Stan książek
Nasze książki są dokładnie sprawdzone i jasno określamy stan każdej z nich.
Nowa
Książka nowa.
Używany - jak nowa
Niezauważalne lub prawie niezauważalne ślady używania. Książkę ciężko odróżnić od nowej pozycji.
Używany - dobry
Normalne ślady używania wynikające z kartkowania podczas czytania, brak większych uszkodzeń lub zagięć.
Używany - widoczne ślady użytkowania
zagięte rogi, przyniszczona okładka, książka posiada wszystkie strony.
Człowiek w całej swej prawdzie
Masz tę lub inne książki?
Sprzedaj je u nas
Człowiek z natury nie posiada subtelności ani lekkości anioła. Te cechy zostaną mu nadane dopiero w dniu zmartwychwstania, kiedy to ciało stanie się uczestnikiem chwały uwielbionej duszy, powstając jako ciało duchowe – mimo że było ciałem ziemskim. Aktualnie człowiek podlega zwykłym prawom materii i, choć jego aspiracje mogą sięgać nieba, nieustannie przypomina mu się o jego ziemskich korzeniach. Duch często pragnie wznieść się wysoko, ale ciężar materialnego ciała i przyziemne otoczenie stają się przeszkodą dla myśli. Ponadto ciało obciążone jest brzemieniem osobistych i odziedziczonych grzechów, ułomności oraz namiętności. Taki ciężar wymaga ogromnego wysiłku, aby się wspinać, krok po kroku, po drabinie życia, której końca nie widać. Wiemy jedynie, że droga na szczyt jest daleka, a musimy ją pokonywać coraz wyżej z każdym dniem naszego życia. Dodatkową trudnością jest przyciąganie świata materialnego, które często wydaje się nie do przezwyciężenia. Doświadczamy wtedy prawdziwości słów Zbawiciela: „Duch ochoczy, ale ciało słabe”. Rozumiemy też głębokie słowa św. Grzegorza: „Na ziemi ciało jest u siebie. W Niebie to ciało przenosi się na obce miejsce”. I rzeczywiście, tu, na ziemi, ciało jest w swoim naturalnym środowisku. Czujemy to i będziemy czuć, dopóki nie nastąpi przemiana. Mimo to nie powinniśmy się poddawać ani tracić nadziei. Stwórca mocno trzyma drabinę łączącą ziemię z niebem. On nas zachęca, byśmy do niego dążyli. Czego się obawiamy? Jeśli przerażają nas wysokości, na które jesteśmy zapraszani, Bóg będzie trzymał nas swoją dłonią i zapewniał słowami pełnymi otuchy, jak wtedy, gdy uspokajał swojego przerażonego apostoła na Galilejskim jeziorze: „Czemu zwątpiłeś, o małowierny?”. Pobiegnijmy do niego z całym żarem miłości i nie przestawajmy, dopóki nie znajdziemy się bezpiecznie w jego ramionach. Gdy już oderwiemy się od przytłaczającej atmosfery doczesnego świata i zaczniemy kroczyć w czystym, ożywczym powietrzu, siła i energia przenikną całe nasze jestestwo, dając nam moc podobną do tej, której doświadczał psalmista, mówiąc: „Biegnę drogą Twoich nakazów, gdy rozszerzasz moje serce”.
Wybierz stan zużycia:
WIĘCEJ O SKALI
Człowiek z natury nie posiada subtelności ani lekkości anioła. Te cechy zostaną mu nadane dopiero w dniu zmartwychwstania, kiedy to ciało stanie się uczestnikiem chwały uwielbionej duszy, powstając jako ciało duchowe – mimo że było ciałem ziemskim. Aktualnie człowiek podlega zwykłym prawom materii i, choć jego aspiracje mogą sięgać nieba, nieustannie przypomina mu się o jego ziemskich korzeniach. Duch często pragnie wznieść się wysoko, ale ciężar materialnego ciała i przyziemne otoczenie stają się przeszkodą dla myśli. Ponadto ciało obciążone jest brzemieniem osobistych i odziedziczonych grzechów, ułomności oraz namiętności. Taki ciężar wymaga ogromnego wysiłku, aby się wspinać, krok po kroku, po drabinie życia, której końca nie widać. Wiemy jedynie, że droga na szczyt jest daleka, a musimy ją pokonywać coraz wyżej z każdym dniem naszego życia. Dodatkową trudnością jest przyciąganie świata materialnego, które często wydaje się nie do przezwyciężenia. Doświadczamy wtedy prawdziwości słów Zbawiciela: „Duch ochoczy, ale ciało słabe”. Rozumiemy też głębokie słowa św. Grzegorza: „Na ziemi ciało jest u siebie. W Niebie to ciało przenosi się na obce miejsce”. I rzeczywiście, tu, na ziemi, ciało jest w swoim naturalnym środowisku. Czujemy to i będziemy czuć, dopóki nie nastąpi przemiana. Mimo to nie powinniśmy się poddawać ani tracić nadziei. Stwórca mocno trzyma drabinę łączącą ziemię z niebem. On nas zachęca, byśmy do niego dążyli. Czego się obawiamy? Jeśli przerażają nas wysokości, na które jesteśmy zapraszani, Bóg będzie trzymał nas swoją dłonią i zapewniał słowami pełnymi otuchy, jak wtedy, gdy uspokajał swojego przerażonego apostoła na Galilejskim jeziorze: „Czemu zwątpiłeś, o małowierny?”. Pobiegnijmy do niego z całym żarem miłości i nie przestawajmy, dopóki nie znajdziemy się bezpiecznie w jego ramionach. Gdy już oderwiemy się od przytłaczającej atmosfery doczesnego świata i zaczniemy kroczyć w czystym, ożywczym powietrzu, siła i energia przenikną całe nasze jestestwo, dając nam moc podobną do tej, której doświadczał psalmista, mówiąc: „Biegnę drogą Twoich nakazów, gdy rozszerzasz moje serce”.
