Książka - Paddington i świąteczna niespodzianka

Masz tę lub inne książki?

Sprzedaj je u nas

Paddington i świąteczna niespodzianka

Paddington i świąteczna niespodzianka

Masz tę lub inne książki?

Sprzedaj je u nas

Tym razem Paddington zdobył się na nie lada gest. Od pewnego czasu pluszowy niedźwiadek odkładał pieniądze na podróż życia, rezygnując z ulubionych, ciepłych bułeczek. Paddington nie wybiera się jednak na wycieczkę sam, lecz zabiera sobą członków rodziny Brown. Razem mają nadzieję na spotkanie Świętego Mikołaja. Nic jednak nie idzie po myśli Paddingtona. Właściciel domostwa nie godzi się na odwiedziny. Pozostaje wsiąść do wagoników i wybrać się na wycieczkę krajoznawczą po Zimowej Krainie Cudów. Tam Paddington nie znajdzie jednak pocieszenia. Co więcej, zdaniem pluszowego niedźwiadka, nawet skrzynki na kwiaty, które posiada pani Bird, mają w sobie więcej uroku niż Zimowy Ogród Mikołaja. Kiedy zanosiło się na powrót całej ekipy z wycieczki, a Paddington pozostawał niepocieszony jej przebiegiem, przydarzyła się dziwna rzecz. W oddali pluszowy niedźwiadek dostrzegł latarnię morską. Nie świeciła, ale też nie było jeszcze ciemno. Paddington nie byłby jednak sobą, gdyby tego sam nie sprawdził. A jak sprawdził, to wkrótce rzeczywiście okazało się, że już nic nie działa. Nawet w takiej sytuacji Paddington potrafi się jednak doskonale odnaleźć: stał się rozpoznawalny w całej okolicy, a to z kolei otworzyło drzwi do wielu domów... na przykład do domu Świętego Mikołaja.  Miś Paddington przybył do stolicy Wielkiej Brytanii dziwnym trafem. O tajemniczych okolicznościach jego podróży z Peru niewiele wiadomo. Wiadomo natomiast, że nazywano go tam Pastuso, a języka angielskiego nauczyła małego niedźwiadka ciocia Lucy. Paddnington słynie na całym świecie ze swojego czerwonego kapelusza. Dostał go od wujka, gdy jeszcze mieszkał w Peru. Mały Niedźwiadek o wielkim sercu to również znany wielbiciel marmolady, dobrych manier i szalonych przygód. Jego dobrym przyjacielem pozostaje niezmiennie Pan Gruber. Antykwariusz, właściciel sklepu z antykami, a prywatnie miłośnik słodkich bułeczek, popijanych ciepłym kakao w towarzystwie Paddingtona. Wśród przyjaciół uroczego niedźwiadka nie jest tajemnicą, że miś Paddington obchodzi urodziny dwa razy w roku, zupełnie jak królowa Elżbieta II: 25 czerwca i 25 grudnia. Uroczystości imprezowe mają miejsce na stacji Paddington w Londynie.Opowiadania Michaela Bonda o misiu w czerwonym kapeluszu to klasyka literatury brytyjskiej w najlepszym wydaniu, dedykowana zarówno dzieciom, młodzieży, jak i dorosłym. Seria o Misiu Paddingtonie została w sumie przetłumaczone na ponad 30 języków. Bohater opowieści brytyjskiego autora od blisko 70 lat rozpala wyobraźnię dzieci na całym świecie. Swoim pogodnym, usposobieniem uczy, że gafy zdarzają się przecież najlepszym, a dobry humor to lekarstwo na każde wyzwanie. Zwłaszcza gdy ma się ukrytą kanapkę z marmoladą pod melonikiem. Tak na wszelki wypadek, gdyby pluszowy niedźwiadek zrobił się głodny. To tylko jedna z wielu tajemnic niesfornego misia, przyjaciela milionów dzieci na całym świecie.Michael Bond – autor literatury dziecięcej, szczególnie znany z serii dla najmłodszych czytelników o przygodach misia Paddingtona. Brytyjski pisarz pierwszą część przygód pluszowego niedźwiadka pod tytułem „Miś zwany Paddington”, wydał jeszcze w 1958 roku. Michael Bond napisał książkę w zaledwie 10 dni. Za swoje zasługi został uhonorowany Orderem Imperium Brytyjskiego.Przygody Paddingtona sprzedały się w ponad 35 milionach egzemplarzy na całym świecie. 

Wybierz stan zużycia:

WIĘCEJ O SKALI

Tym razem Paddington zdobył się na nie lada gest. Od pewnego czasu pluszowy niedźwiadek odkładał pieniądze na podróż życia, rezygnując z ulubionych, ciepłych bułeczek. Paddington nie wybiera się jednak na wycieczkę sam, lecz zabiera sobą członków rodziny Brown. Razem mają nadzieję na spotkanie Świętego Mikołaja. Nic jednak nie idzie po myśli Paddingtona. Właściciel domostwa nie godzi się na odwiedziny. Pozostaje wsiąść do wagoników i wybrać się na wycieczkę krajoznawczą po Zimowej Krainie Cudów. Tam Paddington nie znajdzie jednak pocieszenia. Co więcej, zdaniem pluszowego niedźwiadka, nawet skrzynki na kwiaty, które posiada pani Bird, mają w sobie więcej uroku niż Zimowy Ogród Mikołaja. Kiedy zanosiło się na powrót całej ekipy z wycieczki, a Paddington pozostawał niepocieszony jej przebiegiem, przydarzyła się dziwna rzecz. W oddali pluszowy niedźwiadek dostrzegł latarnię morską. Nie świeciła, ale też nie było jeszcze ciemno. Paddington nie byłby jednak sobą, gdyby tego sam nie sprawdził. A jak sprawdził, to wkrótce rzeczywiście okazało się, że już nic nie działa. Nawet w takiej sytuacji Paddington potrafi się jednak doskonale odnaleźć: stał się rozpoznawalny w całej okolicy, a to z kolei otworzyło drzwi do wielu domów... na przykład do domu Świętego Mikołaja.  Miś Paddington przybył do stolicy Wielkiej Brytanii dziwnym trafem. O tajemniczych okolicznościach jego podróży z Peru niewiele wiadomo. Wiadomo natomiast, że nazywano go tam Pastuso, a języka angielskiego nauczyła małego niedźwiadka ciocia Lucy. Paddnington słynie na całym świecie ze swojego czerwonego kapelusza. Dostał go od wujka, gdy jeszcze mieszkał w Peru. Mały Niedźwiadek o wielkim sercu to również znany wielbiciel marmolady, dobrych manier i szalonych przygód. Jego dobrym przyjacielem pozostaje niezmiennie Pan Gruber. Antykwariusz, właściciel sklepu z antykami, a prywatnie miłośnik słodkich bułeczek, popijanych ciepłym kakao w towarzystwie Paddingtona. Wśród przyjaciół uroczego niedźwiadka nie jest tajemnicą, że miś Paddington obchodzi urodziny dwa razy w roku, zupełnie jak królowa Elżbieta II: 25 czerwca i 25 grudnia. Uroczystości imprezowe mają miejsce na stacji Paddington w Londynie.Opowiadania Michaela Bonda o misiu w czerwonym kapeluszu to klasyka literatury brytyjskiej w najlepszym wydaniu, dedykowana zarówno dzieciom, młodzieży, jak i dorosłym. Seria o Misiu Paddingtonie została w sumie przetłumaczone na ponad 30 języków. Bohater opowieści brytyjskiego autora od blisko 70 lat rozpala wyobraźnię dzieci na całym świecie. Swoim pogodnym, usposobieniem uczy, że gafy zdarzają się przecież najlepszym, a dobry humor to lekarstwo na każde wyzwanie. Zwłaszcza gdy ma się ukrytą kanapkę z marmoladą pod melonikiem. Tak na wszelki wypadek, gdyby pluszowy niedźwiadek zrobił się głodny. To tylko jedna z wielu tajemnic niesfornego misia, przyjaciela milionów dzieci na całym świecie.Michael Bond – autor literatury dziecięcej, szczególnie znany z serii dla najmłodszych czytelników o przygodach misia Paddingtona. Brytyjski pisarz pierwszą część przygód pluszowego niedźwiadka pod tytułem „Miś zwany Paddington”, wydał jeszcze w 1958 roku. Michael Bond napisał książkę w zaledwie 10 dni. Za swoje zasługi został uhonorowany Orderem Imperium Brytyjskiego.Przygody Paddingtona sprzedały się w ponad 35 milionach egzemplarzy na całym świecie. 

Szczegóły

Opinie

Książki autora

Podobne

Dla Ciebie

Książki z kategorii

Dostawa i płatność

Szczegóły

Cena: 29.16 zł
Okładka: Twarda
Ilość stron: 32
Rok wydania: 2022
Rozmiar: 240 × 245 mm
ID: 9788324076307
Wydawnictwo:

Dane producenta:

Znak , ul. Kościuszki 37, 30-105 Kraków, Polska ,[email protected] ,tel. 12 61 99 500

Inne książki tych autorów

Podobne produkty

Może Ci się spodobać

Inne książki z tej samej kategorii

Opinie użytkowników
5.0
2 oceny i 2 recenzje
Reviews Reward Icon

Napisz opinię o książce i wygraj nagrodę!

W każdym miesiącu wybieramy najlepsze opinie i nagradzamy recenzentów.

Dowiedz się więcej

Wartość nagród w tym miesiącu

880 zł

Dodana przez Renata w dniu 10.07.2024
ikona zweryfikowanego zakupu Opinia użytkownika sklepu

Święta Bożego narodzenia to mój ulubiony czas w roku. Mieszkam w Krakowie, tutejszy jarmark cieszy się wyjątkowego. Osobiście uważam, że równie zjawiskowy jest ten we Wrocławiu, niemniej cieszę się, że każdego roku mogę obserwować iluminacje na plantach wokół starego miasta. Idąc dalej ulicą Szewską z kierunki popularnej Bagateli, trafimy na sam środek Rynku Głównego. Nad całym placem unosi się zapach grzanego wina i świątecznych życzeń, jakie często składają sobie nawet przypadkowi przechodzie. Czas magii, w którym zapominamy o podziałach i kłótniach. Jednym z elementów moich corocznych świat jest rytuał czytania książki „Paddington i świąteczna niespodzianka”. Tytułowy bohater został mi przed laty podarowany przez mamę, gdy byłam w szpitalu, a po opuszczeniu jego murów stał się moim przyjacielem. Pamiętam, jak kiedyś koleżanka wpadła do mnie w podstawówce. Zapytała, czy to aby niedziecinne czytać bajki w wieku 12 lat? Wtedy rzeczywiście czułyśmy się prawie dorosłe, miałam swój pierwszy telefon i pierwsze tajemnice. Wcale jednak nie zamierzałam się kryć z moją sympatią do bohatera opowiadań Michaela Bonda. Zawsze czuje dyskomfort, kiedy ktoś przedstawia Paddingtona jako bohatera bajek. Wymiar pociesznego niedźwiadka w charakterystycznym, czerwonym meloniku ma zasięg globalny. Zdarzyło się, że nawet królowa Elżbieta II przyjęła Paddingtona na audiencje. Każdy fan pluszowego niedźwiadka widział ten przeuroczy, dwuminutowy filmik. Dwie ikony Imperium Brytyjskiego przy jednym stole, zastawionym parą filiżanek z herbatą, a za oknem z głośników znany kawałek zespołu Queen – We Will Rock You. Takie rzeczy tylko z Paddingtonem, który jest postacią kojarzoną na całym świecie przede wszystkim za sprawą swojego wysublimowanego poczucia humoru. Będąc jeszcze młodą dziewczyną, miałam poczucie, że ludzie zbyt często biorą życie na poważnie, obrażają się z byle powodu. Jeśli podobnie jak ja, marzyliście o przyjacielu, któremu możecie powiedzieć wszystko, co myliście, to wybór książek z  pluszowym niedźwiadkiem należy ocenić jako doskonały. Paddington bywa nieporadny, czasami, choć się stara, to mu nie wychodzi, jednak z każdej katastrofy wynosi naukę, każdą kwituje również uśmiechem. Idealny przyjaciel na drogę, jaką dla nas wszystkich stanowi życie. Dlatego, mimo że stuknie mi w styczniu ćwierćwiecze, nie zamierzam ukrywać się z faktem, że lubię sięgnąć po książki Michaela Bonda wieczorami. Zwłaszcza gdy są to zimowe, ciemne wieczory.  

Mój pobyt w szpitalu przypadł na grudzień, mama jakiś czas później wyznała, że szukała książki w klimacie wesołym, świątecznym. Pani w sklepie poleciła jej publikacje Michaela Bonda pod tytułem „Paddington i świąteczna niespodzianka”. Odniosłam wrażenie, że żadna z nich nie wiedziała do końca, co niosą ze sobą przygody pluszowego niedźwiadka. Inaczej mówiąc, w momencie otwierania książki nic o niej nie wiedziałam. Tytuł „Paddington i świąteczna niespodzianka”. Wydał mi się miły i przyjemny w brzmieniu. Moje zdanie podzielała również koleżanka, z która w tamtym czasie leżałam w szpitalu. Wkrótce czytałyśmy sobie po cichu nawzajem książki i jakoś tak się złożyło, że coraz częściej były to opowiadania Michaela Bonda. Dużo śmiechu mieliśmy podczas czytania perypetii Paddingtona w Zimowej Krainy Cudów. Po książkę sięgnęłam i tego roku, a ponieważ w dużym stopniu znam ją na pamięć, postanowiłam wyrzucić z siebie emocje, jakie mi towarzysza przy okazji czytania książek Michaela Bonda. Jest to dla mnie forma autoterapii nad herbatą, a dla was okazja, aby dowiedzieć się więcej o przygodach pociesznego niedźwiadka w charakterystycznym, czerwonym meloniku na głowie!  

Niezwykle były losy Paddingtona od samego początku. Nie mam tu na myśli spotkania z Państwem Brown na stacji kolejowej, ale jeszcze, nazwijmy to, „okres prenatalny”. Zanim świat usłyszał o Paddingtonie, nasz bohater przez dwa lata czekał w głowie Michaela Bonda na literackie poczęcie. W innych opowieściach w podobnych sytuacjach wykluwało się Żółte Kaczątko albo Calineczka, czyli postacie mniej lub bardziej spersonifikowane. Jak w tej sytuacji nazwać Paddingtona? Trochę to taka pluszowa maskotka. Nieproporcjonalny, mało poważny z wyglądu, a do tego z trudną do ukrycia nadwagą. To ostatnie akurat znajduje uzasadnienie w opowieściach Michaela Bonda, ponieważ tytułowy bohater ciągle coś je. To znaczy głównie je marmoladę, choć nie wzgardzi również ciepłymi bułeczkami z równie ciepłym kakao. Teraz sobie wyobraźcie skale wyrzeczeń, skoro Padidngton ze wspomnianych bułeczek rezygnował, aby odłożyć kasę na bilety do Zimowej Krainy Cudów. Treść, jaka serwuje nam brytyjski pisarz to opowieść fantasy, osadzona jednak w prawdziwym, realnym świecie. Paddington zachowuje się w tym świecie jak gość, bez względu na to, jak długo mieszka w Londynie. Wszystko go ciekawi, wszystkiego chce dotknąć i spróbować. Nie przepuści żadnej okazji, aby wyjść ze swojej strefy komfortu. Jeśli ktoś na co dzień próbuje, to tym bardziej doceni zachowanie Paddingtona. Pluszowy niedźwiadek raz po raz odczuwa jakiś zawód, nie zraza się jednak i po chwili znów jest gotowy do działania. Co konkretnie robi Paddington w opowiadaniach Michaela Bonda? Jak by to powiedziała moja mama: „rozrabia”. Pakuje się ciągle w jakieś kłopoty, tarapaty, rzadko przewiduje konsekwencje swoich działań. W zasadzie zdarza się to tylko podczas podejmowania przez głównego bohatera działań zapobiegawczych, kiedy kryje pod melonikiem kanapkę z marmoladą. „Tak na wszelki wypadek”. Podobnie kończy się historia przedstawiona w książce „Paddington i świąteczna niespodzianka”. Jak już wspomniałam, pluszowy niedźwiadek o cudownym sercu, okładał swoje zarobione Pieniążki na bilety do Zimowej Krainy Cudów. Liczył tam na spotkanie Świętego Mikołaja, ale nic z tego! Państwo Brown oraz ich dobroczyńca nie zostali wpuszczeni. Pojawia się jednak kolejna szansa na niezwykłą przygodę. Jedną z atrakcji niezwykłego celu podróży bohaterów książki „Paddington i świąteczna niespodzianka”, jest możliwość zwiedzania Zimowej Krainy Cudów specjalnymi wagonikami. Była to okazja, aby z bliska zobaczyć najpiękniejsze miejsca w baśniowym świecie. I tu niespodzianka, bo żadne z odwiedzonych miejsc nie ucieszyło Paddingtona. Cala historia najpewniej skończyłaby się smutnym finałem, ale wyobraźnia Michaela Bonda na takowe nie pozwala. Paddington dostrzegł w oddali latarnię morską, która jego zdaniem wymagała naprawy. Dlaczego naprawy? Michael Bond korzysta ze swojego ulubionego motywu. Padidngton pomaga nawet tam, gdzie pomoc wcale nie jest oczekiwana. Pluszowy niedźwiadek narobi wokół siebie niemałego rabanu, dzięki temu jednak jego zdjęcie znajdzie się w gazecie. Jeśli myliście, że to koniec, to nieprawda! Więcej nie powiem, żeby nie psuć wam zabawy ?.  

Opowiadania Michaela Bonda są doskonałym dowodem na nieprawdziwość twierdzenia, że „kiedyś to było”. Nastała pewna moda na powtarzanie wspomnianego wyżej truizmu, być może wyraża ona nostalgię za czasami minionymi. Za światem bez komórek, które miały nam dać wolność, a ostatecznie stały się władcami naszego czasu. Tym bardziej należy docenić fakt, że Paddington wywołuje uśmiech na twarzach dzieci niezmiennie od 70 lat. Przez ten czas różne misie cieszyły się popularnością, ale król wydaje się jeden. Michael Bond napisał opowieść ponadczasowa, promująca uniwersalne wartości wpisane w naturę człowieka. Życzliwość, dobroć, otwartość, potrzebę pomocy innym. Bezinteresowną, lecz nie liczyć marmolady, jaka pani Bird, gosposia domu, ciągle serwuje naszemu bohaterowi. Zabawnie wygląda świat, w którym dorośli zapomnieli, że kiedyś byli dzieci. Pan Gruber, sąsiad państwa Brown to miłośnik bułeczek, zawodów antykwariusz, człowiek szalenie uprzejmy, ale nieskory do fantazjowania. Mocno stąpający po ziemi na swój sposób. Na każdy sposób można określić w tym zakresie Pana Cyrry’ego, który jest niesłychanym zrzędom, ciągle marudzi i nigdy nie przejawia sympatycznych odruchów. Wiecie, to ten typ, co to idzie ulicą i woli udawać, że was nie widzi, niż się uśmiechnąć i powiedzieć „dzień dobry”. A jak pierwsi zagadacie, to odpowie chrząknięciem pod nosem, jak świnie mojej babci. To właśnie ten typ, ale Paddington umiejętnie sobie radzi z takimi osobnikami. Pan Curry ciągle stara się wykorzystać dobre serce Paddingtona, ten jednak radzi sobie z kolejnymi wyzwaniami i na końcu zwycięża w tej nieoczywistej rywalizacji. Oczywiście sam Paddington o niczym nie wie, on tylko jest.... sobą. A to oznacza dwie rzeczy: kłopoty i marmoladę.  

Mam sentyment do książki „Paddington i świąteczna niespodzianka”. Może znacie kogoś, kto opowiadań dla najmłodszych nie czyta. Może nie czyta, bo nie lubi, a może nie wie, że lubi, bo nigdy nie miał okazji spróbować. Święta to dobry czas, aby magiczne historie opisane w książce Michaela Bonda podarować szczególnie dzieciom, które już miały okazję spotkać pluszowego niedźwiadka. Uśmiech na twarzy malucha gwarantowany! Choć jak wspomniałaś wyżej, zdecydowanie uważam, że i starsi czytelnicy znajdą w książkach brytyjskiego autora pocieszenie w zimowe, ciemne wieczory ?.  

Dodana przez Ania w dniu 10.07.2024
ikona zweryfikowanego zakupu Opinia użytkownika sklepu

Szukałam dziś prezentów dla córki w postaci książek, trafiłam na publikacje Michaela Bonda pod tytułem „Paddington i świąteczna niespodzianka”. Książkę mamy już od roku w domu, córka dostała ja przy okazji świat. Zaczęło się niewinnie i trochę na przekór literaturze, ponieważ od filmu z Paddingtonem w roli głównej. Obejrzeliśmy w gronie rodzinnych animowaną wersję przygód pociesznego niedźwiadka, a wkrótce córka przeczytała pierwszą książkę Michaela Bonda. Byłam ciekawa, czy zainteresowanie literatura utrzyma się u mojej pociechy, czy też zniknie z czasem pod wpływem miliona innych bodźców. W tym roku przerabialiśmy już lekcje śpiewu, karate, wspinaczkę na ściance i rumbę dla dzieci. Córka jest dziewczynką o nieograniczonych pokładach energii, wieczorem lubi jednak położyć się w łóżku z książkami Michaela Bonda. Jak twierdzi, uczy się w ten sposób topografii Londynu. Mnie się wydaje, że znalazła w pluszowym niedźwiadku dobrego przyjaciela i lubi styl, w jakim Michael Bond opisuje jego przygody. Styl pełen dobrego humoru i barwnych katastrof, które jednak zawsze mają szczęśliwy finał. Prawie jak w życiu. A „prawie” jak głosiło hasło znanej reklamy, robi różnice.  

Czytałam książki Michaela Bonda w przeszłości, później jednak miałam czas buntu i uciekania z domu przez okno. Wierze, że moja córka nigdy nie przeczyta tej recenzji i nie pójdzie w moje ślady. Dzieciństwo upłynęło mi jednak pod znakiem przygód pluszowego niedźwiadka. Dosłownie, ponieważ kolejne książki Michaela Bonda były częstym tematem moich rozmów z koleżankami. Mieliśmy taką „literacką trójkę” w klasie, inne dzieci raczej niechętnie czytały lektury. To znaczy i moje koleżanki i ja też nie miałyśmy przyjemności w czytaniu „Zemsty”. To jednak wynikał głównie z faktu, że humor prezentowany przez Aleksandra Fredro nijak miał się do tłumaczeń opowiadań Michaela Bonda. Rozumiem, że jakieś patriotyczne pobudki kierują ludzki decyzyjnymi w tym zakresie, ktoś jednak winien wziąć pod rozwagę, że to w okresie dziecięcym kształtuje się nasze zainteresowanie literaturą. Albo jej brak w dorosłym życiu. Dwa dni temu czytałam badania według których, 38% Polaków przeczytało książkę w mijającym roku. 30% wyznało bez cienia zażenowania, jak mniemam, że w swoim domu nie mają żadnej książki, lub mają w formie podręczników szkolnych. To zawstydzające statystyki. Coś mi mówi, że dużą grupa z tych, którzy w ogóle nie czytają, w przeszłości wyłożyła się na opisach przyrody Elizy Orzeszkowej w „Nad Niemnem”. Wróćmy jednak do Paddingtona. Możliwość czytania książek Michaela Bonda przedłużyła mi dzieciństwo i wyrobiła we mnie nawyk czytania. Przez cale swoje życie z mniejszą lub większą częstotliwością sięgałam po książki i robię to nawet, teraz gdy mam córkę i milion obowiązków na głowie. Dzieci w ogromnym stopniu uczą się poprzez naśladowanie dorosłych, trudno je zarazić miłością do czytania, jeśli samemu wybiera się ciągle telewizor. Mamy w domu małe rytuały, a jednym z nich jest wspólne czytanie w salonie, choć nie zawsze na to czas pozwala. Ilekroć widzę jednak córkę z książkami Michaela Bonda, widzę trochę siebie z przeszłości. Pamiętam, ile razy sięgałam po książki brytyjskiego pisarza, kiedy akurat coś mi nie szlo i byłam zła, sfrustrowana i mocno niepocieszona. Pocieszenie przychodziło szybko, ponieważ Michael Bond oferuje swoim czytelnikom podróż po krainie uśmiechu. Spróbujcie nie uśmiechnąć się po pierwszym opowiadaniu książki „Paddington i świąteczna niespodzianka”. Wyzwaniem okaże się nie uśmiechnąć już po pierwszej stronie!  

Dla tych z was, którzy niewiele wiedzą o pluszowym niedźwiadku, trzeba wyjaśnić kilka rzeczy. Nie jest tak, że Paddington pojawił się znikąd. Pojawił się w Londynie, ponieważ przywędrował  Peru. Konkretnie z mrocznych zakątków Peru. Jak mrocznych, tego do końca nie wiadomo, ale ciężko sobie wyobrazić, żeby akurat pluszowy niedźwiadek stal w przeszłości na czele kartelu narkotykowego. Wybaczcie niepoprawne politycznie skojarzenie, ale nie bardzo wiem, co jeszcze można robić w państwach Ameryki Południowej. Za dużo książek na temat Pablo Escobara. Jak wspominałam, Paddington pojawił się w Londynie, choć osobliwe były okoliczności jego pierwszego spotkania z nową rodziną. Państwo Brown wcale nie planowali przysposabiać pluszowego niedźwiadka z pustym słoikiem marmolady, jednak jako dobrzy ludzie nie mogli odmówić mu gościny. Zwłaszcza ze Paddington w chwili spotkania trzymał białą karteczkę, której treścią ktoś prosił o opiekę nad bohaterem opowiadań Michaela Bonda. Pluszowy niedźwiadek szybko zadomowił się w nowym otoczeniu, już w pierwszej książce tej serii pod tytułem „Miś zwany z Paddingtonem”, możemy przeczytać o wyczynach remontowych głównego bohatera. Tama i klej to w rekach dorosłego sposób na odnowienie swojego mieszkania, jednak Paddington znalazł w tym okazje do znakomitej zabawy. Wszystko okrutnie przeciągnęło się w czasie, ale jednocześnie stwarzało okazję do szerokiego uśmiechu. Później było już tylko lepiej, czyli... gorzej. Paddington raz po raz wpada w jakieś tarapaty, nie ustaje jednak w swoich probach zmieniania świata na lepsze. Trudno bowiem inaczej oceniać działania podejmowane przez głównego bohatera. Można nawet odnieść wrażenie, że im bardziej się stara, tym częściej mu nie wychodzi. Może to wrodzona cierpliwość, a może pozytywny stosunek do życia, ale pluszowy niedźwiadek nic sobie nie robi z kolejnych niepowodzeń. Wstaje rano i myśli tylko co by tu zjeść, gdzie pójść i kogo poznać. W książkach Michaela Bonda mam okazje przeczytać o perypetiach Paddingtona w kinie, operze, muzeum, a nawet w najsłynniejszej londyńskiej restauracji. Jak możecie się domyślić, Paddington w pierwszej kolejności nie zapyta o wyszukane dania, takie jak kawior czy polędwiczki w sosie myśliwskim, ale od razu wyrazi nadzieje, że nie brakuje obsłudze słodkiej marmolady. Szkoda, że nie wdzieliście ich min! To znaczy, ja też nie widziałam, ilustracje Peggy Fortnum są czarno-białe, oszczędne w swojej formie, rzekłabym wręcz „minimalistyczne”. Nie ma jednak co posądzać brytyjską artystkę za brak czasu poświęconego ilustracjom w książkach Michaela Bonda. Wydaje się, że taki był dokładnie zamysł. Książki z Paddingtonem to przede wszystkim fascynująca treść, „reszta stanowi didaskalia”, jak mawiała moja świętej pamięci polonistka. Młode pokolenie wydaje się mieć w tym zakresie nieco inne zdanie. Świat nie znosi próżni i dostępne są na rynku wydania kolorowo i bogato ilustrowane. Dla każdego coś miłego, choć cieszy mnie niezwykle, że córka jest fanką klasycznego wydania.  

Słow kilka na koniec o powodzie mojej recenzji, czyli książce „Paddington i świąteczna niespodzianka”. Może się domyślacie, a może nie, ale tytułowy bohater książek Michaela Bonda zabrał swoją rodzinkę na spotkanie z prawdziwym Świętym Mikołajem. Cały Paddington. Miliony rodziców na całym świecie podrzucają nocą prezenty dla swoich dzieci (mam nadzieje, że nie czytają tego dzieci), a Paddington ma gest i zabrał swoją rodzinę w podróż na koniec świata. Gdzie dokładnie, to nie wiadomo, Michael Bond nam tego nie zdradził. Wiadomo jednak, że wokół domu Świętego Mikołaja znajdują się tereny Zimowej Krainy Cudów. Takie miejsce jak możemy się domyślać, kryje nie jedną atrakcję, a największa z nich okazuje się możliwość podróżowania wagonikami po krainie śniegu. Paddington i spółka odwiedza m.in. Zimowy Ogród Mikołaja, a nawet ozdobi swoją fotografią wydanie lokalnej gazety, po mocno niefortunnej próbie naprawienia latarni morskiej. Jak widać, dzieje się w zimowym opowiadaniu Michaela Bonda, a magiczny klimat tej opowieści czuć już od pierwszych stron książki „Paddington i świąteczna niespodzianka”. 

Podobno świat dzieli się na tych, którzy znają Paddingtona i na tych, którzy nie mieli okazji go poznać. Jeśli należycie do drugiej grupy i moja recenzja was nie przekonała, że warto sięgnąć po książki Michaela Bonda, to pozostaje wam tylko zjeść barszczu świątecznego i iść spać. A kto lubi przygody, ten za mną, ruszamy w świat pluszowych niedźwiadków. Idę poczytać książkę „Paddington i świąteczna niespodzianka”.  

Napisz opinię i wygraj nagrodę!
Twoja ocena to:
wybierz ocenę 0
Treść musi mieć więcej niż 50 i mniej niż 20000 znaków

Dodaj swoją opinię

Zaloguj się na swoje konto, aby mieć możliwość dodawania opinii.

Czy chcesz zostawić tylko ocenę?

Dodanie samej oceny o książce nie jest brane pod uwagę podczas losowania nagród. By mieć szansę na otrzymanie nagrody musisz napisać opinię o książce.

Już oceniłeś/zrecenzowałeś te książkę w przeszłości.

Możliwe jest dodanie tylko jednej recenzji do każdej z książek.

Sposoby dostawy

Odbiór w punkcie (6)

13,99 zł

Darmowa dostawa od 190 zł

ORLEN Paczka

12,99 zł

Darmowa dostawa od 190 zł

Dostawa na adres (7)

GLS U Ciebie - Kurier

14,99 zł

Darmowa dostawa od 190 zł

Kurier DPD

14,99 zł

Darmowa dostawa od 190 zł

Sposoby płatności

Płatność z góry

Przedpłata

platnosc

Zwykły przelew info