Stan książek
Nasze książki są dokładnie sprawdzone i jasno określamy stan każdej z nich.
Nowa
Książka nowa.
Używany - jak nowa
Niezauważalne lub prawie niezauważalne ślady używania. Książkę ciężko odróżnić od nowej pozycji.
Używany - dobry
Normalne ślady używania wynikające z kartkowania podczas czytania, brak większych uszkodzeń lub zagięć.
Używany - widoczne ślady użytkowania
zagięte rogi, przyniszczona okładka, książka posiada wszystkie strony.
Zbrodnia i medycyna
Masz tę lub inne książki?
Sprzedaj je u nas
Mam na imię Gianna Jessen i mam dziewiętnaście lat. Moja historia jest dowodem na istnienie nieudanej aborcji. Gdyby lekarz rozpoczął pracę wcześniej, nie pisałabym dziś tych słów.
John Pearsons, chłopiec z zespołem Downa urodzony w Wielkiej Brytanii, nie został zaakceptowany przez swoją matkę, która stwierdziła: „Nie chcę go”. Tragicznie, zmarł on zaledwie cztery dni po narodzinach.
W 2003 roku Agnieszka Terlecka przeżyła poważny wypadek po upadku z konia. Gdy trafiła do szpitala w Pile będąc w stanie śpiączki, lekarze omyłkowo uznali ją za zmarłą i sugerowali pobranie jej organów. Rodzice stanowczo się sprzeciwili, co ostatecznie uratowało jej życie. Obecnie Agnieszka cieszy się zdrowiem. W 2011 roku zdała maturę i podjęła dalszą edukację na studiach.
Moje istnienie jest możliwe dzięki technologii opartej na metodach stosowanych w hodowli zwierząt. Najbardziej bolesne jest dla mnie to, że rolnicy przykładają większą wagę do pochodzenia swojego bydła niż współczesne kliniki in vitro do genealogii ludzi.
Wybierz stan zużycia:
WIĘCEJ O SKALI
Mam na imię Gianna Jessen i mam dziewiętnaście lat. Moja historia jest dowodem na istnienie nieudanej aborcji. Gdyby lekarz rozpoczął pracę wcześniej, nie pisałabym dziś tych słów.
John Pearsons, chłopiec z zespołem Downa urodzony w Wielkiej Brytanii, nie został zaakceptowany przez swoją matkę, która stwierdziła: „Nie chcę go”. Tragicznie, zmarł on zaledwie cztery dni po narodzinach.
W 2003 roku Agnieszka Terlecka przeżyła poważny wypadek po upadku z konia. Gdy trafiła do szpitala w Pile będąc w stanie śpiączki, lekarze omyłkowo uznali ją za zmarłą i sugerowali pobranie jej organów. Rodzice stanowczo się sprzeciwili, co ostatecznie uratowało jej życie. Obecnie Agnieszka cieszy się zdrowiem. W 2011 roku zdała maturę i podjęła dalszą edukację na studiach.
Moje istnienie jest możliwe dzięki technologii opartej na metodach stosowanych w hodowli zwierząt. Najbardziej bolesne jest dla mnie to, że rolnicy przykładają większą wagę do pochodzenia swojego bydła niż współczesne kliniki in vitro do genealogii ludzi.
