Stan książek
Nasze książki są dokładnie sprawdzone i jasno określamy stan każdej z nich.
Nowa
Książka nowa.
Używany - jak nowa
Niezauważalne lub prawie niezauważalne ślady używania. Książkę ciężko odróżnić od nowej pozycji.
Używany - dobry
Normalne ślady używania wynikające z kartkowania podczas czytania, brak większych uszkodzeń lub zagięć.
Używany - widoczne ślady użytkowania
zagięte rogi, przyniszczona okładka, książka posiada wszystkie strony.
Opowieści niezweryfikowanego
Masz tę lub inne książki?
Sprzedaj je u nas
My również działaliśmy w ukryciu. Przed światem, przed sąsiadami, przed rodziną, nawet przed najbliższymi osobami. Często zdarzało się, że żona nie znała prawdziwej profesji swojego męża. Jeśli już ujawniono pracę w milicji, co nie zawsze spotykało się z akceptacją, to wspominano o urzędzie odpowiedzialnym za przestępstwa gospodarcze lub techniczne. Wyobraźmy sobie, że wszystkie te nieprawdziwe opowieści o zawodowych zaangażowaniach związanych z przestępstwami gospodarczymi czy techniką zostały zebrane. Nic bowiem, co istnieje, nawet myśl, nie ginie w kosmosie. Jednak jak to uchwycić? Wierzę, że w miarę rozwoju nauki znajdzie się sposób. Gdyby zebrać wszystkie kłamstwa i wykręty tej niemal stutysięcznej grupy funkcjonariuszy SB, nie mówiąc o złowrogim UB, w trakcie 34-letniej historii tej służby, okazałoby się, że połowa to laboranci, konserwatorzy sprzętu łączności i kierowcy, dwadzieścia tysięcy ścigało malwersantów i złodziei, a dziesięć tysięcy zajmowało się przeglądaniem i przepisywaniem dokumentów oraz tworzeniem niepotrzebnych statystyk. W Polsce Ludowej przeciętny pracownik nie mówił z pasją o swojej pracy; zazwyczaj wyrażał się o niej z niechęcią, starając się dowieść, że jest bezużyteczna.Taka egzystencja pod osłoną, często pod fałszywym nazwiskiem, z dorobionym życiorysem, miała zdolność zniekształcania psychiki człowieka do takiego stopnia, że kłamstwa stały się codziennością. Czasem osoba taka była w szoku, widząc słońce, gdy jeszcze chwilę przedtem twierdziła, że pada deszcz. Problem utraty własnej tożsamości był trudny do rozwiązywania i często unikała go psycholożka – kobieta mądra, ale niezdecydowanie manipulowana w tej kwestii – jednak również cieszyła się uznaniem z powodu swego wyglądu. Byliśmy więc jak szczury skryte w zaułkach i kanałach, które próbują wmawiać sobie, że są kotami.Niemniej jednak, wcześniej czy później wiele rzeczy wychodziło na jaw, choć nigdy w pełni potwierdzone, zwykle ukryte między słowami i przelotnymi uśmiechami. Działalność konspiracyjna solidarnościowców była również znana – jeśli nie wszystkim, to przynajmniej sąsiadom. Od czasu do czasu odkrycie przez sąsiada czy przypadkowego, spostrzegawczego przechodnia przynosiło pewną ulgę i ośmielenie do całkowitej szczerości, zazwyczaj w towarzystwie wódki lub na romantycznym spotkaniu z kochanką.
Wybierz stan zużycia:
WIĘCEJ O SKALI
My również działaliśmy w ukryciu. Przed światem, przed sąsiadami, przed rodziną, nawet przed najbliższymi osobami. Często zdarzało się, że żona nie znała prawdziwej profesji swojego męża. Jeśli już ujawniono pracę w milicji, co nie zawsze spotykało się z akceptacją, to wspominano o urzędzie odpowiedzialnym za przestępstwa gospodarcze lub techniczne. Wyobraźmy sobie, że wszystkie te nieprawdziwe opowieści o zawodowych zaangażowaniach związanych z przestępstwami gospodarczymi czy techniką zostały zebrane. Nic bowiem, co istnieje, nawet myśl, nie ginie w kosmosie. Jednak jak to uchwycić? Wierzę, że w miarę rozwoju nauki znajdzie się sposób. Gdyby zebrać wszystkie kłamstwa i wykręty tej niemal stutysięcznej grupy funkcjonariuszy SB, nie mówiąc o złowrogim UB, w trakcie 34-letniej historii tej służby, okazałoby się, że połowa to laboranci, konserwatorzy sprzętu łączności i kierowcy, dwadzieścia tysięcy ścigało malwersantów i złodziei, a dziesięć tysięcy zajmowało się przeglądaniem i przepisywaniem dokumentów oraz tworzeniem niepotrzebnych statystyk. W Polsce Ludowej przeciętny pracownik nie mówił z pasją o swojej pracy; zazwyczaj wyrażał się o niej z niechęcią, starając się dowieść, że jest bezużyteczna.Taka egzystencja pod osłoną, często pod fałszywym nazwiskiem, z dorobionym życiorysem, miała zdolność zniekształcania psychiki człowieka do takiego stopnia, że kłamstwa stały się codziennością. Czasem osoba taka była w szoku, widząc słońce, gdy jeszcze chwilę przedtem twierdziła, że pada deszcz. Problem utraty własnej tożsamości był trudny do rozwiązywania i często unikała go psycholożka – kobieta mądra, ale niezdecydowanie manipulowana w tej kwestii – jednak również cieszyła się uznaniem z powodu swego wyglądu. Byliśmy więc jak szczury skryte w zaułkach i kanałach, które próbują wmawiać sobie, że są kotami.Niemniej jednak, wcześniej czy później wiele rzeczy wychodziło na jaw, choć nigdy w pełni potwierdzone, zwykle ukryte między słowami i przelotnymi uśmiechami. Działalność konspiracyjna solidarnościowców była również znana – jeśli nie wszystkim, to przynajmniej sąsiadom. Od czasu do czasu odkrycie przez sąsiada czy przypadkowego, spostrzegawczego przechodnia przynosiło pewną ulgę i ośmielenie do całkowitej szczerości, zazwyczaj w towarzystwie wódki lub na romantycznym spotkaniu z kochanką.
