Stan książek
Nasze książki są dokładnie sprawdzone i jasno określamy stan każdej z nich.
Nowa
Książka nowa.
Używany - jak nowa
Niezauważalne lub prawie niezauważalne ślady używania. Książkę ciężko odróżnić od nowej pozycji.
Używany - dobry
Normalne ślady używania wynikające z kartkowania podczas czytania, brak większych uszkodzeń lub zagięć.
Używany - widoczne ślady użytkowania
zagięte rogi, przyniszczona okładka, książka posiada wszystkie strony.
Karnawał po amerykańsku
Masz tę lub inne książki?
Sprzedaj je u nas
Amerykańskie placówki dyplomatyczne w Polsce w latach 1980-1981 działały na zasadzie sprzężenia zwrotnego z polityką Stanów Zjednoczonych wobec PRL. Ambasada, wraz z konsulatami, wprowadzała w życie polityczne wytyczne ustalane na szczeblu Departamentu Stanu, CIA, Białego Domu i innych związanych instytucji. Równocześnie sama miała wpływ na ich formułowanie, dostarczając władzom w Waszyngtonie szczegółowe raporty, analizy i szyfrogramy przygotowywane przez różne komórki ambasady, począwszy od ambasadora, poprzez oficjalne działy, aż po rezydentów wywiadu.W dynamicznym czasie "karnawału Solidarności" uwaga amerykańskich dyplomatów była skupiona na bardzo różnorodnych kwestiach. Interesowali się zarówno walkami o władzę w strukturach partyjnych na różnych poziomach, jak i nastrojami w poszczególnych grupach społecznych, takich jak intelektualiści, dziennikarze, robotnicy czy rolnicy. Analizowali artykuły prasowe, audycje telewizyjne i radiowe, monitorowali sytuację w Kościele oraz działania rozmaitych grup opozycyjnych. W ich polu zainteresowania pozostawały także tak szczegółowe informacje, jak natężenie ruchu na drogach i lotniskach, ceny benzyny, kolejki pod sklepami, a nawet symbole, jak gęstość wąsów Lecha Wałęsy. Dyplomaci przyjmowali wszystkożerną postawę bez uprzedzeń, wierząc, że różnorodność źródeł informacji zwiększała szansę na precyzyjne analizy i prognozy przyszłych wydarzeń.
Wybierz stan zużycia:
WIĘCEJ O SKALI
Amerykańskie placówki dyplomatyczne w Polsce w latach 1980-1981 działały na zasadzie sprzężenia zwrotnego z polityką Stanów Zjednoczonych wobec PRL. Ambasada, wraz z konsulatami, wprowadzała w życie polityczne wytyczne ustalane na szczeblu Departamentu Stanu, CIA, Białego Domu i innych związanych instytucji. Równocześnie sama miała wpływ na ich formułowanie, dostarczając władzom w Waszyngtonie szczegółowe raporty, analizy i szyfrogramy przygotowywane przez różne komórki ambasady, począwszy od ambasadora, poprzez oficjalne działy, aż po rezydentów wywiadu.W dynamicznym czasie "karnawału Solidarności" uwaga amerykańskich dyplomatów była skupiona na bardzo różnorodnych kwestiach. Interesowali się zarówno walkami o władzę w strukturach partyjnych na różnych poziomach, jak i nastrojami w poszczególnych grupach społecznych, takich jak intelektualiści, dziennikarze, robotnicy czy rolnicy. Analizowali artykuły prasowe, audycje telewizyjne i radiowe, monitorowali sytuację w Kościele oraz działania rozmaitych grup opozycyjnych. W ich polu zainteresowania pozostawały także tak szczegółowe informacje, jak natężenie ruchu na drogach i lotniskach, ceny benzyny, kolejki pod sklepami, a nawet symbole, jak gęstość wąsów Lecha Wałęsy. Dyplomaci przyjmowali wszystkożerną postawę bez uprzedzeń, wierząc, że różnorodność źródeł informacji zwiększała szansę na precyzyjne analizy i prognozy przyszłych wydarzeń.
