Stan książek
Nasze książki są dokładnie sprawdzone i jasno określamy stan każdej z nich.
Nowa
Książka nowa.
Używany - jak nowa
Niezauważalne lub prawie niezauważalne ślady używania. Książkę ciężko odróżnić od nowej pozycji.
Używany - dobry
Normalne ślady używania wynikające z kartkowania podczas czytania, brak większych uszkodzeń lub zagięć.
Używany - widoczne ślady użytkowania
zagięte rogi, przyniszczona okładka, książka posiada wszystkie strony.
Trzy dni Marszałka
Masz tę lub inne książki?
Sprzedaj je u nas
W połowie maja 1926 roku Warszawa stała się areną dramatycznych wydarzeń, które pochłonęły życie blisko czterystu osób według oficjalnych statystyk. Rannych zostało prawie tysiąc ludzi, z których wielu odniosło ciężkie obrażenia. To tragiczne zjawisko jest różnie nazywane: puczem, rokoszem, przewrotem lub zamachem stanu, choć w istocie była to bitwa. Major Bolesław Schwarcenberg-Czerny zalecał, by „strzelać raczej za dużo niż za mało”, co odzwierciedlało intensywność ostrzału z ciężkiej broni maszynowej i dział, jakim poddana była Warszawa przez trzy dni. Granaty eksplodowały w mieszkaniach, wrzucane przez otwarte okna, podczas gdy czołgi przemieszczały się ulicami, niszcząc budynki. Samoloty przelatywały nad miastem, zrzucając bomby i siejąc zniszczenie. Wybuchy rozrywały ulice, gdzie powstawały okopy i barykady. Miasto nie doczekało się dokładnego podsumowania strat materialnych, które choć mniejsze niż w Powstaniu Warszawskim 1944 roku, były jednak dotkliwe. Wówczas toczył się konflikt między okupantem a Polakami walczącymi o wolność, natomiast w maju 1926 roku Polacy starli się między sobą, a stawką były ambicje Józefa Piłsudskiego. Jak sam wspominał, nie czuł potrzeby tłumaczenia się z tych wydarzeń, gdyż postępował zgodnie ze swoim sumieniem, a jego decyzje zapisały się na kartach historii.
Wybierz stan zużycia:
WIĘCEJ O SKALI
W połowie maja 1926 roku Warszawa stała się areną dramatycznych wydarzeń, które pochłonęły życie blisko czterystu osób według oficjalnych statystyk. Rannych zostało prawie tysiąc ludzi, z których wielu odniosło ciężkie obrażenia. To tragiczne zjawisko jest różnie nazywane: puczem, rokoszem, przewrotem lub zamachem stanu, choć w istocie była to bitwa. Major Bolesław Schwarcenberg-Czerny zalecał, by „strzelać raczej za dużo niż za mało”, co odzwierciedlało intensywność ostrzału z ciężkiej broni maszynowej i dział, jakim poddana była Warszawa przez trzy dni. Granaty eksplodowały w mieszkaniach, wrzucane przez otwarte okna, podczas gdy czołgi przemieszczały się ulicami, niszcząc budynki. Samoloty przelatywały nad miastem, zrzucając bomby i siejąc zniszczenie. Wybuchy rozrywały ulice, gdzie powstawały okopy i barykady. Miasto nie doczekało się dokładnego podsumowania strat materialnych, które choć mniejsze niż w Powstaniu Warszawskim 1944 roku, były jednak dotkliwe. Wówczas toczył się konflikt między okupantem a Polakami walczącymi o wolność, natomiast w maju 1926 roku Polacy starli się między sobą, a stawką były ambicje Józefa Piłsudskiego. Jak sam wspominał, nie czuł potrzeby tłumaczenia się z tych wydarzeń, gdyż postępował zgodnie ze swoim sumieniem, a jego decyzje zapisały się na kartach historii.
