Stan książek
Nasze książki są dokładnie sprawdzone i jasno określamy stan każdej z nich.
Nowa
Książka nowa.
Używany - jak nowa
Niezauważalne lub prawie niezauważalne ślady używania. Książkę ciężko odróżnić od nowej pozycji.
Używany - dobry
Normalne ślady używania wynikające z kartkowania podczas czytania, brak większych uszkodzeń lub zagięć.
Używany - widoczne ślady użytkowania
zagięte rogi, przyniszczona okładka, książka posiada wszystkie strony.
Widok przez scenę
Masz tę lub inne książki?
Sprzedaj je u nas
Konserwatyzm polega na oporze wobec zmian aż do momentu, gdy staną się one nieuniknione. To zdanie, które nie pamiętam, gdzie usłyszałem, idealnie oddaje moje myślenie. Szanuję wartości konserwatystów, zwłaszcza w kontekście kultury. Staram się czerpać z dorobku przeszłości, unikając mylnych założeń, że każda nowa idea to rewolucja. Unikam uproszczeń i populistycznych haseł, bowiem lubię stwierdzenie: "To nie jest takie proste".Doceniam intelektualne, estetyczne i etyczne tradycje, mimo że staram się trzymać od nich dystans, zwłaszcza gdy stają się płytkie i bezrefleksyjne. To, co stare, nie zawsze musi być nudne, lecz nuda często bywa z nim związana. Bardziej jednak irytuje mnie ślepota na rozwój, na zachwyt nad nowym za wszelką cenę. Tak samo jak ignorowanie wartości starszych koncepcji na rzecz nowinek, które często są cenione tylko dlatego, że są nowe.Nowoczesne módki artystyczne i intelektualne, które narzucają swoje reguły, wzbudzają we mnie sprzeciw. W kulturze często coś nagle staje się popularne, niemal przez każdego adorowane. Nie lubię tego elitarnego żargonu nowoczesności, który wyklucza tych mniej zaznajomionych z tematem. Szybko ogłaszane radykalne przełomy i zmiany często bywają bardziej fasadą niż rzeczywistością, a edukacja poprzez brutalne wymuszanie nowoczesności niezwykle zagraża samemu procesowi uczenia się.Teatr często zachwyca się nowością, a tradycję traktuje jako relikt przeszłości. Dziś zjawisko to przybrało na sile. Co ma więc konserwatysta począć na scenie teatralnej? Powinien oceniać nieuniknione zmiany, ponieważ odbiór kultury ewoluuje, ale nie zawsze w kierunku postępowego dogmatyzmu. Musi umieć odnaleźć się w tej grze między dawnymi a nowymi koncepcjami, odkrywać niespodziewane związki między nimi. Powinien także być otwarty na zmiany, choć nader często musi sam siebie do tego przekonywać.Od ponad czterdziestu lat opisuję teatr, obserwując jego rozwój nawet jeszcze dłużej. Kiedy zauważę, że moje wspomnienia przesłaniają mi ocenę współczesnej sztuki, postanowiłem znaleźć inne zajęcie. Póki co, nie stało się to konieczne. Przez lata pisałem recenzje w pismach takich jak „Teatr”, „Twórczość”, „Polityka”, „Przekrój” czy „Zwierciadło”. W „Dialogu” pracuję od 1984 roku, choć nigdy nie zamieszczałem tam stricte recenzji. W 2008 roku, za namową Mieczysława Orskiego, zacząłem pisać dla wrocławskiej „Odry”. Zyskałem więcej przestrzeni na refleksje i połączyłem wspomnienia z edukacją z lat siedemdziesiątych z dzisiejszym życiem scenicznym, odmiennym od tamtej dekady.
Wybierz stan zużycia:
WIĘCEJ O SKALI
Konserwatyzm polega na oporze wobec zmian aż do momentu, gdy staną się one nieuniknione. To zdanie, które nie pamiętam, gdzie usłyszałem, idealnie oddaje moje myślenie. Szanuję wartości konserwatystów, zwłaszcza w kontekście kultury. Staram się czerpać z dorobku przeszłości, unikając mylnych założeń, że każda nowa idea to rewolucja. Unikam uproszczeń i populistycznych haseł, bowiem lubię stwierdzenie: "To nie jest takie proste".Doceniam intelektualne, estetyczne i etyczne tradycje, mimo że staram się trzymać od nich dystans, zwłaszcza gdy stają się płytkie i bezrefleksyjne. To, co stare, nie zawsze musi być nudne, lecz nuda często bywa z nim związana. Bardziej jednak irytuje mnie ślepota na rozwój, na zachwyt nad nowym za wszelką cenę. Tak samo jak ignorowanie wartości starszych koncepcji na rzecz nowinek, które często są cenione tylko dlatego, że są nowe.Nowoczesne módki artystyczne i intelektualne, które narzucają swoje reguły, wzbudzają we mnie sprzeciw. W kulturze często coś nagle staje się popularne, niemal przez każdego adorowane. Nie lubię tego elitarnego żargonu nowoczesności, który wyklucza tych mniej zaznajomionych z tematem. Szybko ogłaszane radykalne przełomy i zmiany często bywają bardziej fasadą niż rzeczywistością, a edukacja poprzez brutalne wymuszanie nowoczesności niezwykle zagraża samemu procesowi uczenia się.Teatr często zachwyca się nowością, a tradycję traktuje jako relikt przeszłości. Dziś zjawisko to przybrało na sile. Co ma więc konserwatysta począć na scenie teatralnej? Powinien oceniać nieuniknione zmiany, ponieważ odbiór kultury ewoluuje, ale nie zawsze w kierunku postępowego dogmatyzmu. Musi umieć odnaleźć się w tej grze między dawnymi a nowymi koncepcjami, odkrywać niespodziewane związki między nimi. Powinien także być otwarty na zmiany, choć nader często musi sam siebie do tego przekonywać.Od ponad czterdziestu lat opisuję teatr, obserwując jego rozwój nawet jeszcze dłużej. Kiedy zauważę, że moje wspomnienia przesłaniają mi ocenę współczesnej sztuki, postanowiłem znaleźć inne zajęcie. Póki co, nie stało się to konieczne. Przez lata pisałem recenzje w pismach takich jak „Teatr”, „Twórczość”, „Polityka”, „Przekrój” czy „Zwierciadło”. W „Dialogu” pracuję od 1984 roku, choć nigdy nie zamieszczałem tam stricte recenzji. W 2008 roku, za namową Mieczysława Orskiego, zacząłem pisać dla wrocławskiej „Odry”. Zyskałem więcej przestrzeni na refleksje i połączyłem wspomnienia z edukacją z lat siedemdziesiątych z dzisiejszym życiem scenicznym, odmiennym od tamtej dekady.
