Stan książek
Nasze książki są dokładnie sprawdzone i jasno określamy stan każdej z nich.
Nowa
Książka nowa.
Używany - jak nowa
Niezauważalne lub prawie niezauważalne ślady używania. Książkę ciężko odróżnić od nowej pozycji.
Używany - dobry
Normalne ślady używania wynikające z kartkowania podczas czytania, brak większych uszkodzeń lub zagięć.
Używany - widoczne ślady użytkowania
zagięte rogi, przyniszczona okładka, książka posiada wszystkie strony.
Przypisanie winy. Podstawy teorii ekskulpantów
Masz tę lub inne książki?
Sprzedaj je u nas
Podczas jednego z początkowych wykładów z prawa karnego, w których uczestniczyłem jako student, profesor Andrzej Zoll zauważył, że to ustawodawca jest kluczowym czynnikiem wpływającym na powstawanie przestępczości. To on „kreuje” przestępstwo. Bez ingerencji ustawodawcy działania mogą być oceniane jako dobre lub złe, szlachetne albo niemoralne, lecz nie noszą miana przestępstw. W trakcie pisania tej książki przypomniałem sobie tę myśl profesora Zolla. Obecnie sądzę, że to spostrzeżenie jest trafne, choć wymaga pewnego uzupełnienia. Nie chodzi mi o precyzowanie obrazowego wywodu profesora, ale o przyjęcie innej perspektywy. Ustawodawca nie definiuje dosłownego przestępstwa, ale wskazuje na czyny, które mogą być uznane za przestępcze w przyszłości, w ramach stworzonej przez siebie procedury. Akt prawny działa jak głos ustawodawcy, lecz prawdziwe znaczenie dociera do nas z innej strony. Dopiero sąd, decydując o winie sprawcy, a tym samym o przestępczym charakterze czynu, przenosi nas do nowej rzeczywistości, w której zły i nieakceptowalny czyn zostaje uznany za przestępstwo. Ostateczne stworzenie przestępstwa należy więc do sądu.
Wybierz stan zużycia:
WIĘCEJ O SKALI
Podczas jednego z początkowych wykładów z prawa karnego, w których uczestniczyłem jako student, profesor Andrzej Zoll zauważył, że to ustawodawca jest kluczowym czynnikiem wpływającym na powstawanie przestępczości. To on „kreuje” przestępstwo. Bez ingerencji ustawodawcy działania mogą być oceniane jako dobre lub złe, szlachetne albo niemoralne, lecz nie noszą miana przestępstw. W trakcie pisania tej książki przypomniałem sobie tę myśl profesora Zolla. Obecnie sądzę, że to spostrzeżenie jest trafne, choć wymaga pewnego uzupełnienia. Nie chodzi mi o precyzowanie obrazowego wywodu profesora, ale o przyjęcie innej perspektywy. Ustawodawca nie definiuje dosłownego przestępstwa, ale wskazuje na czyny, które mogą być uznane za przestępcze w przyszłości, w ramach stworzonej przez siebie procedury. Akt prawny działa jak głos ustawodawcy, lecz prawdziwe znaczenie dociera do nas z innej strony. Dopiero sąd, decydując o winie sprawcy, a tym samym o przestępczym charakterze czynu, przenosi nas do nowej rzeczywistości, w której zły i nieakceptowalny czyn zostaje uznany za przestępstwo. Ostateczne stworzenie przestępstwa należy więc do sądu.
