Stan książek
Nasze książki są dokładnie sprawdzone i jasno określamy stan każdej z nich.
Nowa
Książka nowa.
Używany - jak nowa
Niezauważalne lub prawie niezauważalne ślady używania. Książkę ciężko odróżnić od nowej pozycji.
Używany - dobry
Normalne ślady używania wynikające z kartkowania podczas czytania, brak większych uszkodzeń lub zagięć.
Używany - widoczne ślady użytkowania
zagięte rogi, przyniszczona okładka, książka posiada wszystkie strony.
Ostatni proces. Niemieckie rozliczenia z nazistowską przeszłością
Masz tę lub inne książki?
Sprzedaj je u nas
Był zwykłym młodym człowiekiem, zbyt słabym, by walczyć na froncie, dlatego trafił do KL Stutthof, jako członek załogi obozu. Jego przynależność do nazistowskiej partii nie została potwierdzona, a on sam utrzymywał, że pełnił jedynie rolę wartownika, nie zdając sobie sprawy z tego, co działo się za murami krematoriów. Twierdził również, że próbował pomagać więźniom. Czy jednak sama obecność w obozie nie sprawia, że ponosił odpowiedzialność za jego działania? Przez lata sądy w Niemczech orzekały, że nie. Republika Federalna Niemiec skazała około 6700 byłych nazistów, zwykle na krótkie wyroki bądź grzywny. W wielu przypadkach argumentowano, że prawdziwi winowajcy, czyli liderzy III Rzeszy, już nie żyli i nie mogli stanąć przed wymiarem sprawiedliwości. Resztę tłumaczono ich działaniem pod przymusem rozkazów. Jeden z profesorów prawa celnie zauważył: „Jeden przestępca i sześćdziesiąt milionów pomocników”. W swoim reportażu sądowym Tobias Buck analizuje, jak niemieckie społeczeństwo zaczęło zmieniać podejście do kwestii odpowiedzialności jednostkowej za zbrodnie. Buck opisuje procesy, w których po raz pierwszy rozpatrywano osobistą winę oskarżonych, oraz jak Niemcy przez siedem dekad stopniowo uczyły się przyjmować odpowiedzialność za swoje działania. W swojej książce "Ostatni proces" Philip Gourevitch ujawnia, jak przez lata niemieckie sądy unikały ścigania tysięcy zbrodniarzy wojennych, aż pozostało jedynie kilku strażników o niskim stopniu, którzy mogli zostać osądzeni.
Wybierz stan zużycia:
WIĘCEJ O SKALI
Był zwykłym młodym człowiekiem, zbyt słabym, by walczyć na froncie, dlatego trafił do KL Stutthof, jako członek załogi obozu. Jego przynależność do nazistowskiej partii nie została potwierdzona, a on sam utrzymywał, że pełnił jedynie rolę wartownika, nie zdając sobie sprawy z tego, co działo się za murami krematoriów. Twierdził również, że próbował pomagać więźniom. Czy jednak sama obecność w obozie nie sprawia, że ponosił odpowiedzialność za jego działania? Przez lata sądy w Niemczech orzekały, że nie. Republika Federalna Niemiec skazała około 6700 byłych nazistów, zwykle na krótkie wyroki bądź grzywny. W wielu przypadkach argumentowano, że prawdziwi winowajcy, czyli liderzy III Rzeszy, już nie żyli i nie mogli stanąć przed wymiarem sprawiedliwości. Resztę tłumaczono ich działaniem pod przymusem rozkazów. Jeden z profesorów prawa celnie zauważył: „Jeden przestępca i sześćdziesiąt milionów pomocników”. W swoim reportażu sądowym Tobias Buck analizuje, jak niemieckie społeczeństwo zaczęło zmieniać podejście do kwestii odpowiedzialności jednostkowej za zbrodnie. Buck opisuje procesy, w których po raz pierwszy rozpatrywano osobistą winę oskarżonych, oraz jak Niemcy przez siedem dekad stopniowo uczyły się przyjmować odpowiedzialność za swoje działania. W swojej książce "Ostatni proces" Philip Gourevitch ujawnia, jak przez lata niemieckie sądy unikały ścigania tysięcy zbrodniarzy wojennych, aż pozostało jedynie kilku strażników o niskim stopniu, którzy mogli zostać osądzeni.
