Zerwa. Komisarz Forst. Tom 5

DODAJ DO LISTY ŻYCZEŃ

Masz tę lub inne książki?

Sprzedaj je u nas

Zerwa. Komisarz Forst. Tom 5

Zerwa. Komisarz Forst. Tom 5

DODAJ DO LISTY ŻYCZEŃ

Masz tę lub inne książki?

Sprzedaj je u nas

Największą mądrością tych, którzy kochają góry jest wiedza kiedy z nich zawrócić i znaleźć bezpieczne schronienie. Znalezione na szlaku zwłoki brutalnie zamordowanego człowieka budzą niepokój nie tylko okolicznych mieszkańców, ale również samych śledczych: wszyscy mają bowiem świadomość, że to wiadomość od psychopaty, który rzuca ponury cień na życie tych, którzy do tej pory wiedli spokojne i udane życie w górach. 

Okoliczności zdarzenia, czyli charakterystyczna moneta w ustach, ponadto wycięty na nagim torsie mężczyzny krwawy napis o tresci: „Revertar ad Ierusalem in misericordiis”, kierują uwagę śledczych ku dobrze im znanej Bestii z Giewontu. Sprawy nie ułatwia fakt, że ciało ofiary znaleziono na samym środku słupka granicznego, przez co śledztwo zamierzają prowadzić fukcjonariusze organów ścigania Polski i Słowacji. 

Jednym człowiekiem, który może powstrzymać eskalację przemocy i strachu na szlakach jest ten, który w przeszłości wielokrotnie deptał po piętach niebezpiecznemu psychopacie. Stan zdrowia Wiktora Forsta jednak nie jest najlepszy: zupełnie nic nie pamięta od czasu gdy wyjechał do Hiszpanii odnaleźć odpowiedzi na swoje pytania. Jedno jest jednak pewne: nie cofnie się przed niczym aby ująć Bestię z Giewontu. A ich spotkanie przyniesie czytelnikowi odpowiedzi na pytanie: jaka jest różnica między złym przestępcą, a dobrym policjantem?

 

Cena katalogowa: 39.90 zł

Wybierz stan zużycia:

WIĘCEJ O SKALI

Największą mądrością tych, którzy kochają góry jest wiedza kiedy z nich zawrócić i znaleźć bezpieczne schronienie. Znalezione na szlaku zwłoki brutalnie zamordowanego człowieka budzą niepokój nie tylko okolicznych mieszkańców, ale również samych śledczych: wszyscy mają bowiem świadomość, że to wiadomość od psychopaty, który rzuca ponury cień na życie tych, którzy do tej pory wiedli spokojne i udane życie w górach. 

Okoliczności zdarzenia, czyli charakterystyczna moneta w ustach, ponadto wycięty na nagim torsie mężczyzny krwawy napis o tresci: „Revertar ad Ierusalem in misericordiis”, kierują uwagę śledczych ku dobrze im znanej Bestii z Giewontu. Sprawy nie ułatwia fakt, że ciało ofiary znaleziono na samym środku słupka granicznego, przez co śledztwo zamierzają prowadzić fukcjonariusze organów ścigania Polski i Słowacji. 

Jednym człowiekiem, który może powstrzymać eskalację przemocy i strachu na szlakach jest ten, który w przeszłości wielokrotnie deptał po piętach niebezpiecznemu psychopacie. Stan zdrowia Wiktora Forsta jednak nie jest najlepszy: zupełnie nic nie pamięta od czasu gdy wyjechał do Hiszpanii odnaleźć odpowiedzi na swoje pytania. Jedno jest jednak pewne: nie cofnie się przed niczym aby ująć Bestię z Giewontu. A ich spotkanie przyniesie czytelnikowi odpowiedzi na pytanie: jaka jest różnica między złym przestępcą, a dobrym policjantem?

 

Szczegóły

Opinie

Dostawa i płatność

Szczegóły

Okładka: brak danych

Ilość stron: 496

Rok wydania: 2018

Rozmiar: 135 x 205 mm

ID: 9788380754584

Autorzy: Remigiusz Mróz

Wydawnictwo: Filia

Opinie użytkowników
4.3
3 recenzje
Dodana przez Jowita w dniu 2022-06-02T10:39:08.000000Z
Ogromną zaletą poprzednich części z cyklu “Komisarz Forst” było tło tej historii: ile znacie dobrych kryminałów z akcją osadzoną u podnóża polskich Tatr? Wznowienie tej serii wywołało u mnie dreszczyk emocji, wszak sam autor zapowiadał wcześniej, że ta opowieść docelowo ma stanowić trylogię, coś na wzór Władcy Pierścieni w reżyserii Petera Jacksona. Analogia tylko pozornie nietrafiona, kto czytał “Zerwę” ten wie, że coraz więcej te poczytne kryminała spod szyldu naszego ulubionego komisarza mają wspólnego z klimatem fantasy. Fakt ten okrutnie mnie niepokoi, poprzednie części naprawdę mnie porwały i przeniosły w świat morderstw ze szczytami wysokich gór w tle. Interesujące, że autor wyraźnie przyłożył się do researchu: wiedza na temat gór, panującego w nich i często zmieniającego się klimatu, plus historyczny rys istotnie związany z prowadzoną akcją wymagał bez wątpienia wielu godzin układania tej historii w głowie. Tym bardziej żal, że Remigiusz Mróz odchodzi od tych sprawdzonych koncepcji na rzecz kina akcji, trudno bowiem w innych kategoriach oceniać nieprawdopodobne sytuacje z udziałem Wiktora Forsta. Być może Mróz nieco się pogubił - zamiast godnie zakończyć całą serię, zaplątał się w przedziwne zbiegi okoliczności, niesamowitą przebiegłość i intelekt swoich bohaterów oraz nakładanie na akcję powieści coraz grubszych warstw nierealności, przez co popada w mocną abstrakcje. Dlaczego? Znając historię Wiktora Forsta z poprzednich tomów czytelnik mógł ulec wrażeniu, że pewną wiedzę - w przedmiocie motywów i samej osobowości głównego bohatera - ma już w głowie uporządkowaną. Nic bardziej mylnego moi drodzy!

Remigiusz Mróz decyduje się na powrót do znanych sobie mechanizmów opierających się na strategii odgrzewanego kotleta, porusza więc wątki dawno zamknięte, wplatając w to mocno uzależnienie od narkotyków głównego bohatera. O ile u Chyłki wszystko się zgadzało, o tyle tutaj nie wygląda to specjalnie wiarygodnie. Jak by nie było, mówimy o byłym komisarzu policji, który przez dłuuuuugie cztery tomu wystawiany był na próby najwyższych lotów, i o ile wyobrażam sobie, że po dragach można latać, o tyle w przypadku tego bohatera nic na to nie wskazuje biorąc pod uwagę jak często ratował go z opresji trzeźwy umysł. Szkoda, wielka szkoda bo osobiście ogromny potencjał dla kolejnych części widziałam w stopniowej ale konsekwentnie przedstawianej zmianie osobowości bohatera na rzecz - nazwijmy to umownie - bardziej przyjacielskiego podejścia do innych. Studiuję psychologię, dla mnie naturalną jest potrzeba głębokiego studium nad osobowością bohaterów książek, tutaj jednak Mróz wyraźnie skręca i momentami odnosiłam wrażenie, że podczas pisania książki oglądał serial o losach kojarzonego z dzieciństwa MacGyvera. Wiecie, tego co z gałązki wierzby i gumki recepturki stworzy drona, ratując świat w ostatnie chwili. Uderzająca jest nieśmiertelność Forsta, zabrakło odrobiny równowagi w tym zakresie, może autor sam chciał być strażnikiem Teksasu polskich Tatr i postać Forsta to nic innego, jak jego alter ego?

Mimo tych krytycznych uwag, przeczytałam “Zerwe” i sięgnę też po “Halny”, dlaczego? Spieszę z odpowiedzią: konstrukcja świata opisanego w tej serii opiera się na postaci tytułowego bohatera, a ten w gruncie rzeczy jest taki sam, jak wtedy gdy sięgaliśmy po “Ekspozycję”: Wiktor Forst ma jak najlepsze intencje, bywa jednak chaotyczny, nieporadny a przede wszystkim zupełnie ludzki. To na pewno warte jest odnotowania, nie przechodzi on bowiem głębokiej, niemal transcendentnej przemiany (Pozdrawiam Joannę Chyłkę), przeciwnie: pozostaje sobą i tylko niekiedy autor stawia mu zbyt wysoko poprzeczkę. Poprzeczkę - dodajmy - której nie byłby w stanie przeskoczyć ani MacGyver ani Chuck Norris.

“Zerwa” to pozycja ani dobra ani zła: to książka inna niż poprzednie z tej serii, choćby z uwagi na głębokie problemy w przedmiocie uzależnienia od heroiny z jakimi boryka się główny bohater. Chwilami miałam wrażenie, że wracamy do punktu wyjścia, mimo iż według zapewnień autora seria zmierza do końca. To z kolei inspiruje mnie do tego, aby przekonać się, jak z tego łagodnego zakrętu wyjdzie Remigiusz Mróz: aktualnie wiemy, że nic nie wiemy. Cytując piosenkę z dzieciństwa mojego pokolenia - “co z nami będzie, gdy spotkamy się na zakręcie?” Panie Remigiuszu?

4/5
Dodana przez Anka Skakanka w dniu 2022-06-02T10:39:08.000000Z
Słabość do literatury spod znaku kryminalnych historii ma jeden zasadniczy minus: wyobraźnia pracuje nie tylko podczas samej lektury, ale często długo po jej odłożeniu na półkę. Warszawa, Opole, oraz Tatry Wysokie: co łączy wszystkie te miejsca? Leżą w Polsce i… rodzą niepokój podczas zwiedzania, odkąd Złote Dziecko Polskiej Literatury Sensacyjnej opisał je jako tło dla swoich mrocznych, niepokojących powieści. Kto z nas przechadzając się w okolicach Pałacu Kultury i Nauki choć raz nie pomyślał o tym, że zza rogu wyskoczy Zordon obejmujący Chyłkę ubraną w koszulce Iron Maiden? Ilu z nas obejrzy się na szlaku wiodącym na Orlą Perć bynajmniej nie z uwagi na widoki, ale w obawie, że spotka Bestię z Giewontu? Długo nasze góry pozostawały dla mnie krainą tyleż piękną, tajemniczą co niezbadaną. Tymczasem Remigiusz Mróz wywraca ten porządek rzeczy do góry nogami, każe zapomnieć o beztroskich wędrówkach, bujnej zieleni i napotkanych owieczkach w towarzystwie rubasznych górali. Nie moi mili, Tatry od zawsze skrywały wiele tajemnic: dla przykładu, pierwszy ze znanych przypadków miał miejsce w okolicach Giewontu w 1894 roku. 42-letni turysta, Władysław Białkowski, nagle jakby "rozpłynął się w powietrzu" i choć to wyjątkowo uczęszczany szlak, ciała nie odnaleziono do dzisiaj. W społecznej świadomości ten i podobne mu wypadki zrzucamy na niedostępność gór, nieprzewidywalne okoliczności przyrody. Wyobraźnia jednak działa, gdy czytasz o motywach seryjnego mordercy, braku empatii, lubieżnej przyjemności z zadawania bólu i cierpienia, gdzie oczami tych zbrodni są tylko nagie szczyty wysokich gór. Co przynosi nam kolejny, piąty już tom traktujący o losach zakopiańskiego stróża prawa, który rzucił wyzwanie Bestii z Giewontu?

Kto liczył, że dawny koszmar wydarzeń opisanych w poprzednich tomach odszedł w niepamięć, a psychopata grasujący w Tatrach nie stanowi już zagrożenia dla zakochanych w górach turystów, tego Remigiusz Mróz szybko wyprowadzi z błędu. Śmierć znowu zawitała na szlaki i to z rozmachem wcześniej niespotykanym. W samym środku sezonu na Rysach, idealnie u zbiegu granicy polsko-słowackiej odnaleziono zmaltretowane ciało starszego mężczyzny mającego w ustach dobrze znany w poprzednich części przedmiot, starą monetę. Co gorsze, na torsie ofiary widnieje charakterystyczny napis “Revertar ad Ierusalem in misericordia”. Podhale znów ogarnia panika, ludzie z obawy i strachu unikają pieszych wędrówek, szeptając między sobą o wielkim strachu bezpiecznie schowani w górskich dolinach. Sprawa ma charakter priorytetowy, po obu stronach granicy: polskiej i słowackiej. Człowiek, który raz już powstrzymał Bestę z Giewonu, były komisarz Policji, Wiktor Forst leży aktualnie w szpitalu po długiej już hospitalizacji związanej ze stanem śpiączki w który popadł. Amnezja, jaka towarzyszy mu podczas powrotu do zdrowia nie ułatwia sprawy, główny bohater nie pamięta nic od wydarzeń, które miały miejsce w Hiszpanii, gdzie udał się celem odkrycia zawartości tajemniczej skrzynki bankowej.

W tym miejscu pozwolę sobie spuścić kurtynę milczenia, nie jest łatwo napisać recenzję o książce, która wciąga, tak by nie zepsuć innym zabawy przy odkrywaniu intrygi: kto się wahał przed sięgnięciem po tę pozycję, już na bazie samego wprowadzenia do niej znajdzie wiele pytań piętrzących się niczym domek z kart na łamach tej powieści, co jest istotnym elementem każdej dobrej książki kryminalnej.

Chapeau bas Panie Mróz! Akcja tej powieści i jej wątki poboczne - świetnie poprowadzone, kolejne rozdziały zaskakiwały, a końcówka… Rewelacja! Trzymała mnie w nieustającym napięciu, serce mi biło jak szalone.

Świetnym pomysłem było podzielenie rozdziałów na „Teraz” i „Przedtem”. Ciekawe rozwiązanie, wprowadziło odrobinę zawiłości do i tak złożonej historii, by z czasem okazać się ważnym punktem odniesienia w łączeniu wszystkich faktów. Na uznanie zasługuje również zapis przeżyć Wadryś - Hansen z Tatr. Oczami wyobraźni można to wszystko zobaczyć, dotknąć, a przy tym świetnie się bawić. Lęk przed Bestią z Giewontu stale przeplatał się z zachwytem nad warsztatem Remigiusza Mroza, który mocno przyłożył się do zgłębienia natury górskich wycieczek i dał tym samym czytelnikowi wielką przyjemność przeżycia wielkiej przygody. Przygody jakiej on sam pewnie nie życzyłby sobie doświadczyć w realnym życiu. Czyli cały urok książek, za to je KOCHAMY, jak mawiał Umberto Eco: kto czyta, ten żyje podwójnie!:-)

Wam życzę dużo zdrowia, komisarzowi Forstowi wytrwałości, a Mrozowi kolejnych inspiracji.

Ps. "Zerwa" to dla mnie 5/5:-)
Dodana przez Patka Wariatka w dniu 2022-06-02T10:39:09.000000Z
Cześć! Pamiętacie 13 posterunek? To był hicior, uwielbiałam poczucie humoru Czarka, zakładnika własnej nieporadności. Cudowną kreację miał również Pershing, i to na długo zanim zbiorową wyobraźnią naszych rodaków zawładnęła miłość do piesków rasy mops. Nie przypadkowa ta moja retrospekcja, dziś bowiem na tapet biorę książkę o tytule “Zerwa” autorstwa Remigiusza Mroza, której główny bohater niekiedy przypomina mi kompilacje cech postaci wspomnianego wyżej serialu! Przejdźmy do konkretów:-)

Na początek ciekawostka: akcja opisana w tej powieści rozgrywa się na dwóch różnych płaszczyznach, które splatają się ze sobą w finale całej misternej rozgrywki. “Teraz” i “Przedtem” to ciekawy zabieg ze strony autora, powrót do korzeni - znawcy bez trudu odnajdą tu liczne paralele do polskiej literatury początku ubiegłego wieku. I tak oto “Przedtem” opisuje wcześniejszy etap życia tytułowego bohatera, skupiając się na wydarzeniach, które miały miejsce zanim trafił do szpitala. Z kolei “Teraz” to przedstawienie bieżących wydarzeń stanowiących oś właściwą, wokół której toczy się akcja książki. Jak to w życiu bywa, przeszłość człowieka często implikuje jego teraźniejszość, nic tu nie dzieje się przypadkiem! Śledztwo, jakie prowadził przy okazji poprzednich części cyklu okazje się w istotny sposób związane z nowym dochodzeniem, prowadzonym w sprawie morderstwa kolejnych ludzi na górskich szlakach. Interesujące, bo wbrew pozorom organy ścigania widzą Forsta nie tyle w roli świadka, co podejrzanego: zebrane nielicznie tropy wiodą właśnie do Wiktora, a ten udziela jednej tylko odpowiedzi, którą każdy policjant przyjmuje z uśmiechem: nie pamiętam. To wynik amnezji, mgły jaka spowiła umysł głównego bohatera od czasu gdy odwiedził słoneczną Hiszpanię. Bynajmniej nie ma to związku z ilością wypitej Sangrii czy Tequili, to nie Chyłka, która pewnie już na pokładzie samolotu dostałaby zakaz wjazdu na półwysep Iberyjski z uwagi na ilość promili. Nie nie! Choć komisarz Forst też nie jest wolny od nałogów;-)

Wracając do meritum: śledztwa nie może nadzorować z powodów osobistych Dominika Wadryś Hansen, notabene przekonana o niewinności Forsta. Dochodzenie w sprawie decyzją “góry” przejmuje Warszawa, i teraz najlepsze: prokuraturę będzie reprezentował ON, znany dobrze z kart powieści o Chyłce i Zordonie…. Olgierd „Paderborn” Paderewski. Jak można było oczekiwać, nie darzy od Forsta szczególną sympatią, a to z góry przesądza o trudnej współpracy tej dwójki. W toku prowadzonych ustaleń, co raz więcej szczegółów rzuca cień podejrzenia na byłego komisarza policji, niewiadomą w oczach Paderborn pozostaje nawet jego pobyt w Finlandii do której udał się wspólnie ze swoim ówczesnym antagonistą, Aleksandrem Gercem by rozwiązać bieżące sprawy. Można odnieść wrażenie na początku tej historii, że Forst nie mówi całej prawdy, być może naprawdę niczego nie pamięta, niemniej rodzą się podejrzenia w umyśle czytelnika, że kogoś kryje, zupełnie jak gdyby był częścią skomplikowanej gry o śmierć i życie. Bestia z Giewontu (lub jego potencjalny następca (….))to przeciwnik najtrudniejsi z możliwych: jest u siebie, wszak o górach wie wszystko na co wskazuje łatwość w poruszaniu się i brak pozostawionych śladów. Mało tego, Forst to mądry gość, ale psychopaci, których spotyka na swojej drodze rzucają mu intelektualne wyzwanie i można się pogubić w licznych tropach, spośród których większość nawet uważnego czytelnika zaprowadzi na manowce. Krótko mówiąc, im częściej będziecie zadawać sobie pytanie kto zabija i jaką rolę w tym dramacie ma do odegrania Forst, tym trudniej będzie wam znaleźć odpowiedź. Czy to wyjście ze strefy komfortu samego Mroza, porzucenie natury “guilty pleasure” swoich powieści na rzecz czegoś ambitniejszego? Pozostawiam to do waszej oceny;-)

I jeszcze posłowie na temat samego wznowienia serii o komisarzu Forście: “Trawers” miał kończyć tę sagę, co wielu czytelników przyjęło z mieszanym uczuciem: to naprawdę dobra historia, ale powrót do niej i to w sytuacji, gdy padła wcześniej z góry deklaracja o zamknięciu tej trylogii…. to było ryzyko. Czy się opłaciło? Umiarkowanie.

Autor wprawdzie tłumaczy to tym, że wraz z wyjazdem z Krakowa głównego bohatera, wiele pytań pozostało bez odpowiedzi, a te mogły dopiero znaleźć się w kolejnych dwóch częściach jego przygód.

"Zerwa" swoją konstrukcją przypomina po części “Ekspozycję” i “Deniwelację”, po części zaś wróciła do klimatu wysokogórskiego, znanego dobrze z “Przewieszenia” i “Trawersu”. Dla jasności: to połączenie akurat uważam za jak najbardziej właściwe, wydaje się ono bowiem łączyć wszystko to co w poprzednich częściach cyklu było najlepsze. Natomiast nie uciekniemy od przykrego faktu: raz zapisane zakończenie trudno wznowić, by poprowadzić dalej akcje i….. napisać lepsze. Tym samym zmierzamy w niepokojące rejony: stoimy z książką w ręce u podnóża Rys w ciepły, lipcowy dzień i czekamy, aż spadnie na nas lawina, którą wywoła nie Bestia z tegoż właśnie Giewontu, ale sam Remigiusz Mróz. Swoim piórem. Być może jestem aż nazbyt krytyczna w tym momencie, “Zerwa” to dobry poziom, którego Mróz permanentnie się trzyma, brak tu wyraźnych wzlotów i upadków na przestrzeni całej serii, ciężko jednak jak wspomniałam wyżej, trudno znów dać autorowi szansę na mocne zakończenie, kiedy już raz takowe się przeżyło. To jak dwa razy obudzić się w dniu swoich 90 urodzin: można, tylko po co skoro najlepsze w życiu już przeżyliśmy?

I na sam koniec: Mróz znany jest z tego, że książki, które tworzy dedykowane są do podróży w tramwaju czy jako lektura przed snem: ma być lekko, łatwo i przyjemnie. Od jakiegoś czasu jednak literatura piękna spod znaku naszego ulubionego pisarza nieco skręca, faluje i próbuje nieśmiało rozprawiać się z polskimi stereotypami: byli uchodźcy, byli terroryści, były również mniejszości etniczne. Co spotka was w na kartach powieści “Zerwa”? Niespodzianka:-)

Ode mnie 4 gwiazdki, i jest to najniżej oceniona część z serii o dzielnym komisarzu Forscie, co najlepiej wskazuje na wysoki poziom całej sagi. Czy jej zmartchwystanie było konieczne? Nie wiem, bawiłam się dobrze choć z pewną rezerwą, być może jestem aż nazbyt sentymentalna i raz pożegnany na “dobranoc” Wiktor, wrócił do mnie rano jakiś taki inny.

Jak mawiał G.G Marquez: “Ludzie, których kochamy, powinni odchodzić razem ze swoimi rzeczami”. Całe szczęście, że Forst nie zabrał mi wszystkich książek o sobie. Do tej serii na pewno jeszcze wrócę;-)

Sposoby dostawy

Płatne z góry

InPost Paczkomaty 24/7

InPost Paczkomaty 24/7

11.99 zł

Darmowa dostawa od 190 zł

ORLEN Paczka

ORLEN Paczka

8.99 zł

Darmowa dostawa od 190 zł

NAJTAŃSZA FORMA DOSTAWY

Kurier GLS

Kurier GLS

12.99 zł

Darmowa dostawa od 190 zł

Kurier DPD

Kurier DPD

12.99 zł

Darmowa dostawa od 190 zł

Pocztex Kurier

Pocztex Kurier

11.99 zł

Darmowa dostawa od 190 zł

Kurier GLS - kraje UE

Kurier GLS - kraje UE

69.00 zł

Odbiór osobisty (Dębica)

Odbiór osobisty (Dębica)

0.00 zł

Płatne przy odbiorze

Kurier GLS pobranie Kurier GLS pobranie

23.99 zł

Sposoby płatności

Płatność z góry

Przedpłata

platnosc

Zwykły przelew info