Stan książek
Nasze książki są dokładnie sprawdzone i jasno określamy stan każdej z nich.
Nowa
Książka nowa.
Używany - jak nowa
Niezauważalne lub prawie niezauważalne ślady używania. Książkę ciężko odróżnić od nowej pozycji.
Używany - dobry
Normalne ślady używania wynikające z kartkowania podczas czytania, brak większych uszkodzeń lub zagięć.
Używany - widoczne ślady użytkowania
zagięte rogi, przyniszczona okładka, książka posiada wszystkie strony.
Dziennik. Ostatnia wyprawa Scotta
Masz tę lub inne książki?
Sprzedaj je u nas
Kapitan Robert Scott, niegdyś dobrze zapowiadający się oficer brytyjskiej marynarki wojennej, zyskał miejsce w historii dzięki swoim heroicznym, choć tragicznie zakończonym, wyprawom na Antarktydę. W 1904 roku, mając zaledwie 32 lata, objął dowództwo nad pierwszą brytyjską ekspedycją na ten niezbadany ląd, docierając dalej niż jakikolwiek inny odkrywca przed nim. Jednak jego ambicje sięgały dalej; pragnął być pierwszym człowiekiem, który stanął na biegunie południowym. W 1910 roku wyruszył w kolejną wyprawę, aby zrealizować to marzenie. Jego rywal, Roald Amundsen z Norwegii, również obrał sobie ten sam cel, co doprowadziło do emocjonującego, lecz niezwykle niebezpiecznego wyścigu.Obie ekspedycje różniły się diametralnie pod względem przygotowań i strategii. Scott zdecydował się na brezentowe kombinezony dla swojej załogi i użycie kuców jako zwierząt jucznych, podczas gdy Amundsen wybrał stroje z foczych skór i psie zaprzęgi. Ta ostatnia decyzja okazała się kluczowa; 14 grudnia 1911 roku Amundsen triumfalnie dotarł do bieguna jako pierwszy. Scott i jego ekipa dotarli tam miesiąc później, już w wycieńczonym stanie. Niestety, powrót okazał się dla brytyjskiego zespołu katastrofalny. W zmaganiu z mroźnym, nieprzejednanym klimatem Antarktydy pojawiły się dodatkowe przeszkody. 12 marca 1912 roku Scott zapisał w swoim dzienniku obawy o przetrwanie: przerażający mróz, fatalny stan fizyczny jego ludzi i nieprzychylne warunki terenowe.17 marca porucznik Lawrence "Titus" Oates, cierpiący z powodu ciężkich odmrożeń, poświęcił się dla reszty ekipy, wychodząc na mroźną zamieć, co przyniosło mu pewną śmierć. Jednak jego poświęcenie okazało się daremne – Scott i jego towarzysze również nie zdołali przeżyć. Zamarzli na pustkowiu, zaledwie 20 kilometrów od schronienia, wyczerpani i bez niezbędnych zapasów. Pozostawili po sobie niezapomniane świadectwo swojej odwagi i determinacji, zapisane w dzienniku Scotta, w którym opisywał drugą w historii próbę zdobycia bieguna południowego.
Wybierz stan zużycia:
WIĘCEJ O SKALI
Kapitan Robert Scott, niegdyś dobrze zapowiadający się oficer brytyjskiej marynarki wojennej, zyskał miejsce w historii dzięki swoim heroicznym, choć tragicznie zakończonym, wyprawom na Antarktydę. W 1904 roku, mając zaledwie 32 lata, objął dowództwo nad pierwszą brytyjską ekspedycją na ten niezbadany ląd, docierając dalej niż jakikolwiek inny odkrywca przed nim. Jednak jego ambicje sięgały dalej; pragnął być pierwszym człowiekiem, który stanął na biegunie południowym. W 1910 roku wyruszył w kolejną wyprawę, aby zrealizować to marzenie. Jego rywal, Roald Amundsen z Norwegii, również obrał sobie ten sam cel, co doprowadziło do emocjonującego, lecz niezwykle niebezpiecznego wyścigu.Obie ekspedycje różniły się diametralnie pod względem przygotowań i strategii. Scott zdecydował się na brezentowe kombinezony dla swojej załogi i użycie kuców jako zwierząt jucznych, podczas gdy Amundsen wybrał stroje z foczych skór i psie zaprzęgi. Ta ostatnia decyzja okazała się kluczowa; 14 grudnia 1911 roku Amundsen triumfalnie dotarł do bieguna jako pierwszy. Scott i jego ekipa dotarli tam miesiąc później, już w wycieńczonym stanie. Niestety, powrót okazał się dla brytyjskiego zespołu katastrofalny. W zmaganiu z mroźnym, nieprzejednanym klimatem Antarktydy pojawiły się dodatkowe przeszkody. 12 marca 1912 roku Scott zapisał w swoim dzienniku obawy o przetrwanie: przerażający mróz, fatalny stan fizyczny jego ludzi i nieprzychylne warunki terenowe.17 marca porucznik Lawrence "Titus" Oates, cierpiący z powodu ciężkich odmrożeń, poświęcił się dla reszty ekipy, wychodząc na mroźną zamieć, co przyniosło mu pewną śmierć. Jednak jego poświęcenie okazało się daremne – Scott i jego towarzysze również nie zdołali przeżyć. Zamarzli na pustkowiu, zaledwie 20 kilometrów od schronienia, wyczerpani i bez niezbędnych zapasów. Pozostawili po sobie niezapomniane świadectwo swojej odwagi i determinacji, zapisane w dzienniku Scotta, w którym opisywał drugą w historii próbę zdobycia bieguna południowego.
