Stan książek
Nasze książki są dokładnie sprawdzone i jasno określamy stan każdej z nich.
Nowa
Książka nowa.
Używany - jak nowa
Niezauważalne lub prawie niezauważalne ślady używania. Książkę ciężko odróżnić od nowej pozycji.
Używany - dobry
Normalne ślady używania wynikające z kartkowania podczas czytania, brak większych uszkodzeń lub zagięć.
Używany - widoczne ślady użytkowania
zagięte rogi, przyniszczona okładka, książka posiada wszystkie strony.
Dwa chutory
Masz tę lub inne książki?
Sprzedaj je u nas
Znalazłam się w mieście zbudowanym z papieru, a ktoś mi powiedział: "Atrapa, to brzmi dumnie" – muszę znaleźć tę osobę! Stoję jak ludowa Niobe, która nie potrafi nawet skamienieć. Mogłam wtopić się, zatuszować lub przykleić płasko do sztucznej ściany, niczym przeceniona tapeta z głupkowatymi wzorami. Wyczerpana galeria powoli gaśnie, a w oddali majaczy fatamorgana; tłumy pobiegły właśnie w tym kierunku. Mówili, że "oaza, to brzmi dumnie", ale mnie już na to nie nabiorą. Eden?Charyzmatyczny drobiarz nigdy się nie poddaje i w mojej głowie zapanował chaos. Na krzywej bradrurze kołysze się wyświechtana chochla, a lodowaty zarost cuchnie jakby spryskany szronem skrobi. Oddycham przez rękaw piżamy, próbując oczyścić powietrze. Nie wstanę pierwsza, może później. Tu słońce jest jak fragment sztafety światła. Latarnie, neony i popękany reflektor tramwaju tworzą koszmarną melodię na zakręcie. Walczę, ale ciągle przegrywam. Nie będę nigdzie szczęśliwa, jeśli zabiorę ze sobą siebie.
Wybierz stan zużycia:
WIĘCEJ O SKALI
Znalazłam się w mieście zbudowanym z papieru, a ktoś mi powiedział: "Atrapa, to brzmi dumnie" – muszę znaleźć tę osobę! Stoję jak ludowa Niobe, która nie potrafi nawet skamienieć. Mogłam wtopić się, zatuszować lub przykleić płasko do sztucznej ściany, niczym przeceniona tapeta z głupkowatymi wzorami. Wyczerpana galeria powoli gaśnie, a w oddali majaczy fatamorgana; tłumy pobiegły właśnie w tym kierunku. Mówili, że "oaza, to brzmi dumnie", ale mnie już na to nie nabiorą. Eden?Charyzmatyczny drobiarz nigdy się nie poddaje i w mojej głowie zapanował chaos. Na krzywej bradrurze kołysze się wyświechtana chochla, a lodowaty zarost cuchnie jakby spryskany szronem skrobi. Oddycham przez rękaw piżamy, próbując oczyścić powietrze. Nie wstanę pierwsza, może później. Tu słońce jest jak fragment sztafety światła. Latarnie, neony i popękany reflektor tramwaju tworzą koszmarną melodię na zakręcie. Walczę, ale ciągle przegrywam. Nie będę nigdzie szczęśliwa, jeśli zabiorę ze sobą siebie.
