Stan książek
Nasze książki są dokładnie sprawdzone i jasno określamy stan każdej z nich.
Nowa
Książka nowa.
Używany - jak nowa
Niezauważalne lub prawie niezauważalne ślady używania. Książkę ciężko odróżnić od nowej pozycji.
Używany - dobry
Normalne ślady używania wynikające z kartkowania podczas czytania, brak większych uszkodzeń lub zagięć.
Używany - widoczne ślady użytkowania
zagięte rogi, przyniszczona okładka, książka posiada wszystkie strony.
Masz tę lub inne książki?
Sprzedaj je u nas
Książka “Chiny według Leszka Ślazyka” to niezwykle opracowanie, przedstawiające Chiny jakich nie znacie. Obok poważnych tematów, takich jak polityka zagraniczna Chin, relacje ze Stanami Zjednoczonymi w dobie napięcia wokół Tajwanu, czy też budowa stref wpływów na całym świecie, Leszek Ślazyk przytacza także wiele anegdot związanych ze swoim pobytem w Państwie Środka, ukazujące niezwykła cywilizację Chin, często postrzeganą jako zamknięta i hermetyczną w oczach zagranicznych gości. Dzięki temu czytelnik ma okazje przyjrzeć się jak największy kraj Azji z państwa, które przed czterema dekadami uchodziło za jeden z najbiedniejszych krajów na świecie, dziś występuje w roli regionalnego mocarstwa, mającego swoje daleko idące ambicje w pokonaniu dominacji Stanów Zjednoczonych. Autor książki osobiście miał okazję doświadczyć efektów różnorodnych reform przeprowadzanych przez władze Chin. Jedną z takich reform jest „rewolucja toaletowa”, która – choć może wydawać się zabawna – ma dla życia codziennego milionów Chińczyków fundamentalne znaczenie. Leszek Ślazyk rozpoczął swoja wielka przygodę z Chinami w 1994 roku. Jak sam pisze, był to przypadek. Jego firma miała rozpocząć współpracę z Chinami i ktoś musiał ją reprezentować - padło na niego. Być może było to najmniej przypadkowe z doświadczenie autora, bowiem ten wkrótce dostrzegł w Chinach niezwykły kraj, cywilizację tajemnicza ale piękna, wyjątkową choć zupelnie rożna od kultury zachodniej. Autor z pasją opowiada o swoich przygodach związanymi z Chinami, o tym, czego sam doświadczył i co widział. Opisuje również samych Chińczyków, ich stosunek do ludzi innych kultur, a także osobliwe podejście do życia, prowadzenia biznesu i różnych codziennych spraw.
Wybierz stan zużycia:
WIĘCEJ O SKALI
Książka “Chiny według Leszka Ślazyka” to niezwykle opracowanie, przedstawiające Chiny jakich nie znacie. Obok poważnych tematów, takich jak polityka zagraniczna Chin, relacje ze Stanami Zjednoczonymi w dobie napięcia wokół Tajwanu, czy też budowa stref wpływów na całym świecie, Leszek Ślazyk przytacza także wiele anegdot związanych ze swoim pobytem w Państwie Środka, ukazujące niezwykła cywilizację Chin, często postrzeganą jako zamknięta i hermetyczną w oczach zagranicznych gości. Dzięki temu czytelnik ma okazje przyjrzeć się jak największy kraj Azji z państwa, które przed czterema dekadami uchodziło za jeden z najbiedniejszych krajów na świecie, dziś występuje w roli regionalnego mocarstwa, mającego swoje daleko idące ambicje w pokonaniu dominacji Stanów Zjednoczonych. Autor książki osobiście miał okazję doświadczyć efektów różnorodnych reform przeprowadzanych przez władze Chin. Jedną z takich reform jest „rewolucja toaletowa”, która – choć może wydawać się zabawna – ma dla życia codziennego milionów Chińczyków fundamentalne znaczenie. Leszek Ślazyk rozpoczął swoja wielka przygodę z Chinami w 1994 roku. Jak sam pisze, był to przypadek. Jego firma miała rozpocząć współpracę z Chinami i ktoś musiał ją reprezentować - padło na niego. Być może było to najmniej przypadkowe z doświadczenie autora, bowiem ten wkrótce dostrzegł w Chinach niezwykły kraj, cywilizację tajemnicza ale piękna, wyjątkową choć zupelnie rożna od kultury zachodniej. Autor z pasją opowiada o swoich przygodach związanymi z Chinami, o tym, czego sam doświadczył i co widział. Opisuje również samych Chińczyków, ich stosunek do ludzi innych kultur, a także osobliwe podejście do życia, prowadzenia biznesu i różnych codziennych spraw.
Szczegóły
Opinie
Książki autora
Podobne
Dla Ciebie
Książki z kategorii
Dostawa i płatność
Szczegóły
Inne książki tych autorów
Podobne produkty
Może Ci się spodobać
Inne książki z tej samej kategorii
Napisz opinię o książce i wygraj nagrodę!
W każdym miesiącu wybieramy najlepsze opinie i nagradzamy recenzentów.
Dowiedz się więcejWartość nagród w tym miesiącu
880 zł
„Chiny według Leszka Ślazyka” to moje odkrycie literackie, znakomita książka popularnonaukowa, która otworzyła oczy na hermetyczny, mocno tajemniczy świat jakim niewątpliwie jest Państwo Środka. Przez długi czas nie rozumiałem skąd to zamieszanie wokół Chin, pamiętam ten kraj bowiem jako synonim tandety i tanich podróbek, taka bowiem narracja towarzyszy opowieścią skupionym na Chinach, podsycanych w mainstreamie przez media zainteresowane podtrzymaniem wielkości i wyższości świata zachodniego nad Chinami i regionem Azji wschodniej – tymczasem kultura Chińska, zdecydowanie starsza aniżeli Europejska, wynalazła papier z którego korzystamy do dziś, proch, który do Europy trafi do Europy dopiero pięćset lat później, a dziś ta niezwykła kultura prowadzi badania epokowe dla ludzkości, jak chociażby kwestie wynalezienia sztucznego słońca, które w perspektywie dekady ma uwolnić świat od kłopotów energetycznych, tak aktualnych dla obecnej sytuacji na świecie i w radykalny sposób wpływających na naszą codzienność. W przeszłości przeczytałem kilka książek przedstawiających zderzenie wielkich mocarstw, gdzie USA przedstawiane były jako hegemon, a Chinom odmawiano powodzenia w rzuceniu wyzwania Zachodowi – Leszek Ślazyk na tym tle idzie pod prąd, a książka “„Chiny według Leszka Ślazyka” ukazuje doświadczenia i bogatą wiedzą na temat Chin, jakie autor zdobył spędzając wiele lat w Państwie Środka i nawiązując tam liczne kontakty handlowe od blisko trzydziestu lat.
Od kilku miesięcy sledze artykuły Leszka Ślazyka na facebookowym https://******.**, autor wskazuje tam na wiele aspektów związanych z mentalnością Chińczyków, przedstawia również wielkie zmiany jakie dokonały się w Państwie Środka od 1978 roku - mało kto bowiem sobie zdaje sprawę z faktu, że jak wskazuje Leszek Ślazyk, moment ten był przełomowy dla Chin, które w tamtym czasie były... drugim od końca krajem na świecie pod względem zamożności, wyprzedzając jedynie... Etiopię. 80% ludzi mieszkało na wsi, 75% Chińczyków było analfabetami, gdzie edukacja kończyła się po raptem dwóch klasach, a perspektywy dla mieszkańców Państwa Środka były żadne. Co więc się zmieniło, że dziś w trzeciej dekadzie XXI wieku, chińskie PKB jest zbliżone do Stanów Zjednoczonych, a w perspektywie kolejnych dwóch dekad ma je wyprzedzić, aby wypełniła się doktryna “Chińskiego marzenia”, nakreślona przez wadze Komunistycznej Partii Chin w myśl której, rok 2049 ma być nie tylko czasem zjednoczenia Chin kontynentalnych i Tajwanu, ale również wynieść same Chiny na piedestał potęgo gospodarczej, opartej na rynku wewnętrznym i klasie średniej, już dziś liczące bez mała... czterysta milionów ludzi! Dla porównania, Stany Zjednoczone i Unia Europejska mają mniej mieszkańców, niż cała wyżej wspomniana dziś chińska klasa średnia. A jeśli dodamy do tego fakt, ze społeczeństwa na zachodzie się starzeją, przyrost naturalny od dekad jest ujemny, a Chińczycy już dziś liczą sobie miliard czterysta czterdzieści milionów ludzi, łatwo zrozumieć, dlaczego chiński tygrys budzi w zachodzie tak wielką nieufność i obawę, często okraszoną jednak lekceważeniem i butą widoczną chociażby w głównym nurcie przestrzeni publicznej.
W książce „Chiny według Leszka Ślazyka”, autor z rozmachem i sprawa godną uwagi rozprawia się z prozachodnią propagandą lansowaną przez media głównego nurtu, która wciska nam brednie w przedmiocie funkcjonowania Chińskiej Republika Ludowa, opisując przy tym, jak ta prowadzi swoje interesy, i krytykując jednocześnie pogląd, że wszystko co Chiny robią de facto ma swoje drugie (w domyśle: mroczne) dno. Inaczej mówiąc, Ślazyk jest zdania, że wszystko, czym raczą nas media, nie tylko zagraniczne, ale i W dużej mierze polskie, to kalumnie, kłamstwa szlakujące potężną cywilizację, która wraca na należne jej miejsce po wieku straconych szans, jakie Chiny doświadczyły po wojnach opiumowych i starciach z Japonią u progu XX wieku. Okazuje się bowiem, że Chiny, takie jakie znamy z epoki Mao Zedonga, dawno już nie istnieją, Ślazyk wskazuje, że dzisiaj to już zupełnie inny świat. Często na yuotubowych podcastach można spotkać się z komentarzami ze strony mniej zorientowanych w temacie Chin, jakoby Pekin nie przestrzega zasad międzynarodowej polityki, że nieustannie miesza w stosunkach międzynarodowych, że ciągle ma problemy z praworządnością, prawami człowieka, czego symbolem są chociażby Ujgurzy, według raportów Amnesty International w istocie tak jest, ale czy to bardzo różni Chiny od Świata Zachodniego? Ślazyk wskazuje na łamach swojej książki, że USA i Państwa Europy Zachodniej wcale nie postępowały w przeszłości inaczej, aby podać przykład chociażby eksterminacji Indian na zachodzie USA, czy też podejście Hiszpanii do Katalonii, najbogatszego regionu Hiszpanii, którego dążenia separatystyczne od lat są przedmiotem debaty publicznej na Półwyspie Iberyjskim. „Chiny według Leszka Ślazyka” to nie tylko studium nad samymi Chinami, ale również ich rola we współczesnym świecie - oto bowiem okazuje się, że dziś Chińczycy lądują w najodleglejszych zakątkach świata, nie tylko w samej Azji, ale również w Ameryce Południowej czy Afryce, gdzie ich przedstawiciele mają jedno tylko przesłanie: spójrzcie, pół wieku temu byliśmy najbiedniejsi, nie mieliśmy ludzi wykształconych, kraj miał charakter rolniczy i nie liczył się na arenie międzynarodowej, a dziś? I mam nieodparte wrażenie, że trudno odmówić Ślazykowi racji, okazuje się bowiem, ze w obliczu walki o wartości jaka proponuje Zachód na czele z USA, kraje rozwijające się kierują swój wzrok ku Chinom, te bowiem nie interesuje jaki ustrój władzy będzie sprawowany w Afryce chociażby, liczy się fakt, ze ludziom tym daje się nadzieje na lepszy status materialny, na lepsze życie, na możliwość wysłania swoich dzieci do szkół, na wakacje co roku i bogacenie się w perspektywie kolejnych dekad, czy Zachód ma dziś kontrpropozycje dla podobnych postulatów? Czy też może zbyt zajęty jest dbaniem o własne interesy i szerzeniem demokracji, która sama w sobie ma zmienić życie ludzi, a podobne podejście wydaje się bardziej niż naiwne, jeśli weźmiemy pod uwagę, że zarówno w Afryce jak i w Ameryce Południowej, Stany Zjednoczone i Europa głownie kojarzą się z kolonializmem, czego nie zmienia buta i arogancja zachodnich przedstawicieli w kontaktach z krajami miej rozwiniętymi. Warto tez wspomnieć, że w książce „Chiny według Leszka Ślazyka”, autor wyraźnie podkreślą, że w gabinetach decydentów Komunistycznej Partii Chin wiszą inne mapy świata niż te znane nam z atlasów geografii: tam bowiem Chiny są Państwem Środka, to wokół nich znajdują się inne kraje, a Europa wydaje się raptem odległym zakątkiem gdzieś na końcu wielkiego kontynentu jakim jest Euroazja – dla takiej zmiany perspektywy wystarczy rzucić okiem na mapę i mieć otwartą głowę, aby zobaczyć na niej więcej. Można w tym miejscu zadać pytanie: skoro jest tak dobrze, to dlaczego wydaje się, że z Chinami jest tak źle? Kto sieje taki defetyzm? Odpowiesz wydaje się oczywista - Ameryka, która czuje oddech Pekinu na swych skrwawionych plecach, a wraz za nią również państwa unii Europejskiej, które mocno skupione na sobie i na walce z klimatem, nie zauważyły, że świat się zmienił, ze ustalenia konferencji w Breton Wood poczynione po II Wojnie Światowej nie zakończyły historii, a jedynie stworzyły coś w rodzaju pauzy geopolitycznej, choć stwierdzenie to samo w sobie jest sporym uproszczeniem, przecież konflikty w tym czasie toczone były na całym świecie. Dlaczego? A dlatego oto ze jak wspomniałem wyżej, Chiny nie mieszają się w przemiany polityczne innych państw (to Ameryka wysyła wojska i wprowadza siłą „demokrację”. Przykładów w historii najnowszej jest sporo: Irak, Afganistan, Korea, Wietnam, państwa Ameryki Łacińskiej itd.). Państwo Środka zainteresowane jest jedynie prowadzeniem interesów i robi je z niemal każdym, choć trzeba zaznaczyć, że interesy te w pierwszej kolejności mają opłacać się Pekinowi – dobrym przykładem jest tu Rosja, której Chiny mogły z powodzeniem wyciągnąć pomocną dłoń w obliczu sankcji nałożonych przez zachód, a jednak czynią to jak by nieśmiało, importując co prawda więcej ropy i gazu, tak jednak aby nie zarazić się USA, a kuluarowe doniesienia związane z interesami na Linii Pekin – Moskwa wskazują, ze Ci pierwsi uzyskali potężne, sięgające nawet 70% rabaty na surowce z Rosji, to pokazuje jak dobrze Chińczycy rozgrywają inne państwa, choć trzeba przyznać, ze kraje Afryki czy Ameryki Południowej nie maja na dziś lepszej perspektywy, to wciąż im się opłaca! Jednocześnie to właśnie Chiny coraz bardziej dążą do tego, aby państwa takie jak Stany Zjednoczone, przestrzegały zasad umów międzynarodowych, które nie tak dawno same narzucały innym. Na łamach książki „Chiny według Leszka Ślazyka” autor wraca znów do roku 1979, gdzie Stany Zjednoczone podpisały z Chinami traktat o współpracy uznając zasadę jednych Chin, jednak wkrótce podpisały osobny traktat z Tajwanem w ramach tzn. “strategicznej dwuznaczności”, co w prostym języki oznacza ni mniej nic więcej tylko działanie wbrew Pekinowi, ten bowiem uznaje Tajwan za swój i trudno z tym polemizować znając historię. Ta jednak determinuje w ogromnym stopniu politykę Chińczyków, a Leszek Ślazyk wskazuje, że państwa zachodnie często nie rozumieją jej istoty: Tajwan został zwrócimy Chinom w roku 1945 przez Japończyków, którzy od blisko pół wieku okupowali wyspę - z punktu widzenia prawa międzynarodowego sprawa jest tutaj zupełnie oczywista, a jednak USA wciąż lawirując między Chinami i Tajwanem, rozgrywając de facto wewnętrzne sprawy samych Chińczyków.
O co jednak chodzi z tym Tajwanem w gruncie rzeczy? Niedawna wizyta Nancy Pelosi na Tajwanie wywróciła do góry nogami bezpieczeństwo wokół wyspy: Chiny przeprowadziły szereg ćwiczeń wojskowych na przestrzeni kilku dni, a jak wskazuje Ślazyk w jednym z podcastów, niektóre rakiety spadały w odległości 20 kilometrów od wyspy! Tymczasem USA wycofały swój lotniskowiec do Singapuru, co w ocenie autora książki „Chiny według Leszka Ślazyka” ma stanowić o ich słabości, administracja Bidena nie chciała bowiem prowokować Chin, które znajdują się w przededniu XX zjazdu Komunistycznej Partii Chin - Ślazyk podkreśla przy tym, ze podejście Chińczyków do kwestii Tajwanu jest zupełnie niezrozumiałe na zachodzie, sam bowiem ocenia wizytę Nancy Pelosi jaką niepotrzebna awangardę, być może prowokację i pokaz siły przed zbliżającym się na jesień wyborami do Kongresu – rzecz w tym, ze w oczach Chińczyków ów wizyta jest potężnym nietaktem, na który wcześniej czy później odpowiedzą, tyle tylko, ze chińska mentalność jest rożna od zachodnie - cierpliwość i praca u podstaw to ich mocne strony, a wybór lidera wydaje się ważniejszy, aniżeli jakiekolwiek inne, nawet palące kwestie. Bez wątpienia autor ma racje, wskazując, ze wybranie Xi Jinpginga na kolejna kadencje, być może nawet dożywotnią, będzie w rękach chińskiego przywódcy ogromnym mandatem go realizowania polityki Wielkich Chin w perspektywie roku 2049 – tymczasem decydenci na zachodzie są związani kolejnymi kadencjami, gdzie demokracja ulega populistom, a licytacja “kto da więcej” wydaje się ważniejsza, aniżeli strategia obliczona nie na miesiące i lata, ale kolejne dekady – trudno tyć w tej sytuacji optymista w przedmiocie starcia Wschodu z Zachodem, które jak wskazuje autor w książce „Chiny według Leszka Ślazyka” niewątpliwie jest kwestia czasu.
Leszek Ślazyk w swoim opracowaniu na temat Chin wskazuje w dosadny sposób, że przemiany nie tylko systemu politycznego, ale i społecznego, gospodarczego i mentalnego samych Chińczyków gdzieś umknęły światu, ten nie docenia bowiem skali tych przeobrażeń, których efektem jest siła gospodarki Państwa Środka, stanowiąca jej największy oręż w relacjach z innymi państwami. Kraj ten nie jest już dawno zaściankiem jak przekonuje Ślazyk - wręcz przeciwnie, w wielu aspektach znacząco prześcignął wszystkie światowe potęgi. Przykład? Chiny zawsze mają plan, zawsze patrzą w przyszłość, dalej niż tylko kolejna kadencja KPCh, znowu warto wspomnieć rok 2049, wśród geopolityka na całym świecie panuje przekonanie, że mało dat w przeszłości będzie tak istotnych dla kierunku swata jak właśnie połowa ubiegłego wieku. Podoba mi się szalenie, że na łamach książki „Chiny według Leszka Ślazyka” nie znajdziemy taniej propagandy jak to czynią nasi politycy, ideologii i odwoływania się do istoty “dobra” lub “zła”, tak dobrze znanej z rodzimej sceny politycznej i tak nieskutecznej, jak pokazują ostatnie zawirowania gospodarcze i polityczne wokół naszego kraju. Każda istotna decyzja KPCh poprzedzona jest badaniem opinii chińskiego społeczeństwa jak wskazuje Ślazyk, licznymi badaniami i wnioskami wysnuwanymi przez najwyższej klasy chińskich uczonych, czy to ekonomistów, naukowców, medyków czy też specjalistów w dziedzinie najnowszych technologii, których Chiny już dziś mają więcej aniżeli Stany Zjednoczone, choć pytanie o ich innowacyjność nieco spędza sen z powiek decydentom Państwa Środka, wydaje się jednak, ze w tym zakresie może być tylko lepiej, aż trudno sobie wyobrazić potęgę chińskiego tygrysa w perspektywie kolejnych dekad. Zdaniem autora „Chiny według Leszka Ślazyka” wszystko jest dokładnie przemyślane, zbadane i dopiero wtedy wdraża w czyn, ciągle monitorując, czy nie ma w tam wypaczeń, niedociągnięć, błędów. Można mieć pewne zastrzeżenia do postawionych w tym zakresie tez, nie jest bowiem tajemnica, że Chiny mocno oberwały za sprawa Covidu, a wdrożona przez samego Xi Jinpinga polityka “zero tolerancji” dziś kładzie się cieniem nie tylko na życiu codziennym Chińczyków, ale również światowej gospodarce – w kwietniu b.r. świat obiegły fotografie, gdzie serki kontenerowców czekały u wejścia do portu w Szanghaju, nie było bowiem komu pracować, miasto było poddaje totalnej kwarantannie, czego efektem były astronomiczne opóźnienia i kary z tym związane, każda minuta rejsu takiego kontenerowca to ogromne pieniądze, a jednak Chiny wierne były swojej zasadzie i można się zastanawiać tylko, czy to dobrze, kiedy cały świat jakoś nauczył się żyć z Covidem w ciągu ostatnich dwóch lat.
Związek Leszka Ślazyka z Chinami jest aż nadto widoczny, ma to swoje jasne i ciemne strony w mojej ocenie, z jednej strony bowiem widoczna jest ogromna wiedza i przede wszystkim rozumienie Chin, z drugiej zaś pewne uwielbienie, nieco abstrakcyjne z punktu widzenia demokracji, a doskonale wpisujące się w formę rządów autorytarnych, zwłaszcza jeśli dana jednostka żyje na dobrym poziomie i zawiera kolejne interesy handlowe. W ocenie autora „Chiny według Leszka Ślazyka” rząd Chin, choć wciąż komunistyczny robi wszystko, aby zyskać legitymizację swej władzy i jest to zrozumiałe, dla tych, którym zależy nie tylko na władzy samej w sobie, ale kontynuacji strategicznej kierunku rozwoju państwa. Przywódcy Chin starają się spełniać oczekiwania swego społeczeństwa, jednocześnie nie tylko pytają ich o zdanie, ale i starają się wybiegać naprzeciw oczekiwaniom – pytanie jakie rodzi się w mojej głowie dotyczy tego, czy jest to jedyna słuszna droga dla Chin? Czy możemy sobie wyobrazić, że w Chinach panuje demokracja na kształt ten znanej w Europie czy Stanach Zjednoczonych? Mowa przecież o blisko 1,5 miliardzie ludzi, propagowanie wartości indywidualnych w takim układzie wydaje się być na straconej pozycji, liczy się kolektywność, to na niej opiera się cud chińskiego rozwoju, obserwowany od czterech dekad, jednym imponujący, innym z kolei spędzający sen z powiek. Jak wyjaśnia autor na kartach książki „Chiny według Leszka Ślazyka”, w ten właśnie ten sposób władze chińskie stwarzają mechanizmy, które wspierają rozwój przedsiębiorczości wśród obywateli, dają Chińczykom możliwość, aby mogli się rozwijać na swój własny sposób, promując to, czego państwo jako społeczeństwo, a nie władza, potrzebuje. Ponadto warto podkreślić za autorem, że rząd w Pekinie pilnuje, aby wszelkie wypaczenia systemu konsekwentnie naprawiać, tak aby społeczeństwo miało poczucie, iż to ono rządzi państwem - czy to iluzja czy też wartość przeslania, którego nie sposób nam zrozumieć z zachodniego punktu widzenia, gdzie demokracja sprawowana pośrednio lub bezpośrednio każdemu z obywateli daje przynajmniej minimalny wpływ na to kto sprawuje władzę? Na przykładzie Chin, Ślazyk wskazuje, że kiedy pojawia się jakiś kataklizm – od razu przystępuje się nie tylko do odbudowy, ale i przebudowy, szukając przyczyn nieszczęścia, analizując jego genezę i wyciągając wnioski. Nie ma zapomóg, które mają tylko kupić spokój sumienia rządzących, nie ma programu 500+ promującego leniwy tryb życia, nie ma znanego z rodzimego podwórka festiwalu wyborczych obietnic. Stwarza się za to z rozmachem możliwość, aby obywatel sam wszystko naprawił, aby sam podniósł się z upadku, jeśli takowy zaliczy, mówiąc kolokwialnie, daje się mu wędkę, nie rybkę. Chiny to osobny mikrokosmos, z którego warto brać przykład w niektórych rozwiązaniach, inne krytykować, ale konstruktywnie, tymczasem wystarczy sięgnąć po niektóre tylko podcasty geopolityczne i widać w nich butę i arogancje, gdzie Chiny wciąż przedstawiane są jako gracz w stosunkach międzynarodowych drugiej kategorii – to przeszłość, a im szybciej to zrozumiemy, tym lepiej, choć według Leszka Ślazyka już może być za późno, trudno bowiem oprzeć się wrażeniu, ze pozycja Chin na arenie międzynarodowej niezmiennie rośnie i nie widać dziś perspektyw na jej ograniczenie, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę szereg umów handlowych zawieranych przez Państwo Środka w Afryce – widzieliście, ze w latach 2005–2018 Chińczycy zainwestowali w Afryce ogromne pieniądze - ponad 340 mld USD, z czego blisko 50 mld trafiło do Nigerii, a do Angoli, Egiptu i Algierii oraz Etiopii odpowiednio po ok. 25 mld USD. Ponadto beneficjentami znaczących inwestycji stały się również RPA, Demokratyczna Republika Konga, Mozambik i Zambia. W tym czasie Europa zajęta była sobą, USA zastanawiali się jak wyjść z twarz z Afganistanu, a debatę publiczną w Polsce zdominowała kwestia wewnętrznych sporów, czego efektem był upadek współpracy z Chinami w zakresie Drogi Pasa i Szlaku, drugiego Jedwabnego Szlaku.
Reasumując, pozwolę sobie zacytować autora, który na lamach swojej książki “Chiny według Leszka Ślazyka” nawiązuje do wypowiedzi Deng Xiaopinga – polityka chińskiego, wielkiego męża stanu Państwa Środka, który w okresie od 1978 do 1989 roku faktyczny przywódca Chińskiej Republiki Ludowej, inicjując reformy społeczno-gospodarcze oraz otwarcia Chin na świat. Jeden z najważniejszych polityków w XX powiedział: “Nie ważne, czy kot jest biały czy czarny, ważne aby łapał myszy”. Ktoś powie, ze to pragmatyczne do bólu podejście, ale ten właśnie realizm sprawił, ze dziś Chiny są niedoścignionym wzorem wielkiej transformacji, która dokonała siew ciągu zaledwie 44 lat, można zadać sobie pytanie, gdzie dziś jest Polska ze swoim mesjanizmem, romantycznym podejściem choćby do Rosji, którą należy zniszczyć i pokonać, na co same Stany Zjednoczone zapatrują się z uśmiechem, rzecz bowiem nie w tym, aby pokazać innym swoja wyższość, ale realizować twarda grę interesów, co Chiny czynią doskonale i dziś są druga gospodarką na świecie, a do końca obecnej dekady mają być pierwszą - jak wskazuje Leszek Ślazyk, warto schować swoje poczucie wyższości do kieszeni i zdać sobie pytanie, czego możemy się od Chin nauczyć.
Książka “Chiny według Leszka Ślazyka” okazała się niezwykła lektura, wielka przygoda, odkryciem hermetycznego Państwa Środka i zrozumienia przez to, jak dziwny i niezwykły jest to kraj w oczach Europejczyków, a sam autor wskazuje, ze dziś już nikt nie może sobie pozwolić aby lekceważyć chińskiego smoka. I ja mu wierze po przeczytaniu jego książki.
Słucham podcastów Leszka Ślazyka od przynajmniej roku, już wtedy wskazywał na wiodącą rolę Chin w potencjalnych konflikcie Rosji z Ukraina, wtedy jednak zupełnie nie rozumiałem jeszcze, co ma na myśli – historia jednak przyspieszyła, a dziś Ukraina obok Tajwanu to dwa najbardziej zapalne punktu na mapie swata, jak się okazuje, oba z nich łączą się bezpośrednio lub pośrednio z Chinami, które wyrastają na wiodącego gracza w skali całego swata. Zaintrygowany tym faktem, usiadłem do lektury książki “Chiny według Leszka Ślazyka”, a ilość niesamowitych informacji jakie zdobyłem dzięki temu zainspirowała mnie abym zostawił tu recenzje, co jak sadze pozwoli mi uporządkować wiele facto w głowie, zatem do dzieła!
Historia świata bywa przewrotna – wielkie mocarstwa powstają i upadają, pretendenci do objęcia hegemoni nad światem co rusz wyłaniają się z odmętów historii, często osiągając swoje plany dominacji nad światem - tak przecież było, kiedy w czasie II Wojny Światowej, Wielka Brytania, uchodząca wcześniej za kraj, nad którym “nigdy nie zachodzi słonce”, ustąpiła miejsca na rzecz rosnącej potęgi Stanów Zjednoczonych, czy też Niemiec i Francji w skali już europejskiej. To ironia losu, że można wygrać wojnę, a jednocześnie przegrać pokój - Polska doskonale przekonała się o wadze tych słów, kiedy w roku 1945 obecna była w obozie zwycięzców, a mimo to, przegraliśmy pokój i żyliśmy pod butem Moskwy przez kolejne pół wieku. W teorii myśli geopolitycznej określa się to mianem “Pułapki Tukidydesa”, czyli rosnąca potęga rzuca wyzwanie aktualnemu hegemonowi i.… zazwyczaj wygrywa. Stanowi to doskonały punkt wyjścia dla oceny szans Chińskiej Republiki Ludowej w starciu z USA, o którym mówiło się przynajmniej od roku 2011, kiedy Barack Obama sformował słynny “Pivot na Pacyfik”, a dziś za sprawa Tajwanu temat tez rozpala wyobraźnię obecnych w dyskursie politycznym komentatorów - jednym z najbardziej uznanych znawców Chin niewątpliwie jest Leszek Ślazyk, a jego książka pod tytułem “Chiny według Leszka Ślazyka” otwierają oczy na odległy, piękny ale również niebezpiecznie rosnący świat Azji Wschodniej, gdzie Chiny już dziś wydają się dyktować warunki i tylko kwestia czasu jest, kiedy rzuca gospodarcze i militarne wyzwanie USA.
W ocenie Leszka Ślazyka, okazji do spacyfikowania hegemoni USA na arenie międzynarodowej jest obecnie wiele, a wydaje się, że w dającej się przewidzieć przyszłości będzie ich jeszcze więcej. Dużo mówi się bowiem m. Im o wykluczeniu dolara z obrotu międzynarodowego jako waluty dominującej, co bez wątpienia dałoby takim krajom jak Chiny wielkie pole manewru, nie tylko w zakresie umocnienia jena, ale przede wszystkim w przejęciu światowej gospodarki. Trudno nie odnieść wrażenia, że świat nieuchronnie w tym kierunku zmierza – kraje BRICS, czyli Brazylia, Rosja, Indie, Chiny i Republika Południowej Afryki pracują aktualnie intensywnie nad własna waluta, która będzie przeciwwaga dla amerykańskiego dolara – sankcje nałożone na Rosje tylko te prace wymorzyły, okazało się bowiem, że można dziś dowolnie skonfiskować pieniądze podmiotów obecnych na międzynarodowych rynkach, jeśli tylko istnieje ku temu wola polityczna, co sam w sobie stanowi zaprzeczenie prawa międzynarodowego. Co więcej, co raz częściej słychać również glosy a zachodzie w przedmiocie dywersyfikacji rezerw kolejnych banków narodowych, tak aby uniezależnić je od tylko jednej waluty – w tym konkretnym przypadku chodzi o amerykańskiego dolara – wskazuje to wyraźnie, że świat jednobiegunowy, który znaliśmy od ponad 70 lat, kiedy to przedstawiciele USA i przeszło dwustu dyplomatów z całego swata spotkało się na konferencji w Breton Wood, aby ustalić porządek swata na kolejne pokolenia. Wydaje się, że ten porządek właśnie wali się na naszych oczach, a kraje rozwijające się pod przewodnictwem Chin postanowiły zbudować własny, wielobiegunowy świat i zadbać o swoje interesy. Gdzieś intuicyjnie czułem to na przestrzeni ostatnich miesięcy, ale dopiero książka “Chiny według Leszka Ślazyka” otworzyła mi oczy jak wielkie wyzwania stoją obecnie przed światem - bez wątpienia w XXI wieku, mimo rządów komunistycznych Chiny nie są już słabym nierozwiniętym państwem wśród innych narodów świata jak to miało miejsce za czasów Mao. Dziś chiny nie są papierowym tygrysem, ale rosnącą w siłę bestią zdolną do rzucenia wyzwania dowolnego krajowi na świecie – nie wyłączając USA oraz ich sojuszników.
Część analityków jest zdania, że z powodu koronawirusa Chiny mają szanse w najbliższym czasie wyprzedzić gospodarkę Ameryki. Dość powiedzieć, że władze USA poinformowały przed rokiem, że ich PKB w roku 2020 roku skurczyło się o 2,3 procent. Od tego czasu juan znacznie zwiększył swoją wartość, a PKB Chin urosło o 7% w analogicznym czasie. Naturalnie pandemia sporo zmieniła, zostały bowiem zerwane łańcuchy dostaw, a polityka “Zero tolerancji” dla Covida prezentowana przez Xi Jinpinga dzisiaj wydaje się przynosić więcej problemów, aniżeli rozwiązywać kłopoty wewnętrzne Państwa Środka. Zasoby kraju są ogromne, co widać doskonale na przykładzie następujących liczb - pierwsze miejsce w wydobyciu węgla kamiennego, do tego wydobycie ropy oraz łupków bitumicznych sprawia, że z Chinami trzeba się liczyć, zwłaszcza wobec korzystnych dla nich umów handlowych z Rosją, sankcje nałożone przez Zachodnie kraje na Putina i jego świtę wprost niejako pchnęły Rosję w ramiona Chińczyków, co jest wielkim paradoksem, bowiem oba te kraje nie maja ze sobą interesów wspólnych: łączy je wrogość do Stanów Zjednoczonych, a przecież już Zbigniew Brzeziński, wielki dyplomata amerykański przestrzegał przed takim rozwojem wypadków, wskazując jednocześnie na konieczność powtórzenia manewru z roku 1979, kiedy właśnie Chiny w komitywie z USA okazały się gwoździem do trumny dla Związku Radzieckiego – pisze o tym w książce “Chiny według Leszka Ślazyka” sam autor, i brzmi to wyjątkowo gorzko kiedy obserwujemy roszady na arenie międzynarodowej. Ponadto warto za Leszkiem Ślazykiem podkreślić, że Chiny posiadają łącznie 15 działających reaktorów jądrowych, co z całą pewnością nie jest na rękę Stanom Zjednoczonym, okazuje się zatem, ze kiedy cały zachodni świat chciałbym zielonej energii, Chiny śmiało inwestują w energia jądrową, która w gruncie rzeczy jest tania i bezpieczna – nikogo zorientowanego w temacie nie trzeba przekonywać, ze awaria w Czarnobylu była wynikiem błędów ludzkich i systemowych samego Związku Radzieckiego, z kolei awaria w Fukushimie nie była groźna, mało tego - potężne wstrząsy jakie nawiedziły japońskie wyspy okazały się nie naruszyć samej konstrukcji reaktorów jądrowych, co wydawałoby się w oczach naszych rodziców decydentów powinno dać do myślenia, a jednak tak się nie dzieje. Co więcej, w Chinach trwała prace nad sztuczna plazmą, imitującą słonce, będącą de facto niewyczerpanym źródłem energii – jedyne koszty, jakie konsumenci będą ponosić, wynikają w założeniach z utrzymania infrastruktury, czyli będą to proporcjonalnie niewielkie pieniądze w odniesieniu do dzisiejszych stawek za elektryczność! A mimo to, Chiny wciąż przedstawiane są jako państwo drugiej kategorii, co jednak w książce “Chiny według Leszka Ślazyka” kompletnie nie znajduje uzasadnienia w oczach autora.
Ciekawe, że wielu ludzi ma obraz społeczeństwa chińskiego umęczonego reżimem, jednak nikt w istocie nie zwraca uwagi, że nawet ci, którzy stoją po kolana, w wodzie siejąc ryż wszystko, co robią i dają, dają swojemu krajowi z miłości do niego – Chińczycy to naród kolektywny, wolny od poczucia indywidualizmu, co ma swoje dobre i złe strony – na przykładzie sportów zespołowych widać, ze nie radzą sobie najlepiej, choć spotkałem się już z opiniami, ze Chiny w perspektywie kolejnych lat mierzą w zdobycie Mistrzostwa Świata na Mundialu. Z drugiej strony ta mrówcza praca wykonywana na rzecz większego dobra stoi u podstaw ich wielkiego skoku cywilizacyjnego, skoku, który w historii swata nigdy wcześniej nie miał miejsca! Musimy oddać sprawiedliwość mieszkańcom tego kraju, że są to najbardziej pracowici ludzie na świecie, dlatego właśnie rozwój całego kraju i narodu pędzi do przodu podczas gdy Europa najzwyczajniej się cofa, zadowolona ze swojej pozycji, nie wrażliwa na zmiany dokonujące się na świecie – Leszek Ślazyk w gruncie rzeczy od lat walczy z tymi mitami, eksponując przemiany jakie dokonały się nie tylko w gospodarce Chin ale przede wszystkim mentalności samych Chińczyków, którzy gdziekolwiek się nie pojawia, chcą robić biznes – weźmy na przykład Japonię, drugiego największego partnera handlowego Chin z wymianą towarów i usług o wartości 371,4 mld dol. (wzrost o 17,1 proc.)! Tymczasem jak pisze Leszek Ślazyk na łamach swojej książki, to właśnie Japonia w oczach Chińczyków stanowi niemal drzazgę w oku, mieszkańcy Państwa Środka pamiętają krwawe działania armii japońskiej, kiedy to m.in podczas masakry nankińskiej zginęło 200 tysięcy ludzi, wielu z nich brutalnie zabitych, dla kobiet zaś zakładanie specjalne domy uciechy, gdzie chińskie kobiety były gwałcone ze szczególnym okrucieństwem dzień po dniu – mimo, ze nie minęło od tamtych wydarzeń nawet sto lat, Chiny pragmatycznie podchodzą do tematu, wymiana handlowa im służy i można się tylko zastanawiać, czy takie podejście nie jest aby bardziej skuteczne w międzynarodowej polityce, aniżeli choćby prezentowane w Polsce, zwłaszcza wobec Rosji i Niemiec, podszytej polityką historyczna obecną przy okazji każdej kampanii wyborczej. Dało mi to do myślenia, książka Chiny według Leszka Ślazyka” otwiera oczy na inny punkt widzenia niż tej do którego przywykliśmy, a który wcale dziś nie wydaje się być właściwym, jeśli rozejrzeć się jaki skok cywilizacyjny wykonały Chiny, a gdzie jest Polska zmierzająca co raz bardziej w stronę socjalizmu. Przypomnę tylko tytułem uzupełnienia tego wątku, że tak jak Federacja Rosyjska nigdy nie przeprosiła Polski za krzywdy jej zadane podczas II Wojny Światowej, tak samo Japonia nigdy nie wyraziła skruchy wobec Chin. A mimo to – business as usual, inna mentalność.
Zdaniem Leszka Ślazyka, największa moc oddziaływania, tzw. soft power dziś tkwi w bogactwie Chińczyków, którzy potrafią się nim dzielić, o ile współgra to z ich interesami – dlatego obserwujemy potężne inwestycje chociażby w Afryce, dlatego tez Chińczycy otwarcie wchodzą na rynki dawno zapomniane przez EU czy USA – i wszędzie gdzie się pojawiają, pokazują walizki pełne forsy, pytając, czy dany kraj tez chce być bogaty – to oczywiście uproszczenie, ale taki właśnie jest sposób działania Chin, dają nadzieje tym, którzy z różnych powodów w przeszłości byli uciskani i wykorzystywani, skądinąd Chiny są w tym wiarygodne, bo same doznały wielkich cierpień i wyzysku ze strony wspominanej wyżej Japonii, czy tez Stanów Zjednoczonych, które przecież przez ostatnie pół wieku budowały tam fabryki, aby chińskimi rękami budować swoja klasę średnia – firmy takie jak Apple czy Microsoft spiły śmietankę na światowych rynkach, kiedy na ich obroty pracowano w Chińskich fabrykach – Leszek Ślazyk wielokrotnie podkreśla to na lamach swojej książki i to daje do myślenia, zwłaszcza, ze Chiny dziś mówią DOŚĆ, chcą partycypować na rynkach międzynarodowych na różnych zasadach i oto właśnie toczy się gra wokół Tajwanu, która sam autor książki Chiny według Leszka Ślazyka” uważa za de facto przegrana, świat bowiem przespał moment, kiedy Chiny przestały kopiować rozwiązania, i zaczęły podążać własna drogą - dziś HUWEI, firma której niedawno twarzą był Robert Lewandowski, stawiana jest obok takich gigantów jak Apple, a przecież jeszcze dwie dekady temu Chińczycy pracowali na jej status i wielkie bogactwo.
Podsumowując, Leszek Ślazyk napisał wyjątkową książkę, “Chiny według Leszka Ślazyka” to zupełnie inny punkt widzenia od tego, do którego przywykliśmy na zachodzie i nie stać nas dziś na jej odrzucenie tylko dlatego, że od lat jesteśmy okłamywani w przestrzeni publicznej w zakresie tego czym Chiny są naprawdę. Co ciekawe, autor sam nie określa czy jest sinofobem, czy sinofilem, ale w swej pozycji przedstawia nam jedno z największych państw świata oczami biznesmena, który od ponad 25 lat ma okazję współpracować z chińczykami, tym samym obserwować w jakim kierunku budują potęgę swojego kraju. Politolog i publicysta jakim jest również Leszek Ślazyk, porusza na lamach swojej książki również takie tematy, jak np. skąd się wzięły dzisiejsze Chiny? Jakie są chińskie pociągi, jak wygląda podróż koleją chińską, jak wieśniacy z Chin podbili cały świat, relacje Chiny – Polska oraz Chiny – USA, jak Chiny radziły sobie z epidemią i oraz wiele innych... Pozycja ta jest wzbogacona o dodatek, “Chińska sztuka negocjacji” w sam raz dla ludzi, którzy chcą robić interesy w tej części świata. Wszelkie rady, kruczki, błędy, których unikać oraz opis samej mentalności Chińczyków
Doskonała książka dla każdego ciekawego swata czytelnika, który pragnie wiedzieć o świecie więcej: zwłaszcza dziś, w dobie dynamiki działań na scenie międzynarodowej warto wiedzieć, czym naprawdę są Chiny i czym tak naprawdę chcą być w niedalekiej przyszłości – nie jest to bowiem perspektywa ani odległa, ani abstrakcyjna, lecz materializująca się na naszych oczach. Nie za rok, ani nawet nie jutro, ale już dzisiaj!
Dodaj swoją opinię
Zaloguj się na swoje konto, aby mieć możliwość dodawania opinii.
Czy chcesz zostawić tylko ocenę?
Dodanie samej oceny o książce nie jest brane pod uwagę podczas losowania nagród. By mieć szansę na otrzymanie nagrody musisz napisać opinię o książce.
Już oceniłeś/zrecenzowałeś te książkę w przeszłości.
Możliwe jest dodanie tylko jednej recenzji do każdej z książek.
Sposoby dostawy
Odbiór w punkcie (6)
InPost Paczkomat 24/7
13,99 zł
ORLEN Paczka
12,99 zł
Automaty DHL BOX 24/7 i punkty POP
12,99 zł
DPD Pickup Automaty i Punkty Odbioru
8,99 zł
Automaty Orlen Paczka, sklepy Żabka i inne
12,99 zł
Punkt odbioru (Dębica)
2,99 zł
Dostawa na adres (7)
GLS U Ciebie - Kurier
14,99 zł
Kurier DPD
14,99 zł
Kurier InPost
14,99 zł
Pocztex Kurier
13,99 zł
Kurier DHL
14,99 zł
Kurier GLS - kraje UE
69,00 zł
Kurier GLS pobranie
23,99 zł
Sposoby płatności
Płatność z góry
Przedpłata

Zwykły przelew