Stan książek
Nasze książki są dokładnie sprawdzone i jasno określamy stan każdej z nich.
Nowa
Książka nowa.
Używany - jak nowa
Niezauważalne lub prawie niezauważalne ślady używania. Książkę ciężko odróżnić od nowej pozycji.
Używany - dobry
Normalne ślady używania wynikające z kartkowania podczas czytania, brak większych uszkodzeń lub zagięć.
Używany - widoczne ślady użytkowania
zagięte rogi, przyniszczona okładka, książka posiada wszystkie strony.
Masz tę lub inne książki?
Sprzedaj je u nas
Nadia miała zaledwie jedenaście lat, kiedy została porwana z przyczepy kempingowej, stojącej za domem jej rodziców. Porywacz zabrał ją w góry, do odizolowanej chaty w środku lasu, gdzie nie docierały odgłosy cywilizacji, a najbliższe zabudowania były poza zasięgiem jakiejkolwiek drogi. W nocy w okolicy pojawiały się wilki. W tym odludnym miejscu Nadia musiała uzależnić się od swojego porywacza, nauczyć się przetrwania w dzikiej naturze, jednocześnie starając się zrozumieć, kim jest ten człowiek i dlaczego wybrał właśnie ją. Odkrycie tej tajemnicy zmieniło jej życie na zawsze.
Mimo upływu lat, sprawa zaginięcia Nadii pozostała tajemnicą nierozwiązaną przez policję. Jednak zaczyna się dziać coś nowego, gdy pewna młoda kobieta w górach zwraca się o pomoc do przypadkowego kierowcy. Czy po tylu latach sprawa Nadii wreszcie doczeka się prawdy?
Małgorzata Warda, pisarka pochodząca z Gdyni, zyskała uznanie dzięki swoim powieściom, wielokrotnie nominowanym na Festiwalu Literatury Kobiecej. W 2013 roku otrzymała nagrodę za książkę poruszającą temat wykluczenia, a trzy lata później zdobyła grand prix Festiwalu. W 2015 r. IBBY wyróżniło jej powieść "5 sekund do Io" jako najlepszą książkę młodzieżową. Do jej publikacji należą m.in. "Nikt nie widział, nikt nie słyszał", "Dziewczynka, która widziała zbyt wiele", "Dziewczyna z gór". Oprócz pisania książek, tworzy także teksty piosenek. Z wykształcenia jest rzeźbiarką.
Wybierz stan zużycia:
WIĘCEJ O SKALI
Nadia miała zaledwie jedenaście lat, kiedy została porwana z przyczepy kempingowej, stojącej za domem jej rodziców. Porywacz zabrał ją w góry, do odizolowanej chaty w środku lasu, gdzie nie docierały odgłosy cywilizacji, a najbliższe zabudowania były poza zasięgiem jakiejkolwiek drogi. W nocy w okolicy pojawiały się wilki. W tym odludnym miejscu Nadia musiała uzależnić się od swojego porywacza, nauczyć się przetrwania w dzikiej naturze, jednocześnie starając się zrozumieć, kim jest ten człowiek i dlaczego wybrał właśnie ją. Odkrycie tej tajemnicy zmieniło jej życie na zawsze.
Mimo upływu lat, sprawa zaginięcia Nadii pozostała tajemnicą nierozwiązaną przez policję. Jednak zaczyna się dziać coś nowego, gdy pewna młoda kobieta w górach zwraca się o pomoc do przypadkowego kierowcy. Czy po tylu latach sprawa Nadii wreszcie doczeka się prawdy?
Małgorzata Warda, pisarka pochodząca z Gdyni, zyskała uznanie dzięki swoim powieściom, wielokrotnie nominowanym na Festiwalu Literatury Kobiecej. W 2013 roku otrzymała nagrodę za książkę poruszającą temat wykluczenia, a trzy lata później zdobyła grand prix Festiwalu. W 2015 r. IBBY wyróżniło jej powieść "5 sekund do Io" jako najlepszą książkę młodzieżową. Do jej publikacji należą m.in. "Nikt nie widział, nikt nie słyszał", "Dziewczynka, która widziała zbyt wiele", "Dziewczyna z gór". Oprócz pisania książek, tworzy także teksty piosenek. Z wykształcenia jest rzeźbiarką.
Szczegóły
Wydania
Opinie
Książki autora
Podobne
Dla Ciebie
Książki z kategorii
Dostawa i płatność
Szczegóły
Powiązane tagi:
Polskie książkiPowiązane cykle:
Inne wydania książki: Dziewczyna z gór T.1 Tropy DL
19.26 zł
jak nowa
-
19.26 zł
jak nowa
-
19.80 zł
dobry
-
19.90 zł
widoczne ślady używania
Taniej o 20.73 zł 39.99 zł
Inne książki: Małgorzata Warda
Podobne produkty
Może Ci się spodobać
Inne książki z tej samej kategorii
Napisz opinię o książce i wygraj nagrodę!
W każdym miesiącu wybieramy najlepsze opinie i nagradzamy recenzentów.
Dowiedz się więcejWartość nagród w tym miesiącu
0 zł
Natascha Kampusch to imię i nazwisko dziewczyny, która w przeszłości została porwana przez starszego mężczyznę. Wolfgang Priklopil porwał 10-letnią dziewczynkę. Więził ją przez dokładnie 3096 dni w domu pod Wiedniem. Pamiętam, że kiedy media żyły ową historią, moja mama każdego dnia przestrzegała mnie, abym nie brała cukierków od nieznajomych. Jak na złość, uwielbiałam cukierki i dopiero z czasem okazało się, że wcale nie działają one korzystnie na moją figurę i zęby. Byłam trochę skołowana słysząc informacje związane ze sprawą Nataschy, jak można kogoś porwać i uwięzić w piwnicy? Czasami zdarzy mi się obejrzeć jakiś tani horror klasy „b”, typowe „guilty pleasure”, żeby się „odmóżdżyć”, ale mało kto odbiera podobne historie jako wiarygodne i mające miejsce naprawdę. Sprawa Nataschy Kampusch była sygnałem, że wokół nas, często w sąsiedztwie, mieszkają ludzie, o których tak naprawdę nic nie wiemy. Mówimy im każdego dnia „dzień dobry”, słyszymy odpowiedź okraszona życzliwym uśmiechem, ale to wszystko kurtuazja ukryta pod fasadą głęboko skrywanej nienawiści. Do siebie albo do świata. Blisko dekadę temu głośno było o Andersie Breiviku, który zabił prawie sto osób w Norwegii. Podobne historie raczej nie dotyczą ludzi, którzy są szczęśliwi, wiodą udane życie i speniają marzenia. Zwykle sprawcą zbrodni są ludzie, którzy czują w sobie gniew i nie znajdują sposobu, aby dam temu wyraz. Policyjni profilerzy widzą w tym pewną powtarzalność, co umożliwia im skuteczne działania, gdy tylko wpadną na trop podejrzanego. Co jednak zrobić w sytuacji, kiedy uprowadzona przed laty dziewczyna nagle się odnajduje, w międzyczasie stała się dorosłą kobietą i wcale nie ma za złe swojemu oprawcy, że pozbawił ją w przeszłości wolności?
Nadia miała zaledwie 11 lat, kiedy została porwana z przyczepu kempingowej swoich rodziców. Kiedy później policja będzie prowadzić czynności wyjaśniające, okaże się, że rodzice spali, kiedy ich dziecko zostało porwane. Przez kogo? Jaki był motyw? Dlaczego nie widać żadnych śladów? Sporo tych pytań, miłym zaskoczeniem dla mnie okazał się fakt, że tym razem akcja wcale nie dzieje się gdzieś pod Warszawą, ale w samym sercu Bieszczadów. Spieszę jednak wyjaśnić tym z was, którzy poczytują sobie takie rozwiązanie jako mocno alternatywne. Małgorzata Warda doskonale wiedziała, jaki charakter chce nadać swojej opowieści. Kryminalna intryga szokuje głównie na początku, z czasem okazuje się, że polska pisarka wykorzystała ją do stworzenia opowieści na pograniczu thrillera kryminalnego oraz literatury obyczaju. Spora amplituda, prawda? A jednak Małgorzata Warda od początku do końca w przemyślany sposób realizuje swój pomysł na powieść „Dziewczyna z gór”. 11 Nadia spędza kolejne miesiące i lata gdzieś w górskiej chacie na końcu świata. Naturalnie fabuła powieści wciąż dotyczy dzikich rejonów Bieszczadów, łatwo jednak uwierzyć, że w promieniu wielu kilometrów nie ma żadnej ludzkiej osady. Małgorzata Warda dużo miejsca w swojej powieści poświęca opisom przyrody, szczególnie elektryzujące pozostają szczegóły związane z dzikim zwierzętami. W jednym z wywiadów Małgorzata Warda przyznała, że choć sama mieszka na co dzień w Trójmieście i sporo czasu z uwagi na obowiązki zawodowe spędza również w Warszawie, to jednak spędzenia całej zimy w Bieszczadach przez pisarkę było dla mnie doświadczeniem absolutnie niezwykłym i potęgującym potrzebę kontynuowania losów „Dziewczyny z gór”. Autorka wspominała m.in., że „skazana była tylko na siebie”, kiedy wynajmowała dom w Bieszczadach w okolicach Cisnej. Co więcej, dwa razy wpadła do rowu, o ile bowiem w całym kraju słychać żarty w grudniu, że zima zaskoczyła drogowców, tak w Bieszczadach według Małgorzaty Wardy nic nie ma prawa człowieka zaskoczyć. Takie podejście autorki znajduje swoje odzwierciedlenie w postawie porwanej Nadii. Dziewczyna początkowo żywi nadzieję, że zostanie wkrótce odnaleziona. Tęskni za rodzicami, zastanawia się, dlaczego feralnej nocy, żadne z nich nie zareagowało. Momentami przypominało to klimat 3 części „Dziadów” i jest to komplement w moich ustach. To wielka sztuka oddać rozpacz młodej dziewczynki, która nie wie ani gdzie jest, ani kim jest jej oprawca. Słowo „oprawca” ma wymiar symboliczny i pasuje do Jakuba tylko w początkowych fragmentach książki „Dziewczyna z gór”. W rzeczywistości mężczyzna, który porwał Nadię, nie jest wcale zbrodniczo nastawiony do młodej dziewczyny. Przeciwnie, otacza ją na swój sposób opieką. Nad historią opisaną przez Małgorzatę Wardę unos się mgła tajemnicy znana tylko miłośnikom bieszczadzkich klimatów i Wetliny, z której biegną dzikie, lokalne szlaki, po których chadzają potomkowie hipisów. Dla porządku dodam, że sama bywałam w Bieszczadach, nie miałam jednak okazji odkryć wszystkich uroków tej niezwykłej krainy. Uwaga dotycząca hipisów i ich potomków to słowa autorki w jednym z wywiadów wokół, udzielonych przy okazji promocji książki „Dziewczyna z gór”. Nie mam powodów, aby jej nie wierzyć, opisy przyrody wskazują, że polska pisarka spędziła sporo czasu w Bieszczadach, gromadząc informację o lokalnych zwyczajach i tajemnicach w tej zapomnianej przez cywilizację krainie.
Kim jest Jakub, mężczyzna, który porwał Nadię? Wydawać by się mogło, że w podobnych historiach głównym bohaterem powieści jest sama osoba uprowadzonej dziewczyny/kobiety. To nie pierwszy raz, kiedy Małgorzata Warda zaskakuje czytelników na łamach swojej książki. W mojej opinii Nadia występuje mimo wszystko w roli drugoplanowej. Z każdym kolejnym rozdziałem książki „Dziewczyna z gór” dowiadujemy się coraz więcej o Jakubie. Jego przeszłość naznaczona była bólem i cierpieniem. Jako młody chłopak doznał niewyobrażalnych krzywd ze strony tych, którzy powinni go chronić i się nim opiekować. W pewnym sensie Jakub stał się ofiarą swojego nieszczęśliwego dzieciństwa, a retrospekcje w tym zakresie przedstawione przez autorkę sprawiają, że postać mężczyzny budzi w czytelniku... no właśnie, jakie emocje? „Zrozumienie” to złe słowo, zwłaszcza w ustach osoby, która nie doświadczyła podobnych traum jak bohater książki „Dziewczyna z gór”. Słowo „litość” też nie pasuje, sam Jakub na pewno o nią nie prosi. Może „ciekawość”? Jakub nie ma złych intencji wobec Nadii, co więcej, dziewczyna wydaje się budzić w nich ludzkie uczucia i emocje. Mężczyzna, widząc dziewczynkę owej feralnej nocy, po raz pierwszy czuje, że może być komuś potrzebny. W tym osobliwym nieco skandynawskim klimacie Małgorzata Warda kreśli niezwykłą relację ofiary i porywacza, gdzie stopniowo role między nimi ulegają zatarciu. Momentami czułam, jak gdyby to Nadia nadawała ton kolejnym wydarzeniom, czego symbolem jest stopniowe zyskiwanie przestrzeni przez dorastającą dziewczynę. Nie sposób powiedzieć, aby Jakub ja izolował od świata, przetrzymywał w ciemnej piwnicy i ukrywał przed światem. Nic bardziej podobnego, raczej relacja tej dwójki przypomina dwoje ludzi, skazanych na siebie gdzieś na bezludnej wyspie w wyniku katastrofy lotniczej. Tyle tylko, że w Bieszczadach żaden samolot nie ulega awarii, a porwanie Nadii, choć odebrało dziewczynie beztroskie dzieciństwo, miało szanse uratować dwie osoby. Dziewczynę oraz jej porywacza. W jaki sposób? Aby znaleźć odpowiedź na to pytanie, należy uważnie przeczytać książkę Małgorzaty Wardy. Polska pisarka tworzy bowiem powieść wielowarstwową, skomplikowaną, gdzie demony przeszłości dają o sobie znać między słowami bohaterów. I to one w istocie stanowią „czarne charaktery” na łamach książki „Dziewczyna z gór”. To na swój sposób niezwykle przyjęło się bowiem mówić, że ludzie jeżdżą w Bieszczady, aby uciec przed codziennością, a jeszcze częściej przed swoją przeszłością. Polska pisarka nadaje temu poglądowi mocno osobisty charakter i tworzy opowieść, która naprawdę mogła się wydarzyć.
Kryminalny wątek opisany na początku książki „Dziewczyna z gór” przez Małgorzatę Wardę może obudzić w czytelnikach niezdrowe oczekiwania. Dlaczego niezdrowe? Zamysłem autorki w mojej opinii wcale nie było stworzenie serii kryminalnej ani tym bardziej romansu. Na obyczajowy charakter książki wskazuje mało dynamiczna akcja, którą jednak polska pisarka rekompensuje porzuceniem typowych dla podobnych historii rozwiązań. Konia z rzędem temu, kto przewidzi rozwój fabuły. Nieliniowe podejście Małgorzaty Wardy do swojej twórczości przypadnie do gustu szczególnie czytelnikom cierpliwym, którym przyjemność sprawia odnajdywanie subtelnych wskazówek, jakie autorka wplata miedzy wypowiedzi swoich bohaterów. Nie liczcie jednak na szalone w swojej treści dialogi. Książkę „Dziewczyna z gór” cechuje intrygujący minimalizm, a także oszczędność formy na rzecz treści. Jakub początkowo wydaje się zupełnie zdystansowany, Nadia z kolei co naturalne boi się o swoje życie i liczy na ratunek z zewnątrz. Ten jednak nie przychodzi, a z czasem bohaterowie powieści otwierają się nawzajem przed sobą. Taka postawa z kolei otwiera zupełnie nowy rozdział w ich życiu.
„Dziewczyna z gór” to jedna z tych książek, które skłaniają czytelnika do refleksji. Małgorzata Warda prowokuje do odpowiedzi na pytania, w jakim stopniu dzieciństwo kształtuje nasza osobowość i czy można odwrócić niekorzystne zmiany, związane z doświadczoną w przeszłości traumą. Pytanie dotyczy również tego, jak daleko może się człowiek posunąć w swoich działaniach, aby przynajmniej an chwile poczuć radość i spełnienie? Uśmiech i radość nie są jednak w żadnym stopniu motywem przewodnim książki „Dziewczyna z gór”. Trzy słowa, którymi opisałabym powieść Małgorzaty Wardy to: rozpacz, nostalgia i melancholia. Tak się składa, że wszystkie wymienione określenia znakomicie wpisują się w klimat ośnieżonych stoków bieszczadzkich pagórków, gdzie widać jedynie ślady wilków. Wspomniane zwierzę pojawia się parokrotnie na lamach książki polskiej pisarki i można odnieść wrażenie, że w pewnym stopniu oddaje naturę głównego bohatera. Jakub jest samotnikiem, idzie przez całe życie sam, nawet jednak on zdaje się z czasem rozumieć, że takie życie niewiele jest warte. Postanawia to zmienić, a decyzja w tym przedmiocie na zawsze odmieni nie tylko jego życie, ale również porwanej Nadii.
Seria „Dziewczyna z gór” składa się z trzech tomów, trudno mi jednak powiedzieć, że Małgorzata Warda trzyma w kolejnych tomach wysoki poziom, jaki niewątpliwie przyniosła nam pierwsza część. Kolejne książki polskiej autorki zamierzam przeczytać do wiosny, zanim śnieg stopnieje w Bieszczadach. Zgadzam się z autorka, że region południowowschodniej Polski warty jest odwiedzenia o każdej porze roku. Jednak to zima czyni z Bieszczad osobliwy biegun zimna na naszej szerokości geograficznej. A tam, gdzie lezy śnieg po kolana, często znajdują się tajemnice, jakich świat nie chce lub nie potrafi dostrzec. Trzymam kciuki za dalsze losy Nadii, równie życzliwie spoglądam w stronę Jakuba.
Wróciłam do czytania książek po krótkim, kilkumiesięcznym rozbracie z literaturą. Od wiosny tego roku doszło mi sporo obowiązków w pracy i przez to wolnych wieczorów miałam mniej. Nawet jeśli takie się zdarzały, często nie miałam zbyt wiele sił, aby pochylać się nad książką. Zwłaszcza że przywykłam do szukania w literaturze odpowiedzi na pytania, jakie każdego dnia kotłują się w mojej głowie. To wymaga cierpliwości, nierzadko również dystansu do książki i samej siebie. Ostatnie tygodnie to wielka zmiana w moim życiu, w firmie wysłali mnie na pracę zdalną, sugerując, abym nabrała sił i odpoczęła przed kolejnym rokiem pełnym wyzwań. Dwa tygodnie... Tyle początkowo zajęło mi przyzwyczajenie się do pracy zdalnej, porannego wstawania i picia kawy przed swoim laptopem, ogarniania mieszkania i robienia zakupów w zupełnie innym rytmie. Nagle jednak okazało się, że czas poświęcany wcześniej na dojazdy, teraz z powodzeniem mogę wykorzystać na czytanie książek. A mam co czytać! Spore zaległości poczyniłam w zakresie literatury pięknej w trwającym roku, a listopad i grudzień wydają się idealnym czasem, aby coś zmienić w tym zakresie. Wybór padł na twórczość Małgorzaty Wardy. Dlaczego akurat polska pisarka? Przyjaciółka z Poznania, z która widuje się mniej więcej co kwartał, przy okazji każdego spotkania zachwala twórczość wyżej wspomnianej autorki. Początkowo uważałam, że polska pisarka specjalizuje się w gatunku romansu, co wcale nie wydawało mi się szczególnie inspirujące. Nie to, żebym wyzbyła się marzeń o wielkiej miłości, niemniej wyrosłam już z historii, gdzie książę z bajki pojawia się o brzasku i zmienia życie swojej wybranki. Już pierwsza książka Małgorzaty Wardy pod tytułem „Dziewczyna z gór. Tropy” jest to pierwsza część serii autorki, osadzonej jak sam tytuł wskazuje w górskim klimacie. Będzie sporo śniegu, trochę tajemnic i dużo miłości! Idealna powieść na czas świąteczno-noworoczny, jeśli szukacie lektury, nad którą zapomnicie na chwile o zapachu barszczu z uszkami albo wystrzałach fajerwerków ?.
Historia przedstawiona przez Małgorzatę Wardę w książce „Dziewczyna z gór” toczy się wokół 11-letniej Nadii. Dziewczynka pewnej nocy została uprowadzona z przyczepy blisko domu jej rodziców. Rodzice, którzy spali tej nocy, kompletnie nic nie słyszeli. Nadia została wywieziona w nieznanym kierunku na górskie odludzie, z daleka od jakichkolwiek domostw i cywilizacji. Wokół niej znajdowała się tylko naturalistyczna przyroda oraz piękno bieszczadzkich wzniesień, na których widać było od czasu do czasu piękne, tajemnice wilki. 11 lat to dużo i mało, Nadia miała jednak dość czasu w swoim życiu, aby przyzwyczaić się do wygód takich jak bieżąca, ciepła woda czy pełna lodówka. Miejsce, które porywacz obrał za cel jej pobytu, wymagało od dziewczyny przystosowania się do nowych warunków. W pewnym sensie surrealistyczne opisy warunków, w jakich przyszło zamieszkać porwanej Nadii, przypominają czasy średniowiecza. Mam nieodparte wrażenie, że tłem dla wydarzeń opisanych przez Małgorzatę Wardę mogłyby być tylko Bieszczady, synonim dzikiej natury w naszym kraju. Autorka w licznych wywiadach podkreślała, jak wielką zmianę w jej życiu wywołał pobyt w górach. Przede wszystkim poczucie anonimowości, związane z relatywnie dużymi odległościami między kolejnymi osadami było w oczach Małgorzaty Wardy przyjemną odskocznią od wielkomiejskiej zabudowy. Widać to szczególnie w pierwszej części serii „Dziewczyna z gór”. Klimat Bieszczadów, oddany w książce polskiej pisarki przypomina ten, jaki pamiętam z licznych wypraw na szlaki Tarnicy. Wracając jednak do powieści polskiej autorki: już na pierwszych stronach mamy niemały zwrot akcji związany z porwaniem Nadii, a pytanie związane z tym wydarzeniem piętrzyły się w mojej głowie. Jaka jest tożsamość porywacza? Jakie miał motywy dla porwania? Kim jest Nadia i jaka jest przeszłość dziewczyny? Czy porywacz obserwował dziewczynkę wcześniej, czy też działał spontanicznie, pod wpływem chwili, kierowany jakimiś psychopatycznymi powodami?
Minęło wiele czasu, od kiedy policja wszczęła poszukiwania 11-letniej Nadii. Ku rozpaczy rodziców, dziewczynka nie została odnaleziona. Co roku tysiące ludzi ginie w niewyjaśnionych okolicznościach, sprawa Nadii wydawała się mocno wpisywać w ten klimat i z czasem stała się jedna z wielu tzn. „zimnych spraw”, jak w policyjnym żargonie określa się postępowania bez możliwości wskazania podejrzanego w danej sprawie. Kiedy wydawało się, że Nadia nigdy nie zostanie już odnaleziona, nagle lokalna policja podała wstrząsające informacje. W odmętach dzikiej, bieszczadzkiej przyrody jakaś kobieta w środku lasu zatrzymuje podróżujących turystów. Ma na imię Nadia i jest już osobą dorosłą.
Pomysł na fabułę oryginalny, przynajmniej w naszych rodzimych warunkach. Podobnych historii na świecie było więcej, co rusz pojawiają się w ramach literatury związanej z gatunkiem thrillera psychologicznego. Niemniej w naszym pięknym kraju nad Wisłą rzadko autorzy podejmują się tak ambitnych wyzwań. Dlaczego ambitnych? Polska to nie Stany Zjednoczone, gdzie dzikimi rejonami jest dziewicza Alaska czy szlak Appalachów na wschodzie. Jednym miejscem, gdzie w naszym kraju można naprawdę znaleźć odludzie i wielkie przestrzenie bez ciekawskich oczu sąsiadów, to właśnie południowy wschód Polski i klimat pięknych wzgórz nad Soliną. Nie sposób mi przyznać, że to nostalgia za Bieszczadami, czy też znakomity sposób narracji prowadzonej przez Małgorzatę Wardę, ale książkę przeczytałam w 2 dni. Wcale tego nie planowałam. Prawdę mówiąc, całą serię „Dziewczyna z gór” kupiłam trochę z braku innych pomysłów, trochę inspirowana ciekawością, wynikającą z tytułu serii i pytaniem w głowie, kim owa "Dziewczyna z gór" się okaże. A potem totalnie przepadłam! Zastanawiam się, jak „smakowałaby” ów książka, gdybym sięgnęła po nią wiosna lub latem? Ośnieżone szczyty wzgórz nad Soliną i ślady wilków na śniegu cudownie korespondują z tym, co obserwuje za oknem. A przez to mam wrażenie, że każda z nas mogłaby stać się tytułową „Dziewczyna z Gór”. Przynajmniej dopóki nie wróci wiosenna aura, słońce zmienia wszystko!
Motywem przewodnim pierwszej części serii „Dziewczyna z gór” jest porwanie młodej dziewczynki. Wydawać by się mogło, że to idealny scenariusz na kryminał, jednak daleka jestem od wrzucenia książki Małgorzaty Wardy do jednej tylko szuflady. Polska autorka kreśląc mocno wstrząsający opis sytuacji związany z uprowadzeniem dziewczynki przez nieznajomego, z czasem zwalnia akcję i pozwala czytelnikom bliżej przyjrzeć się parze naszych bohaterów. Nadia została odnaleziona po wielu latach, co przez ten czas robiła? W podobnych, medialnych historiach często porwane dziewczyny stają się ofiarami mężczyzn. W książce „Dziewczyna z gór” nic podobnego nie miało miejsca. Mało tego, Nadia stopniowo odzyskiwała kontrolę nad swoim życiem, a nawet mogła swobodnie opuścić górską chatę. Dlaczego tego nie zrobiła wcześniej? Małgorzata Warda proponuje nam rozwiązania, znane w psychologi jako „syndrom sztokholmski”. W wielkim skrócie ofiara porwania zakochuje się w swoim oprawcy, a z czasem jest w stanie nawet bronic go przed organami ścigania. Osobliwa relacja, która trudno porównać do czegokolwiek innego w zdrowych warunkach rozwoju osobowości. O ile wcześniej pytałam, kim jest mężczyzna, który porwał Nadie, tak teraz bardziej zasadnym wydaje się pytanie, co trzymało Nadie przy Jakubie przez tak długi czas? Czy to możliwe, że 11-letnia dziewczynka doszła do wniosku, że klimat dzikich Bieszczad jest jej pisany bardziej, niż wszystko, co do tej pory znała? Początkowo tęskniła za rodzicami, z czasem jednak coraz mniej o nich myślała. Czy dziewczyna naprawdę chciała zostać odnaleziona, czy może samo porwanie było w pewnym sensie ucieczką przed światem, jaki wcześniej ją otaczał? Lubię powieści, które prowokują do odpowiedzi. Jeszcze bardziej lubią książki, których autorzy po udzieleniu odpowiedni na jedno pytanie, zadają trzy kolejne i wszystkie one układają się w przemyślaną, wiarygodną historię. Małgorzata Warda napisała znakomitą opowieść o dziewczynie, która nie zdążyła, która w wieku 11 lat znalazła się między swoją przeszłością i przyszłością. Musiała też zdecydować, w którym kierunku pójdzie. Zwykle dzieci w wieku Nadii nie zastanawiają się nad podobnymi sprawami, łapią ostatnie okruchy dzieciństwa. W przypadku bohaterki książki Małgorzaty Wardy punktem zwrotnym było porwanie. Warto jednak wspomnieć na koniec, że Jakub nie jest totalnym psycholem, degeneratem, który w takich okolicznościach każdego dnia zmieniałby życie porwanej dziewczyny w koszmar. Nic bardziej podobnego. Podczas lektury książki „Dziewczyna z gór” czułam, że w rzeczywistości mężczyzna jest samotnym, zagubionym facetem, który w przeszłości został mocno zraniony. Przez kogo? Czy porwanie Nadii miało być aktem zemsty? Jeśli tak to na kim?
Część pierwsza serii „Dziewczyna z gór” przyniosła mi niezwykle malownicze opisy dzikiej natury w Bieszczadach, zaskakujący zwrot akcji w relacji Nadii oraz Jakuba, a także znakomite rysy psychologiczne obojga bohaterów. Można odnieść wrażenie, że autorka niejako potrzebowała zamknąć w górskiej chatce swoich bohaterów, aby każdego z nich ukazać w pełnej krasie. Z dala od ciekawskich oczu innych, gdy wieczorami gasną światła, opadają również maski. Powieść „Dziewczyna z gór” rozkręca się stopniowo, ale rozpoczyna jednocześnie serię, która przyniosła autorce splendor i wielka popularność. Małgorzata Warda kupiła moją ciekawość. Większość moich znajomych na prawo i lewo opowiada o swoich postanowieniach na Nowy Rok. Do końca starego pozostało dwa tygodnie i moim postanowieniem jest przeczytać dwie kolejne książki z serii „Dziewczyna z gór”. Dam wam znać, czy plan się powiódł i jakie były dalsze losy Nadii oraz Jakuba ?.
Dodaj swoją opinię
Zaloguj się na swoje konto, aby mieć możliwość dodawania opinii.
Czy chcesz zostawić tylko ocenę?
Dodanie samej oceny o książce nie jest brane pod uwagę podczas losowania nagród. By mieć szansę na otrzymanie nagrody musisz napisać opinię o książce.
Już oceniłeś/zrecenzowałeś te książkę w przeszłości.
Możliwe jest dodanie tylko jednej recenzji do każdej z książek.
Sposoby dostawy
Płatne z góry
InPost Paczkomaty 24/7
13.99 zł
Darmowa od 190 zł
ORLEN Paczka
12.99 zł
Darmowa od 190 zł
Automaty DHL BOX 24/7 i punkty POP
12.99 zł
Darmowa od 190 zł
DPD Pickup Automaty i Punkty Odbioru
9.99 zł
Darmowa od 190 zł
Automaty Orlen Paczka, sklepy Żabka i inne
12.99 zł
Darmowa od 190 zł
GLS U Ciebie - Kurier
14.99 zł
Darmowa od 190 zł
Kurier DPD
14.99 zł
Darmowa od 190 zł
Kurier InPost
14.99 zł
Darmowa od 190 zł
Pocztex Kurier
13.99 zł
Darmowa od 190 zł
Kurier DHL
14.99 zł
Darmowa od 190 zł
Kurier GLS - kraje UE
69.00 zł
Punkt odbioru (Dębica)
2.99 zł
Darmowa od 190 zł
Płatne przy odbiorze
Kurier GLS pobranie
23.99 zł
Sposoby płatności
Płatność z góry
Przedpłata

Zwykły przelew