Stan książek
Nasze książki są dokładnie sprawdzone i jasno określamy stan każdej z nich.
Nowa
Książka nowa.
Używany - jak nowa
Niezauważalne lub prawie niezauważalne ślady używania. Książkę ciężko odróżnić od nowej pozycji.
Używany - dobry
Normalne ślady używania wynikające z kartkowania podczas czytania, brak większych uszkodzeń lub zagięć.
Używany - widoczne ślady użytkowania
zagięte rogi, przyniszczona okładka, książka posiada wszystkie strony.
Brzemię chwały
Masz tę lub inne książki?
Sprzedaj je u nas
Jeśli zapytacie dzisiaj grupę dwudziestu ludzi o to, czym jest dla nich największa cnota, prawdopodobnie dziewiętnastu z nich odpowie, że jest to bezinteresowność. W przeciwieństwie do tego, chrześcijanin z dawnych czasów odpowiedziałby: miłość. W tej różnicy tkwi głębsze znaczenie. Współczesne podejście zastępuje aktywne pojęcie pasywnym, nie chodzi już o czynienie dobra dla innych, lecz o ograniczanie siebie. Jest to subtelna, lecz istotna zmiana perspektywy, która przesuwa nacisk z troski o szczęście drugiego człowieka na naszą własną powściągliwość. To odchylenie od prawdziwego znaczenia chrześcijańskiej miłości jest wyraźne. Nowy Testament rzeczywiście mówi o samowyrzeczeniu, jednak nie jest ono przedstawiane jako ostateczny cel. Chodzi o podążanie za przykładem Chrystusa, niosąc własny krzyż, co w każdym opisie zdaje się wskazywać na spełnienie jakiegoś wewnętrznego pragnienia.
Współczesna myśl bywa obciążona przekonaniem, że dążenie do osobistego dobra i poszukiwanie radości są czymś złym. To podejście jednak pochodzi z filozofii Kanta i stoików, a nie z chrześcijaństwa. Właściwie, w perspektywie obietnic zawartych w Ewangelii, Chrystus zdaje się postrzegać nasze pragnienia nie jako zbyt intensywne, lecz jako niewystarczające. Przypominamy w tym małe dzieci, które zajmują się robieniem babek z piasku w błotnistej piaskownicy, nie wiedząc, jakie radości czekają na nie podczas wakacji nad morzem. Nasze pragnienia są zbyt łatwo zaspokajane przez próby osiągnięcia szczęścia przez alkohol, seks czy ambicję, mimo że przed nami stoi obietnica nieskończonej radości. Skłonność do łatwego zadowolenia skutecznie przysłania to, co naprawdę wartościowe.
Wybierz stan zużycia:
WIĘCEJ O SKALI
Jeśli zapytacie dzisiaj grupę dwudziestu ludzi o to, czym jest dla nich największa cnota, prawdopodobnie dziewiętnastu z nich odpowie, że jest to bezinteresowność. W przeciwieństwie do tego, chrześcijanin z dawnych czasów odpowiedziałby: miłość. W tej różnicy tkwi głębsze znaczenie. Współczesne podejście zastępuje aktywne pojęcie pasywnym, nie chodzi już o czynienie dobra dla innych, lecz o ograniczanie siebie. Jest to subtelna, lecz istotna zmiana perspektywy, która przesuwa nacisk z troski o szczęście drugiego człowieka na naszą własną powściągliwość. To odchylenie od prawdziwego znaczenia chrześcijańskiej miłości jest wyraźne. Nowy Testament rzeczywiście mówi o samowyrzeczeniu, jednak nie jest ono przedstawiane jako ostateczny cel. Chodzi o podążanie za przykładem Chrystusa, niosąc własny krzyż, co w każdym opisie zdaje się wskazywać na spełnienie jakiegoś wewnętrznego pragnienia.
Współczesna myśl bywa obciążona przekonaniem, że dążenie do osobistego dobra i poszukiwanie radości są czymś złym. To podejście jednak pochodzi z filozofii Kanta i stoików, a nie z chrześcijaństwa. Właściwie, w perspektywie obietnic zawartych w Ewangelii, Chrystus zdaje się postrzegać nasze pragnienia nie jako zbyt intensywne, lecz jako niewystarczające. Przypominamy w tym małe dzieci, które zajmują się robieniem babek z piasku w błotnistej piaskownicy, nie wiedząc, jakie radości czekają na nie podczas wakacji nad morzem. Nasze pragnienia są zbyt łatwo zaspokajane przez próby osiągnięcia szczęścia przez alkohol, seks czy ambicję, mimo że przed nami stoi obietnica nieskończonej radości. Skłonność do łatwego zadowolenia skutecznie przysłania to, co naprawdę wartościowe.
