Stan książek
Nasze książki są dokładnie sprawdzone i jasno określamy stan każdej z nich.
Nowa
Książka nowa.
Używany - jak nowa
Niezauważalne lub prawie niezauważalne ślady używania. Książkę ciężko odróżnić od nowej pozycji.
Używany - dobry
Normalne ślady używania wynikające z kartkowania podczas czytania, brak większych uszkodzeń lub zagięć.
Używany - widoczne ślady użytkowania
zagięte rogi, przyniszczona okładka, książka posiada wszystkie strony.
Zwyczajne pakistańskie życie
Masz tę lub inne książki?
Sprzedaj je u nas
Ta książka opowiada o moim życiu w Karaczi, dynamicznej metropolii będącej największym miastem Pakistanu. Nie spodziewajcie się spektakularnych zdarzeń ani dramatów prosto z orientu; nie znajdziecie tu opowieści na miarę przygód z kałasznikowem w tle. Zamiast tego dzielę się swoimi odczuciami z kilku lat życia, które toczy się spokojnie, odkąd moje ślubne stroje zasiliły głąb szafy, a henna z rąk przestała cieszyć intensywnością barw. Moja decyzja o pozostaniu w Karaczi przestała być już przedmiotem rozmów w gronie rodziny i znajomych. Choć z egzotycznych przedmiotów codziennie goszczę w ręku jedynie dupattę czy wałek do roti, kontekst związany z bronią palną – tak często przywoływaną razem z Pakistanem – jest nieodłącznym tłem dla życia każdego mieszkańca Karaczi.Piszę o codziennych aspektach mojego życia: jakie potrawy pojawiają się na naszych stołach, jak inspirujący jest nasz wybór odzieży, jak wygląda nasz dom i codzienność w jego murach. Opisuję nasze podwórka, ulice i wrażenia z miasta oraz urokliwych okolic prowincji Sindh. Opowiadam, gdzie szukamy pomocy medycznej, kogo spotykam na swojej drodze, co wzbudza we mnie lęk, a co absolutnie mnie zachwyca. Jak świętują muzułmanie i jak ja, kiedyś większość, stałam się nagle mniejszością. Wszystko, co mnie otaczało na początku, wydawało się tak inne i obce, że byłam przekonana, że życie tutaj jest niemożliwe.
Wybierz stan zużycia:
WIĘCEJ O SKALI
Ta książka opowiada o moim życiu w Karaczi, dynamicznej metropolii będącej największym miastem Pakistanu. Nie spodziewajcie się spektakularnych zdarzeń ani dramatów prosto z orientu; nie znajdziecie tu opowieści na miarę przygód z kałasznikowem w tle. Zamiast tego dzielę się swoimi odczuciami z kilku lat życia, które toczy się spokojnie, odkąd moje ślubne stroje zasiliły głąb szafy, a henna z rąk przestała cieszyć intensywnością barw. Moja decyzja o pozostaniu w Karaczi przestała być już przedmiotem rozmów w gronie rodziny i znajomych. Choć z egzotycznych przedmiotów codziennie goszczę w ręku jedynie dupattę czy wałek do roti, kontekst związany z bronią palną – tak często przywoływaną razem z Pakistanem – jest nieodłącznym tłem dla życia każdego mieszkańca Karaczi.Piszę o codziennych aspektach mojego życia: jakie potrawy pojawiają się na naszych stołach, jak inspirujący jest nasz wybór odzieży, jak wygląda nasz dom i codzienność w jego murach. Opisuję nasze podwórka, ulice i wrażenia z miasta oraz urokliwych okolic prowincji Sindh. Opowiadam, gdzie szukamy pomocy medycznej, kogo spotykam na swojej drodze, co wzbudza we mnie lęk, a co absolutnie mnie zachwyca. Jak świętują muzułmanie i jak ja, kiedyś większość, stałam się nagle mniejszością. Wszystko, co mnie otaczało na początku, wydawało się tak inne i obce, że byłam przekonana, że życie tutaj jest niemożliwe.
