Stan książek
Nasze książki są dokładnie sprawdzone i jasno określamy stan każdej z nich.
Nowa
Książka nowa.
Używany - jak nowa
Niezauważalne lub prawie niezauważalne ślady używania. Książkę ciężko odróżnić od nowej pozycji.
Używany - dobry
Normalne ślady używania wynikające z kartkowania podczas czytania, brak większych uszkodzeń lub zagięć.
Używany - widoczne ślady użytkowania
zagięte rogi, przyniszczona okładka, książka posiada wszystkie strony.
Od nachodu do wersalu 1866-1871
Masz tę lub inne książki?
Sprzedaj je u nas
W ostrzeliwanym ogniem artyleryjskim żołnierze z 25 batalionu strzelców dokonali spektakularnego wdarcia się do Wenzelsberga, przejmując kontrolę nad solidnie ogrodzonym cmentarzem ewangelickim oraz okolicznymi sadami owocowymi. Jednakże z drugiej strony nadciągali Westfalczycy z 37 regimentu fizylierów oraz Wielkopolanie należący do Pięćdziesiątki Ósmej. Wspierani byli przez półtora kompanii własnych jegrów, ubranych w zielone mundury, które niemal zlewały się z otaczającą ich roślinnością. Kluczowym elementem były również dwie baterie dział, dowodzone przez majora Meisznera, które zaledwie w kilka chwil wyeliminowały austriacki ostrzał, który dysponował jedynie połową siły ognia przeciwnika. Austriackie działa, znajdujące się pod presją wybuchających wokół pocisków, musiały wycofać się o kilkaset metrów. Widok nadciągających granatowych mundurów na skraju lasu sprawił, że dowodzący austriacką awangardą generał major Moritz Hertweck von Hauenberstein wysłał tam dwa bataliony z Czterdziestki Jedynki. Jednakże ich atak szybko zmienił się w odwrót pod naciskiem przeważających sił przeciwnika. Uciekających osłonił III batalion z 56 regimentu, który flankowym kontratakiem zdołał zaskoczyć pewnych siebie Prusaków. Niemniej, zanim Prusacy zdołali zmienić front, śmielsze oddziały z Galicji były już blisko nich, gotowe do dalszego starcia.
Wybierz stan zużycia:
WIĘCEJ O SKALI
W ostrzeliwanym ogniem artyleryjskim żołnierze z 25 batalionu strzelców dokonali spektakularnego wdarcia się do Wenzelsberga, przejmując kontrolę nad solidnie ogrodzonym cmentarzem ewangelickim oraz okolicznymi sadami owocowymi. Jednakże z drugiej strony nadciągali Westfalczycy z 37 regimentu fizylierów oraz Wielkopolanie należący do Pięćdziesiątki Ósmej. Wspierani byli przez półtora kompanii własnych jegrów, ubranych w zielone mundury, które niemal zlewały się z otaczającą ich roślinnością. Kluczowym elementem były również dwie baterie dział, dowodzone przez majora Meisznera, które zaledwie w kilka chwil wyeliminowały austriacki ostrzał, który dysponował jedynie połową siły ognia przeciwnika. Austriackie działa, znajdujące się pod presją wybuchających wokół pocisków, musiały wycofać się o kilkaset metrów. Widok nadciągających granatowych mundurów na skraju lasu sprawił, że dowodzący austriacką awangardą generał major Moritz Hertweck von Hauenberstein wysłał tam dwa bataliony z Czterdziestki Jedynki. Jednakże ich atak szybko zmienił się w odwrót pod naciskiem przeważających sił przeciwnika. Uciekających osłonił III batalion z 56 regimentu, który flankowym kontratakiem zdołał zaskoczyć pewnych siebie Prusaków. Niemniej, zanim Prusacy zdołali zmienić front, śmielsze oddziały z Galicji były już blisko nich, gotowe do dalszego starcia.
