Stan książek
Nasze książki są dokładnie sprawdzone i jasno określamy stan każdej z nich.
Nowa
Książka nowa.
Używany - jak nowa
Niezauważalne lub prawie niezauważalne ślady używania. Książkę ciężko odróżnić od nowej pozycji.
Używany - dobry
Normalne ślady używania wynikające z kartkowania podczas czytania, brak większych uszkodzeń lub zagięć.
Używany - widoczne ślady użytkowania
zagięte rogi, przyniszczona okładka, książka posiada wszystkie strony.
Mroczne tajemnice Wrocławia. Zbrodnie, które wstrząsnęły miastem
Masz tę lub inne książki?
Sprzedaj je u nas
We Wrocławiu, mieście pełnym zabytków i kultury, wydarzyło się dwanaście zbrodni, które wciąż budzą niepokój i intrygę. Te brutalne i zagadkowe morderstwa, zarówno dzieci, jak i dorosłych, nigdy nie były dziełem przypadku. Zawsze stali za nimi ludzie zdolni do zadania ciosu nożem czy naciśnięcia spustu, co w mgnieniu oka kończyło czyjeś życie. Inessa Demarczyk i Aneta Ormańczyk postanowiły zgłębić te historie, śledząc tropy świadków oraz analizując materiały śledcze i prasowe. Szukały prawdy pośród nieraz sprzecznych relacji i niejasnych przesłanek. Książka przedstawiająca te zbrodnie z Dolnego Śląska to prawdziwy majstersztyk analizy i dociekliwości, unikający plotek i skupiający się na twardych faktach. Jako ktoś, kto osobiście badał niektóre z tych spraw, mogę przyznać, że autorki zaskoczyły mnie swoją skrupulatnością, ujawniając fakty, których sam nie odkryłem.Inessa Demarczyk, pisarka i podróżniczka, z pasją dąży do odkrywania tajemnic, łącząc tradycyjne techniki badań z nowoczesnymi formami przekazu. Jej matka, Aneta Ormańczyk, również jest wielbicielką podróży, ale preferuje samotne wędrówki, które inspirują ją do odkrywania historycznych skarbów. Ich wspólne dzieło, “Mroczne tajemnice Dolnego Śląska”, rzuca światło na przypadki, które wielokrotnie utknęły w martwym punkcie w latach powojennych. Jednym z takich przypadków była seria morderstw, która ucichła po strzałach pod oknem Józefa W. w 1957 roku. Milicji brakowało wtedy środków i możliwości, by rozwiązać te zagadki.Przełom nadszedł przypadkiem w letnią noc 1958 roku, gdy dwaj milicjanci, sierżanci Nowak i Juras, zauważyli podejrzanego mężczyznę na ulicy. Choć na początku chciał uciec, potem zdecydował się pójść dalej jak gdyby nigdy nic. Lecz ten moment zawahania pozwolił wyostrzyć czujność funkcjonariuszy. Można tylko spekulować, co by się stało, gdyby nie zwrócili na niego uwagi. To wydarzenie było jednym z kluczowych momentów w rozwikłaniu tej kryminalnej zagadki, pokazując, jak cienka może być granica pomiędzy sukcesem a niepowodzeniem w śledztwie.
Wybierz stan zużycia:
WIĘCEJ O SKALI
We Wrocławiu, mieście pełnym zabytków i kultury, wydarzyło się dwanaście zbrodni, które wciąż budzą niepokój i intrygę. Te brutalne i zagadkowe morderstwa, zarówno dzieci, jak i dorosłych, nigdy nie były dziełem przypadku. Zawsze stali za nimi ludzie zdolni do zadania ciosu nożem czy naciśnięcia spustu, co w mgnieniu oka kończyło czyjeś życie. Inessa Demarczyk i Aneta Ormańczyk postanowiły zgłębić te historie, śledząc tropy świadków oraz analizując materiały śledcze i prasowe. Szukały prawdy pośród nieraz sprzecznych relacji i niejasnych przesłanek. Książka przedstawiająca te zbrodnie z Dolnego Śląska to prawdziwy majstersztyk analizy i dociekliwości, unikający plotek i skupiający się na twardych faktach. Jako ktoś, kto osobiście badał niektóre z tych spraw, mogę przyznać, że autorki zaskoczyły mnie swoją skrupulatnością, ujawniając fakty, których sam nie odkryłem.Inessa Demarczyk, pisarka i podróżniczka, z pasją dąży do odkrywania tajemnic, łącząc tradycyjne techniki badań z nowoczesnymi formami przekazu. Jej matka, Aneta Ormańczyk, również jest wielbicielką podróży, ale preferuje samotne wędrówki, które inspirują ją do odkrywania historycznych skarbów. Ich wspólne dzieło, “Mroczne tajemnice Dolnego Śląska”, rzuca światło na przypadki, które wielokrotnie utknęły w martwym punkcie w latach powojennych. Jednym z takich przypadków była seria morderstw, która ucichła po strzałach pod oknem Józefa W. w 1957 roku. Milicji brakowało wtedy środków i możliwości, by rozwiązać te zagadki.Przełom nadszedł przypadkiem w letnią noc 1958 roku, gdy dwaj milicjanci, sierżanci Nowak i Juras, zauważyli podejrzanego mężczyznę na ulicy. Choć na początku chciał uciec, potem zdecydował się pójść dalej jak gdyby nigdy nic. Lecz ten moment zawahania pozwolił wyostrzyć czujność funkcjonariuszy. Można tylko spekulować, co by się stało, gdyby nie zwrócili na niego uwagi. To wydarzenie było jednym z kluczowych momentów w rozwikłaniu tej kryminalnej zagadki, pokazując, jak cienka może być granica pomiędzy sukcesem a niepowodzeniem w śledztwie.
