Stan książek
Nasze książki są dokładnie sprawdzone i jasno określamy stan każdej z nich.
Nowa
Książka nowa.
Używany - jak nowa
Niezauważalne lub prawie niezauważalne ślady używania. Książkę ciężko odróżnić od nowej pozycji.
Używany - dobry
Normalne ślady używania wynikające z kartkowania podczas czytania, brak większych uszkodzeń lub zagięć.
Używany - widoczne ślady użytkowania
zagięte rogi, przyniszczona okładka, książka posiada wszystkie strony.
Rzeźnik z Niebuszewa
Masz tę lub inne książki?
Sprzedaj je u nas
Wydarzenia z 11 września 1952 roku w jednej z szczecińskich kamienic nadal wzbudzają kontrowersje i pytania. Wieczorem, około godziny 22:30, milicjanci, wezwani przez męża zaginionej Ireny Jarosz, odkryli w mieszkaniu Józefa Cyppka przerażający widok - poćwiartowane, bezgłowe ciało kobiety. Choć Cyppek, na wzór Józefa K. z "Procesu" Franza Kafki, nie wydawał się wcześniej popełnić żadnej zbrodni, został szybko aresztowany. W obawie przed społecznymi niepokojami, władze przeprowadziły błyskawiczne śledztwo, które zakończyło się natychmiastowym procesem, wyrokiem i egzekucją. Jednak Józef Cyppek zabrał ze sobą do grobu wiele tajemnic. Śledztwo nie wykazało, czy mógł być odpowiedzialny za inne morderstwa, ale narosło wokół niego wiele legend. Jedna z bardziej makabrycznych mówi, że miał na sumieniu kilkadziesiąt ofiar, a ich mięso, po przemieleniu, sprzedawał niemieckim handlarzom jako składnik bigosu. Głowy ofiar podobno topił w jeziorku Rusałka, w tym ostatniej z nich.Do dziś niewiadomo, ile prawdy jest w tych opowieściach, ale pozostaje pytanie, dlaczego usunął wnętrzności swojej ofiary? W swojej prośbie o ułaskawienie skierowanej do Bolesława Bieruta, Cyppek wskazał na swojego sąsiada jako sprawcę morderstwa, twierdząc, że doszło do niego po wspólnej libacji, w której uczestniczyła także kochanka sąsiada. Jednak milicja nie przesłuchała ich ani nie zbadała odcisków palców na narzędziach zbrodni: młotku, nożu i pile. Pozostaje pytanie, dlaczego postanowiono pominąć te podstawowe czynności?
Wybierz stan zużycia:
WIĘCEJ O SKALI
Wydarzenia z 11 września 1952 roku w jednej z szczecińskich kamienic nadal wzbudzają kontrowersje i pytania. Wieczorem, około godziny 22:30, milicjanci, wezwani przez męża zaginionej Ireny Jarosz, odkryli w mieszkaniu Józefa Cyppka przerażający widok - poćwiartowane, bezgłowe ciało kobiety. Choć Cyppek, na wzór Józefa K. z "Procesu" Franza Kafki, nie wydawał się wcześniej popełnić żadnej zbrodni, został szybko aresztowany. W obawie przed społecznymi niepokojami, władze przeprowadziły błyskawiczne śledztwo, które zakończyło się natychmiastowym procesem, wyrokiem i egzekucją. Jednak Józef Cyppek zabrał ze sobą do grobu wiele tajemnic. Śledztwo nie wykazało, czy mógł być odpowiedzialny za inne morderstwa, ale narosło wokół niego wiele legend. Jedna z bardziej makabrycznych mówi, że miał na sumieniu kilkadziesiąt ofiar, a ich mięso, po przemieleniu, sprzedawał niemieckim handlarzom jako składnik bigosu. Głowy ofiar podobno topił w jeziorku Rusałka, w tym ostatniej z nich.Do dziś niewiadomo, ile prawdy jest w tych opowieściach, ale pozostaje pytanie, dlaczego usunął wnętrzności swojej ofiary? W swojej prośbie o ułaskawienie skierowanej do Bolesława Bieruta, Cyppek wskazał na swojego sąsiada jako sprawcę morderstwa, twierdząc, że doszło do niego po wspólnej libacji, w której uczestniczyła także kochanka sąsiada. Jednak milicja nie przesłuchała ich ani nie zbadała odcisków palców na narzędziach zbrodni: młotku, nożu i pile. Pozostaje pytanie, dlaczego postanowiono pominąć te podstawowe czynności?
