Stan książek
Nasze książki są dokładnie sprawdzone i jasno określamy stan każdej z nich.
Nowa
Książka nowa.
Używany - jak nowa
Niezauważalne lub prawie niezauważalne ślady używania. Książkę ciężko odróżnić od nowej pozycji.
Używany - dobry
Normalne ślady używania wynikające z kartkowania podczas czytania, brak większych uszkodzeń lub zagięć.
Używany - widoczne ślady użytkowania
zagięte rogi, przyniszczona okładka, książka posiada wszystkie strony.
Zapory. Żołnierze wyklęci T.1 BR
Masz tę lub inne książki?
Sprzedaj je u nas
W czerwcu 1945 roku, Zapora poprowadził nas na teren Zamojszczyzny, gdzie mieliśmy spotkanie z Podkową, znanym przyjacielem dowódcy. Nasza podróż obejmowała rozbrajanie mniejszych posterunków MO oraz krótką wizytę w kościele, gdzie ksiądz obdarzył nas szkaplerzami z wizerunkiem Matki Boskiej. W Janowie przejęliśmy pięć pojazdów Studebaker należących do Sowietów, choć jeden z nich musieliśmy zniszczyć z powodu awarii.Podczas odwrotu nasza aktywność rozkręciła się na nowo, obejmując neutralizowanie większych i mniejszych posterunków MO, z przystankami m.in. w Bychawie, Józefowie i Urzędowie. Wydawało się, że Zapora pragnął zaznaczyć swoją dominację na tym terenie.Kiedy zdobywaliśmy Bychawę, zapewniałem osłonę naszemu oddziałowi, jednocześnie zabezpieczając drewniany most drogowy od strony Lublina. Niespodziewanie nasz zwiad ostrzegł nas o nadjeżdżającym pojeździe, co doprowadziło do wysadzenia mostu na rozkaz porucznika Jagody. Niestety, okazało się, że to pluton Renka zmierzał w naszą stronę, co zmusiło naszych ludzi do przeprawy przez rzekę.Do Józefowa dotarliśmy w dzień targowy, zajeżdżając pod miejscowy posterunek milicji, co skłoniło MO do szybkiej kapitulacji. Następnie porucznik Opal przemówił do mieszkańców, a dwóch miejscowych milicjantów, wskazanych przez ludność za złe zachowanie, otrzymało symboliczną karę. W Urzędowie przywitano nas najgoręcej, co nie było zaskoczeniem, gdyż miasteczko to zyskało miano Londynu wśród ubowców. Mieszkańcy przedmieścia Bęczyn, sympatyzując z naszą sprawą, zawsze byli gotowi do pomocy, co niestety przyciągało represje i krwawe odwetowe akcje ze strony władzy. To właśnie z tych okolic pochodziło wielu chłopaków z naszego oddziału.
Wybierz stan zużycia:
WIĘCEJ O SKALI
W czerwcu 1945 roku, Zapora poprowadził nas na teren Zamojszczyzny, gdzie mieliśmy spotkanie z Podkową, znanym przyjacielem dowódcy. Nasza podróż obejmowała rozbrajanie mniejszych posterunków MO oraz krótką wizytę w kościele, gdzie ksiądz obdarzył nas szkaplerzami z wizerunkiem Matki Boskiej. W Janowie przejęliśmy pięć pojazdów Studebaker należących do Sowietów, choć jeden z nich musieliśmy zniszczyć z powodu awarii.Podczas odwrotu nasza aktywność rozkręciła się na nowo, obejmując neutralizowanie większych i mniejszych posterunków MO, z przystankami m.in. w Bychawie, Józefowie i Urzędowie. Wydawało się, że Zapora pragnął zaznaczyć swoją dominację na tym terenie.Kiedy zdobywaliśmy Bychawę, zapewniałem osłonę naszemu oddziałowi, jednocześnie zabezpieczając drewniany most drogowy od strony Lublina. Niespodziewanie nasz zwiad ostrzegł nas o nadjeżdżającym pojeździe, co doprowadziło do wysadzenia mostu na rozkaz porucznika Jagody. Niestety, okazało się, że to pluton Renka zmierzał w naszą stronę, co zmusiło naszych ludzi do przeprawy przez rzekę.Do Józefowa dotarliśmy w dzień targowy, zajeżdżając pod miejscowy posterunek milicji, co skłoniło MO do szybkiej kapitulacji. Następnie porucznik Opal przemówił do mieszkańców, a dwóch miejscowych milicjantów, wskazanych przez ludność za złe zachowanie, otrzymało symboliczną karę. W Urzędowie przywitano nas najgoręcej, co nie było zaskoczeniem, gdyż miasteczko to zyskało miano Londynu wśród ubowców. Mieszkańcy przedmieścia Bęczyn, sympatyzując z naszą sprawą, zawsze byli gotowi do pomocy, co niestety przyciągało represje i krwawe odwetowe akcje ze strony władzy. To właśnie z tych okolic pochodziło wielu chłopaków z naszego oddziału.
