Diuna. Kroniki Diuny. Tom 1

DODAJ DO LISTY ŻYCZEŃ

Masz tę lub inne książki?

Sprzedaj je u nas

Diuna. Kroniki Diuny. Tom 1

Diuna. Kroniki Diuny. Tom 1

DODAJ DO LISTY ŻYCZEŃ

Masz tę lub inne książki?

Sprzedaj je u nas

Arrakis zwana również Diuną to planeta wyjątkowa w całym wszechświecie - znajduje się tam melanż, substancja o spektakularnych właściwościach - pozwala przedłużyć życie, umożliwia podróże kosmiczne, daje również możliwość wglądu w przyszłość. 

Z rozkazu Padyszacha Imperatora Szaddama IV rządzący Diuną Harkonnenowie opuszczają swe największe źródło dochodów. Planetę otrzymują w lenno Atrydzi, ich zaciekli wrogowie.

Tak zaczyna się historia, która zawładnęła wyobraźnią milionów czytelników i na zawsze wyniosła jej autora, Franka Herberta na piedestał pisarzy gatunku science - fiction. 

 

Cena katalogowa: 39.90 zł

Wybierz stan zużycia:

WIĘCEJ O SKALI

Arrakis zwana również Diuną to planeta wyjątkowa w całym wszechświecie - znajduje się tam melanż, substancja o spektakularnych właściwościach - pozwala przedłużyć życie, umożliwia podróże kosmiczne, daje również możliwość wglądu w przyszłość. 

Z rozkazu Padyszacha Imperatora Szaddama IV rządzący Diuną Harkonnenowie opuszczają swe największe źródło dochodów. Planetę otrzymują w lenno Atrydzi, ich zaciekli wrogowie.

Tak zaczyna się historia, która zawładnęła wyobraźnią milionów czytelników i na zawsze wyniosła jej autora, Franka Herberta na piedestał pisarzy gatunku science - fiction. 

 

Szczegóły

Opinie

Dostawa i płatność

Szczegóły

Okładka: brak danych

Ilość stron: 784

Rok wydania: 2020

Rozmiar: 13 x 20 mm

ID: 9788381880572

Autorzy: Frank Herbert

Wydawnictwo: Rebis

Opinie użytkowników
4.5
5 recenzji
Dodana przez Paweł w dniu 2022-06-02T10:39:36.000000Z
Diuna budzi tak wiele emocji i uczuć, że siadając do pisania tej recenzji potrzebowałem chwili aby uporządkować wszystkie moje myśli! Wiem jednak jedno drodzy czytelniku, jeśli wciąż nie czytałeś tej wyjątkowej powieści, to czas najwyższy to nadrobić, masz bowiem niepowtarzalna okazję na podróż, która odmieni Twoje życie i to bez….. wychodzenia z domu!:-)

Makiaweliczna intryga, mitologia, religia, polityka, imperializm, ekologizm, natura władzy. Wszystko to osadzone w zdumiewającym, przerażająco oryginalnym świecie, który Herbert złowieszczo określa mianem "próby przewidywania". Diuna mnie wciągnęła!

Pierwsze wrażenie?

Pierwsze poruszenie, jakie poczułem, otwierając pożółkłe strony Diuny (mój egzemplarz jest mocno leciwy, ale zyskuje w ten sposób jeszcze większą…. magię?), to wrażenie, że natknąłem się na polskie tłumaczenie starożytnego arabskiego manuskryptu o niezaprzeczalnej mocy i potędze, który miał do opowiedzenia epicką historię. Ton był zdecydowanie mroczny i zdałem sobie sprawę, że Herbert nie jest tu po to, by mnie po prostu rozbawić, ale po to, by uczynić mnie częścią legendy Muad'Diba. Było to intrygujące i wymagające, a ponieważ żyję dla wyzwań, postanowiłem podjąć i to, i to, z przyjemnością. Wyzwaniem była złożoność i głębia fabuły, która na początku wprawiła mnie w zakłopotanie. Wiedziałam, że pewne dialogi znaczą o wiele więcej niż ich powierzchowne znaczenie, ale nie potrafiłam się w tym połapać. Czułem, że między wizją Herberta a moim ograniczonym rozumieniem jej jest przepaść. Ale oczywiście brnąłem dalej i z każdą stroną czułem, że przepaść się zmniejsza, ku mojej radości i uldze.

Przedmowa czyli kilka słów, które wystarczą

"Ludziom, których praca wykracza poza idee i przenosi się w sferę 'rzeczywistych materiałów' - ekologom suchej ziemi, gdziekolwiek są, w jakimkolwiek czasie pracują, z pokorą i podziwem dedykujemy ten wysiłek przewidywania".

Z przedmowy jasno wynika, że Frank Herbert nie żartuje. Jest to poważna próba przewidzenia, jak nasz świat będzie wyglądał za dwa tysiące lat, i na Boga, jest to cholernie dobra i szczegółowa prognoza. Jednak prawdziwą zasługą tej pracy jest komentarz do naszego życia w teraźniejszości.

Dlaczego Frank Herbert jest geniuszem?

Akcja książki toczy się w jałowym futurystycznym świecie, a fabułę napędzają polityczne rozgrywki przypominające “Grę o tron”. Problemy, które porusza, są tak nowoczesne jak kolorowy telewizor. Geniusz Herberta przejawia się w jego zdolności do łączenia przeszłości, teraźniejszości i przyszłości w jednym eleganckim, zamaszystym posunięciu o nazwie Diuna.

Fabuła i miejsce akcji

Akcja Diuny rozgrywa się w futurystycznym, zaawansowanym technologicznie świecie, który po Dżihadzie Butlerowskim (krwawej wojnie między ludźmi a maszynami) wyeliminował wszystkie komputery i wydał dekret głoszący: "Nie będziesz tworzył maszyny na podobieństwo umysłu człowieka". Ponieważ nie ma komputerów, zasadnicze funkcjonowanie galaktyki jest nadal średniowieczne i feudalne, z dużą zależnością od ludzi i ich krzątaniny. Sporo tu potencjału dla thrillera. Miejsce komputerów zajęli mężczyźni o nadludzkich zdolnościach analitycznych, zwani Mentatami. Z drugiej strony mamy Bene Gesserit, starożytną szkołę psychicznego i fizycznego treningu dla uczennic (daje im to nadludzkie zdolności intuicyjne), które realizują program selektywnej hodowli, co sprawia, że Imperium się ich boi i nie ufa im. Ich pożądanym produktem końcowym jest Kwisatz Haderach, nadczłowiek, który będzie w stanie zajrzeć w przyszłość. Sposób, w jaki będzie w stanie to zrobić, jest zakorzeniony w idei determinizmu Herberta: biorąc pod uwagę, że można obserwować wszystko i analizować wszystko, można skutecznie zajrzeć w przyszłość w kategoriach probabilistycznych. Czyżby fizyka kwantowa? Kwisatz Haderach jest proponowanym rozwiązaniem dychotomii między kobietą a mężczyzną, między tym, co analityczne, a tym, co intuicyjne.

Akcja Diuny prawie w całości rozgrywa się na pustynnej planecie Arrakis (zwanej też Diuną), jałowym pustkowiu, gdzie wody jest tak mało, że ludzie muszą nosić kombinezony, które odzyskują ludzką wilgoć do dalszej konsumpcji. Źródłem zainteresowania galaktyki tą planetą jest Melanż, przyprawa, która obdarza człowieka długowiecznością i zdolnością przepowiadania przyszłości. Wszystko na planecie jest przesiąknięte tą przyprawą - powietrze, piasek, jedzenie. Wszyscy na planecie są beznadziejnie uzależnieni od przyprawy, a ich jedyną nadzieją na przetrwanie jest ciągłe jej przyjmowanie. Gildia Przestrzeni, monopolistyczne ramię Galaktyki w dziedzinie gospodarki i handlu, bardzo potrzebuje przyprawy do transportu międzygwiezdnego. Dzieje się tak dlatego, że ich fregaty podróżują szybciej niż prędkość światła, a więc cofają się w czasie. Przyprawa jest jedynym sposobem, aby mogli spojrzeć w przyszłość i zobaczyć, jak wygląda ich droga. Ależ to fajne! Wszystkie potęgi w Galaktyce starają się wydobywać przyprawę, walcząc z Piaskowymi Robalami, których nazwa jest jedynie eufemizmem, ponieważ są to gigantyczne stworzenia o długości 200 metrów, które zawsze pojawiają się, przekopując się przez piasek, gdy wydobywa się przyprawę. Zawsze. Jest jeszcze jedna mała usterka. Na planecie żyją odjazdowi pustynni plemienni Fremeni, na których obce mocarstwa patrzą z podejrzliwością i pogardą. Etos Fremenów opiera się na przetrwaniu i niedostatku, a ich siłą napędową jest plemienność i egalitaryzm. Dobra, na tym poprzestanę. Koniec spoilerów na ten temat. Poza tym, że cenią wodę do tego stopnia, że oplucie człowieka jest dla nich najwyższym zaszczytem, jaki mogą mu oddać.

Naszymi bohaterami jest rodzina Atrydów, składająca się z księcia, jego konkubiny Bene Gesserit Jessiki i ich syna Paula, którym powierzono zarząd nad Arrakis. Razem z nimi odkrywamy obcą planetę Arrakis, najpierw z obawą, podejrzliwością i zdziwieniem, a w końcu z miłością i szacunkiem. Paul Muad'Dib nie jest jednak zwykłym księciem. Istnieje niewielka szansa, że może być Kwisatz Haderach, co nieustannie go niepokoi i daje nam naszego bohatera pełnego konfliktów. Biedaczek potyka się o kulki przyprawy, ma wizje czarnych hord plądrujących i mordujących miasto pod jego sztandarem i wielokrotnie widzi swoje martwe ciało.

Moją ulubioną postacią jest jednak baron Vladmir Harkonnen, najbardziej zła postać, na jaką kiedykolwiek natknąłem się w moich literackich podróżach. To bezwzględność, męskość, łotrostwo i zdrada. Dokonuje egzekucji na nieudolnych szachistach, których zatrudnia, co mówi wiele o jego nikczemności i zamiłowaniu do zimnokrwistej logiki. Postrzega wszystko w uproszczonych kategoriach szachowych. Jaki jest mój najlepszy ruch? Jaki jest najlepszy ruch mojego przeciwnika? Czy jest coś, co mogę zrobić, aby całkowicie zniweczyć jego ruch? Czy istnieje taktyka, która prowadzi do matów za trzy?

Tematy wzięte na tapet przez Franka Herberta

W tej grze Herbert porusza tak wiele tematów, że aż niewiarygodne. Religia, polityka, dynamiczna natura władzy, skutki kolonializmu, jawne niszczenie środowiska - to tematy, które przewijają się równolegle do intensywnie ekscytującej i pełnej labiryntów fabuły. Autor ukazuje ogromne znaczenie tworzenia mitów i religii dla utrzymania władzy przez długi czas. Człowiek, jako zwierzę polityczne, jest całkowicie obnażony.

Prawdziwe życie

Herbert czerpie inspirację dla ideologii religijnej Muad'Diba z islamu. Mówi: "Kiedy religia i polityka jadą na tym samym wózku, a wózek ten jest prowadzony przez żywego świętego człowieka, nic nie może stanąć na drodze takiego narodu", co jest filozofią polityki islamu. Islamizm w pigułce.

Przyprawą, pożądaną przez wszystkich, jest olej. Baron Vladmir Harkonnen jest symbolem sprytnych Rosjan. Lisy pustyni Fremen reprezentują zamieszkujące pustynie saudyjskie plemię Beduinów, których kultura jest silnie zorientowana na plemiona i którzy bez wątpienia równie mocno cenią sobie wodę. A ostatecznym przegranym jest środowisko naturalne.

Dlaczego dobre książki się kończą?

Prawie zapominam, że to powieść science fiction, jest aż tak realna. Jest również przerażająca i prorocza. To lektura, która sprawi, że będziesz śnił o grobowej pustce Arrakis i żałował, że nie jesteś tam, by stawić czoła temu wszystkiemu w uprzywilejowanym towarzystwie szlachetnych Fremenów. Frank Herbert osiągnął szczyt tego, do czego aspiruje autor science fiction - autentycznego budowania świata. Stąd dziwić nie może, że czułem się głęboko niepocieszony gdy skończyłem czytać pierwsza częśc, z drugiej jednak strony, przede mną kolejne cztery części tej epickiej historii!:-)
Dodana przez Irena w dniu 2022-06-02T10:39:36.000000Z
Nie będzie to kolejna pochwalna recenzja treścią której wygłoszę poematy na temat wielkości dzieła Herberta - nie wątpię, że kiedy pisał książkę w latach 60’ ubiegłego wieku, miała ona charakter przełomowy dla samego gatunku science - fiction, jednak z perspektywy czasu…. czuję dziś jakbym dostała do rąk przeterminowaną czekoladę, która nadal ładnie pachnie i dobrze wygląda, bywa jednak trująco smaczna.

Ostrzegano mnie, że początek tej historii jest niezwykle trudny do zrozumienia, ale to mało powiedziane! Z trudem nadążałam za sceną dialogu, w którym mowa o ludziach, miejscach i wydarzeniach, a wszystko to bez żadnego wyjaśnienia czy kontekstu. Czułam się dosłownie tak, jakbym została wrzucona w środek książki, a wszystko zostało już wyjaśnione gdzie indziej, co miejscami powodowało moją frustrację, chęć uzyskania odpowiedzi na pytania, których nawet nie zdążyłam zadać.

Ale będzie lepiej, prawda? - mówiłam sama do siebie. Cóż, tylko w pewnym stopniu miałam rację…. Narracja nabiera kształtu, ale styl pisania pozostaje zagmatwany i niejasny. Udaje mu się być jednocześnie rozwlekłym i nie dość jasnym, jeśli można w to uwierzyć. Pewne oczywiste kwestie są ciągle podkreślane, ale inne, kluczowe, są po prostu przemilczane. Gdy w końcu nieuchronnie przeoczy się te ważne punkty, powstaje efekt kaskadowy, który sprawia, że czytelnik pogrąża się w chaosie.

Sam styl pisania bywa…. jakby to ująć - dość pretensjonalny - zupełnie zwykłe lub bezsensowne rzeczy są konsekwentnie przedstawiane w głęboki sposób. Jest wiele zbędnych akapitów, które brzmią dobrze, dopóki nie spróbujesz odkryć ich znaczenia, a wtedy będziesz w kropce. Ten rodzaj pisania naprawdę mnie dezorientował, ponieważ nie mogłem się zorientować, które akapity są ważne i należy je dokładnie przeanalizować, aby odkryć ich ukryte znaczenie, a które są tylko ozdobnikiem. A to wszystko z kolei wymagało pełnego skupienia, nie sposób zatem mówić o przygodzie z Diuną jako lekkim przerywniku od życia;-)

Jeśli chodzi o samo opowiadanie, to zupełnie nie pasowało do moich zainteresowań. Lubię science fiction z dużą ilością prawdziwej nauki, gdzie te proporcje są widocznie wychylone w kierunku “science”, nie “fiction”. Zamiast tego jest to space opera (czyli telenowela rozgrywająca się w kosmosie), w której nie ma żadnej prawdziwej nauki. Same polityczne intrygi, melodramaty, dwulicowość i to, kto ma nad kim władzę, co mnie w ogóle nie interesuje. Nie mogłam też przejść obojętnie obok tego, jak cudowny jest Paul i jak bardzo jest przeznaczony do bycia wybrańcem.

To było frustrujące doświadczenie czytelnicze, ponieważ to mogła być niesamowita historia. A na początku były momenty, kiedy wydawało mi się, że zmierza ona w tych twórczych kierunkach. Byłam zafascynowana tym niesławnym testem w pierwszej scenie, tylko po to, by zdać sobie sprawę, że był on zupełnie nieistotny dla reszty historii. Albo żeby zobaczyć, w jakim kierunku książka mogłaby pójść, jeśli chodzi o naukowe aspekty pustynnej planety i populacji, na której jest tak mało wody.

Reasumując: pewnie narażę się znakomitej większości fanów Diuny, być może jednak oznaka geniuszu jest fakt, że proza Herberta polaryzuje i budzi sprzeczne emocje, to z kolei prowadzi do dyskusji, polemiki, a ta zawsze jest cenna gdy w grę wchodzi ogniskowanie uwagi czytelników. być może sięgnę po kolejne części Diuny w przyszłości, dziś to jednak dla mnie zbyt wysokie, czytelnicze progi, które wydają się zawładnąć wyobraźnią odbiorców tylko gdy poświęci się im dość czasu i cierpliwości. Pierwszego nie mam, a nad drugim dopiero pracuje;-)
Dodana przez Piotrek w dniu 2022-06-02T10:39:36.000000Z
Jest taki charakterystycznie dowcipny esej Borgesa o człowieku, który wiele wieków po Cervantesie pisze na nowo Don Kichota. Publikuje powieść pod tym samym tytułem, zawierającą te same słowa w tej samej kolejności. Ale, jak pokazuje Borges, inny kontekst kulturowy sprawia, że jest to zupełnie nowa książka! To, co kiedyś było banalne i pospolite, teraz jest śmiałe i nowe, i na odwrót. Tak się składa, że wygląda to jak arcydzieło Cervantesa.

Podobnie, wyobraźmy sobie człowieka, który był na tyle odważny lub głupi, by przepisać Diunę na początku XXI wieku. Jak wielu ludzi, którzy dorastali w latach 60. i 70. ubiegłego wieku, przeczytałem tę książkę we wczesnych latach nastoletnich. Co za niesamowita historia! Ci cholerni Fremeni! Wszystkie te fajne, dziwnie brzmiące nazwy i wyrażenia, których używają! (Z tyłu książki znajduje się nawet przydatny słowniczek). Obrzydliwi, skorumpowani, oślizgli Harkonnenowie - czyż nie uwielbiasz ich nienawidzić! Kiedy były Haristo, który zmienił się w pustynnego partyzanta, Paul Muad'Dib wjeżdża na końcu na robaku piaskowym, aby walczyć ze złym Baronem i jego okrutnym bratankiem, oczywiście kibicujesz mu. Kto by nie kibicował starciu DOBRA ze złem?

Tak wyglądała Diuna, którą znamy i kochamy, ale człowiek, który napisałby ją na nowo, spotkałby się z zupełnie innym przyjęciem. O mój Boże! Ci Fremeni, którzy oczywiście mówią po arabsku, żyją na pustynnej planecie, która dostarcza Wszechświatowi melanżu, towaru niezbędnego dla galaktycznej gospodarki, a zwłaszcza dla transportu. Niezbyt subtelny sposób na powiedzenie "ropa"! Są twardymi, bezkompromisowymi wojownikami, którzy chętnie stosują zamachy samobójcze jako taktykę. Na ich czele stoi charyzmatyczny były bogaty dzieciak (OK, rozumiemy, o kogo chodzi), który inspiruje ich do powstania przeciwko skorumpowanym, zdegenerowanym... hm, czy ma na myśli ludzi Zachodu? Czy tylko USA? I kim ma być baron Harkonnen? Kombinuję... Dubya nie bardzo pasuje, ale na pewno ma na myśli kogoś? Chyba że jest to po prostu stereotyp, który symbolizuje niemoralny, opętany seksualnie Zachód. To jest przerażające. Co takiego zrobiliśmy, że Frank al-Herbert tak bardzo nas nienawidzi? W telewizji pojawili się ludzie, niekoniecznie o prawicowych poglądach, którzy mówiliby, że książka jest niebezpieczna i powinna być zakazana: co najmniej nawołuje do nienawiści rasowej i otwarcie zachęca do terroryzmu. Tłumaczenia sprzedały się jednak znakomicie w Pakistanie i Arabii Saudyjskiej, a w Turcji wkrótce powstała kiepska wersja filmowa…. nie mająca wiele wspólnego z ekranizacją z roku bieżącego, która zbiera tam pozytywne recenzje krytyków filmowych i samych widzów.

Wyszła mi z tego wszystkiego recenzja literacko - polityczna, ale tych drugich konotacji w książce w odniesieniu do bieżących wydarzeń jest aż nadto aby ich nie dostrzec. Mozna sie zastanawiac, czy Frank Herbert tak doskonale przewidział przyszłość, czy może…. świetnie obserwował teraźniejszość, bowiem przedstawione przez niego prawdy o gatunku ludzkim, wydają się być aktualne na przestrzeni całej historii ludzkości, także wybiegając dwa tysiące lat w przód, gdzie zaczyna się akcja Diuny.
Dodana przez Tomek w dniu 2022-06-02T10:39:36.000000Z
“Diuna” Żadne inne pojedyncze słowo nie znaczy tak wiele dla gatunku science fiction - to jedno słowo, które wyczarowuje obrazy robaków piaskowych, wojen przyprawowych, wielkich bitew między rywalizującymi rodami dynastycznymi oraz ogromnie szczegółowego i misternie stworzonego wszechświata. Nic dziwnego, że książka ta jest powszechnie uważana nie tylko za arcydzieło science fiction, ale także za osiągnięcie literackie o charakterze ponadczasowym, wiecznym.

Podobnie jak przy studiowaniu Szekspira, czytelnik odkrywa, że jest to archetyp, na którym oparło się wiele wpływów i naśladowców. Złożoność i głębia dzieła jest oszałamiająca i jestem nieustannie zdumiony dyscypliną, z jaką Herbert musiał skupić swoją wyobraźnię.

Jest to książka, na której Herbert oparł swoją największą serię, i która przetrwała jego życie, ponieważ jego syn kontynuował rozbudowę i dodawał szczegóły do ogromnego, nieskazitelnego gobelinu utkanego przez prawdziwego mistrza gatunku. Poruszając tematy polityczne, ekonomiczne, socjologiczne, biologiczne, kulturowe i dynastyczne, Frank Herbert wyznaczył wysoki standard dla późniejszych twórców.

Tu nie ma co analizować, szukać plusów i minusów - książka ta bowiem przypomina tajemnicze księgi poszukiwane w historii ludzkości na przestrzeni wieków - zupełnie jak gdyby ukryta w niej treść zmieniała rzeczywistość czytelników, sięgając po odmęty ich wyobraźni dotąd im samym nieznane. Kto raz chociaz nie spróbuje wody ze źródła “Diuna”, ten zawsze będzie czuł jakiś niedosyt i niespełnienie (literackie);-)
Dodana przez Rafał w dniu 2022-06-02T10:39:36.000000Z
“Diuna”…. to słowo ma zaklętą w sobie moc. Czytana po latach, nie straciła nic ze swej narracyjnej siły, a wręcz przeciwnie - lepiej doceniam wirtuozerską dbałość o szczegóły, jaką Herbert wykazał się w swoim epickim dziele. Z perspektywy lektury pięciu późniejszych sequeli Diuny jestem zdumiony bogactwem gobelinu, który utkał na potrzeby czytelniczych przygód wszystkich fanów gatunku science - fiction. Największe wrażenie zrobiła na mnie jego wszechobecność, analizowanie myśli, drobnych działań i subtelnych niuansów skomplikowanej, dynamicznej gry postaci. Wyczerpujący trening Bene Gesserit oraz zawiłe relacje między Domami i Gildią będą odtąd stanowić monumentalny wzorzec dla fantastyki spekulacyjnej.

Tym razem uważniej przyjrzałem się Harkonnenom i prawdopodobnie przeczytam kilka dodatków Briana Herberta do wielkiego dzieła jego ojca.

Po latach jestem jeszcze bardziej zakochany w tej książce i ponownie jestem pod wrażeniem umiejętności narracyjnych Herberta. Tym razem zauważyłam, że wszystkie cytaty rozpoczynające rozdziały pochodzą z Księżniczki Irulan i zwróciłam baczną uwagę na to, jak Herbert opracował te przerywniki.

Zwróciłem też uwagę na podteksty religijne, które zaczęły się bardzo wcześnie w książce, oraz na to, jak Paul uświadomił sobie swoje dary i przygotowywał się do swojej roli w początkowych rozdziałach - wszystko to świadczy o wielkiej sprawności narracyjnej Herberta.

Wreszcie uświadomiłem sobie, jak wspaniałą postacią był Gurney Halleck. Podczas gdy ghola Duncan Idaho zdominował późniejsze książki, kreacja Hallecka przez Herberta była przyjemnym i prowokującym do myślenia dodatkiem do tego arcydzieła.

Zostawiam mocną piątkę i polecam również ekranizację, to ona mnie tu przywiodła, pozwoliła przypomnieć sobie czar młodości, gdy w godzinach wieczornych przy nocnej lampce Diuna na zawsze mną zawładnęła;-)

Sposoby dostawy

Płatne z góry

InPost Paczkomaty 24/7

InPost Paczkomaty 24/7

11.99 zł

Darmowa dostawa od 190 zł

ORLEN Paczka

ORLEN Paczka

8.99 zł

Darmowa dostawa od 190 zł

NAJTAŃSZA FORMA DOSTAWY

Kurier GLS

Kurier GLS

12.99 zł

Darmowa dostawa od 190 zł

Kurier DPD

Kurier DPD

12.99 zł

Darmowa dostawa od 190 zł

Pocztex Kurier

Pocztex Kurier

11.99 zł

Darmowa dostawa od 190 zł

Kurier GLS - kraje UE

Kurier GLS - kraje UE

69.00 zł

Odbiór osobisty (Dębica)

Odbiór osobisty (Dębica)

0.00 zł

Płatne przy odbiorze

Kurier GLS pobranie Kurier GLS pobranie

23.99 zł

Sposoby płatności

Płatność z góry

Przedpłata

platnosc

Zwykły przelew info