Stan książek
Nasze książki są dokładnie sprawdzone i jasno określamy stan każdej z nich.
Nowa
Książka nowa.
Używany - jak nowa
Niezauważalne lub prawie niezauważalne ślady używania. Książkę ciężko odróżnić od nowej pozycji.
Używany - dobry
Normalne ślady używania wynikające z kartkowania podczas czytania, brak większych uszkodzeń lub zagięć.
Używany - widoczne ślady użytkowania
zagięte rogi, przyniszczona okładka, książka posiada wszystkie strony.
Figle diablika błot pińskich ze wspomnień marynarza
Masz tę lub inne książki?
Sprzedaj je u nas
Zdobycie Horodyszcza nie przebiegło tak gładko, jak się początkowo wydawało. Generał Listowski, który dowodził oddziałem podlaskim, miał poważne wątpliwości co do zdolności bojowych naszych drewnianych łodzi motorowych. Na wszelkie wojskowe propozycje odpowiadał sceptycznie, twierdząc: „Te małe łódki są bezużyteczne – zostaną tylko podziurawione, a wy się potopicie, co jest pozbawione sensu."Jednocześnie nasi marynarze byli już zmęczeni ciągłą służbą transportową. Każdego dnia motorówki powoli poruszały się wzdłuż rzeki Strumień, holując za sobą berlinki z wojennymi zaopatrzeniami kierowanymi do Lemieszewicz. Tam ładunek był przeładowywany na łodzie lub wozy i przewożony do oddziałów operujących na południowym froncie poleskim. Przez cały ten czas widok Horodyszcza pozostawał niezmiennie przed naszymi oczami. Daleko na lewo, za falującym morzem traw oczeretów i tataraków, wśród migoczących tafli małych jeziorek i sieci strumieni, wznosiło się gęsto zalesione wzgórze, nad którym dominował złocisty krzyż na wieży kościelnej.
Wybierz stan zużycia:
WIĘCEJ O SKALI
Zdobycie Horodyszcza nie przebiegło tak gładko, jak się początkowo wydawało. Generał Listowski, który dowodził oddziałem podlaskim, miał poważne wątpliwości co do zdolności bojowych naszych drewnianych łodzi motorowych. Na wszelkie wojskowe propozycje odpowiadał sceptycznie, twierdząc: „Te małe łódki są bezużyteczne – zostaną tylko podziurawione, a wy się potopicie, co jest pozbawione sensu."Jednocześnie nasi marynarze byli już zmęczeni ciągłą służbą transportową. Każdego dnia motorówki powoli poruszały się wzdłuż rzeki Strumień, holując za sobą berlinki z wojennymi zaopatrzeniami kierowanymi do Lemieszewicz. Tam ładunek był przeładowywany na łodzie lub wozy i przewożony do oddziałów operujących na południowym froncie poleskim. Przez cały ten czas widok Horodyszcza pozostawał niezmiennie przed naszymi oczami. Daleko na lewo, za falującym morzem traw oczeretów i tataraków, wśród migoczących tafli małych jeziorek i sieci strumieni, wznosiło się gęsto zalesione wzgórze, nad którym dominował złocisty krzyż na wieży kościelnej.
