewniaki, które jakimś cudem udało się zdobyć jako odrzuty z eksportu. Plakaty zaprojektowane przez Świerzego, klocki Lego, ojcowska deska kreślarska oraz rubryka „Wybraliśmy dla Ciebie” w magazynie „Ty i Ja” to kluczowe elementy tej domowej walki z nieestetyką PRL-u. Później syn architekta staje się projektantem. Choć zmienia się system, wróg pozostaje niezmieniony, jedynie bardziej wyrazisty. "Nasze logoski są za małe!" – narzekają klienci. Fakty w mediach ustępują emocjom, a dyskusje o kolorach niezmiennie doprowadzają grafików do rozpaczy. „Zakochaj się w designie” – głoszą ekrany w warszawskich tramwajach. Dobrze zaplanowane wnętrza oddziałują na gości skuteczniej niż jakakolwiek ochrona na wejściu. Słyszał ktoś kiedyś, że design miał zmieniać świat na lepsze? Te zwięzłe, wyrafinowane teksty przypominają obrazy z kalejdoskopu, odzwierciedlając estetykę Polski ostatnich czterech dekad. Łączy je humor, erudycja i literacka biegłość autora. Marcin Wicha unaocznia, że design to nie jest taka niewinna dziedzina, jak się może wydawać. Ale mimo tego, że projektowanie bywa czasem groteskowe, pozostaje fascynującą dziedziną.
