Stan książek
Nasze książki są dokładnie sprawdzone i jasno określamy stan każdej z nich.
Nowa
Książka nowa.
Używany - jak nowa
Niezauważalne lub prawie niezauważalne ślady używania. Książkę ciężko odróżnić od nowej pozycji.
Używany - dobry
Normalne ślady używania wynikające z kartkowania podczas czytania, brak większych uszkodzeń lub zagięć.
Używany - widoczne ślady użytkowania
zagięte rogi, przyniszczona okładka, książka posiada wszystkie strony.
Filozofia antysalonu. Wybór pism
Masz tę lub inne książki?
Sprzedaj je u nas
Przekroczenie tego progu było doświadczeniem, które pozostanie w mojej pamięci na zawsze. W obliczu trudnej sytuacji, zwlekanie wydawało się jeszcze bardziej uciążliwe. Chwyciłem więc świecę i ruszyłem naprzód, a za mną podążyli inni. Wewnątrz panowała głęboka cisza. Rozejrzałem się po pokoju — wszystko było uporządkowane, nic nie wskazywało na obecność gwałtownej śmierci. Jednak jeden zakątek, tam gdzie stało łóżko... był naprawdę przerażający i będzie mnie nawiedzał przez długi czas. W końcu musieliśmy się do niego zbliżyć. Na łóżku leżał Jan Potocki, ubrany w szlafrok, zwrócony twarzą do muru. Jego ciało spoczywało w tak spokojnej pozycji, jakby pogrążone w głębokim śnie, bez najmniejszego śladu konwulsji. Jego ręce niedbale leżały przed nim, a obok nich przebijał się na pościeli pistolet, częściowo roztrzaskany. Konstanty również podszedł ze świecą, próbując odnaleźć twarz Potockiego, ale nie było po niej żadnego śladu. Potężny wystrzał zmienił ją w nicość, pozostawiając jedynie tylną część czaszki z drgającym mózgiem, przypominającą roztrzaskane naczynie garncarskie. Mózg pokrywał ściany, podłogę i całą przestrzeń wokół nas. Jeden z nas poślizgnął się w tym, co kiedyś było umysłem Potockiego. To prawdziwe przerażenie i zniszczenie!
Wybierz stan zużycia:
WIĘCEJ O SKALI
Przekroczenie tego progu było doświadczeniem, które pozostanie w mojej pamięci na zawsze. W obliczu trudnej sytuacji, zwlekanie wydawało się jeszcze bardziej uciążliwe. Chwyciłem więc świecę i ruszyłem naprzód, a za mną podążyli inni. Wewnątrz panowała głęboka cisza. Rozejrzałem się po pokoju — wszystko było uporządkowane, nic nie wskazywało na obecność gwałtownej śmierci. Jednak jeden zakątek, tam gdzie stało łóżko... był naprawdę przerażający i będzie mnie nawiedzał przez długi czas. W końcu musieliśmy się do niego zbliżyć. Na łóżku leżał Jan Potocki, ubrany w szlafrok, zwrócony twarzą do muru. Jego ciało spoczywało w tak spokojnej pozycji, jakby pogrążone w głębokim śnie, bez najmniejszego śladu konwulsji. Jego ręce niedbale leżały przed nim, a obok nich przebijał się na pościeli pistolet, częściowo roztrzaskany. Konstanty również podszedł ze świecą, próbując odnaleźć twarz Potockiego, ale nie było po niej żadnego śladu. Potężny wystrzał zmienił ją w nicość, pozostawiając jedynie tylną część czaszki z drgającym mózgiem, przypominającą roztrzaskane naczynie garncarskie. Mózg pokrywał ściany, podłogę i całą przestrzeń wokół nas. Jeden z nas poślizgnął się w tym, co kiedyś było umysłem Potockiego. To prawdziwe przerażenie i zniszczenie!
