Stan książek
Nasze książki są dokładnie sprawdzone i jasno określamy stan każdej z nich.
Nowa
Książka nowa.
Używany - jak nowa
Niezauważalne lub prawie niezauważalne ślady używania. Książkę ciężko odróżnić od nowej pozycji.
Używany - dobry
Normalne ślady używania wynikające z kartkowania podczas czytania, brak większych uszkodzeń lub zagięć.
Używany - widoczne ślady użytkowania
zagięte rogi, przyniszczona okładka, książka posiada wszystkie strony.
Kolacja w mieście
Masz tę lub inne książki?
Sprzedaj je u nas
„Ogarniało go poczucie frustracji, że nie mógł być jednocześnie we wszystkich tych miejscach, które w jego wyobraźni rozciągały się bez końca, daleko poza jego zasięgiem. Nagle uwagę przykuło mu brzmienie jego własnego głosu, który wydawał się szorstki i przesadzony, a od kwadransa powtarzał te same słowa: 'Życie jest smutne, to idiotyczne'. Wykonał wtedy mimowolny gest prawą ręką, podkreślając ostatnie słowo ruchem laski. Uświadomił sobie ze smutkiem, że te automatyczne słowa były jedynie trywialnym odbiciem wizji, których prawdopodobnie nie dałoby się w pełni wyrazić.Niestety, natężenie mojego szczęścia czy cierpienia jest niewątpliwie ogromne, lecz ich intelektualna treść pozostaje niezmienna. Moja radość jest impulsywna, osobista; nie potrafię jej wytłumaczyć innym, a gdybym teraz pisał, mój styl wciąż obarczony byłby tymi samymi niedoskonałościami i przeciętnością, jak zwykle. Na szczęście stan fizycznego błogostanu, którego doświadczał, chronił go przed długim zamyśleniem, zapewniając mu najwyższe ukojenie i zapomnienie. Na bulwarach ludzie mijali go, a ON darzył ich sympatią, czasem spotykaną z wzajemnym gestem.”
Wybierz stan zużycia:
WIĘCEJ O SKALI
„Ogarniało go poczucie frustracji, że nie mógł być jednocześnie we wszystkich tych miejscach, które w jego wyobraźni rozciągały się bez końca, daleko poza jego zasięgiem. Nagle uwagę przykuło mu brzmienie jego własnego głosu, który wydawał się szorstki i przesadzony, a od kwadransa powtarzał te same słowa: 'Życie jest smutne, to idiotyczne'. Wykonał wtedy mimowolny gest prawą ręką, podkreślając ostatnie słowo ruchem laski. Uświadomił sobie ze smutkiem, że te automatyczne słowa były jedynie trywialnym odbiciem wizji, których prawdopodobnie nie dałoby się w pełni wyrazić.Niestety, natężenie mojego szczęścia czy cierpienia jest niewątpliwie ogromne, lecz ich intelektualna treść pozostaje niezmienna. Moja radość jest impulsywna, osobista; nie potrafię jej wytłumaczyć innym, a gdybym teraz pisał, mój styl wciąż obarczony byłby tymi samymi niedoskonałościami i przeciętnością, jak zwykle. Na szczęście stan fizycznego błogostanu, którego doświadczał, chronił go przed długim zamyśleniem, zapewniając mu najwyższe ukojenie i zapomnienie. Na bulwarach ludzie mijali go, a ON darzył ich sympatią, czasem spotykaną z wzajemnym gestem.”
