Stan książek
Nasze książki są dokładnie sprawdzone i jasno określamy stan każdej z nich.
Nowa
Książka nowa.
Używany - jak nowa
Niezauważalne lub prawie niezauważalne ślady używania. Książkę ciężko odróżnić od nowej pozycji.
Używany - dobry
Normalne ślady używania wynikające z kartkowania podczas czytania, brak większych uszkodzeń lub zagięć.
Używany - widoczne ślady użytkowania
zagięte rogi, przyniszczona okładka, książka posiada wszystkie strony.
Obcy język
Masz tę lub inne książki?
Sprzedaj je u nas
Wspomnienia odbijają się niczym pęknięte lustra, a pod mikroskopem ukazują krwawą kroplę i inne prozaiczne detale. Zostanie peklowane mięso, wódka i papierosy, a mężczyzna trwa na brzegu dawnego jedwabnego szlaku, symbolizując przeszłość. Pamiętam pierwszą stację, niewzruszone gesty, niechęć, gęstniejące myśli niczym grona, mój krok w nieznane lub do Idaho, gdzie wilki atakują. Matka ostrzegała: przygotuj się na upadek. Już nie podnosi wzroku — mogę więc pisać, choć wydaje się to niemęskie i niekobiece — ukrywam niechciane dziecko, niegotowe na ciężar, jaki mu powierzono. Na dworcach i w szpitalach, każda cząstka mojego istnienia wpisana jest w błędny genotyp — cechuje mnie miękka determinacja w cyklicznym rytmie życia. W tłumie staję się wszechstronną kobietą, wiatr szarpie moje lniane ubranie, a w torebce mam chusteczkę, zęby, kosmetyki, stringi, gumki, miętową gumę oraz tomik K. Płusy — nieodzowny atrybut małej feministki. Mój dowód tożsamości i trzeźwości spłowiał, zaginął gdzieś po drodze.
Wybierz stan zużycia:
WIĘCEJ O SKALI
Wspomnienia odbijają się niczym pęknięte lustra, a pod mikroskopem ukazują krwawą kroplę i inne prozaiczne detale. Zostanie peklowane mięso, wódka i papierosy, a mężczyzna trwa na brzegu dawnego jedwabnego szlaku, symbolizując przeszłość. Pamiętam pierwszą stację, niewzruszone gesty, niechęć, gęstniejące myśli niczym grona, mój krok w nieznane lub do Idaho, gdzie wilki atakują. Matka ostrzegała: przygotuj się na upadek. Już nie podnosi wzroku — mogę więc pisać, choć wydaje się to niemęskie i niekobiece — ukrywam niechciane dziecko, niegotowe na ciężar, jaki mu powierzono. Na dworcach i w szpitalach, każda cząstka mojego istnienia wpisana jest w błędny genotyp — cechuje mnie miękka determinacja w cyklicznym rytmie życia. W tłumie staję się wszechstronną kobietą, wiatr szarpie moje lniane ubranie, a w torebce mam chusteczkę, zęby, kosmetyki, stringi, gumki, miętową gumę oraz tomik K. Płusy — nieodzowny atrybut małej feministki. Mój dowód tożsamości i trzeźwości spłowiał, zaginął gdzieś po drodze.
